Jump to content

Iskierka

Użytkownik
  • Posts

    156
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Iskierka last won the day on June 10 2020

Iskierka had the most liked content!

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Stuttgart / Wrocław

Recent Profile Visitors

528 profile views

Iskierka's Achievements

Aktywny użytkownik

Aktywny użytkownik (1/2)

63

Reputation

  1. Co do Philadelphii to muszę się zgodzić. Byłam tylko na krótko, ale do tej pory pamiętam, że cały dzień świetnie się bawiłyśmy z koleżankami, zwiedzałyśmy miasto, aż do ok. 19-20, kiedy to zaczęło powoli zmierzchać i "szary element" zaczął wychodzić na ulicę (bezdomni, narkomani, huk wie kto tam jeszcze). Pamiętam, że to był pierwszy raz, kiedy poczułam się zagrożona w USA i wracałyśmy do naszego hostelu w trymiga Ale ja mam ogólnie odczucia, że w centrum w żadnym większym mieście amerykańskim po godzinie 21-22 nie czuje się człowiek bezpiecznie (możliwe, że NYC to wyjątek), chyba głównie przez to, ze tam po prostu jest mnóstwo ludzi na ulicach. Ale żeby nie było, że tylko USA to takie blee, mam podobne odczucia co do Frankfurtu i Stuttgartu (DE). Uczciwie przyznam, że nigdy tak się nie czułam w Polsce, w jakimkolwiek większym mieście (W-wa, Gdańsk, Kraków, Poznań, Wrocław), ale możliwe, że po prostu jako Polka postrzegam swoje rodzinne strony inaczej. Z drugiej strony bardzo bezpiecznie czułam się w Berlinie i w mniejszych miasteczkach pod Stuttgartem, gdzie mieszkam obecnie. Podobne odczucia miałam co do przedmieść Chicago m.in. La Grange czy Aurora, z wykluczeniem Forest Park bodajże, ale to dlatego, że tam dziwni ludzie jeżdżą metrem (chyba jest to wynik tego, że w USA korzystanie z komunikacji miejskiej jest bardziej uciążliwe, szczególnie wieczorem/w nocy). Magda, ja ci tam kibicuję, żeby ci się powiodło w USA. Jak ci firma nie odpowiada to oczywiście, że zmieniaj, podobnie co do miasta - możesz sobie wybrać dowolne, w końcu nic cię tam nie trzyma (jeśli nie masz rodziny, znajomych). Daj sobie ok. 1 roku na polubienie życia w USA, po ok. pół roku człowiek się przyzwyczaja. Proces zdecydowanie ułatwia posiadanie kogoś bliskiego - koleżanki, męża, chłopaka, kogoś z rodziny. Jak jesteś sama to adaptacja jest cięższa. Może spróbuj zapisać się na siłownię, pójść na spotkania z platformy meetup, zapisać się do jednego z lokalnych wolontariatów, przejść się na mszę polską, poszukać innych obcokrajowców (albo Polaków) na lokalnych grupach FB? Philly, z teco co pamiętam, ma całkiem sporą polonię. Polecam grupę "Polki w Stanach", dziewczyny doradzają jak mogą, sporo można się z nich dowiedzieć + znaleźć wsparcie innych dziewczyn. Co do doświadczeń... Pamiętam, że po przeprowadzce do DE poczułam się tu jak w domu dopiero po 8 miesiącach (do tej pory pamiętam ten moment, wracałam z Polski i na lotnisku w Stuttgarcie pomyślałam "nareszcie w domu"). Przez pierwsze 2 tygodnie pracy tutaj chciałam zrezygnować, bo czułam się jak największy głupek w firmie, który nic nie ogarnia i pracuje z samymi mózgami z zakresu optyki i elektroniki, a sam jest jakimś tłukiem po mechanice Ale po czasie człowiek sam staje się takim mózgiem i wzorem dla innych, wtedy jest przyjemniej Zapytałam męża o proces wdrożenia (ale to IT) - powiedział, że u niego zwykle przydzielają cię do jakiejś osoby, którą o wszystko pytasz i wszystko ci pokazuje. Kumpela zaczynała pracę w marcu (metalurgia), to u niej pierwsze dwa tygodnie w sumie się nudziła, także to zdecydowanie zależy od firmy. Plus przejście ze skandynawskiej/europejskiej kultury pracy też nie jest łatwe. Trochę mi zajęło, żeby przyzwyczaić się do niemieckiego trybu pracy, a przecież ja przeniosłam się tylko o jeden kraj dalej na zachód (800km), a nie prawie 10tys. km Ściskam cieplutko i pozdrawiam!
  2. Zgłaszam się! Ale musiałbyś mi załatwić wizę pracowniczą / poczekać aż skończę proces konsularny Plus nie gwarantuję, że będę pasować co do kwalifikacji, ostatni raz w zawodzie chemika pracowałam w 2015 roku, potem przekwalifikowałam się na mechanika. Ale jak praca fajna, to może zamienię IL na OR
  3. O ja cię Marta, gratuuuulacje!!! Powodzenia podczas rozmowy! Bardzo się cieszę, że twój proces wreszcie będzie z głowy! Tydzień. Termin faktycznie szalony, możliwe że cię w wolny slot wrzucili, bo ktoś zrezygnował i im się miejsce zwolniło. W razie czego możesz napisać do ambasady krótkiego maila z pytaniem o dokumenty od lekarza, ewentualnie zapytać, czy mogą ci przesunąć termin na ciut później, spróbować nie zaszkodzi Teraz, jak już dostaniesz wizę, pozostaje w sumie dylemat - gdzie wasza córa będzie studiować (o ile planuje), ciężki wybór na jej głowie Daj znać jak poszło, trzymam kciuki!
  4. Spokojnie możesz, tylko pamiętaj, że aktualnie są restrykcje covidowe przy wlocie do USA ze strefy Schengen. Ty jako małżonka obywatela, podobnie wasze dziecko, możecie spokojnie lecieć z Europy prosto do USA, tylko miej ze sobą akty ślubu i urodzenia dziecka przetłumaczone na język angielski + ksero strony z danymi z paszportu męża, inaczej nie wydadzą ci karty pokładowej na lot. Poza tym kumpela leciała w zeszłym roku odwiedzić męża (obywatela USA) na ESTA (lipiec 2020), jej sprawa imigracyjna była już w tym czasie założona. Przygotuj się jednak na to, że pracownicy imigracyjni przy pierwszym wlocie do USA (przy kolejnych trochę mniej, ja latam od 3 lat regularnie do męża, teraz prawie o nic mnie nie pytają ) mogą cię dosyć mocno maglować, żeby wykluczyć ewentualny zamiar pozostania w USA nielegalnie czy właśnie aplikowania o GC dla ciebie. No i tak jak Roelka wspomniała - pamiętaj, żeby mieć upoważnienie od męża do podróżowania z dzieckiem, temat szczególnie newralgiczny przy lotach międzykontynentalnych / poza Schengen Andy ma rację, jedynie będąc w USA na jakiejkolwiek wizie (turystycznej, pracowniczej, studenckiej) można wysłać wniosek o zmianę statusu imigracyjnego. Przy ESTA nie ma takiej możliwości. Oczywiście to tylko w przypadku aplikowania o GC z USA, proces konsularny to zupełnie inna bajka
  5. Roelka, prawda, OP musiałaby udowodnić, że nie miała takowych intencji przy wjeździe. Nie mówię, że to najlepsze rozwiązanie, ale jest taka możliwość. Mimo wszystko polecam wizę małżeńską. Aktualnie sprawy rodzin obywateli idą w dość szybkim tempie (wygląda, jakby administracja Bidena coś tam zmieniła) - aplikacje są rozpatrywane w przeciągu kilku miesięcy, podczas gdy AoS składany z USA potrafi zając 1-2 lata, w czasie których nie wolno pracować ani podróżować poza USA. Jak dla mnie lepszą alternatywą jest normalne życie w PL w tym przypadku.
  6. Juxta, jeśli ojciec ma obywatelstwo, to Wasze dziecko też powinno mieć prawa do obywatelstwa, musicie umiejscowić akt urodzenia w konsulacie USA w Polsce, wtedy wiza dla dziecka niepotrzebna - będzie miało amerykański paszport. Dla ciebie do wizy CR1 musicie wypełnić wniosek I130, ogółem powinna cała sprawa zostać załatwiona w przeciągu max. 1 roku )prawdopodobnie szybciej). Ewentualnie lot do USA na wizie turystycznej (nie ESTA!) i tam składać Adjustment of Status, ale z tego co się orientuję, to szybciej pójdzie proces konsularny.
  7. Hej Marta, tak właśnie pamiętałam, że był ktoś z datą z 08.2020, ale nie byłam pewna, czy ty czy właśnie ktoś inny. No i myślałam, że może już ci umówili termin w ambasadzie. W takim razie uzbrajam się w cierpliwość, mąż niedługo zrobi obywatelstwo, w tym tempie chyba szybciej on przeniesie się do Europy niż ja do USA
  8. Hej kochani! Chciałam Wam dać tylko mały update - znowu kochane NVC wysłało mi "extension" maila, że dokumenty są ważne przez kolejne 60 dni i mam cierpliwie czekać na termin spotkania Oryginalnie dokumenty (komplet) zaakceptowane przez NVC w grudniu 2020, to już ich 3 albo 4 email z prośbą o cierpliwość w oczekiwaniu na termin, szczerze to jak mi wreszcie umówią termin spotkania to będę bardzo zdziwiona Czy ktoś z was ma wniosek o wizę F2A (małżonek/-ka LPR), z zaakceptowanymi dokumentami przez NVC i aktualnie czeka na spotkanie w ambasadzie? Możecie podać, z kiedy macie datę zaakceptowania dokumentów, tak żebym wiedziała orientacyjnie, jaki jest backlog?
  9. W prawdziwym życiu nie wygląda to wcale bardziej optymistycznie niż na stronie. Skoro wasz wniosek jest w Californii, sprawdź California USCIS I130 processing times (https://egov.uscis.gov/processing-times/) - w przybliżeniu taki będzie czas rozpatrzenia waszej petycji (23-30 miesięcy). W naszym przypadku zajęło im to 18 miesięcy, a w tamtym czasie czas rozpatrywania petycji wynosił 15-19 miesięcy. Niestety ze względu na Covida w zeszłym roku praktycznie przez cały rok nie były przetwarzane wnioski I130 dla małżonków LPR (rezydentów), jedynie dla obywateli US, wznowili to chyba dopiero od marca/kwietnia tego roku. Pozostaje Wam cierpliwie czekać, ewentualnie starać się o expediate processing time (jeśli macie ku temu podstawy np. zdrowotne). Sponsorowanie małżonków przez US citizen zajmuje ok. roku, przy czym zauważ, że ich wnioski maja priorytet, my musimy czekać, aż będą dostępne rodzinne wizy imigracyjne Dodatkowo samo zaakceptowanie I130 to dopiero początku drogi, późnij sprawa trafia do NVC, które też zajmuje kilka miesięcy (3 jeśli ogarniecie poprawnie dokumenty, dłużej jeśli macie jakieś poprawki), później czeka was jeszcze lekarz i wizyta w ambasadzie. Dodatkowo pomyśl sobie, że część osób miało zaakceptowane dokumenty jeszcze w zeszłym roku, a wciąż nie dostały terminu rozmowy wizowej w ambasadzie, przez covid ambasada w Warszawie nie umawiała spotkań praktycznie przez ponad rok, więc mają spory backlog... W waszym przypadku może się okazać, ze żona szybciej zrobi obywatelstwo niż zakończycie proces - w tym wypadku piszesz do USCIC / NVC (zależnie na jakim etapie procesu wtedy będziecie), wówczas przeskakujesz do grupy małżonkowie USC i tym samym na początek kolejki oczekujących Jakbyś miał jakieś pytania chętnie służę pomocą, my już jesteśmy prawie u celu, chociaż w tym tempie mąż zrobi szybciej obywatelstwo niż ja dostanę swoją GC / wizę
  10. Poprawka, sprawdziłam - koszt wymiany to ok. 25 tys zł (7000-7500 $). Tutaj masz trochę więcej konkretnych informacji: https://rokszkolnyzagranica.pl/wymiana-kulturowa-j-1/ https://www.almatur.pl/rokszkusa.php A na przyszłość - wyszukiwarka wujka Google nie boli, musisz być trochę bardziej zaradny, żeby przetrwać rok za granicą (mówię z własnego doświadczenia). Według mnie sam proces aplikacji i wymagane dokumenty robią selekcję wstępną, z programem au pair jest tak samo. No i im więcej przeczytasz przed wyjazdem, tym mniej będziesz zaskoczony po wylądowaniu na miejscu
  11. @Roelka v.2 myślę, że nie zrozumiałaś OP. Chłopak chce polecieć do USA na wymianę szkolną w Highschool na rok, a nie na studia, także koszt będzie niższy @Oski: Z tego co się orientuję to koszt rocznej wymiany wynosił ok. 10 000zł + bilety + kieszonkowe, ale to jeszcze musisz dokładniej sprawdzić. Poszukaj na YT, jest sporo osób, które jechały na wymianę szkolną i opowiadają o szczegółach programu i samej aplikacji - ja bym zaczęła od tego. Najczęściej w tych filmikach ludzie wspominają też, z którą agencją wyjechali. Dodatkowo sprawdź czas aplikacji i kryteria - z tego co się orientuję to trzeba mieć zdany test z jęz. angielskiego bodajże na poziomie B2, aplikacje zazwyczaj kończą się w połowie roku szkolnego. Weź też pod uwagę, że możesz trafić na mniej ciekawą lokalizację, jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że trafisz do dużego miasta (LA, NYC, Chicago etc.). Dodatkowo zorientuj się, jak wygląda kwestia zaliczenia semestru/roku szkolnego. Mój kolego po powrocie z wymiany szkolnej w USA stwierdził, że zamiast zdawać egzaminy z wszystkich przedmiotów łatwiej było mu po prostu spaść o rok niżej (tzn. zamiast do swojej klasy, przeszedł do naszego rocznika).
  12. Hej! Poziomem języka się nie przejmuj, rzucony na głęboką wodę, po pół roku życia w USA (o ile nie wylądujesz wśród Polaków - to rozleniwia) zdziwisz się, jak szybko i samoistnie się poprawi i jak płynnie będziesz się nim posługiwał. Prawdopodobnie nawet tego nie zauważysz w pierwszej chwili. Mnóstwo obcokrajowców, którzy mieszkają w USA po 20 lat niejednokrotnie będzie mówiła dużo gorzej od ciebie zaraz po przyjeździe, ale to głównie dlatego, że nawet nie próbują zintegrować się z imigrantami spoza swojej narodowości. Obserwuję to samo zjawisko tu, w Niemczech. Ogólnie najlepsza metoda, żeby nauczyć się płynnie angielskiego to po prostu rozmawiać / spotykać się z obcokrajowcami, którzy nie potrafią powiedzieć ani jednego słowa w twoim języku. Moja najlepsza kumpelka w DE potrafiła powiedzieć 10 słów po angielsku, więc siłą rzeczy musiałam mówić po niemiecku. ;D Jeśli jesteś stanu wolnego, to polecam randkowanie z obcokrajowcami (np. przez nieśmiertelnego Tindera), zdziwisz się jak szybko twój poziom języka poszybuje w górę + ciężko znaleźć przyjemniejszy sposób na naukę języka Zajęcia z Nativem są jakimś rozwiązaniem - spójrz na stronę italki, tam ogłaszają się Native Speakerzy z całego świata i ceny są w miarę przystępne, możesz mieć lekcję próbną i potem zdecydować się na danego nauczyciela, albo nie. Jak chcesz bardziej budżetowo - poszukaj sobie kogoś do Tandemu, kto oferuje angielsku w zamian za umiejętność, której ty możesz kogoś nauczyć (może być język polski/inny język obcy, ale może to być też coś innego). Spotykacie się zwykle 1x w tygodniu i po prostu rozmawiacie. Innym sposobem jest poszukanie "Language Exchange Group" w mieście, gdzie mieszkasz. Ludzie spotykają się raz na jakiś czas na piwo, siedzą sobie w większej grupie przy jednym stole i po prostu rozmawiają w danym języku, który chcą podszkolić. Można w ten sposób poznać mnóstwo fantastycznych osób i naprawdę super spędzić czas. Protip: często w tych grupach są obcokrajowcy, którzy po prostu szukają znajomych w Polsce, więc to tylko plus dla ciebie - nauczysz się języka i zaznajomisz z nową kulturą. Możesz poszukać też grup typu "Foreigners / Expats in (+ nazwa miasta, gdzie mieszkasz)" i po prostu zaproponować, że chętnie z kimś się potkasz na piwo / dołączyć do organizowanego przez nich spotkania. Jeśli jesteś w okolicach wieku studenckiego (nawet jeśli nie studiujesz), to polecam poszukać organizacji studenckich Aisec / Aegee / Erasmus etc. Są to międzynarodowe organizacje studenckie, gdzie często członkami są obcokrajowcy na wymianie studenckiej w Polsce. Z tego powodu większość organizowanych przez nich eventów również jest po angielsku. Tylko uprzedzam - to jest dobre rozwiązanie, jeśli masz nie więcej niż 25-27 lat, jeśli jesteś starszy to różnica wieku jest odczuwalna i ciężko znaleźć wspólny temat do rozmowy (tym bardziej, jak ci się trafią ludzie w wieku 20-21 lat) - wtedy odpuść. Alternatywnie możesz grać w gry online (tam podstawowa komunikacja jest zawsze po angielsku) lub po prostu puścić wici wśród znajomych, ze chcesz się podszkolić z języka. Może ktoś z nich również ma taki plan i będziecie ze sobą pisać / gadać tylko w języku angielskim? Filmy / seriale po angielsku tak, ale tylko z angielskim lektorem i ANGIESLKIMI NAPISAMI. Z polskimi napisami nie skupiasz się wcale na języku mówionym (obserwuję po sobie) tylko czytasz napisy, a język leci sobie gdzieś w tle, także polecam Netflix + VPN. Dodatkowo polecam gazetkę "English matters" - magazyn do nauki angielskiego, zawiera artykuły na różne tematy z przetłumaczonymi trudniejszymi zwrotami pod tekstem + można sobie ściągnąć nagrania audio niektórych tekstów z internetu. Z kursów internetowych - kiedyś korzystałam z portalu eTutor (mieliśmy darmowy dostęp na studiach) - super sprawa, żeby rozszerzyć słownictwo + mają kursy online na różnych poziomach, możesz popatrzeć, czy ci odpowiada. Ogólnie kurs online sprawdza się, ale tylko jeśli sam masz motywację do nauki. Z aplikacji do nauki języków - używam Duolingo od bodajże 5 lat i jestem super zadowolona, ale z nią nauczysz się raczej podstawowych zwrotów i trochę rozszerzysz słownictwo. Z drugiej strony mąż zaczął dukać trochę po polsku i to nawet składnie, więc może w jakimś tam stopniu jest ona skuteczna Na portalu ludzie mogą też organizować spotkania, głównie są to konwersacje online, także możesz spróbować popatrzeć, z angielskiego jest mnóstwo pootwieranych grup. Od siebie polecam zwykłą szkołę językową lub właśnie zajęcia grupowe z Nativem w takiej szkole - ale to dla mnie, bo ja potrzebuję "bata" i ustalonego grafiku, inaczej ciężko mi się zmotywować samej w jakikolwiek inny sposób. @Roelka v.2 Możesz napisać coś więcej o Rosetta Stone (jeśli korzystałaś)? Ja ostatnio patrzyłam na nią pod kątem nauki niemieckiego, ale opinie w internecie są mieszane (i raczej na nie niestety) + nie bardzo mogę znaleźć jakieś screeny, żeby "poczuć" klimat strony :/
  13. To ja się pochwalę, bo najtaniej zdarzyło mi się lecieć za 300$ roundtrip liniami KLM na trasie Chicago - Stuttgart(Niemcy), ale to akurat było w listopadzie 2019. Ogólnie, jak nie macie jakichś konkretnych terminów, to bardzo polecam listopad właśnie. Ewentualnie można spróbować lecieć do Niemiec (Berlin), zwykle loty są tańsze niż do PL, a stamtąd jakimś low-costem / Busem już do Polski (ja akurat wygodna jestem i tak latać nie lubię, ale co kto woli. TAP to takie tanie linie lotnicze o ciut wyższym standardzie Mąż ostatnio leciał z nimi - generalnie trochę bajzel mają, zwykle jest niewiele osób do obsługi stanowisk bagażu / check-in, ale dolecieć zawsze doleciał, podobno jedzenie jest całkiem całkiem jak na linie lotnicze. Jedna uwaga - kolejki w Portugalii (Lizbona) na passport control są długie (zwykle mają otwarte max. 2 stanowiska), także jak lot z TAP, to tylko z przesiadką min 2h, inaczej bardzo duże szanse, że nie zdążysz na kolejny lot. Do tego ich "customer service" nie należy do najlepszych/najsprawniejszych, ale to chyba kwestia kultury kraju Także jak masz znaczną różnicę w cenie biletu miedzy TAP a LOTem / Lufthansą to warto.
  14. widzisz, mój będzie składał wniosek o obywatelstwo w październiku tego roku, także zobaczymy, może teraz to się trochę odkorkuje, tym bardziej że w USA szczepienia idą sprawnie i kraj się powoli otwiera. Jego kolega składał jakoś w zeszłym roku (październik / listopad), bodajże w lutym miał już całą procedurę za sobą (Illinois), może to zależy od biura? Ogólnie raczej nie można przyspieszyć procedury ciążą, inaczej wszyscy imigranci zachodziliby w ciążę, byle dłużej nie czekać Myśmy chcieli wykorzystać fakt, że jestem sama w DE i nie mam tu nikogo do pomocy, moja rodzina w Polsce, także myślałam, czemu by nie spróbować, a nuż się uda, najwyżej odrzucą wniosek o przyspieszenie i tyle PS. Wiem, że przy wskazaniach medycznych NVC często akceptuje wniosek, w grupie na FB jest sporo osób, które miały taki przypadek.
  15. Nawet myślałam o tym, tylko właściwie teraz, jak mamy wszystko zaplanowane co do dziecka, to nie bardzo chcę cokolwiek przyspieszać Ale pomyślę, jak mały się urodzi i będzie miał paszport, czemu ine? W tym tempie mąż dostanie obywatelstwo zanim skończymy proces, więc może nawet to nie będzie konieczne O.o, to nie dobrze, liczyłam że coś się niedługo ruszy, ja mam dokumenty z grudnia 2020 i miałam nadzieję, że w przeciągu kilku miesięcy będziemy mieć to za soba, a tu takie kwiatki... Chociaż może to zależy. Rozmawiałam z prawnikiem w USA w kwietniu tego roku, i wspomniał mi, że miał case z 08.2020 (żona LPR, ale Meksyk), i ta osoba właśnie miała datę interview wyznaczoną na kwiecień 2021, stąd liczyliśmy 10 miesięcy dla nas... No nic, czekamy dalej. @apiechowiakGratulacje, cieszymy się razem z tobą! (Mimo że to tak niepatriotycznie i wbrew powszechnej opinii o Polakach ) Skoro wiza przyznana to chwal się, kiedy do męża się przenosisz, moja kumpela wytrzymała niecałe 10 dni w Polsce po przyznaniu wizy, zanim polecała do swojej połówki
×
×
  • Create New...