Jump to content

Co Za ...! Z Urzednika Imigracyjnego


ewelina0426

Recommended Posts

co za chamstwo! wiecie co, jestem strasznie oburzona! wczoraj przylecialam do stanow LOTem i na lotnisku urzednik mnie tak przemaglowal ze az nie moglam sie wyslowic! robil mi jakies zdjecia, odciski palcow bral i cos tam gadal ze mu data nie pasuje mojego wyjazdu trzymal mnie chyba ze 20 min! a potem okazalo sie ze patrzyl na stara wize! walna stempelek i przepuscil mnie ale myslalam ze sama wezme walizke i pojade spowrotem do domu! i chcac nawiazac do mojego wczesniejszego przyjazdu to tego nie bylo! tylko nie wiem czy dlatego ze przylatywalam innymi liniami i inaczej mnie traktowali czy mam obsesje?a jak wasz wjazd na teren usa wyglada?? bo niby polacy to najwiejkszy sojusznik usa ale chyba nie wiem kto takie bzdury opowiada! :)

pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

Zdjęcia robią i odciski też biorą.

Więc to jest standard.

Co do reszty, to ja nie miałam takich perypetii. Cała rozmowa trwała może z minutę.

Ale nie leciałam LOTem, tylko Lufthansą. Choć nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie.

Link to comment
Share on other sites

i po co ten sarkazm??? prawda jest taka ze polakow dalej traktuje sie jak tania sile robacza ktora przyjezdza na smieszny zarobek a przeciez nie wszyscy tak robia, teraz ten kto chce zarabiac jedzie na odpowiedniej do tego wizie(nawet tu jest bardzo duzo o tych wizach)

Link to comment
Share on other sites

i po co ten sarkazm??? prawda jest taka ze polakow dalej traktuje sie jak tania sile robacza ktora przyjezdza na smieszny zarobek a przeciez nie wszyscy tak robia, teraz ten kto chce zarabiac jedzie na odpowiedniej do tego wizie(nawet tu jest bardzo duzo o tych wizach)

so there is a time to proof differently...

Link to comment
Share on other sites

Urzednik tez czlowiek, sympatyczny dla jednych a cham dla innych. Dwa razy trafilam na fajnych ludzi, ale widac do trzech razy sztuka. Ostatnim razem trafilam na pana, ktory nie bardzo mowil po angielsku. Rzucal moim paszportem i dokumentami (przylecialam na K1) przez pol godziny. Lamanym, niegramatycznym angielskim oznajmil mi ze nie podoba mu sie moj przyszly malzonek i generalnie po co sie tu przywloklam. Nie latwo doprowadzic mnie do lez, ale jemu udalo sie to wysmienicie. Odeslal mnie potem do biura gdzie chamstwa byl ciag dalszy. Dopiero jak sie jeden z urzednikow zorientowal, ze nie o deportacje chodzi w moim przypadku to nastawienie zupelni sie zmienilo. Dostalam employment authorization i wszystkiego najlepszego na nowa droge zycia... Do tej pory nie moge sie otrzasnac, ze potraktowali mnie jak ostatniego smiecia (nie, nie przesadzam).

Za kilka miesiecy przylatuja moi rodzice. Nie chce, zeby przechodzili przez to samo co ja, tym bardziej, ze nie mowia po angielsku. Tak sobie mysle, ze moze gdyby przylecieli do Montrealu (mieszkam niedaleko granicy z Kanada) to ich odbiore i razem bedziemy przejezdzac przez granice z US :-)

Link to comment
Share on other sites

i masz racje lepiej do montrealu, ale naprawde jestem w szoku juz mi sie odechcialo tu przyjezdzac;/ rozumiem ze sa ludzie i ludzie ale bez przesady :) ostatnio tez trafilam na fajniejszego czlowieka ale lecialam innymi liniami 8i przed ostatnio tak samo dlatego zastanawiam sie czy nie ma na to wplyw linia lotnicza z duza grupa polakow :)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...