Jump to content

Polacy W Okolicy Orlando


Magda D

Recommended Posts

Witam! Mam na imie Magda i mam 36 lat. W sierpniu przeprowadzamy sie z mezem z Chicago do Orlando i bardzo bysmy chcieli poznac polskich przyjaciol aby miec szanse porozmawiac z kims po polsku. Prosze o kontakt na moj email: usmlemmm@yahoo.com

Pozdrawiam serdecznie rodakow!

Link to comment
Share on other sites

Czytanie ze zrozumieniem - uczono go już w szkole podstawowej, ale widać niektórzy spali na lekcjach, na zajęciach z ortografii zresztą też...Polaków... Amerykanami... Jak już musisz być tak strasznie złośliwa, to przynajmniej sprawdź pisownię przed wrzuceniem posta.

Link to comment
Share on other sites

Czytanie ze zrozumieniem - uczono go już w szkole podstawowej, ale widać niektórzy spali na lekcjach, na zajęciach z ortografii zresztą też...Polaków... Amerykanami... Jak już musisz być tak strasznie złośliwa, to przynajmniej sprawdź pisownię przed wrzuceniem posta.

Smieszy mnie takie poprawianie kogos w kwestii ortograficznej... dla twojej informacji z ortografii w klasie bylam jedna z najlepszych, ale widzisz jak ktos mieszka juz kilka lat za granica i mowi codziennie po angielsku to czasami sie myli. A co do postu to czytac umiem. Ale dziwi mnie to ze ludzie wyjezdzaja do Usa i zamiast sie zaklimatyzowac w tym kraju i mowic w jezyku w jakim sie tam zyje to zamykaja sie w swoim swiecie i chca sie zadawac tylko z polakami. Znam duzo takich osob. Nie nie moge zrozumiec dlaczego tak robia. To nie zycie tylko wegetacja bo nigdzie nie wyjda do ludzi bo sie dogadac nie potrafia z nikim. I nie znam przypadku autorki i nie koniecznie mowi tu o niej, tylko o tych ktorzy zamykaja sie w swoich kregach...

Link to comment
Share on other sites

Uroda życia polega na tym, że każdy z nas ma prawo wyboru. Jedni wyjeżdżają za granicę i od razu łakną kontaktu z tubylcami, inni znacznie lepiej czują się we własnym świecie i nie nam oceniać, czy wegetują czy nie, bo może to ich patent na życie i tak jest im lepiej. Zresztą nie tylko Polacy mają tendencję do zamykania się we własnym kręgu - poznałam wielu ludzi, którzy tu żyją i po angielsku mówią co najwyżej "proszę, dziękuję, przepraszam", na co dzień rozmawiają po hiszpańsku i nikt się ich nie czepia. Tak samo Ty swoje uwagi powinnaś zachować dla siebie - autorka wątku szuka kontaktów, a nie "dobrych" porad jak ma żyć. PS. Co do tej ortografii... owszem, masz rację... mylić się można, ale nie wydaje mi się, żeby prymuska mogła zapomnieć - nawet po "kilku" latach za granicą, że Polak pisze się dużą literą.

Link to comment
Share on other sites

Uroda życia polega na tym, że każdy z nas ma prawo wyboru. Jedni wyjeżdżają za granicę i od razu łakną kontaktu z tubylcami, inni znacznie lepiej czują się we własnym świecie i nie nam oceniać, czy wegetują czy nie, bo może to ich patent na życie i tak jest im lepiej. Zresztą nie tylko Polacy mają tendencję do zamykania się we własnym kręgu - poznałam wielu ludzi, którzy tu żyją i po angielsku mówią co najwyżej "proszę, dziękuję, przepraszam", na co dzień rozmawiają po hiszpańsku i nikt się ich nie czepia. Tak samo Ty swoje uwagi powinnaś zachować dla siebie - autorka wątku szuka kontaktów, a nie "dobrych" porad jak ma żyć. PS. Co do tej ortografii... owszem, masz rację... mylić się można, ale nie wydaje mi się, żeby prymuska mogła zapomnieć - nawet po "kilku" latach za granicą, że Polak pisze się dużą literą.

fajnie masz, jesli uwazasz ze nielegalni imigranci siedza sobie razem wegetujac bo tak lubia. Chyba nie o to tu chodzi...ci twoi meksykanscy przyjaciele w wiekszosci przyjechali tu nielegalnie i nie dziwi mnie to ze nie mowia po angielsku. Nie moga isc do szkoly jezykowej bo sa nielegalnie, nie moga miec dobrej pracy bo sa nieleganie, nie moga zrobic sobie prawka bo sa nielegalnie....wiec nie dziwne ze siedza sobie jak myszy pod miotla bo wiedza ze w kazdej chwili moga byc deportowani...jest ich pelno wszedzie i dziwi mnie fakt jak to mozliwe ze beda nielegalnym, wielu z nich ma darmowe ubezpieczenie, WIC i food stamps. Zawsze jak ide po WIC pol poczekalni to ludzie nie mowiacy slowa po angielsku...a moja polska ortografia mnie nie obchodzi bo wole opanowac do perfekcji jezyk w ktorym obecnie zyje i bede zyc do konca zycia, bo nie zamierzam wracac do Polski...i fajnie by bylo, zeby ludzie ktorzy decyduja sie na zycie w Usa choc troche poswiecili czasu zeby opanowac jezyk angielski...

Link to comment
Share on other sites

z polakow to znam tylko pana ze sklepu polskiego..a co z amerykaninami to sie przyjaznic nie mozecie?

Smieszy mnie takie poprawianie kogos w kwestii ortograficznej... dla twojej informacji z ortografii w klasie bylam jedna z najlepszych, ale widzisz jak ktos mieszka juz kilka lat za granica i mowi codziennie po angielsku to czasami sie myli. A co do postu to czytac umiem. Ale dziwi mnie to ze ludzie wyjezdzaja do Usa i zamiast sie zaklimatyzowac w tym kraju i mowic w jezyku w jakim sie tam zyje to zamykaja sie w swoim swiecie i chca sie zadawac tylko z polakami. Znam duzo takich osob. Nie nie moge zrozumiec dlaczego tak robia. To nie zycie tylko wegetacja bo nigdzie nie wyjda do ludzi bo sie dogadac nie potrafia z nikim. I nie znam przypadku autorki i nie koniecznie mowi tu o niej, tylko o tych ktorzy zamykaja sie w swoich kregach...

fajnie masz, jesli uwazasz ze nielegalni imigranci siedza sobie razem wegetujac bo tak lubia. Chyba nie o to tu chodzi...ci twoi meksykanscy przyjaciele w wiekszosci przyjechali tu nielegalnie i nie dziwi mnie to ze nie mowia po angielsku. Nie moga isc do szkoly jezykowej bo sa nielegalnie, nie moga miec dobrej pracy bo sa nieleganie, nie moga zrobic sobie prawka bo sa nielegalnie....wiec nie dziwne ze siedza sobie jak myszy pod miotla bo wiedza ze w kazdej chwili moga byc deportowani...jest ich pelno wszedzie i dziwi mnie fakt jak to mozliwe ze beda nielegalnym, wielu z nich ma darmowe ubezpieczenie, WIC i food stamps. Zawsze jak ide po WIC pol poczekalni to ludzie nie mowiacy slowa po angielsku...a moja polska ortografia mnie nie obchodzi bo wole opanowac do perfekcji jezyk w ktorym obecnie zyje i bede zyc do konca zycia, bo nie zamierzam wracac do Polski...i fajnie by bylo, zeby ludzie ktorzy decyduja sie na zycie w Usa choc troche poswiecili czasu zeby opanowac jezyk angielski...

Proste pytanie, ale nie - krowa12 jak zwykle musi dorzucic swoja ideologie i wszystko skomplikowac - swoja droga nie wiem dziewczyno ile masz lat, ale Twoje posty czyta sie jakbys przed chwila wyszla z gimnazjum....pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Proste pytanie, ale nie - krowa12 jak zwykle musi dorzucic swoja ideologie i wszystko skomplikowac - swoja droga nie wiem dziewczyno ile masz lat, ale Twoje posty czyta sie jakbys przed chwila wyszla z gimnazjum....pozdrawiam.

kompikowac? poprostu nie lubie jak mnie ktos obraza! odpowiedzialam na pytanie ze znam tylko jedna osobe z Polski w Orlando i z czystej ciekawosci zapytalam czemu akurat polacy a nie amerykanie co w tym strasznego? zaraz sie ktos przyczepil i zaczal mnie obrazac ze czytac nie umiem i po co to bylo?

Link to comment
Share on other sites

Ale co Cię niby obraziło? Wytknięcie nieumiejętności czytania ze zrozumieniem czy błędów, jakie popełniłaś? Zastanów się na drugi raz jak zaczniesz odpisywać komuś na pytanie - swoje życiowe przemyślenia zachowaj dla siebie - szczególnie, jeśli są na poziomie późnego gimnazjum. Naprawdę wolę swoich meksykańskich przyjaciół od złośliwej Polki, której się wydaje, że pozjadała wszystkie rozumy. Jeśli idąc po WIC czujesz się lepsza, bo znasz parę słów po angielsku... to gratuluję, rzeczywiście "wspaniałe" osiągnięcie... aczkolwiek (z całym szacunkiem) Tobie w Stanach też chyba nie powodzi się lepiej niż tym, którzy siedzą pod miotłą?

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...