Jump to content

Przestępczośc w USA


huh

Recommended Posts

Czesc! Interesuje mnie sprawa przestępczości w USA. Wiem że w dużych miastach jest ona ogromna. Interesują mnie takie miasta jak Nowy York, Los Angeles i Miami. Słyszałem że w niektórych częściach tych miast( South East L.A.), biegają ludzie z karabinami typu uzi i urządzają strzelaniny na ulicach, lub strzelają do samochodów podczas tzw drive-by. Czy to prawda? Czy w takich miastach jest naprawdę tak niebezpiecznie? Wiem że to chodzi o biedniejsze, murzyńskie dzielnice, ale zakładając że pomylę drogę i wjadę samochodem do takiej dzielnicy, to czy mam szansę nie wyjechac z tamtąd żywy? Zwracam się z tym pytaniem do ludzi mieszkających w USA i bardzo proszę o odpowiedź. Interesują mnie również wszelkie publikacje w języku polskim na temat PRZESTĘPCZOŚCI W USA(książki,artykuły, www).

Z góry dzięki za odpowiedź

Link to comment
Share on other sites

Hej,

z wlasnych doswiadczen:

1/ Los Angeles:

Bylam w Compton, bylam in El Segundo, bylam w Inglewood. Mimo, ze sa to najgrozniejsze dzielnice w LA (ktos pamieta jeszcze piosenke "I left my wallet in El Segundo"?), wyjechalam zywa, cala i nic mi sie nie stalo. To prawda, wycieczke te zrobilismy w niedziele w samo poludnie, wiec moze dlatego, bo po zmroku bym sie tam nie wybrala.

2/ NYC

Przejezdzalam obok Bronx'u, autostrada, poniewaz jest to jedyny wjazd do miasta z polnocy (jechalam z Bostonu). Za zadne skarby nie zjechalabym z tej autostrady, "Projekty" wygladaja co najmniej upiornie i moim zdaniem zapuszczanie sie glebiej w te okolice grozi "utrata zycia lub kalectwem".

3/ San Francisco (nie bylo na liscie, ale tu mieszkam od ponad roku)

Miasto jest ogolnie bardzo bezpieczne, choc raz na jakis czas zdazaja sie rozne incydenty. Nalezy unikac "dzielnicy" Tenderloin (to wlasciwie pare ulic tylko, a nie dzielnica), bo tam moze faktycznie spotkac Cie cos przykrego. Poza tym jest milo, zielono i sympatycznie. Choc pare tygodni temu na skrzyzowaniu Market Street i 4th Street zastrzelili faceta. No coz, zdarza sie...

Link to comment
Share on other sites

Hmm... dagmarcia dla mnie na ulicy w Philly tez wszyscy byli mili, a do mieszkania wlamali mi sie 2 razy (w ciagu 2 tyg.). Do pracy jezdzilam na 11 pm i nigdy mnie nic niemilego na ulicy nie spotkalo. Z drugiej strony w metrze widzialam jak kobieta okrada chlopaka i nikt oprocz mnie nie zwrocil na to uwagi. Trudno powiedziec... Zdarzalo mi sie z klubow wracac nad ranem i tez nie mialam nieprzyjemnosci.

Przestepczosc w stanach ogolnie jest wyzsza niz w Polsce i wiem na pewno, ze jak juz wroce do stanow bede wolala zaplacic wiecej niz mieszkac w jakiejs zlej dzielnicy.

Znowu bede sie czepiac ale dostaje choroby cyganskiej na okreslenie "murzynska dzielnica". W biednych czy tz zlych dzielnicach mieszkaja biali, czarni, latynosi, azjaci i wszyscy inny. Czy kolor skory swiadczy o tym ze jestes "zulem"???

Link to comment
Share on other sites

majka, ja tylko opisalam swoje wlasne doswiadczenia :()

Co do "murzynskich dzielnic" - coz, ja tego okreslenia nie uzylam, choc uwazam ze prawda lezy po srodku. Zgadzam sie, w biednych dzielnicach mieszkaja reprezentanci roznych kolorow skory, ale z drugiej strony - czy Compton w LA, czy "Prospects" w w NYC sa zamieszkane glownie przez czarnoskorych... No coz, dyskusja tutaj chyba nie ma sensu...

Link to comment
Share on other sites

Ale dagmarcia slonko co do murzynskiej dzielnicy nie mowilam do ciebie :( Masz racje prawda lezy po srodku, ale mysle ze nie mozna generalizowac i uzywac takich okreslen, bo mozna komus sprawic przykrosc. Zli ludzie moga miec kazdy kolor skory, bo to nie od tego zalezy. Poza tym problem nie jest taki prosty wiec nie bede tutaj mowila o swoich pogladach. Po prostu drazni mnie jak cos zajezdza rasizmem zwlaszcza, ze dotyczy mnie to bezposrednio.

Link to comment
Share on other sites

Przepraszam, nie wiedziałem że kogoś urazi słowo murzyńska. Nie kierowałem się przy pisaniu tego postu rasizmem, bo rasistą nie jestem, chciałem tylko zaznaczyc że chodziło mi o przestępstwa w dzielnicach nazywanych przez niektórych gettami. Jeśli kogoś uraziłem to jeszcze raz przepraszam :oops:

Co do samej istoty problemu to nie chodziło mi o takie przestępstwa jak kradzież w metrze ale raczej o bardziej groźne przestępstwa typu wojny uzbrojonych po zęby gangów LA. W przewodniku Pascala opisane jest właśnie South East LA jako częśc w której grasują uzbrojone gangi w pistolety maszynowe typu uzi(co jak dla mnie jest przerażające, bo myślałem że takie rzeczy się tylko w filmach dzieją) i strzelające do siebie na ruchliwych ulicach.

Link to comment
Share on other sites

mialo byc milo dagmarcia :(

huh moze jestem troche przewrazliwiona :oops: ale cos ostatnio jest taki okres ze wszedzie rasizm wylazi i mi nerwy puszczaja

A co do przestepczosci nie wiem jak zachodnie wybrzeze, ale ja mieszlalam w Filadelfii hmmm w powiedzmy nienajlepszej dzielnicy i w ciagu 3 miesiecy jak tam mieszkalam 2 razy byla tv. Raz bo byla jakas strzelanina, drugi raz z powodu jakiegos niezyjacego dziecka (nie pamietam co sie wtedy stalo).

Link to comment
Share on other sites

Z moich doswiadczen w L.A :( bylem tam tylko 2 dni...

1.Jechalismy autbusem do Inglewood(mielismy tam hotel:) ),a na przeciwnym apsie ruchu poscig policyjny okolo 6 radiowozow za mini vanem ktory w momencie jak go mijalismy wlanal z duza predkoscia w latarnie...

2.Okolo 10 min pozniej jadac dalej tym autobusem na poboczu zauwazylsimy 2 czarnoskorych mezczyzn kladacych bron na ziemi, a przed nimi celujacych do nich 2 uzbrojonych policjantow...

3... Po okolo nastepnych 10 min zepsul sie autobus i kierowca powiedzial ze musimy wysiasc( nasza trojka znajomych i jeden latynos) i czekac okolo 30 min na nastepny autobus a dzielnica nie byla zbyt przyjemna(poczatki Inglewood) byla godzina 23.00...

Wiec wszystko zalezy od przypadku czasem mozesz sie znalezc w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie :/ ...

Pozdro!!

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...