Jump to content

po wizycie w ambasadzie - refleksje i ciekawostka....


Recommended Posts

siemka ludzie!

wczoraj wróciłem z warszawy....z tarczą:) ale zdziwiłbym sie gdyby było inaczej....

trochę tu czytałem na tym forum przed wyjazdem i większość ludzi opisujących tu swoje historie to studenci, którzy jechali do ambasady z indeksem i jak dla mnie otrzymanie wizy będąc studentem nie jest wielkim problemem...

ja nie jestem studentem już od dwóch lat i mam na to trochę inne spojrzenie...ale nic to

mogę powiedzieć jedno...wcale się nie dziwię że jest 30 procent decyzji odmownych przy wydawaniu wiz...takiego buractwa też bym nie przyjął do swojego kraju jakbym miał na to wpływ....kolesie i laski bez żadnego konkretnego wykształcenia w wieku 20-23 lata spodziewają się że dostaną wize turystyczną i będą mogli pojechać skościć trochę ziela...nic z tego....najbardziej mnie rozbawił kolo, który wyglądał jakby własnie wyszedł z zebrania bojówki SS, łysy łeb, ( ja też jestem prawie łysy tylko że mi to pasuje akurat, na jego miejscu zapusciłbym trochę włosy przed wizytą) i jeszcze na dodatek kolczyk w brodzie, ja wiem że w stanach jest luz bo już tam byłem na J-1, ale są pewne granice, jak ktoś idzie do ambasady tak ubrany i z takim stylem to jest kompletnym idiotą.

Kolejny przykład to dwie laseczki z 19-20 lat...po co tam chciały jechać nie wiem bo akurat były przy okienku z którego nic nie słyszałem, ale konsul odprawił je dosłownie po 20 sekundach, widać było że są na maxa zdenerwowane przed wejściem, jaki był powód odmowy nie wiem....

Najciekawszy jednak był przypadek kolesia, który dostał wizę, ale jej nie chciał ;) kolo z 70 lat, miał zaproszenie od brata z usa, który siedzi tam pół życia, nie chciał jechać bo bał się lotu itd. że nie wytrzyma podróży fizycznie i w ogóle nie miał na to drajwa.....chodziło o to że chciał się wykręcić tylko po prostu głupio mu było to powiedzieć bratu, więc poprosił panią za szybką żeby mu jednak tej wizy nie dawała i żeby to nie wyszło na jaw, klientka zaskoczona oczywiście, nie wiedziała co zrobić więc poprosiła o pomoc swoją koleżankę czy przełożoną, sytuacja dość komiczna, ja brechtałem i ludzie którzy to słyszeli też :lol:

suma sumarum nie dostał tej wizy i odszedł zadowolony:)))

ja jechałem tam z koleszką i wpisałem do wniosku że jedziemy razem, dostaliśmy jeden numerek i razem podchodzilismy do okienka, trafiliśmy do tego do którego chcielismy, czyli do babeczki, bo to zawsze łatwiej szczerzyć kły do laski niż do faceta, ale nie wierze w to że usmiech i dobre wrażenie jest fundamentem sukcesu w tej kwestii.....

najważniejsze są papiery i co sobą reprezentujesz, jak w Polsce jesteś looserem to mała szansa na wize i tyle.......od nas akurat nie chciała żadnych dodatkowych dokumentów i pytała się dlaczego jedziemy razem i do kogo, a jak zobaczyła że bylismy już w stanach przeszła na angielski i pytała co tam robilismy i gdzie....poza tym nic nie chciała....

z kwestii organizacyjnych to mielismy wizytę umówioną na 10.30 - 11.00 bylismy przed ambasadą ok. 07.30 , koleś powiedział że możemy spokojnie przyjść ok. 09.00, więc poszliśmy na kawę i wrócilismy o 8.45, w kolejce sie trochę czeka, najdłużej już w poczekalni w srodku, ale to zależy od ilości otwartych okienek....także nie ma się co spinać i przyjezdzać 5 godzin wcześniej bo to nie ma sensu....

pozdro dla wszystkich i powodzenia!!!

Link to comment
Share on other sites

Witam wszystkich,

ciesze się że wreszcie ktoś ujrzał ambasade usa obiektywnie. W grudniu zeszłego roku również dostałam wize B1/B2. To co tam ujrzałam też mnie nie zdziwiło pod względem odmów wydania wizy. Brak kultury, niechlujstwo, chamstwo i nadąsane miny. Jak takim ludziom dawać wize. Przecież idąc na rozmowe wypadałoby się ładnie i schludnie ubrać i przede wszystkim uśmiech. Dla amerykanów to jak polskie dzień dobry. Do dzisiejszego dnia byłam już 3 razy w usa. Zwiedziłam 1/3 kraju, dopiero. Poznałam fantastycznych ludzi. Ale nie jestem pewna czy chciałabym tam mieszkać na stałe. Faktem jest że to wyjątkowy i piękny kraj, oczywiście mówie o naturze.

Wizę otrzymałam w warszawie i spotkanie miałam z murzynką. Była wyjątkowo symatyczna, uprzejma i uśmiechnięta.

Życze wszystkim takich odczuć

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witam wszystkich,

ciesze się że wreszcie ktoś ujrzał ambasade usa obiektywnie. W grudniu zeszłego roku również dostałam wize B1/B2. To co tam ujrzałam też mnie nie zdziwiło pod względem odmów wydania wizy. Brak kultury, niechlujstwo, chamstwo i nadąsane miny. Jak takim ludziom dawać wize. Przecież idąc na rozmowe wypadałoby się ładnie i schludnie ubrać i przede wszystkim uśmiech. Dla amerykanów to jak polskie dzień dobry. Do dzisiejszego dnia byłam już 3 razy w usa. Zwiedziłam 1/3 kraju, dopiero. Poznałam fantastycznych ludzi. Ale nie jestem pewna czy chciałabym tam mieszkać na stałe. Faktem jest że to wyjątkowy i piękny kraj, oczywiście mówie o naturze.

Wizę otrzymałam w warszawie i spotkanie miałam z murzynką. Była wyjątkowo symatyczna, uprzejma i uśmiechnięta.  

Życze wszystkim takich odczuć

Pozdrawiam

Coś mi się wydaje że sam usmiech nie miał tu aż takiego wpływu.

Raczej trzeba mieć dobre dokumenty które potwierdzą że nie chce się tam zostać. :roll:

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...