Skocz do zawartości

Recommended Posts

W tym roku byłem na Camp Cayuga w Pensylwanii. Camp malowniczo połozony i w sumie na tym konczą sie jego plusy. Pracowałem jako kitchen Staff - praca wyczerpująca, bylismy traktowani jak szmaty do podłogii, interweniowalismy wielokrotnie u szefostwa campu ale nic to nie pomogło. Szef kuchni miał wszystko gdzieś, nic go nie interesowało, potrafił tylko krzyczec i był wiecznie wsciekły. Pracowaliśmy od 7 do 21 z małymi przerwami, nawet przy jedzeniu posiłków nas popedzano. Wiem że w przyszłym roku mają byc inni kucharze (napewno ma wrócić kucharz Garry i być może Damian - oni jako jedyni byli wobec nas wporządku, więc atmosfera w kuchni może będzie lepsza). Przede wszytskim jest to ogromny camp dla ogromnej liczby dzieciaków co wiąze sie z ogromną iloscią pracy (na campie są dwie kuchnie Junior side oraz Teen side). Zakwaterowani bylismy w 8 osobowych pokojach - w pokoju było jedno wc i jeden prysznic którego standard pozostawiał wiele do życzenia. Camp położony jest dość daleko od najbliższego miasteczka Honesdale więc z Campu poprostu nie da sie wydostać. czasem damian zabierał nas na piwo i w zasadzie tyle. W dayoffa o dostaniu vana, albo o możliwosci wypożyczenia czegokolwiek gdziekolwiek mozna zapomniec co oznacza dayoff na campie. Ale w sumie po 6 dniach pracy bylismy tak padnięci ze jedyne o czym marzyliśmy to to, żeby sie połozyć i nie robić nic...

Ale z tego co wiem to tak samo jest na 90%campów więc jeśli jedziesz na jakikolwiek camp z ccusa wiedz że czekają cię cięzkie 2 miesiące.... powodzenia!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

nie wszysycy sie poprostu nadaja na takie wyjazdy... piszesz ze duzo pracy, a co maja powiedziec opiekunowie do dzieciakow pracuja 24H, sa totalnie uzaleznieni od dyrektora campu, bardzo latwo mozna byc zwolnionym...a i tak co roku wiele tysiecy ludzi wyjezdza.

Jak chcesz pojechac zeby sie wybawic to moze lepiej wykupic sobie wczasy :))

pzdr,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja tez pracowałem na Campie jako Kitchen Staff i to co napisał kolega potwierdza się w 100% ogólne wykorzystywanie ludzi za nędzna kasę - lepiej zalatwic wizę turystyczna i jechać pozwiedzać stany na 2 Tyg , w ogólnym rozrachunku wyjdzie taniej niż wyjazd z praca na Campie. Nie Polecam nikomu a praca przez 6 dni na tydzień od rana do wieczora przez 9 Tygodni jest po prostu poroniona ! Każdy normalny człowiek potrzebuje co najmniej 2 dni wolnego przy tak CIEŻKIEJ pracy. Tak jak mowie jeżeli decydujesz sie na wyjazd - to pamiętaj czeka Cie naprawdę CIEZKA PRACA oraz nastaw sie na to ze mozesz byc poniżany przez niską klasę społeczną w USA - która w wiekszości przypadków nawet nie zna sie na geografii i wskazuj położenie polski gdzies za CHINAMI !!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
która w wiekszości przypadków nawet nie zna sie na geografii i wskazuj położenie polski gdzies za CHINAMI !!

A Ty wskażesz na mapie Paragwaj, Laos albo Gujanę Francuską?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

nie wszysycy sie poprostu nadaja na takie wyjazdy... piszesz ze duzo pracy, a co maja powiedziec opiekunowie do dzieciakow pracuja 24H, sa totalnie uzaleznieni od dyrektora campu, bardzo latwo mozna byc zwolnionym...a i tak co roku wiele tysiecy ludzi wyjezdza.

Jak chcesz pojechac zeby sie wybawic to moze lepiej wykupic sobie wczasy :))

pzdr,

Wcale nie jechałem tam po to żeby się wybawić i wyszaleć i nigdy się nie bałem cięzkiej pracy. Oczywiście jednym z moich założeń było coś pozwiedzać w usa i ten cel zrealizowałem ale też nalezy sie zastanowić czy warto - czy czasem nie lepiej poczekać kilka lat, zarobić pieniążki w Polsce i pojechać kiedyś do usa wyłącznie w celach turystycznych, ponieważ jest to naprawdę bardzo bardzo ciężka praca od rana do wieczora z małymi przerwami przez co najmniej 2 miesiące, poniewaz za rezygnację jest niemała kara pieniężna.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jednak co do samej organizacji CCUSA nie mam zastrzeżeń, pełen profesjonalizm, wszystko było dopięte na ostatni guzik, jednak jeśli ktoś się zdecyduje lecieć na campa to polecam tą organizację .

No może jedno ale, poruszę tu delikatną kwestię - a mianowicie finanse. Może zainspiruje to kogoś to zadawania pytań podczas spotkania organizacyjnego ponieważ gdy zapisywałem się na program nie miałem o pewnych kwestiach zielonego pojęcia. A zatem za 2 miesięczną pracę na campie otrzymaliśmy 1290usd, ale tak naprawdę za ten okres zarobiliśmy 2740usd z czego organizacja CCUSA potrąciła 1450usd. Ktoś powie, że to przecież na bilet lotniczy. A zatem mój bilet kosztował 2190zł a zatem po ówczesnym kursie wyniosło to około 1000usd, zakładając ze transport na lotnisko, nocleg w hostelu i sniadanie, które zapewnia ccusa kosztowało około 100usd suma wynosi około 1100usd - gdzie zatem 350usd sie podziało??? Rozumiem, ze ccusa zatrudnia ludzi w stanach itd... ale to tak naprawdę to były moje pieniądze i miło było by gdyby ccusa podawało nam dokładne rozliczenie na co zostają przeznaczone te 1450usd. Ponieważ wychodzi na to ze oprócz opłaty programowej ccusa dorabia sobie również gdy jest korzystny kurs dolara. Jeśli sie mylę, jeśli ktoś ma większą wiedzę na ten temat to zapraszam do wypowiedzi.

Uważam, ze nie powinna być to stała kwota 1450usd tylko kwota uzależniona od obecnego kursu dolara. To prawda, że podpisałem kontrakty i umowy i wiedziałem ze dostanę 1290usd, ale to jednak trochę boli gdy wiesz, że tak naprawde sie zarabia sporo więcej za tą ciężką pracę... a dostaje sie grosze... Ogólnie trzeba być świadomym, że wychodzi to około 2-2,5usd/h

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja również byłem na campie w ostatnie wakacje i bardzo mi się podobało. Wyjechałem z dziewczyną. Ja pracowałem w maintenance (6.30-16.00), ona w houskeeping (6.30-14.00). Przełożeni byli w porządku. Praca również ok. Czasami ciężko, czasami nic się nie robiło. Internet, tv, samochód do dyspozycji. W każdego dayoffa gdzieś jechaliśmy. Przerwa to był święty przywilej. Choć byś nie wiem co robił jak jest przerwa to koniec roboty i kropka. I nie zgodzę się, że biorąc turystyczną na dwa tygodnie wyjdzie taniej w ogólnym rozrachunku. Otóż my wyszliśmy na zero, a zwiedzieliśmy Boston, Nowy York, wiele miejscowości w NH i Florydę. A więc 3 miesiące z przelotami, ze wszystkim wyszły nas 0 zł w ogólnym rozrachunku...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to widocznie trafiliście na fajny camp. Niestety jako Kitchen Staff czas pracy jest nienormowany bo dzieciaki jeść muszą, zalezy co jest przygotowywane do jedzenia - jeśli coś wymagające większej ilości czasu - przerwy po prostu nie było. Nie było że pracujemy np do 19 i koniec - trzeba poprostu było zrobić swoje a pracujac na najwiekszych obrotach nie byliśmy w stanie skończyć przed 20:45 a prace zaczynaliśmy o 7:00

Co do Vana - u mnie na campie nie było takiej mozliwosci, nawet nie było jak dostac sie do miasta zeby sobie cos wypożyczyć. A opiekunowie dzieci, którzy byli z UK i USA (ci z usa mieli przeważnie własne samochody) traktowali nas jak niewykształconych debili z Europy więc mozna było zapomnieć o tym zeby nas gdzieś zabrali albo pożyczyli samochód...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
No to widocznie trafiliście na fajny camp. Niestety jako Kitchen Staff czas pracy jest nienormowany bo dzieciaki jeść muszą,

U mnie na campie kitchen staff pracował na dwie zmiany. Jedna od 6 do 14, druga od 13 do 21. Zawsze się wyrobili. A camp faktycznie był spoko, nie mogę nic złego powiedzieć. Zrobić co należy zrobić i czas wolny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to faktycznie miałes fajny camp i przynajmniej wszystko logicznie pomyślane :) a jak sie nazywał Twój camp?? Własnie wszystko zalezy jak sie trafi. Osobiście przed camp Cayuga przestrzegam - nie jedźcie tam. A jak juz planujecie jechać na camp to tylko jako maitenance bo mają normowany czas pracy ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mój camp to Camps Kenwood & Evergreen w Wilmot, NH. I rzeczywiście zależy jak się trafi. Piszesz, że tylko maintenance polecasz. Otóż znowu: "zależy jak trafisz". U nas wszyscy mieli wyznaczone godz. pracy i tego się trzymano.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jednak co do samej organizacji CCUSA nie mam zastrzeżeń, pełen profesjonalizm, wszystko było dopięte na ostatni guzik, jednak jeśli ktoś się zdecyduje lecieć na campa to polecam tą organizację .

No może jedno ale, poruszę tu delikatną kwestię - a mianowicie finanse. Może zainspiruje to kogoś to zadawania pytań podczas spotkania organizacyjnego ponieważ gdy zapisywałem się na program nie miałem o pewnych kwestiach zielonego pojęcia. A zatem za 2 miesięczną pracę na campie otrzymaliśmy 1290usd, ale tak naprawdę za ten okres zarobiliśmy 2740usd z czego organizacja CCUSA potrąciła 1450usd. Ktoś powie, że to przecież na bilet lotniczy. A zatem mój bilet kosztował 2190zł a zatem po ówczesnym kursie wyniosło to około 1000usd, zakładając ze transport na lotnisko, nocleg w hostelu i sniadanie, które zapewnia ccusa kosztowało około 100usd suma wynosi około 1100usd - gdzie zatem 350usd sie podziało??? Rozumiem, ze ccusa zatrudnia ludzi w stanach itd... ale to tak naprawdę to były moje pieniądze i miło było by gdyby ccusa podawało nam dokładne rozliczenie na co zostają przeznaczone te 1450usd. Ponieważ wychodzi na to ze oprócz opłaty programowej ccusa dorabia sobie również gdy jest korzystny kurs dolara. Jeśli sie mylę, jeśli ktoś ma większą wiedzę na ten temat to zapraszam do wypowiedzi.

Uważam, ze nie powinna być to stała kwota 1450usd tylko kwota uzależniona od obecnego kursu dolara. To prawda, że podpisałem kontrakty i umowy i wiedziałem ze dostanę 1290usd, ale to jednak trochę boli gdy wiesz, że tak naprawde sie zarabia sporo więcej za tą ciężką pracę... a dostaje sie grosze... Ogólnie trzeba być świadomym, że wychodzi to około 2-2,5usd/h

Mysle ze poprostu ktos niedokladnie wytlumaczyl Ci zasady na jakich dzialaja tego typu programy. Przeciez ktos musial tobie znalesc prace, wiec za to tez jest jakas prowizja, ponad to ktos zaplanowal twoja podroz, ty tylko wsiadles samolotu a cala reszta byla zalatwiona przez pracownikow firmy. Co wiecej miales pozwolenie na prace i ubezpieczenie, na wizyte w ambasadzie tez pewnie Cie umowili. To wszystko kosztuje, przeciez Ci ludzie nie pracuja na wolontariacie.

Ja osobiscie nie przepadam za CCUSA ale irytuja mnie takie komentarze ze firma okradla, uwazam ze firmy maja prawo do pobierania prowizji za wykonana prace, tak dziala kapitalizm. Nie znam nikogo komu udalo by sie zdobyc wize J1 bez posrednictwa organizacji, wyjazd na camp to taka sama usluga jak kazda inna, jak idziesz do restauracji to chyba zdajesz sobie sprawe ze nie placisz tylko za wartosc zakupow.....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

po pierwsze i przede wszystkim nie powiedziałem że "mnie okradli", po drugie to co napisałaś zgadzam się co do tego w 100% z tym, że każdy na początku musi zapłacić za program około 590usd wiec nie jest to organizacja charytatywna.

Jednak jeśli już ktoś chce lecieć na campa to pomimo wszystko polecam organizacje CCUSA

ktoś wczesniej napisał, ze lepiej jest zabrać te pieniądze które trzeba włożyć w program i leciec do USA pozwiedzać i ze wyjdzie na to samo. he he z tym to na pewno się nie zgodzę - żeby lecieć prywatnie do USA w celach turystycznych to trzeba mieć przynajmniej 5000zl :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Camp Cayuga=Camp Lohikan. obydwa powadza bracia Buyniak. Lohikanu rowniez nie polecam...

Ja byłem na campie "lake greeley camp" trzeciego z braci Buyniak. Generalnie każdy powinien pamiętać ze jedzie na camp a nie na wakacje do kurortu i warunki są tam obozowe a nie luksusowe. Co do mojego campu to na początku było b. ciężko bo nikt nie był wprawiony itp. póżniej jednak tak sie wyrabialismy ze przed południej mielismy ok. godzinki przerwy i po południu ok. 2-3h. Generalnie praca w kuchni jest gorsza od pracy w maitenance ze względu na rozerwany dzień i większą liczbe godzin. Co od ludzi to poza szefem kuchni który przed końcem campu wyleciał z roboty było ok. Imprezy na porządku dziennym, samochód dało sie skołować, było mało polaków, opiekunowie z różnych krajów swiata co dawało możliwosc imprezowania w międzynarodowym towarzystwie. Generalnie nie narzekam było cięzko ale wszystko rekomensowała świetna zabawa i ludzie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ja bylem na tym campie w 1999 kucharze byli w porzadku ja pracowalem w kuchni dla starszych dzieci jedynie nasz supervisor rosjanin Alex byl troche upierdliwy . ale ja nie narzekam z perspektywy czasu pamieta sie tylko dobre rzeczy. widzialem niagra falss i nowy york dwie wierze jeszcze tam staly jak ktos po campie chce zobaczyc san francisco i ma wystarczjaco pieniedzy zeby tu dojechac niech do mnie napisze [email protected]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


×