Jump to content

Wypadek, polskie prawko i klopoty...


220 volt

Recommended Posts

Witam,

Mialem polskie prawko (nie mialem miedzynarodowego), walnalem lekko samochod jadacy przede mna, przyjechal jakis mlody policjant i stwierdzil ze nie moge prowadzic samochodu na polskim prawku. Skierowal sprawe do sadu i mam teraz afere kryminalna. Oczywiscie cale te ubezpieczenie W&T nie pokrywa kosztow adwokata jezeli sprawa jest kryminalna, dlatego nie chce brac adwokata (koszt 300 do 400$) tylko isc do sadu sam. Mam malo czasu zeby szukac w internecie jakis ustaw. Moze ktos z was wie gdzie szukac ?

Dodam ze chodzi o stan Illinois i Chicago, sprawa w sadzie w Skokie.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Jesli walnales lekko samochod to sprawa powinna skonczyc sie na Twoim liability, z ktorego pokryte zostana jego szkody. A jesli nie miales liability to masz problem, bo jazda bez tego jest w USA nielegalna...

Nie chce gdybac, ale skoro poszkodowany wezwal policje, to pewnie liability nie miales, albo nie chciales sie przyznac do tego ze to Twoja wina...

Z wlasnego doswiadczenia: jakies 8 miesiecy temu stuknelam samochod jednemu Azjacie, niegroznie, jego szkody (lekko obltuczony zderzak) to nic w porownaniu z moimi (zbita lampa, wgnieciona maska). Skonczylo sie na tym, ze spisal moje dane osobowe (z Driving License) oraz dane z mojego liability, ja zglosilam sie do swojego ubezpieczyciela, przyznalam sie ze to byla w 100% moja wina (no coz :oops:) i tyle. Jedyna roznica to to, ze teraz musze skladke wyzsza placic... :beksa: $115 miesiecznie... buuu....

Anyway - sprawdz jakie sa przepisy w IL odnosnie prawa jazdy (www.dmv.org i tam szukaj Illinois). W niektorych stanach amerykanskie ani miedzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane przez jakis okres czasu, w niektorych ma sie 10 dni na zrobienie prawa jazdy (nierealne, no ale coz, taki przepis).

Powodzenia...

Link to comment
Share on other sites

Nie chce gdybac, ale skoro poszkodowany wezwal policje, to pewnie liability nie miales, albo nie chciales sie przyznac do tego ze to Twoja wina...

dagmarcia - zalezy od stanu. W NJ nawet bardzo lekka stuczka wymaga wezwania policji - w przeciwnym razie w 99,999% konczy sie to kwalifikacja czynu: ucieczka z miejsca wypadku (niezaleznie czy to twoja wina czy nie..) i sprawa w sadzie ( w NJ ucieczka z miejsca wypadku to sprawa od razu do courtu). Nie mowic jaki bylby problem z insurance - bardzo 'czepiaja' sie jesli nie masz raportu policyjnego...

Widzisz 220 volt - sprawa przewaznie trafia do court jesli ktos jezdzi na polskim prawie jazdy (czy nawet bardzo czesto na miedzynarodowym), bo trudno aby policjant znal kazdy jezyk (jesli mowimy o prawie jazdy krajowym) badz kazdy przepis (jesli o miedzynarodowym) - zwykle daje sprawe do courtu i tam sie decyduja losy.

W twoim przypadku moze chodzic o cos jeszcze: po prostu moglo nie byc cie dopisanego do insurance - a tym samym insurance moze robic wielkie problemy przy wyplacie jakiegokolwiek odszkodowania, bo ty nie figurujesz na polisie jako kierowca. Tu, w Stanach, nie liczy sie tylko prawo jazdy, ale i ubezpieczenie. A od ilosci kierowcow na tym ubezpieczeniu, ich wieku, doswiadczenia itp. zalezy stawka jaka sie placi.

Ja znam taki przypadek z NJ gdzie dziewczyna na miedzynarodowym prawie jazdy uderzyla w samochod. Doslownie zarysowala zderzak i tyle. I potem ubezpieczenie nie wyplacilo pieniedzy temu poszkodowanemu, bo ona nie byla na polisie. Sprawa miala final w sadzie (przy okazji ten poszkodowany mial plik rachunkow od lekarzy "w skutek wypadku", oczywiscie... ). I sedzia kazal placic ... wlascicielowi samochodu, bo to on pozyczyl auto.. albo niech wlasciciel skarzy te dziewczyne co spowodowala wypadek..

Link to comment
Share on other sites

http://www.cyberdriveillinois.com/departme...pvisitordl.html

"Can foreign nationals who are temporarily in the U.S. drive on their licenses from their home country?

Yes. This new law does not change the fact that a foreign national who is temporarily residing in Illinois may continue to drive on a valid driver's license from his/her home country."

hehe jeszcze pozwij policjanta ze nie znal sie na prawie.. - tylko znajdz odpowiedni paragraf

http://www.illinois.com/content/driving.html

z tego wyglada ze mozesz uzywac polskie prawko przez 90 dni

F

Link to comment
Share on other sites

nie moze pozwac policjanta, bo policjant postapil tak jak mial postapic: mial watpliwosci wiec sprawe skierowal do sadu, a sad zajmie sie tym ile czasu dana osoba przebywala na terenie USA i wyda taki lub inny wyrok. To, ze ktos ma sie stawic do sadu nie oznacza ze na 100% jest winny. Trudno wymagac aby policjant sprawdzal ile czasu dana osoba przebywa w Stanach, bo to nie nalezy do jego obowiazkow (chyba, ze ktos jest naprawde bardzo gorliwy badz zostaniesz zatrzymany na border control w USA). Zreszta kto ma ze soba paszport z I-94 kiedy jezdzi samochodem na co dzien ? Tu sie zawsze tak postepuje: masz watpliwosci ==> court i niech prokurator sie martwi co z tym zrobic.

Link to comment
Share on other sites

nie moze pozwac policjanta, bo policjant postapil tak jak mial postapic: mial watpliwosci wiec sprawe skierowal do sadu, a sad zajmie sie tym ile czasu dana osoba przebywala na terenie USA i wyda taki lub inny wyrok. To, ze ktos ma sie stawic do sadu nie oznacza ze na 100% jest winny. Trudno wymagac aby policjant sprawdzal ile czasu dana osoba przebywa w Stanach, bo to nie nalezy do jego obowiazkow (chyba, ze ktos jest naprawde bardzo gorliwy badz zostaniesz zatrzymany na border control w USA). Zreszta kto ma ze soba paszport z I-94 kiedy jezdzi samochodem na co dzien ? Tu sie zawsze tak postepuje: masz watpliwosci ==> court i niech prokurator sie martwi co z tym zrobic.

Tak wiem - zartowalem dlatego to hehehe na poczatku zdania :D

F

Link to comment
Share on other sites

Nie chce gdybac, ale skoro poszkodowany wezwal policje, to pewnie liability nie miales, albo nie chciales sie przyznac do tego ze to Twoja wina...

dagmarcia - zalezy od stanu. W NJ nawet bardzo lekka stuczka wymaga wezwania policji - w przeciwnym razie w 99,999% konczy sie to kwalifikacja czynu: ucieczka z miejsca wypadku (niezaleznie czy to twoja wina czy nie..) i sprawa w sadzie ( w NJ ucieczka z miejsca wypadku to sprawa od razu do courtu)

No tak, moj przypadek mial miejsce w Kaliforni, sorry ze nie zaznaczylam tego wyraznie.

Ale wogole to straszne jest co mowisz, Karina - nawet jak sie kierowcy dogadaja czyja wina i zglosza to ubezpieczycielowi? Wow... widac w Kaliforni ludzie troche bardziej wyluzowani. No ale w sumie, jak bym miala mieszkac w New Jersey, tez bym non stop lekko wkurzona chodzila...

:smt040

(choc zawsze lepsze to niz ktorykolwiek ze stanow w Jesuslandzie... brr! )

Link to comment
Share on other sites

wiesz co? chyba wzielo sie to stad, ze najpierw ktos sie przyznal do winy, potem jednak przemyslal sprawe i ... ubezpieczycielowi mowil, ze to nie jego wina. A ubezpieczyciel opiera sie przede wszystkim na raporcie policyjnym, ktory jest najbardziej wiarygodny. Nie ma raportu - to kazdy mowi co chce itd. Wtedy sprawa musialaby trafic do sadu itd. zeby dojsc do tego kto ma racje, kto byl winny i kto ma placic. Tak wiec zeby sie tego ustrzec - od razu wzywa sie policje i masz spokoj. Znam tez inny przypadek ( z innego stanu): Polak uderzyl w samochod Meksykanczyka. W samochodzie byl tylko kierowca, ale potem jak przyszlo co do czego to 4 osoby (cala rodzina) przedstawila rachunki medyczne i z niby wymagaja opieki lekarskiej i zadaja - sprawa trafila do courtu - odszkodowania za 'straty moralne' poniesione w wypadku samochodowym ! A tak jakby byl policjant to by nie bylo takiego problemu... Wiec moze to nie do konca takie glupie z wzywaniem policji do wypadku...

Link to comment
Share on other sites

W sumie masz racje. Pewnie mialam troche szczescia, choc Azjaci to ogolnie bardzo pozytywnie reaguja na biedne male zestresowane dziewczecia :oops: Pare tygodni temu paskudnie zarysowalam samochod panu Xing Huo Keng (czy cokolwiek takiego) usilujac zaparkowac, ale poniewaz NAPRAWDE nie mialam czasu na formalnosci (spieszylam sie na i tak juz spozniony dinner ze znajomymi, coz, zycie opiera sie na priorytetach...), postanowilam sie rozplakac. Zadzialalo, pan Kung Fu najpierw sie rozczulil, potem machnal reka a nastepnie sobie pojechal :D

Zatem wnioski sa nastepujace:

pierwsze primo - w pierwszym przypadku jako przestrzegajacy prawa i uczciwy czlowiek przyznalam sie od razu do tego ze to moja wina komu tylko moglam sie przyznac i to chyba dobrze, bo nie ma co kombinowac

drugie primo - troche emocji nigdy nikomu nie zaszkodzi, a czasem moze tez pomoc :wink:

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...