Skocz do zawartości

Iskierka

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    216
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Zawartość dodana przez Iskierka

  1. Jak ostatecznie wylądujemy w CO to nie omieszkam! Dziękuję! Działaj, działaj! Sama ostatnio myślałam, żeby jakieś kursy online zrobić (Coursera, EdEx, Udemy), tak dla siebie, samorozwoju, zabawy i osobistej satysfakcji. Ten wirus tchnął we mnie nową energię i pomógł "odgnuśnieć" po zimie Na uczelnię ciężko wrócić przy normalnej pracy, także wersja online jest spoko, sama myślałam o jakimś Associate po przeprowadzce, albo chociaż o kilku zajęciach na uczelni. @Roelka v.2 zdradź tylko, czy te studia online też kosztują tyle co normalne, po 500+$ za kredyt czy może jednak ceny są dużo przystępniejsze? No i czy wy macie jednak zajęcia online z nauczycielem, czy raczej każdy robi sobie kurs w swoim tempie? Powiedz, że - niższe podatki mają (tylko stan trzeba dobrze wybrać, Oregon ma chyba zerowe, jeśli się nie mylę, co?) - nie będzie musiał odśnieżać chodnika przed domem - zaoszczędzi na ubraniach (bo będzie kupował tylko na 1 sezon, zamiast na 4) i na ogrzewaniu (na mężczyzn zwykle argumenty ilościowe/mierzalne działają, przynajmniej na mojego ) - świeże powietrze i bioprodukty od okolicznych farmerów - widoki! Dla samych widoków można się do CO przeprowadzić, jak byłam w górach w okolicach Denver to poczułam się jak w Polsce (tylko górki większe ) - @andyopole dobrze prawi - nie będzie humidu takiego (ja zimy w Chicago jakoś znoszę, ale wilgotność mnie zabija ) - zdecydowanie ceny domów, z różnicy ze sprzedaży domu i zakupu nowego możecie sobie zrobić wycieczkę dookoła świata (małą, ale zawsze!) - kup mu rower, jak się wkręci w MTB (jazda górska) to sam się będzie chciał przeprowadzać (Waszyngton, Colorado, Oregon, NC) --> To tak pół-żartem, pół-serio, bo te stany z górami jednak najczęściej zimy też mają - możesz go spróbować wkręcić w robienie nalewek i uprawianie działki (mój tata, jak zaczął , wtedy przeniesie lat temu, tak ma super hobby i tylko o tym mówi i tylko to robi. Niestety poskutkowało to całą piwnicą wódek smakowych, których nie ma kto pić ). Jak mu się spodoba życie farmera/działkowicza, to będzie przekonany, że pomysł na przeprowadzkę wyszedł od niego
  2. To @Roelka v.2 będziemy mieć drugie speca od prawa, razem z @karina. Przyda się nam twoja wiedza tutaj! Trzymaj się kochana i powodzenia ze studiami, dużo cierpliwości życzę! Ja już chyba bym nie chciała znowu wracać na uniwerek i robić kolejnego bachelora, co najwyżej może jakieś pojedyncze kursy dla samorozwoju. Kolejne 4 lata to już byłoby za dużo dla mnie PS. Pytanie z ciekawości: Jakie robisz studia? Online całość czy tylko tymczasowo masz zdalnie zajęcia ze względu na wirusa? Bo jak przeprowadzka w planach, to ciężko chyba byłoby kontynować je dalej, co?
  3. a to przepraszam, myślałam że ty Nie znudził się, tylko nowe rzeczy się pojawiły, USA są nieco zbyt "dynamiczne" jeśli chodzi o politykę. W Europie COVID to póki co najciekawszy temat, ludzie mało co się orientują w kwestii zamieszek w USA, Chiny spokojne, Rosja też, chwilowo spokój na świecie i brak pożarów, no nie ma o czym gadać. W sumie to się nawet cieszę, że tutaj to taki klimat "wsi spokojna, wsi wesoła..." jest
  4. Status to w sumie nie wiem, wiza F2A, sprawa jest już w NVC, także teraz czekam na badania i zaproszenie na rozmowę do ambasady. Niestety dokumety wysłałam 16.04, akurat zaraz przed 60-dniowym banem Trumpa, taki już mój los, że zawsze coś z tą imigracją Stan: IL na początek, bo tam mąż póki co siedzi. A co potem to się zobaczy... Ja bym chciała osiąść w okolicach Chicago na stałe (bo znam okolice, spędzilam tam rok no i mam znajomych), ale męża do CO ciągnie. Bo góry, tańsze domy, niższe podatki, ciężko się spierać...
  5. A tak poza tym to chciałam powiedzieć, że... ... że jest mi bardzo miło dołączyć do społeczności tego forum i zwyczajnie się przywitać. Szukałam nawet takiego specjalnego wątku typu "Przywitaj się", ale nic nie znalazłam, więc stwierdziłam, że odezwę się tutaj Ślędzę was (Forum) już od kilku lat, na początku sporadycznie, ostatnimi czasy dużo aktywniej, jako że sama niedługo (mam chociaż taką nadzieję, wszystko w rękach USCIS! ) przenoszę się do USA. Witajcie Kochani!
  6. @ilya_ Hej, z tym Covidem to jest tak - jak długo ktoś z twojego otoczenia nie zachoruje, tak długo myślisz, że to pic na wodę. Później pojawia się sytuacja tak jak w przypadku @Jackie i wtedy zaczyna do ciebie docierać, że może z tym Covidem coś jednak jest na rzeczy. Ja też myślałam, że to nikogo ode mnie nie dotyczy, dopóki moja Szwagierka na niego nie zachorowała. Całe szczęście, przeszła to w miarę łagodnie, ale nie każdemu się tak poszczęściło. Inaczej nie miałbyś statystyk zgonów na poziomi 10% we Włoszech czy USA. Wszyscy trąbią przecież w mediach, że Covid nie zabija młodych i zdrowych (oni jakoś sobie poradzą), ale osoby starsze i z obniżoną odpornością (szczególnie osoby, które często mają infekcje układu oddechowego). Ja osobiście (póki co!) mieszkam w Niemczech i powiem ci, że ilość zgonów była niewielka, ale wszyscy, którzy tu mieszkają, bardzo obawiali się skutków Covida, tym bardziej, że graniczymy z Włochami i większość Niemców dopiero co wróciła z ferii zimowych, które notabene spędzili w Alpach (głównie Włoskich). W lutym, kiedy cały świat jeszcze myślał, że Covid nie dotknie nikogo poza Chinami, we Włoszech, a 1-2 tygodnie później w Niemczech, rosły lawinowo zachorowania, Trump i Polska zamykali granice. Oj, marzec zdecydowania nie należała do przyjemnych miesięcy w tym roku. Powiem ci, że w przeciwieństwie do USA, Niemcy bardzo na poważnie podeszli do tematu, praktycznie w przeciągu 1-2 tygodni wszystko zostało zamknięte i ludzie faktycznie SIEDZIELI W DOMACH /stosowali Social Distancing. Efekty można zobaczyć, bo w zasadzie po 3 miesiącach tutaj sytuacja jest opanowana i mamy teraz bodajże 10k chorych w DE, podczas gdy USA codziennie bije kolejne rekordy statystyk, zarówno zachorowań jak i zgonów. Za tydzień, dwa możesz się spodziewać zwiększonej kolejnej fali zachorowań, właśnie jako rezultatu tych wszystkich protestów, a przecież już teraz szpitale w NYC i innych większych miastach ledwo się wyrabiają...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...