Jump to content

Z Innej Beczki


silver

Recommended Posts

Witam

Długo szukałem miejsca gdzie mógłbym zadać to pytanie i mam nadzieje, że ktoś będzie w stanie mi pomóc. Ale od początku .... Problem polega zgoła na odwrotnej sytuacji niż traktuje to forum. Mam brata , który wyjechał do stanów ok.dwa i pół roku temu. Praktycznie nie miałem z nim kontaktu bo zadzwonił w tym czasie może 3 razy. Ostatnio dowiedziałem się ,że w ciągu całego pobytu bardzo mało pracował i co tu będe ukrywał posmakował w alkoholu. Skutek tego jest taki , że spalił praktycznie wszystkie mosty wśród swoich znajomych ( ile można załatwiać komuś prace w nieskończoność i pożyczać pieniądze ) Problem polega na tym , że o powrocie do Polski nie chce słyszeć a za dwa miesiące zostanie bez dachu nad głową bo ludzie u których mieszka wyprowadzają się ( i pewnie też mają go serdecznie dość z powodu alkoholu, braku partycypacji w kosztach itd) Pytanie moje jest takie czy ktoś z szanownych forumowiczów zna złoty środek aby zmusić takiego delikwenta do powrotu do Polski wbrew jego woli . Wiem ,że może to być trudne , ale to jest mój brat i chciałbym żeby wrócił i leczył się ewentualnie nawet jeśli by się nie udało leczenie to w najbardziej pesymistycznej opcji niech stoczy się ale Tutaj w Polsce ..... żebym mógł mu kiedyś na grobie znicz zapalić .....

Pozdrawiam liczę na wyrozumiałość .

Link to comment
Share on other sites

Faktycznie trudna sprawa i nie typowa ale czasami potrzeba aby ten ktos sie stoczyl na tzw dno bo teraz ma gdzie spac ,sa osoby ktore widzac to ze sa na dnie cos robia ze soba a sa takie ktorym to wszystko jedno ..Mam nadzieje ze z Twoim bratem nie bedzie tak jak w 2 przypadku .

Link to comment
Share on other sites

adam2008 - nie widzę tutaj powodów do żartów to tak po pierwsze.

Po drugie, silver - jeżeli przypadkiem Twój brat jest tam nielegalnie to może da się go jakoś "podkablować" i wtedy zostanie wydalony do Polski - może to lepsze dla niego, przy okazji dozna małego wstrząsu.

Po trzecie - jeżeli po drugie jest niemożliwe to w przypadku ciężkiego uzależnienia nie w wyjścia - albo terapia za duże pieniądze (i to tylko jakby jej chciał) albo musi się stoczyć na "swoje" dno - albo to przeżyje i wyjdzie z tego sam albo zginie :)

Link to comment
Share on other sites

nie zmuszaj brata do powrotu niech sam podejmie decyzje - moze troche mu sie nie powiodlo przez pierwsze 2 lata w stanach ale to nie znaczy ze nie powiedzie mu sie przez natsepne 5 czy 10 lat - zreszta tez skad zalozenie ze brat jest kompletnym alkoholikiem bo tak wynika z Twojej wypowiedzi moze po prostu troche imprezuje napije sie tu czy tam ma po prosty chwilowe wylamanie formy i to wszystko kazdy przez to przechodzi az w koncu wezmie sie w garsc i bedzie dalej potrafil walczyc z przeciwnosciami losu - kwestia spalenia mostow za soba to tez nie jest taka zla rzecza - ja tez kilka razy spalilem za soba mosty i wcale tego nie zaluje niestety czasem to jest jedyne i najlepsze rozwiazanie - a jak wroci do polski to co bedzie jeszcze gorzej w polsce to dopiero trza miec uklady zeby zyc a skoro on jest czlowiekiem ktory pali za soba mosty to w polsce mu bedzie jeszcze gorzej

Link to comment
Share on other sites

Witam

Adama2008 wypowiedzi nie będę komentował.

Zastanawiałem się nad twoja propozycją toza774 ale z tego co wiem to niekoniecznie może być wydalony do kraju z którego pochodzi , najczęściej odbywa się to np. do Amsterdamu liniami KLM bo mają najtańsze bilety poza tym jest to europa a polska jest w unii i ....gdyby tam wysiadł to szukaj wiatru w polu.

To , że jest alkoholikem bigguy to nie ulega wątpliwości , tak mówią jego znajomi z którymi rozmawiałem i na to wskazuje jego zachowanie . Obawiam się , że czasu na opamiętanie już nie ma bo alkohol zniszczył mu zdrowie i do pracy już się nie nadaje . Na pomoc od dawnych znajomych nie ma co liczyć bo tak jak napisałem spalił mosty ale najgorsze jest to ,że jak się pożycza kase od Ukraińców którzy za 5 dolarów odetną ci ucho no to perspektywa nie jest ciekawa. Myślałem ,że jak wróci do Polski to będąc pod kontrolą da się coś jeszcze zrobić ... uratować .... ale widze ,że chyba niestety nie uda się to .

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

@silver: jesli w jakis sposob sciagniesz go na sile do kraju nie boisz sie, ze to istotnie wplynie na wasze relacje?

doniesienie odpowiednim sluzbom to chyba optymalne rozwiazanie, ale watpie w to, ze mozna to zalatwic ze tak powiem, dzwoniac i donoszac, nie wiem jak to ma sie teraz ale znane mi sa przypadki gdzie "zyczliwi" kontaktowali sie z immigration, ale to wiazalo sie z zalozeniem sprawy i spora oplata, moze ktos wie jak to jest teraz?

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...