Jump to content

a moze jednak nie jechac....


hvps

Recommended Posts

Zabawne w nastepnym tygodniu mamy (ja i moja zona) rozmowe z konsulem a tu dopadly nas watpliwosci emigrowac czy nie.

Oboje z zona mamy ciekawe prace, finansowo powodzi sie nam calkiem dobrze (wystarcza na spokojne zycie) jednym slowem jest OK a tam?

hm wielka niewiadoma! prawda jest ze nigdy w stanach nie bylismy, wiec moze to rodzi nasze obawy. Sytacje komplikuje fakt, ze moja zona nie zna angielskiego a pracuje jako bibliotekarka wiec aby pracowac w swoim zawodzie musi znac angielski i to w stopniu bardzo dobrym i przez kilka lat czekalaby ja uwstecznienie i proste prace fizyczne. Jesli chodzi o mnie. Pracuje jako serwisant urzadzen biurowych (nota bene amerykanskiej marki) a jezyk znam mysle ze calkiem dobrze(w pracy wszystkie dokumentacje jakie uzywam sa w jezyku angielskim) Mamy po 30 lat. Jestesmy bezdzietna para. W stanach mamy znajomego ktory obiecal pomoc na poczatku w znalezieniu mieszkania i innych sprawach wiec niby wszystko wyglada swietnie ale cos nie pozwala nam cieszyc sie perspektywa wyjazdu cos nas niepokoi. Pragne dokac ze czasami Polska a wlasciwie politycy czy urzednicy doprowadzaja mnie do szalu i daja wydawalo by sie wystarczajaco duzo powodow aby wyjechac a stany? no coz z jednej strony ciekawy kraj dajacy duze mozliwosci z potencjalem a z drugiej 20% ludzi zyje na skraju nedzy (dane ONZ za rok 2005 dot poziomu zycia i rozwoju) duza przestepczosc, totalna pogon za pieniadzem, fascynacja tandeta czy pewnego rodzaju ciasnota umyslowa. pewno w wielu kwestiach sie myle i zbytnio upraszczam ale prosze was o opinie. Oczywistym jes ze to my ostatecznie bedziemy podejmowac decyzja ale bardzo chetnie bede czytal wasze wypowiedzi

pozdrawiam i zapraszam do dyskusji

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 22
  • Created
  • Last Reply

Co do wyjazdu - sam wiesz najlepiej czy jechać czy nie ;)

A co do mitów na temat USA:

1. Tak, to prawda że jest to kraj dużych możliwości. Kupę rodziny mam w USA i wszystkim powodzi się dobrze. Co ważne, są zadowoleni z życia. Mam też znajomych w USA i nikt nie narzeka, choć wszyscy tęsknią za Polską (ale jakoś nikt nie wraca).

2. Odnośnie nędzy - nie znam żadnych nędzarzy w USA, ale wydaje mi się mało prawdopodobne by ktoś kto CHCE pracować żył w nędzy. Tam naprawdę łatwiej o pracę i łatwiej wyżyć nawet za minimalną pensję. Może to się kiedyś zmieni, póki co na życie w nędzy nastaw się tylko w przypadku gdy będziesz siedział na tyłku i narzekał zamiast iść do roboty.

3. Z tą przestępczością różnie bywa - mój brat parkuje na ulicy i nie musi wyciągać radia z samochodu :) Do pewnych dzielnic nie warto łazić, ale łatwo je rozpoznać :)

4. Pogoń za pieniędzmi - nie do końca prawdziwy mit. Znam osoby średnio sytuowane finansowo które cieszą się szacunkiem. Generalnie prestiżem cieszą się np. nauczyciele i naukowcy, którzy wcale milionerami nie są. Myslę że ten mit bierze się stąd, że w przeciwieństwie do np. Polski szanuje się ludzi którzy potrafią robić pieniądze. U nas od razu muszą być złodziejami ;)

5. Z ciasnotą umysłową spotkasz się wszędzie na świecie, w Polsce wystarczy się przejść na osiedle i pogadać z dresiarzami.

Każdy kraj ma swoje wady i zalety. Amerykanie mają inną mentalność i początkowo może Wam być trudno się z nimi dogadać. Nie do pomyślenia jest np. zwierzanie się nawet całkiem dobrym znajomym z kłopotów. Natomiast (to mnie bardzo zdziwiło) bez ogródek potrafią powiedzieć ile zarabiają :D

Link to comment
Share on other sites

Nie bierzcie tego sobie zupełnie do serca, że chodzi tylko o Was, ale jak czytam podobne posty, to aż "nóż w kieszeni mi się otwiera". Ludzie, dlaczego nie zastanawiacie się nad tym przed wysłaniem zgłoszenia do udziału w DV Lottery. Przecież jest ogromna liczba osób (np. przebywających nielegalnie w USA), dla których Zielona Karta, to marzenie. Po co blokować, więc innym możliwości jak sami nie wiecie, czego oczekujecie od życia. Skoro jest Wam dobrze, to pracujcie na rzecz polityków, którzy cały czas doprowadzają Ojczyznę do ruiny, na emerytury, których prawdopodobnie nie dostaniecie itd.

Do tematu dodam jeszcze, że ja z Żoną mieliśmy również dobre prace, starczało nam na życie, ale TRZEBA POZNAWAĆ, los dał Wam niepowtarzalną okazję odbycia wyprawy życia. Dołączam się do opinii Jackie, w USA bezdomnym się jest z wyboru. Jeśli nie znając języka i zarabiając najniższe stawki na początku (choć wcale tak być nie musi) jesteś w stanie wynająć mieszkanie, i jeszcze odkładać jak pracujecie oboje to "konia z..." kto dokona tego w Polsce. A jak ktoś zna język, ma prawo do legalnej pracy, to nie potrafię wytłumaczyć, czemu mieszka na ulicy, pomijając przypadki ludzi chorych. Co do bezpieczeństwa, nie miałem okazji jeszcze i mam nadzieję nie mieć czucia się zagrożonym (mieszkam w NY). Ciasnota umysłowa dokładnie jak napisała Jackie, a pogoń za pieniądzem zdominowała również Rodaków z Polski.

Pewnie, że jest też sporo różnego rodzaju minusów, cóż życie to pasmo nieustannych kompromisów.

Wybór należy do Was, zawsze można się spakować i wracać.

Link to comment
Share on other sites

warto papierki emigracyjne brac, bo z pewnoscia sie przydadza w przyszlosci chocby dla waszych dzieciakow, ktorym przyjdzie do glowa zarobic kilka zielonych w wakacje. co do wyjazdu na stale to odradzam. jestem prawie w twoim wieku i jesli mialbym rzucic w pl wszystko by jechac, aby miec wiecej niz mam obecnie, to nie dzieki. w szczegolnosci gdybym mial skazywac swoja zone na tyranie fizyczne. wyjazd na stale do US ma sens, gdy masz dobry kontrakt w reku, badz w pl czeka cie tylko machanie lopata.

Link to comment
Share on other sites

Machanie łopatą czeka tych którzy nie znają angielskiego i nic nie potrafią :D Jasne że na początku nie można liczyć na posadę kierowniczą, ale to wcale nie znaczy że do końca życia trzeba zasuwać fizycznie (choć IMO żadna praca nie hańbi). Mój brat, pomimo obywatelstwa, ukończonych w Polsce studiów i sporego doświadczenia, pracy z zawodzie szukał dość długo. W USA dyplomy nawet najlepszych polskich uczelni robią małe wrażenie, a w kwestii doświadczenia standardowe zdanko potencjalnych pracodawców brzmiało "OK, ale jak masz doświadczenie w USA? Żadne? Dziękujemy".

Minęło trochę czasu i brat w końcu znalazł fajną, satysfakcjonującą go pracę. W swoim zawodzie. Dobrze płatną (jego żona siedzi z dzieckiem w domu, nie musi pracować i fajnie im się wiedzie). A że przez pierwszy rok sprzątał biurowce i kładł kafelki? Rączek mu nie urwało...

NIKT z mojej rodziny nie macha łopatą, wśród znajomych paru tak zaczynało, ale obecnie mają "normalną" pracę. Wymaga to czasu i wykazania się, ew. można odłożyć trochę pieniędzy i skończyć jakiś kurs (ja mam taki zamiar, zobaczymy co z tego wyniknie). To nie jest tak że samo przyjdzie, aż takim rajem ta Ameryka nie jest.

Jak ktoś jedzie z myślą ze od razu będzie różowo to faktycznie może się rozczarować.

Link to comment
Share on other sites

Leifureiriksson, Zielona Karta to nie jest wiza wielokrotnego wjazdu bez terminu ważności!

warto papierki emigracyjne brac, bo z pewnoscia sie przydadza w przyszlosci chocby dla waszych dzieciakow

Samo "wzięcie papierków" mój drogi nic ci nie daje, ba nawet za chwilę ("ciągły" rok poza USA) je możesz stracic. A dzieciaki, owszem jak urodzą się na terenie USA. W innym przypadku dopiero jeśli rodzice będą obywatelami USA.

badz w pl czeka cie tylko machanie lopata

No jak się na pupie siedzi i nic nie robi, to pewnie tak jest, gdybym ja był dyrektorem w Polsce i brał po 10tys pensji, też bym nikogo na nic nie skazywał i siedział w tym ciepełku, chociaż... Wiesz zwyczajnie "p-kt widzenia zależy od..."

A w USA to mi się podoba, że prawie wszystko zależy ode mnie. Mogę zostac dyrektorem, kierownikiem, albo pracowac jako księgowy, muzyk czy inżynier, co sobie życzysz. W Polsce kończ szkołę jaką chcesz, na którą często wydajesz połowę pensji i może będzie potrzebna sprzątaczka po studiach to dostaniesz pracę w wymarzonej firmie, zapomnij o awansach, no chyba, że masz... sam wiesz co.

Link to comment
Share on other sites

sam skończyłem studia w US i mimo pokusy zostania tam tego nie zrobiłem, bo dla mnie to zbyt głupi i materialistyczny kraj. w pl zalozylem firme i mimo, ze na poczatku bylo troche biegania i zgrzytania zebami (jak to na poczatku) wszystko jest teraz ok. roznica jest taka, ze jestem w swoim kraju, nie narzekam na zycie i nie jestem na obczyznie (imigrant to zawsze imigrant) zaczynajac od zera. wyjechac do kafelek jest ok, gdy jest sie mlodym, bo mozna zarobic kase i cos z nia zrobic sensownego, a nie gdy ma sie juz ulozone zycie po 30-tce. tak to widze.

Link to comment
Share on other sites

sam skończyłem studia w US i mimo pokusy zostania tam tego nie zrobiłem, bo dla mnie to zbyt głupi i materialistyczny kraj. w pl zalozylem firme i mimo, ze na poczatku bylo troche biegania i zgrzytania zebami (jak to na poczatku) wszystko jest teraz ok. roznica jest taka, ze jestem w swoim kraju, nie narzekam na zycie i nie jestem na obczyznie (imigrant to zawsze imigrant) zaczynajac od zera. wyjechac do kafelek jest ok, gdy jest sie mlodym, bo mozna zarobic kase i cos z nia zrobic sensownego, a nie gdy ma sie juz ulozone zycie po 30-tce. tak to widze.

No to sorry, ale jak dla mnie 30-tka to dopiero wstęp do życia :D Widać każdy widzi inaczej. Ja np. dopiero po ukończeniu 30 lat zainteresowałam się akwarystyką, bezkręgowcami słodkowodnymi, a miesiąc temu wydałam książkę o krewetkach słodkowodnych. Pewnie jak się chce to i po 50-tce można zacząc robić coś sensownego z życiem :D

Jak masz firmę w Polsce i jesteś zadowolony to oczywiście nie ma sensu emigrować. Problem tylko w tym że nie każdy nadaje się do prowadzenia firmy, nie każdy jest super przebojowy, są w Polsce ludzie którzy chcą żyć normalnie chodząc normalnie do pracy. Sam chyba wiesz że jest to póki co małe realne. Gdyby było różowo to nikt by się do Hameryki nie pchał :D bo i po co.

Link to comment
Share on other sites

sam skończyłem studia w US i mimo pokusy zostania tam tego nie zrobiłem, bo dla mnie to zbyt głupi i materialistyczny kraj. w pl zalozylem firme

Niech zgadnę, kasę na założenie firmy przywiozłeś właśnie z USA?

Co do 30-ki to trochę się poczułem stary po twojej wypowiedzi, mam nadzieję, że nie wszystko stracone! :cry:

Link to comment
Share on other sites

Ja również uważam ze 30-tka to nie koniec, choć Anglicy dzielą życie na te po właściwej stronie 30-tki i niewłaściwej, ale....

prawie 100% ludzi wypowiadających sie na forach dot. emigracji mówi tylko o aspektach finansowych. Rozumiem to ciężkie jest zycie bez pieniążków, ale nie samymi pieniędzmi człowiek zyje wiec jak wygląda zycie tam w kwestii duchowej? wszyscy ale to wszyscy mówią ze należy unikać towarzystwa rodaków wiec czy można nawiązać prawdziwe przyjaźnie a "tubylcami" jak wyglądają relacje międzyludzkie? Oboje cenimy z zona spokojne zycie w harmonii ze światem, kochamy zwierzęta (mamy cudownego psa, którego na pewno zabralibyśmy ze sobą oczywiście po jakimś czasie) nie lubimy pospiechu, gwaru. Proszę nie myśleć ze jesteśmy jakimiś dziwakami tyle ze nie tylko pieniądze sie dla nas liczą.

PS. Do jackiego- myślę ze w kwestii nędzy troche sie mylisz. Poczytałem trochę oficjalnych raportów i np. w samym NY szacuje sie ze jest 40-50tys osób bezdomnych. jest to liczba oficjalna na ktora należy wg. wladz brac poprawkę gdyż w w rzeczywistości może ona być wyższa, 3% analfabetów i 18% żyjących na granicy nadzy ale nie byłem, nie widziałem, choć nie sadze, aby amerykańskie wladze pisały nieprawdę lub nie wiedziały co sie u nich w kraju dzieje bo wtedy znaczyło by to ze niczym sie nie różnią od "naszych"

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.







×
×
  • Create New...