Jump to content

Mamon

Użytkownik
  • Content Count

    5
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Poza tym, to czy miałeś "przychody tylko z Polski" też jest sprawą dyskusyjną, bo jeżeli Twój polski pracodawca wysłał Cię na wizie B1 w delegację, gdyż robi projekt w USA, to takie coś nazywa się "Income effectively connected with US trade or business" i źródło Twojego dochodu jest jednak w USA, a nie w Polsce. Wyjątkiem jest sytuacja gdy: - byłeś w USA krócej niż 90 dni - Twoje łączne dochody nie przekraczaj 3000 usd.
  2. Poprzednią treść usunięto - źle przeczytałem. Jesteś rezydentem podatkowym USA i rozliczasz się tam ze wszystkich dochodów z całego świata, w tym z Polski. Traktat o unikaniu podwójnego opodatkowania Ci raczej nie pomoże, większość przywilejów jest ograniczona do ludzi którzy spędzili mniej niż 183 dni w danym roku. Możesz spróbować założyć sprawę z IRS i udowadniać, że masz bliższe związki z Polską, ale chyba jedynym argumentem który może podziałać jest pozostawiona w Polsce żona i dziecko. Jeżeli takowych nie posiadasz, albo byli razem z Tobą w Stanach, to rezydencja podatkowa jest określona jednoznacznie: USA.
  3. 160-200k rocznie to spory rozrzut, z mojego kalkulatora online wyszło 8800-10700 netto miesięcznie, 34-35% podatków (łącznie z ze składkami social security, Obamacare). To mniej niż 30% to wyszło Ci pewnie bez podatku stanowego w Kalifornii. To jaki standard życia będziesz miał zależy od ilości osób na utrzymaniu, ale nawet zarabiając te 10700 USD szanse np. na zakup domu są raczej marne - w mojej okolicy średnia cena domu to 1.7 miliona USD. Zresztą, jak wjeżdżasz np. na wizie H1-B to Twój pobyt jest ograniczony czasowo i nikt Ci kredytu hipotecznego na 30 lat nie da. A co do żony to sprawa bywa skomplikowana. Ten mój kolega o którym wcześniej wspomniałem pojechał do Stanów na wizie L1-, natomiast jego żona na L-2 i po 3 latach pobytu dalej nie ma pozwolenia na pracę, więc utrzymują się z jednej pensji.
  4. Akurat podatki w USA są dwa razy wyższe niż w Polsce, przynajmniej przy moim poziomie zarobków (specjalista IT). Wyjazd do pracy w Stanach opłacał mi się tylko dlatego, że jestem tu krótko i jako nierezydent cały czas płacę podatek liniowy 19% w Polsce (działalność gospodarcza). Mam kolegę który pracuje w amerykańskim oddziale mojej firmy, na amerykańskiej umowie o pracę, i jak sam ostatnio powiedział "bazowa pensja nie pokrywa miesięcznych wydatków" - musi ratować sytuację wyrabiając nadgodziny. Większość pensji zjadają mu podatki + ubezpieczenie dla całej rodziny. Zresztą, własnie w USA zetknąłem się z czymś, co dla mnie jako informatyka było szokiem: spotkałem paru tutejszych programistów, którzy muszą dorabiać do pensji jako kierowcy Ubera. W Polsce jak masz robotę w IT to nie musisz się martwić o pieniądze, a tutaj...
  5. A ja chciałbym się dowiedzieć, nie tego jak taki wyjazd się zaczyna, tylko jak się kończy, w sensie rozliczenia podatków. No bo wjeżdżasz sobie na wizie B1, jesteś na projekcie kilka miesięcy, a przy wyjeździe masz obowiązek iść do IRS i uzyskać "Sailing permit" https://www.irs.gov/individuals/international-taxpayers/departing-alien-clearance-sailing-permit I teraz pytanie jak IRS potraktuje twoją pracę na wizie B1, szczególnie w przypadku kogoś prowadzącego jednoosobową działalność, a nie etatowego pracownika. Bo jeżeli by uznać jednoosobową działalność za samozatrudnienie (self-employment) to nagle sam dla siebie stajesz się "US-based employer", albo gorzej "oddziałem polskiej firmy na terenie USA", co jest złamaniem warunków wizy B1 in lieu H. Moje pytanie brzmi: czy ktoś kto był w USA na takiej wizie pomyślnie przeszedł rozliczenia z IRS, dostał to "sailing permit"?
×
×
  • Create New...