Jump to content

Przypuszczalne Przesiedzenie Sprzed 20 Lat


middle_ager

Recommended Posts

Witam, byłem w USA ok. 20 lat temu. Nie pamietam jaka to była wiza, kiedy to było dokładnie, na ile dokładnie dostałem pozwolenie na pobyt, itd. Pamiętam jedynie, ze było ono krótsze niż data na bilecie powrotnym (mówimy o okresie na pobyt rzędu 2-3 tygodni, przy bilecie po miesiącu) . Pamiętam, ze zmieniałem rezerwacje i że były z tym problemy - ale na pewno udało się i wróciłem. Problem polega na tym, że za nic nie mogę sobie przypomnieć czy tzw. "przesiedzenie" wizy zaistniało faktycznie, czy też tylko jako "strach" przed nim. Po prostu nie jestem w stanie po 20 latach odtworzyć dat. Nie byłem w USA przez 19 lat. Od roku jeżdżę słuzbowo do USA - bez problemów. Mam wizę B1/B2 na 10 lat. Przy aplikacji podałem wszystkie dane zgodnie z moim przekonaniem, czyli tamten pobyt, ile mniej więcej wynosił, ale nie zaznaczyłem faktu że przekroczyłem przepisy imigracyjne bo jednak przypuszczałem, że zdążyłem tego nie zrobić. Poza tym uwazałem, że jeśli się mylę, to w Ambasadzie mi to uświadomią. Mam przed sobą dwa wyjazdy. Słyszę , ze teraz za byle co, nawet bardzo drobnego i dawnego, można być zawróconym. Czy ktoś miał może podobną sytuację, ostatnio? Czy mogę jakoś sprawdzić przed wyjazdem jak na prawdę było według ich rekordów, aby nie narażać się na koszty i stratę czasu? Nie muszę tam jechać na siłę - chcę tylko upewnić się o swojej sytuacji.

Pzdr

Link to comment
Share on other sites

Nie wiele Ci pomoże moja odpowiedż. Podziele się tylko faktem, że moj rekord sprzed 17 lat jest u nich w komputerze i bylem o to pytany. Więc nie można wykluczyc ze mają twój pełny rekord. Ale skoro sie nie przyczepili jak latasz na B1/B2 to nie sadze żeby szukali po strzepach jakis informacji sprzed 20 lat. Juz dawno miał byś kłopoty.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiele Ci pomoże moja odpowiedż.

Dzięki za odpowiedź. A jednak trochę pomaga. Zakładam więc, że mają mój pełny rekord i jest to dla mnie dobra wiadomość. Przy rozmowie konsul nie pytał o to (ale jak powiedziałem, podałem rzetelnie we wniosku z datami, na tyle na ile mogłem sobie przypomnieć). Za to na lotnisku byłem pytany w stylu "Have you ever been to US..?", odpowiadałem zgodnie z prawdą i puszczali mnie. Jako człowiek dociekliwy przepatrzyłem też co mówi ich prawo na ten temat i wychodzi mi tak: (według prawa obow. od 1996, ale zakładam, że wcześniejsze nie było surowsze)

Załóżmy, że przesiedziałem ten pobyt o kilka dni, wtedy moja ówczesna wiza została automatycznie unieważniona. Aby móc potem wjechać do US należy ponownie ubiegać się o wizę w swoim kraju i wiadomo jest że takie podania są zwykle odrzucane. Być może po tylu latach nie zwracają już na takie rzeczy większej uwagi w ambasadzie jeśli oczywiście poda się uczciwie te informacje o pobytach. W każdym razie, teoretycznie wychodzi na to, że mamy " czyste konto", bo nie wchodzą tu w grę 3 ani 10 letnie jawne zakazy wjazdu do US, a nawet jeśli, to już dawno i tak by minęły. Myślę, że prawdziwym problemem może być ukrywanie tych faktów czy to w ambasadzie czy to na lotnisku. Być może różnicują też według długości pobytu - jak ktoś miał przyznane 6 m-cy (czy dłużej zależy na jaką wizę) i przesiedział o kilka dni wygląda inaczej niż jak ktoś miał na 2 tygodnie i przesiedział też kilka dni, w drugim przypadku jest raczej mało prawdopodobne, że pracował nielegalnie, itd. Oczywiście to wszystko domysły. No,cóż w listopadzie lecę to zobaczymy ;) ...

Pozdrowienia dla forumowiczów

Link to comment
Share on other sites

I sie myslisz w tej sprawie pobytu,,nie ma znaczenia ze przesiedziales pobyt jak byles legalnie 2-3 tygodnie czy tez 6 miesiecy,zlamales prawo a ze nie robiles to Ich to nie obchodzi...

I teraz jak ktos dobrze wypadnie na rozmowie i napisze prawde moze dostac wize i zostac wpuszczonym na teren USA...

Link to comment
Share on other sites

Ja to wszystko rozumiem, nie rozumiem jednak tego, że nikt nie jest w stanie konkretnie poinformować mnie, czy inne osoby, o obecnym statusie jeśli chodzi o wjazd do USA. Nie zadowala mnie to, że mogę się o tym dowiedzieć od oficera emigracyjnego na lotnisku - to chyba trochę za późno, tym bardziej, że jak mówiłem, nie pamiętam czy złamałem prawo - nie po takim czasie. Nie widzę powodu, dla którego mam denerwować się i stresować na granicy jeśli jadę nawet nie z własnego życzenia tylko w delegację i to na kilka dni. Szkoda, że nie można po prostu wklepać numeru wizy do jakiegoś serwisu i otrzymać odpowiedź, ale to byłoby chyba za proste. To, że tak nie ma dowodzi, że jednak brane są pod uwagę indywidualne okoliczności. Oczywiście mogę połowicznie zredukować ryzyko odprawiając się np. w Dublinie ale czemu niby miałbym nadkładać drogi i czasu? Strasznie to wszystko pokręcone...

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...