Jump to content

Uważajcie Na Ccusa!


Recommended Posts

Witam,

chciałem dokładnie opisać swoją sytuację z biurem CCUSA. Dla tych, którzy nie mają czasu lub chęci czytać powiem na wstępie, że odradzam jak się tylko da korzystanie z usług tego biura. Swoją wypowiedź podziele na kilka części, bo wiele rzeczy jest tam tragicznych.

1. Kontakt z biurem w sprawie informacji itd. Kontakt i zaczerpnięcie informacji jest tam niezwykle trudne i mnie to bardzo dziwi. Ludzie czesto wyjeżdzają pierwszy raz, mają dużo pytań i wątpliwości. Pani siedząca w biurze (Weronika) informacji udziela z wielką łaską, nie szanujac przy tym swoich klientów. Generalnie czułem się pare razy, jak by miała mnie czyli swojego klienta zupełnie w dupie. Inne informacje udzielane w międzyczasie trwania kilkumiesięcznej przygody z biurem również były wielce nieprecyzyjne. Wybraliśmy ze znajomymi opcję placement, po to żeby było mięc wszystko załatwione, za dużo się nie martwić itd. Informacje przekazywane mailowo od pani Weroniki i Kasi były sprzeczne, nieprecyzyjne, albo ich w ogóle nie było. Np. po znalezieniu pracodawcy przez CCUSA, dopiero gdzieś z forum wyczytałem, że trzeba to jak najszybciej podpisać i wysłać wraz z innymi dokumentami. I nie bardzo rozumiały to, że poprostu nie zostałem o tym poinformowany. (po lekturze kilku forów, sam do nich zadzwoniłem i dopiero wtedy przekazały mi instrukcje, jak bym tego nie zrobił zapewne procedury wizowe i inne mocno by się opóźniły).

2. Wszelkie formalności, wpłaty i rozmowy w biurze załatwilismy jeszcze w grudniu. Była wówczas promocyjna cena ( chyba 160zł taniej). Mielismy nadzieję, że decydując się tak szybko, dostaniemy może lepszą, albo chociaż pewniejszą pracę. Nic bardziej mylnego. Od grudnia do połowy kwietnia zupełnie nic się nie działo, nie było żadnego info od nich. Widziałem tylko, ze cały czas, jest zmieniany deadline załatwienia wszelkich formalności. Podsumowując, mimo, ze załatwilismy wszystko w grudniu, realnie zajęto się nami razem ze wszystkimi w kiwetniu. W między czasie bardzo mocno zachęcano nas na opcję z targami pracy, ze tam pewna praca, że sobie sami wybieramy itd. Ale bylismy twardzi i nie daliśmy się namówić na dodatkowe koszty z tym związane. Akurat to była dobra decyzja, bo ci ludzie co byli na targach i zapłącili kilka stówek więcej za program mieli dokłądnie tego samego pracodawcę i tą samą pracę co my z opcji placement. Wracając jeszcze do targów. No właśnie na ulotce i stronie internetowej CCUSA brzmi to pięknie 2 edycje ”targów pracodawców”. W rzeczywistości na tych pierwszych jest 2 pracodawców a na drugich targach był jedenJ takie to były targi pracodawcówJ

3. Umowa. Nigdy nie podpisałem gorszej umowy niż tą z CCUSA. Masakra, student nie może niczego, pracy na miejcu nie może zmienić. Jeśli zmieni pracę jego wiza automatycznie wygasa. Szukanie nowego pracodawcy, jeśli ten kogoś zwolni trwa bardzo długo. Po znalezieniu trzeba poinformować o tym CCUSA, oni go sprawdzają i oczywiście trzeba im za to zapłacić ok. 500zł. Umowa była tragiczna, zresztą sami zobaczycie jak ją przeczytacie. I pamiętajcie każdy jej punkt w racie problemów zostanie postawiony przed Wami. Usłyszycie tłumaczenie: przecież to zgodne z podpisaną przez pana umową. Umowa jest nierzetelna, niejasna, niedokończona, podpisana w zasadzie z nikim. Widnieje tam jakiś podpis kogoś. Brak info o adresie z kim ją podpisujemy itd. Itp. Troszkę inaczej sobie wyobrażałem podpisanie umowy. Cała umowa jest po angielsku i mimo, że znam go bardzo dobrze, nietóre punkty było do końca nie jasne. Wg mnie takie umowy powinno się podpisywać w 2 egzemplarzach. Angielski dla biura CCUSA i identyczna w języku polskim dla studenta. Każdą umowę zanim się podpisze trzeba dokładnie przeczytać i zrozumieć. Tutaj podpisujemy ją w języku angielskim, do końca nie rozumiejąc kilku punktów. Można wiele jeszcze mówić o tej umowie, ale ogołnie to była wielce niekorzystna dla studenta. W razie problemów zostajecie bez niczego, bo tą umową możecie się podetrzeć. CCUSA do nieczego nie jest zobligowane itd. „postara się nam załatwić lub dołoży wszelkich starań w załatwieniu pracy, ale wcale nie musi załatwić”. Odradzam i już. Polecam przeczytanie umowy najpierw, dokładnie powoli i spokojnie. I sami wówczas zrozumiecie z kim podpisujecie umowę i jak bardzo beznadziejną.

4. Załatwienie pracy. Tak udało nam się, biuro załatwiło nam zgodnie z umową pracę gdzieś w kwietniu. Przed nami zbliżał się najgorszy moment na uczelni, zaliczenia itd. I załatwianie spraw causa. Np. spotkanie wizowe, które jest nieodwołalne, nieprzekładalne i w ogóle wsyzskto nie zostało nam wyznaczone w czasie naszych egzaminów. Trudny wybór nie pójść na egzamin i wracać wcześniej we wrześniu ze stanów aby go zaliczyć, lub nie pójść na spotkanie i nie wiem co wtedyJ. Na szczęście problem się sam rozwiązał i spotkanie wizowe nie doszło w ogóle do skutku (dlaczego? O tym właściwie jest cała moja wypowiedź, ale teraz przechodzę do meritum). Dostaliśmy pracę, przecietną. 30h tygodniowo, bez napiwków i nadgodzin. Troche słabo, mieliśmy plan ostrej pracy przez 2 miesiące i reszt zwiedzania i dobrej zabawy. Na początku maja, kiedy mieliśmy ustalone już spotkanie wizowe i podpisany kontrakt dostaliśmy info o tym, że nasz kontrakt został zerwany i nie przysługuje nam zwrot pieniędzy. Nasz pracodawca się rozmyślił. Na pomoc z biura nie było co liczyć. Mieliśmy wybór rezygnacji z programu bez zwrotu kasy lub przejście na opcję Inpendent(czyli samemu znalezienie pracy). Przypominam że był już maj i dostaliśmy czas do końca maja na przesłanie do biura CCUSA podpisanego kontraktu z pracodawcą. Zmieniły się przepisy, że studenci wyjeżdżający, aby w ogóle ubiegać się o wizę, muszą mieć wcześniej podpisaną umowę o pracę z pracodawcą. W realu praktycznie nie do załatwienia, szczególnie w maju. Nikt przecież nie zatrudni nikogo, nie podpisze z kimś umowy na podstawie wymiany e-maili. Ale mimo wszystko, walczyliśmy. Wysłaliśmy ok. 70 aplikacji w różne miejsca, parki rozrywki, resorty itd. Większość odpowiedzi była: zatrudniamy wyłącznie na miejscu, albo mają już full Staff na ten rok. Do ostatnich dni mocno walczyliśmy o znalezienie pracy, mimo sesji i natłoku nauki. Biuro nie pomogło nam W OGÓLE. Nie zrobili nic. Powiedzieli, że już jedną pracę nam załatwili, a to ze pracodawcą zrezygnował, to nie ich wina i drugiej pracy szukać nie będą. Ostatecznie nie udało nam się, nawet nie wydłużyli nam deadline’a o parę dni, pomimo naszych próśb. Na początku czerwca było już pewne – nie jedziemy. Dla przypomnienia, wyjazd zaczęliśmy planować w grudniu. Po wielu rozmowach udało się uzyskać zwrot pieniędzy, oczywiście nie pełny. Straciliśmy po ok. 500zł za osobę za program oraz po 520 zł za wizę( Opłaty bezzwrotne, a mieliśmy już wpłacone i jak już mówiłem, umówione spotkanie w ambasadzie). Dodatkowo wysyłanie listów, bilety na dojazdy na spotkania itd. – koszt ok. 100zł na osobę. Łącznie ponad 1100 straty na osobę. Dla studenta to sporo…

Podsumowujac ten punkt, zostaliśmy oszukani i pozostawieni bez żadnej pomocy.

5. Trochę odbiegający od tematu, ale dotyczy sensu wyjazdu do Stanów.

Pamiętajcie (my mieliśmy to na uwadze) wyjazd do Stanów Wam się nie zwróci, nie zarobicie tam kokosów i będziecie potwornie traktowani w pracy. Ale po kolei, koszt wyjazdu to 2500 za bilet lotniczy, 3000 opłata za program i wiza, 3000 wymiana dolarów na tak zwany początek. Łącznie 8500zł !!! Patrząc realnie, inwestując tyle kasy, wracacie z pełną torbą ubrań i wrażeniami. Oprócz tego jeszcze ciężko pracujecie i jesteście traktowani jak podludzie. Zero szacunku itd. Mieszkaniec Europy Środkowo Wschodniej może wykonywać każdą pracę, za małą kasę i co lepsze będzie nawet z tego zadowolonyJ Oprócz tego, z pensji potrącany jest podatek (który da się potem uzyskać z powrotem) i koszt kwaterunku. Za zakwaterowanie trzeba zapłacić ok. 80$ tygodniowo – ta kasa wraca do pracodawcy. Teraz małe wyliczenie na podstawie mojego kontraktu pracy

7,7$/h*30h tygodniowo = 231$. Od tego odejmujemy 80$ za kwaterunek i drugie tyle za wyżywienie. Zostaje nam niecałe 80$ tygodniowo. Oto nasz realny zarobekJJJ Miejcie to na uwadze inwestując przed wyjazdem ok. 8000zł.

Po takim wyjeździe wraca się jak już mówiłem z pełną torbą ubrań, jakąś elektroniką i workiem wrażeń – tych negatywnych z pracy i pozytywnych – poznanie wielu ludzi z różnych stron świata, zwiedzenie stanów itd. Na pewno jest to wielka szkoła życia, np. w mieszkaniach załatwionych przez pracodawcę trzeba za przeproszeniem srać do woreczkówJ Jeśli chcecie zarobić polecam Skandynawie, blisko i dobrze płacą. Za wyjazd do Stanów dużo zapłacicie, nic nie zarobicie ale przywieziecie ubrania i wrazenia.

Pozdrawiam i jeszcze raz przestrzegam przed CCUSA i oszustem Piotrem T. Firma beznadziejna, tak samo jak jej szef i pracownicy.

Odradzam CCUSAJ

PozdrowieniaJ

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 22
  • Created
  • Last Reply

J...wez tylko pod uwage, ze ty nie wyjezdzasz do Stanow po to, zeby zarobic, tylko PO TO, ZEBY NAUCZYC SIE BIEGLE MOWIC PO ANGIELSKU, poznac kraj i tutejsze zwyczaje i obyczaje, pozwiedzac i poznac nowych ludzi...

Na zarobek jedz do Niemiec na farme - tam zarobisz nawet 14 tysiecy zl w miesiac czasu.

Wrazenia, o ktorych piszesz - sa bezcenne. A Ty jak widac liczysz wylacznie na finanse, dlatego USA jest nieodpowiednim krajem dla Ciebie.

Link to comment
Share on other sites

Może trzeba było nie podpisywać tej umowy jak była taka niekorzystna. Serio, wszędzie są oszuści, sam jesteś sobie winny, że nie zauważyłeś z jaką firmą masz do czynienia - sam piszesz, że od początku współpraca słabo się układała - trzeba było szukać gdzie indziej, albo zrobić research wcześniej.

Link to comment
Share on other sites

Zgodzić się z Tobą nie mogę, ze liczyłem tylko na finanse. Tak jak napisałem wyjazd jest wielce nieopłącalny, a mimo to chciałem jechać i to, ze nie pojechałem nie wynikało już ode mnie:) napisałem to tylko, jak by ktoś się zastanawiał czy jechać tam, aby zarobić. Zgadzam się, że poznanie kraju i tamtejszych zwyczajó jest bezcenne, dlatego chciałem tam pojechać. A co do umowy, dlaczego ją podpisałem. Hmmm biuro miało opinie w necie raczej dobre, dlatego jednak zaryzykowałem. Zauważyłem, że ostatnio zbierają bardzo dużo negatywnych opinii, pewnie coś im się już sypie.

Ogólnie biura CCUSA nie polecam, a ogólnie wyjazd do Stanów polecam;)

Link to comment
Share on other sites

J...wez tylko pod uwage, ze ty nie wyjezdzasz do Stanow po to, zeby zarobic, tylko PO TO, ZEBY NAUCZYC SIE BIEGLE MOWIC PO ANGIELSKU, poznac kraj i tutejsze zwyczaje i obyczaje, pozwiedzac i poznac nowych ludzi...

Na zarobek jedz do Niemiec na farme - tam zarobisz nawet 14 tysiecy zl w miesiac czasu.

Wrazenia, o ktorych piszesz - sa bezcenne. A Ty jak widac liczysz wylacznie na finanse, dlatego USA jest nieodpowiednim krajem dla Ciebie.

Po to się chyba wyjeżdża do pracy - żeby zarobić? Czy dla Ciebie to jakaś forma rozrywki? Mówić po angielsku to się można nauczyć choćby poprzez granie w gry sieciowe, które wymagają komunikacji z innymi graczami, albo opcja nieco droższa - polecieć na Wyspy. Wyjdzie nie 6000-8000 zł, tylko jakiś tysiąc.

Co do farmy - poproszę o namiary, chętnie skorzystam, bo takiej farmy to jeszcze chyba nie widziałem.

Prawda jest taka, że Polskie biura podróży prowadzone są przez cwaniaczków, którym jedyny cel jaki przyświeca, jest wyr...e klienta. Najlepiej po zgarnięciu całej kasy za wyjazd. Później nagle się okazuje, że są bardzo zapracowani, a o audiencje najlepiej wysyłać prośby w pozłacanych kopertach, z nadzieją, że państwo odpowiedzą na pytanie nędznego, upierdliwego pętaka jakim jest klient.

W przyszłym roku czeka mnie kolejna przeprawa z tymi złodziejami, bo chcę załatwić praktyki.

Chętnie bym udzielił jakiejś rady na przyszłość, jednak na nich sposobu niestety nie ma. Pozostaje tylko sprawdzać czy biuro jest ubezpieczone, oraz czytać uważnie umowę - na jej podstawie można już wstępnie wywnioskować, czy biuro załatwi wyjazd za który płacisz, czy też pensję dla cwanego właściciela.

Z mojego doświadczenia - odradzam BTC.

Link to comment
Share on other sites

hej radklx

W tym roku bralem udzial w WaT in Alaska i mozna bylo zarobic nie glupie pieniadze. Koszt wyjazdu srednio $ 2000 zwrocil sie bez oporow. Zycie poza kontynentem okazalo sie tansze. Nie czytalem twojego calego postu bo jest dosc dlugi ale czy udalo sie ci sie zarobic $ 2000 i przywiesc do domu ??

Link to comment
Share on other sites

Witam,

Jestem tegorocznym uczestnikiem tudzień programu zwanego " Summer Camp "

Czy jestem zadowolony z pobytu w USA ? Owszem jestem i to bardzo, gdyż wkońcu było to moje marzenie zobaczyć np. Nowy Jork.

Nie koniecznie z organizacji, która mnie tam wysłała czyli CCUSA.

Dlaczego ?

Ponieważ lepiej opłacałoby się mi osobiście wylecieć na wizie turystycznej i podjąć się czarnej pracy przez okres powiedzmy tych 3 miesięcy ( na okres wakacji ) niż właśnie jechać poprzez TAKĄ organizację , która sobie bierze ogólnie 50% twoich zarobków jakie powinno się zarobić :)

Czyli pomimo tego że koszt przez wylotem programu wyniósł mnie około 2000 zł ( liczę razem z wiza ) dochodzą jeszcze te pieniądze, które CCUSA sobie " zgarnęło " za to że tam byłem czyli około 3400zł.

Po za tym pracownicy nie są, aż tak bardzo uprzejmymi osobami, starają zagrać kogoś kim nie są ....... Pomocni ? NIE ( dlaczego ? ) Ponieważ, mają klienta, który zapłacił to już go chwycili i mają go gdzieś!

Czy przywiozłem jakieś pieniądze z USA , niestety nie. Musiałem jeszcze mieć ze sobą, na spokojne życie około 10000zł ( może dlatego, ze przebywałem na terenie Nowego Yorku poprzez 21 dni. )

W sumie wyprawa wyniosła mnie 12000 tys bez zarobionych pieniędzy, gdyż zarobionych pieniędzy nie wliczam w koszty bo ich tak właściwie nie było, trzeba było się wyżywić również na obozie w miejscu gdzie sie przebywało.

Ogólnie tak podsumowując.

1. CCUSA najgorsza organizacja ! Z której nigdy już nie polecę i nie polecam nikomu

2. Zarobisz połowe tego, co mógłbyś zarobić gdybyś podpisał kontrakt z pracodawcą bez pośrednictwa CCUSA

3. Nie otrzymasz wielkiej pomocy na miejscu w USA oraz również i przed wyjazdem

4. WSPOMNIENIA NIEZAPOMNIANE ( jeżeli chodzi o okres tych 30 dni zwiedzania )

5. Gdybym wiedział , że koszty będą tak wysokie to bym z programu CCUSA nie pojechał, wolałbym samemu udać się do Ameryki.

Pozdrawiam,

Napisałem to, co JA osobiście przeżyłem jadąc z tej " Organizacji "

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...