Iskierka
Użytkownik-
Liczba zawartości
216 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
8
Zawartość dodana przez Iskierka
-
Roelka, chyba tak łatwo ich nie dają, za moich czasów to zwykle max 10 dzieciaków z klasy dała radę uzbierać średnią na czerwony pasek (zależnie od szkoły chyba, ale wymagali albo 4,75 albo 4,5). I w sumie bratanek też chyba nie ma/miał, więc nie wszystkim (póki co) je jeszcze dają U siostry 20 lat temu, jak wprowadzili oceny opisowe w nauczaniu początkowym, to moja mama (nauczyciel matematyki) nie wiedziała, jak te ichniejsze oceny interpretować. Perełki: - "radzi sobie w wykonywaniem działań rachunkowych" = tzn. Liczy czy ma problemu (?) - poprawnie "składa literki" = tzn. czyta, czy ledwo duka (?) - "potrafi pisać teksty, aczkolwiek zdarza jej się mieć niepoprawną ortografię" = trzeba wam wiedzieć, ze moja siostra wtedy miała po 15-20 błędów na krótkie dyktando (10 zdań max), więc to "zdarza się" było mocno nieadekwatne I takie tam podobne kwiatki. Mama stwierdziła, że takie generalne oceny opisowe można każdemu dziecku podobne wystawić, tak żeby brzmiały w miarę miło, a rodzic dalej nie będzie wiedział czy dziecko uczy się dobrze czy źle @andyopoleno właśnie seler znajduję bez problemu, ale rosołek wymaga selera, marchewki i pietruszki ;D Ale mam taki sam sprytny plan - przywiozę ziarenka pietruszki i fasolki szparagowej żóltej. @mola: raz jeden zobaczyłam biały korzeń w polskim sklepie, myślę pietruszka, nareszcie! a to niestety chrzan, co za rozczarowanie! Ale coś tak myślę, że głębsze szukanie po polskich/ruskich sklepach powinny dać wreszcie jakieś bardziej owocne rezultaty! A od siebie pochwalę się - produkcja dżemów truskawkowych wg rodzinnej tradycji otwarta (1. w życiu wyłącznie moja własna). Niestety mąż zjadł mi już połowę zapasów więc muszę dorobić jeszcze 1-2 serie przynajmniej
-
Zgadzam się z kompotem! Podczas Wielkanocy zwykły kompot robił furorę, został okrzyknięty polskim "ponche" i każdy chciał spróbować Do tego koniecznie kabanosy i sałatka jarzynowa! Teściowa razem z mężem 2kg sałatki w dwa dni zjedli Z pierogami, to tylko jak masz ochotę na klejenie ich w upale, ja bym odpuściła i zamiast tego zaserwowała im kiełbasę (np. śląską) z grilla / piekarnika. Amerykanie lubują się w barbecue, to powinno im pasować. Możesz też zrobić im szaszłyki z wołowiną, kurczakiem, cebulą i papryką, byle nie za dużo warzyw, głównie mięsko ;D Ewentualnie, tak jak ktoś napisał wcześniej - rosołek. Polski i wszyscy, którzy do tej pory próbowali, zawsze chwalili. I konia z rzędem temu, kto powie mi, gdzie pietruszkę w USA kupić, ja do tej pory zawsze tylko pasternak potrafiłam znaleźć Bigos, kapusta kiszona/gotowane - z tym nawet nie eksperymentuję, Amerykanom rzadko to podchodzi.
-
Megan, te które robicie to na pewno są tzw. rapid test / testy antygenowe, u nas jest tak samo, wynik macie pewnie po 15min. PCR są dużo droższe i na wyniki czeka się min 6h z tego co czytałam.
-
Co do lotów przez Niemcy / do Niemiec, to akceptują PCR i Rapid Antigen, ja tak leciałam w kwietniu, z tego co czytam, to osoby zaszczepione mogą lecieć bez testu. Najbardziej aktualne dane znajdziecie tutaj (19.05)* https://www.auswaertiges-amt.de/en/einreiseundaufenthalt/coronavirus#content_0 W razie czego polecam wujka Google i wpisać "entry restrictions Germany", szczególnie, że jeśli chodzi o covid, to każdy kraj zmienia reguły średnio co 2-4 tygodnie. *Aktualnie USA dla Niemiec jest traktowane jako "risk area" Ewentualnie można na stronie Lufthansy sprawdzać, mają bardzo fajny filtr gdzie się podaje kraj wlotu/wylotu i system podaje ci aktualne wymagania Jak będziecie lecieć do Europy, zwróćcie uwagę szczególnie na wymagania odnośnie rodzaju testu - PCR (zwykle czeka się na wynik 24-72h) czy zwykły antygenowy (rapid antigen, ca. 30-60min) jest akceptowany daty testu - część krajów ma 72h przed wylotem, inne 48h przed przylotem. Jak leciałam w kwietniu to sprawdzali rodzaj testu, wynik + datę i nie ma zmiłuj, jak test jest za stary to cię nie wydadzą nawet boarding pass. Później, poza check-inem, wyniki testu sprawdzali mi przynajmniej 3x (przy boardingu, przy customs we FRA i przy samym wyjściu z lotnisku. Podobnie przy locie EU-USA. O podróży PL-USA na razie się nie wypowiem, bo ostatnim razem mąż leciał z Chicago do PL w grudniu 2020, ale chyba testów wtedy jeszcze nie wymagali (?) @MeganMarkle Do lipca sporo czasu, zacznij sprawdzać reguły odnośnie wlotów/wylotów jakieś 2-3 tygodnie przed datą lotu, wcześniej to nie ma sensu. sprawdź na stronie linii lotniczych + na stronie straży granicznej PL, tak mają aktualne wymogi.
-
a w przerwie czas na grilla! Wciąż pamiętam zapach kiełbasy i karkówki z grilla unoszący się nad ogródkami działkowymi we Wrocławiu w każdy pierwszy weekend maja, niezależnia od pogody. Zimno, pada, ale tradycji musi stać się zadość! Tęskno, tutaj w DE jedynie Amerykanie grillują
-
Andy, wygląda jak ukraiński. Jest jakaś różnica w smaku / składzie?
-
No nie można ci odmówić Chciałabym poznać twoją babcię/dziadka, wszak wiadomo, że najlepsze teksty dzieciom przekazują starsze pokolenia, u mnie najlepsze miała mojej śp. babcia, można by całą księgę spisać (ale to akurat się na jej liście nie znalazło )
-
Kzielu, w USA jest już kilka sklepów Lidla. Póki co podbija wschodnie wybrzeże (bardzo mi przykro Andy!) i bardzo dobrze się tam przyjął (podobnie jak wcześniej Aldi), szczególnie wśród młodych, zabieganych Amerykanów, którzy nie lubią spędzać czasu w kolejkach na pogaduszkach z kasjerami. Podobno również powoli w USA pojawia się Primark (Boston?, nie jestem pewna, dziewczyny na FB wspominały kiedyś) Faktycznie, Amerykanie mają problem z wózkami na monety (tak jak wspomniała Ilon), ale tą drobną niedogodność rekompensują im ceny produktów Także tylko czekać, aż zawędruje do Chicago! Póki co pozostaje mi podziwiać wielkie logo autentycznego niemieckiego Lidla z balkonu mojego mieszkania (mam do sklepu jakąś 1min piechotą ).
-
Oczywiście że warto. Czasem, na początek, możesz dostać niższą pensję/stanowisko poniżej twoich kwalifikacji ze względu na brak doświadczenia na amerykańskim rynku pracy (chociaż na stanowisku junior to chyba ciężko by było ). Ogólnie lepiej pracować w zawodzie, bo przynajmniej nie będziesz się męczyć na stanowisku poniżej twoich kwalifikacji, co tylko dodałoby ci stresów, a początki w USA nie są łatwe. Pomyśl też o staffing Agency, oni mogą pomóc znaleźć ci pracę na początek, zeby się załapać i podłapać doświadczenie, a później już z górki pójdzie. Jedna dziewczyna po programie au pair i studiach w USA właśnie przez staffing Agency załapała do pracy w firmie związanej z Accountancy (księgowością), później owa firma nawet jej wizę H1B chciała sponsorować, ale ponieważ wyszła za mąż i dostała GC, nie było juz takiej potrzeby. Co do angielskiego to myślę, że B2 wystarczy + słownictwo specjalistyczne. Coś więcej, co ci będzie potrzebne później w pracy to bardzo szybko podłapiesz w pracy. w DE ludzie pracują z niemieckim na poziomie B1/B2 i nie ma z tym żadnego problemu. Grunt żebyś rozumiała, co do ciebie mówią, robiła robotę i umiała napisać sensowne maile, a będą cię kochać i wielbić
-
nie ma to jak porządne pączki na obczyźnie! U mnie tylko niemieckie "Berlinery", do polskich im daleko. I to nadzienie jakieś nie takie, brakuje mi tych z różą
-
Katlia, lampki uwielbiam, ogólnie Boże Narodzenie to moje ukochane Święto. I nie mam nic przeciwko lampkom, tylko że... Indyk jeszcze w pełni nie ostygł po Thanksgiving W sumie zawsze mnie bawiło, jak szybko Amerykanie po danym święcie zmieniają dekoracje. Ale trzeba im przyznać, że pięknie domy przystrajają, nam w Europie to bardzo daleko do tego, chyba nie ma takiej tradycji tutaj.
-
Kochani, powiedzcie mi, co wy macie z tymi lampkami, choinkami i ogólnie świątecznymi dekoracjami w listopadzie? Koleżanka wrzuciła zdjęcie ubranej choinki (dzisiaj), kolejna to samo. Ja kocham święta, ale to mi się jakś za szybko wydaje, u mnie choinkę ubierało się dopiero koło 22-23.12, a jak nie było komu to i w Wigilię. Także sami rozumiecie...
-
Korzystać z wolnego i obserwować, czy przez 2 tygodnie nie pojawią się jakiekolwiek objawy. W międzyczasie starać się w miarę możliwości unikać kontaktów z innymi. Jeśli już jakieś kontakty są niezbędne to nosić maseczkę, trzymać dystans ok. 2m i starać się nie dotykać niczego w otoczeniu tych osób (żeby na wszelki wypadek nie roznieść zarazków). W sumie ponad to chyba dużo więcej nie jesteś w stanie zrobić. Co do chorowitego kolegi to dobrze, że się opiekujesz, miło że są na świecie dobrzy ludzie
-
@ilon myślę, że nie obniżą, w końcu dopiero co je podwyższyli w tym roku chyba nie wiem, kiedy składasz papiery na obywatelstwo finalnie, pamiętaj, ze jeśli złożysz po którymś tam grudnia to obowiązuje cię rozszerzony zestaw pytań na obywatelstwo (ze 100 na 128), ale w sumie te pytanie i tak są śmiesznie proste, polecam poczytac ich sugerowane odpowiedzi na niektóre pytanie - nie osobiście bardzo ubawiły, takie małso maślane w wielu punktach O to tak jak ja! Koleżanka z USA tnie nawet mocniej, zwykle daje 1/2 albo 1/4 cukru z tego co zalecają w przepisach, także ma dziewczyna rozmach
-
@Patipittsnie wiem, czy biegałaś z wózkiem, pewnie tak skoro miałaś? Pewnie teraz i tak byłoby ciężej, w końcu dziecko trochę urosło. Mnie ta idea jakoś nigdy nie przekonywała, zawsze wydawało mi się, że przyjemniej biega się bez dodatkowej przeszkody z przodu. Ale ze sportów to ja ogólnie bardziej jak emeryt jestem i najchętniej spaceruję czy uprawiam jogę (nie lubię się zmęczyć, raczej wolę porozciągać abo pospać ). Fenom, którego nie zrozumiem, tym bardziej przy drugiej fali. No bo gdzie się podział cały ten papier z pierwszego szału? Całe szczęście w Niemczech wszystko normalnie, ja ostatnio postanowiłam powyjadać trochę z tych puszek i innych zapasów, które zakupiłam w czasie 1. fali. Jedzenie było wtedy ogólnie łatwo dostępne, podejrzewam, że tym razem będzie tak samo. Na 2-3 tygodnie suchego prowiantu wystarczy, w razie czego przerzucę się na wegetarianizm (dziwnym trafem warzyw i owoców nigdy nie brakowało ) Andy, to nie Covid, to latka robią swoje. Starość nie radość A z off-topu troche - zrobiłam dzisiaj inwestycję życia - rower. Ja wiem, że to mało przydatny środek lokomocji w USA, ale w Niemczech jest jak znalazł. Wszędzie, gdzie bywam, mam nie więcej niż 2-3km (praca, sklep, galeria handlowa, polsko-ruski sklep) i powiem wam szczerze, że to chodzenie już mnie powoli męczyło. Auta nie mam, autobusy jeżdżą u mnie podobnie jak w USA (czyli prawie wcale), także wreszcie będę trochę bardziej mobilna. No i zaoszczędzę na siłowni
-
Andy, jak to mówią, wszystko zależy od punktu siedzenia. U mnie w domu rodzinnym podejście podobne "po co ci ta Ameryka, tak nic ciekawego nie ma". Pochodzimy z Wrocławia, mama i tata oboje po studiach, kokosów nie ma, ale żyliśmy jak przeciętna klasa średnia (przynajmniej tak mi się wydaje, bywały lepsze i gorsze okresy, ale niczego nigdy nie brakowało). Moja rodzina "znad Bugu" i ludzie z tamtejszych rejonów (typowa, polska, biedna wieś, gdzie ludzie ledwa wiążą koniec z końcem) - dla nich Ameryka to kraj mlekiem i miodem płynący, nawet choćby mieli tam zostać nielegalnie to i tak lepiej im będzie tam aniżeli w Polsce. Dopóki kuzynka nie wyjechała do Włoch na rok, nie stać ich było nawet na wyremontowanie domu. Także co tu porównywać? Podobnie jeśli pomyślisz o Meksyku - ludzie dosłownie ryzykują życie, żeby pokonać Rio Grande i dostać się do USA, a przecież ich życie tam wcale nie jest lepsze, co najwyżej mogą sobie fajniesze telefony i trucki kupić...
-
A ja Wam powiem, że mi się takie "amerykańskie" wakacje marzą. RV, kempingi, roadtrip z jednego wybrzeża na drugie... ' Ogólnie mój wujek ma takie cudo od kilku lat, ale w mniejszej wersji. Wygląda to jak taki większy dostawczak, a nie od razu jak jakiś wielki autobus (przynajmniej tak mi się kojarzą amerykańskie RV). Na początku kupił sobie używany, nie za drogi szrot, żeby sprawdzić czy mu się podoba taki styl podróżowania. Widocznie się spodobało, bo nie dalej jak 3 lata temu wymienił na nowszy model, już taki full-wypas. Powiem Wam, jak wsiadłam do środka, to klasa! Malutki, ale bardzo funkcjonalny, wszystko czyste, zadbane, miejsc śpiących mieli chyba na 6 osób w sumie, mini kuchnia, fotele kierowcy i pasażera w trybie obrotowym 180 stopni. Od tego czasu jeżdżą po wakacje po całej Europie, ostatnio jak z nimi rozmawiałam, byli w Hiszpanii na 2 tygodnie. @mcpear Myślę, że @kzielu dobrze radzi. najlepiej wynajmij na pierwszy raz, żeby zobaczyć, czy ci to w ogóle leży. Może się okazać, że całe to "utrzymanie" (opróżnianie i napełnianie zbiorników, poziomowanie, dbanie o samochód), styl podróżowania a nawet sama jazda takim wielkim gratem to nie twoja bajka.
-
Kazek, słońce drogie, nie wysyłasz dokumentów, jedynie ich skany (stąd informacja od innych, ze "wysyłają"). Poza tym kiedyś, w czasach nie-elektronicznych, trzeba było wysyłać pocztą. Teraz są ogromne ułatwienia jeśli chodzi o dokumentację i wszystko załatwiasz online. Na rozmowę w ambasadzie przynosisz oryginały wysłanych skanów. Uszy do góry, później już idzie z górki
-
I co Andy? Fajni czy szkoda gadać? Podziel się nowinkami! @Roelka v.2, nie jest tak źle. W Stuttgarcie powoli wszyscy zaczynają montować klimatyzatory okienne lub kupują takie przenośne stojące. Także powoli postęp zagląda tu postęp (o co w sumie w Niemczech, o dziwo, dosyć ciężko ) A tak ogólnie to czołem kochani, dawno mnie tu nie było. Wszyscy straszą Covidem, ale chyba nasi klienci się tym zbytnio nie przejmują. Przez ostatni miesiąc więcej czasu spędziłam w hotelach i na lotniskach niż w domu i powiem Wam, że bardzo powolutku turystyka wraca do życia (wciąż są tylko pojedyncze loty, ale mają spore obłożenie, szczególnie na kierunkach stricte turystycznych: Grecja, Włochy itd.).
-
Służby to patrzą dokładnie po kolorze skóry + po samochodzie (jak jeździsz czymś, co powoli zaczyna przypominać stan rozkładu, to masz spore szanse, że będą cię zatrzymywać dosyć często na autostradzie pod błahym powodem do wyrywkowej kontroli). Mąż pochodzenia latynoskiego i za czasów, kiedy jeździł starą, obdrapaną Jettą, co i rusz go kontrolowali (przynajmniej ze 2-3 razy w roku). Od kiedy zmienił samochód kontrole mu się praktycznie nie zdarzają (może miał 1-2 od tego czasu).
-
Andy, piękna robota! Jeszcze by się stolik dla "weteranów" przydał do kompletu
-
U mnie aż tak źle nie było, ale do tej pory wspomina źle dwa loty: NYC-DT (Detroit) w 11.2015 - pierwszy lot samolotem, kiedy odczułam silne wiatry w okolicach Michigan i pomyślałam, że może jednak nie wylądujemy. Na szczęście się udało, czego dowodem jest to, że tutaj piszę Nie wiem czy to dlatego, że lądowałam w tych okolicach pierwszy raz czy faktycznie była taka zła pogoda czy dlatego, ze to był może mój 5-6 lot samolotem w życiu wogóle, ale do tej pory pamiętam, jak strasznie nami rzucało przy lądowaniu. Mieszkając w Chicago przyzwyczaiłam się do tutejszej pogody i rzucania samolotem przy każdym locie, ale takiego lądowania jak wtedy w DTW chyba nie miałam nigdy później. STR-WAW-WRO, późny wieczór (ok. 22.00), też listopad, ale 2019 - leciałam w delegację do Wrocławia i przy okazji odwiedzić rodziców. Już jak lądowaliśmy w Warszawie to było nieciekawie - strasznie nami rzucało, samolot kilka razy się przechylił na boki. Później było tylko gorzej - po wylądowaniu w WAW rzut okiem na tablicę odlotów - praktycznie wszystkie loty na wschód (Kijów, Lwów, Rosja, Azja) poodwoływane z powodu złej pogody, podobnie loty do WAW, jedynie ze 2-3 loty wciąż były w grafiku, w tym mój. Oj, bujało nas całą drogę, był silny wiatr i turbulencje, a samolot tyci, więc odczuwało się jeszcze bardziej. Pilot chyba miał spory problem z lądowaniem - kilka razy podrywał dziób do góry, no i rzucało nas na pasie na boki. Powiem Wam, że z samolotu wychodziłam na niepewnych nogach (i z jeszcze bardziej niepewnym żołądkiem ) Byłam bardzo bliska ucałowania płyty lotniska w podobny sposób, jak to niegdyś zrobił Jan Paweł II podczas jego pamiętnej pielgrzymi do Polski w latach '80 Ogólnie ostatnimi czasy zaczęłam się zastanawiać czy nie gram w ruletkę z losem Szczególnie, że w zeszłym roku w okresie styczeń-sierpień odbyłam łącznie ok. 40 lotów. Niby szanse są małe, ale przy moim szczęściu kto wie...
-
A ja tam lubię takich narwańców, sama jestem "overthinking" zawsze
-
Szkoła tak jak wpisana przez ciebie wg mnie jest ok. (btw. jesteśmy ten sam rocznik, też w 2005 zaczynałam liceum. ) I nie musisz mieć egzaminu technicznego, warunkiem jest ukończenie Liceum (12 lat edukacji), a to masz, potwierdzeniem jest świadectwo ukończenia szkoły średniej. Co do wyroku - będziesz musiał się tłumaczyć, ale tak jak już napisał ktoś w innym wątku (o ile dobrze pamiętam sly6) - twoja postawa, ostatnie kilka lat życia i to co powiesz na spotkaniu będą musiały przekonać konsula, że się nawróciłeś i jesteś przykładnym obywatelem
-
Ja bym zwyczajnie napisała High School / Technical High School No. XX, dla nich to i tak bez różnicy jaka szkoła. Jeśli się upierasz na tłumaczeniu, to możesz napisać "upper-secondary school complex" or "high school complex", chociaż według mnie to nieco komplikowanie życia sobie i im, tym bardziej, że Amerykanie nie muszą mieć rozeznania w nazwach polskich placówek oświatowych. Ba, czasem i Polacy mają z tym problem Tłumaczenie pochodzi ze słownika internetowego: https://en.bab.la/dictionary/polish-english/zespół-szkół-ponadgimnazjalnych
