-
Liczba zawartości
247 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Ostatnia wygrana kenadams w dniu 7 Czerwca 2025
Użytkownicy przyznają kenadams punkty reputacji!
Informacje o profilu
-
Płeć
Mężczyzna
-
Lokalizacja
SF Bay Area
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
kenadams's Achievements
Aktywny użytkownik (1/2)
87
Reputacja
-
Chodziło mi o strategię polityki międzynarodowej. Project 2025 traktuje bardziej o sprawach wewnętrznych, co do polityki zagranicznej jest nieco vague i mam wrażenie że raczej odtwórczy żeby przypasować się do MAGA. Ale i tak każda strategia się wyp***oli o Trumpa, szczególnie taką którą on zajmuje się osobiście - jak polityka międzynarodowa (w przeciwieństwie np. do deportacji), więc… podtrzymuję to co napisałem. A przerysowywanie też im idzie średnio. Udało im się w Texasie, NC, Missouri, w Ohio daje delikatny tilt republikanom, ale demokraci nie pozostają obojętni i też mają swoje zwycięstwa - choćby w naszym home state, a może będzie więcej (Virginia, Maryland). Daleki jestem od optymizmu, koniec końców GOP pewnie i tak utrzyma kongres, ale ostatnie sygnały pokazują że mogą być granice ślepego posłuszeństwa. Daje to nadzieję na jakiś safety net w przypadku na prawdę grubych posunięć Noblisty.
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Masz rację. Przy PDT nie ma co mówić o żadnej strategii. Ale gdzieś w Partii Republikańskiej są jeszcze chyba jacyś dorośli, MAGA ją zdominowała ale całkiem nie zastąpiła. Do tej pory siedziała cicho, ale to działa dopóki wygrywają wybory. Ale teraz jak już słupki szorują po dnie i livelihood wielu kongresmenów jest na szali, to coraz śmielej krytykują administrację, głosują przeciwko itp. Jak tak dalej pójdzie, to ta władza ma się szansę utrzymać tylko siłowo. Co w głowie się nie mieści, ale ostatnio coraz więcej się mieści.
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Nie wiem, czy stawiałbym sprawę tak kategorycznie. Ameryka bez Europy radzi sobie tak „świetnie”, że zdecydowała się uczestniczyć w dwóch wojnach światowych - z czego jedna w ogóle jej bezpośrednio nie dotyczyła, a w drugiej kluczowy był dla niej tylko jeden teatr działań. A potem ładowała miliardy własnego PKB w Plan Marshalla i budowę struktur NATO. Nie po to, żeby altruistycznie podtrzymywać bastion demokracji, tylko dlatego, że inaczej III Rzesza, a potem ZSRR zdominowałyby Europę - a gdy flagi ze swastyką lub czerwoną gwiazdą powiewają nad wybrzeżami Portugalii, Atlantyk nagle przestaje być komfortową fosą. Grenlandia robi się wtedy bardzo blisko. A przenosząc to na dzisiejszą czasy, w pewnym momencie Europa może zadać sobie pytanie - czy mają jeszcze sens w Europie bazy amerykańskie chroniące ją przed Rosją, czy może bardziej przydały by się chińskie chroniące ją przed USA (to jest koszmar amerykańskich strategów, o ile jeszcze jacyś są). Tak więc Ameryka ma żywotny interes w tym, by Europa znajdowała się w jej obozie. Nawet pomijając kwestie bezpieczeństwa i fakt, że bez europejskich sojuszy, baz i infrastruktury projekcja siły USA w tym regionie świata byłaby dramatycznie ograniczona - a trudno mi uwierzyć, że nawet Trump realnie chce z niej zrezygnować. W amerykańskim kodzie kulturowym silnie zakorzenione jest dążenie do bycia „wygranym”. Sama geografia dawała USA ogromną przewagę, ale już na przełomie XIX i XX wieku doszli do wniosku, że czerpanie korzyści wyłącznie z niej i wypięcie się na świat to zbyt nisko zawieszona poprzeczka. Dlatego izolacjonizm nigdy nie utrzymywał się tam długo. Utrata globalnego prymatu to dla USA nie tylko problem polityczny czy gospodarczy, ale uderzenie w ich tożsamość - to nie jest po prostu większa Norwegia. Pod tym względem Amerykanie są zresztą bliżsi Rosjanom, niż często chcą to przyznać. Mnie nurtują dziś inne pytania: czy to wszystko na jeszcze znaczenie. Czy amerykańskie klasy polityczne stać jeszcze w ogóle na takie kalkulacje, czy każde najbliższe wybory nie będą się rozbijały o postępującą pauperyzacje i desperację z nią związaną. Jak bardzo Amerykanie muszą jeszcze sobie zaszkodzić żeby się zorientować że przeceniają swoją pozycję.
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
DV lottery R.I.P. Właśnie lecimy do PL na święta, mam nadzieję że wpuszczą nas z powrotem z GC w kategorii DV…
-
Rozumiem, dzięki. Podobny formularz kojarzę nawet chyba nawet z DS-260. Zmyliło mnie to "5 lat wstecz", bo jeśli dostarczasz same loginy to co stoi na przeszkodzie żeby sprawdzili całą historię. Albo żeby sobie poukrywać niewygodne posty. Ale podejrzewam że jakiejś wielkiej myśli za tym nie ma, poza dalszym odstraszaniem i zniechęcaniem ludzi do przyjazdu.
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Zastanawiam się czy będzie instrukcja jak "załączyć 5 lat aktywności w mediach" - screenshoty? HTML? Dyskietka? W kwietniu planuje przyjechać do nas siostra z mężem, zastanawiam się jak ją poinstruować
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Znajomi słyszeli może o wizie EB-5? Możliwość imigracji dla inwestorów istniała od zawsze. Chyba że ktoś chce wydać $1 mln na GC żeby pracować na etacie ¯\_(ツ)_/¯ No dobra, może są tacy co nie muszą w ogóle pracować i chcą po prostu żyć w najwspanialszym kraju na świecie, albo np. uciec od opresji w Europie.
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
To już samo z siebie podejrzane. Co próbujesz ukryć? Zakładam że lepiej też od razu założyć konto na Truth Social...
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No, udało mu się to Z resztą on jest dobry w te klocki, jeszcze bardziej mi się spodobało jak podczas jakiegoś wywiadu w UK ostatnio, zapytany o ostatnią potyczkę z Muskiem na Twiterze, odpowiedział: "Elon Musk is a great pioneer... I wish him success on his way to Mars". Jak to mówią, dyplomacja to powiedzieć komuś spierdalaj w taki sposób, by poczuł podniecenie na samą myśl o zbliżającej się podróży.
- 2 891 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Czekałem na to odkąd tylko Elon dołączył do MAGA. Mimo to i tak potrafili mnie zaskoczyć rozmachem Btw. Sikorski nie omieszkał skorzystać z okazji żeby się odgryźć
- 2 891 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Fakt, najuboższa wersja Sienny była tańsza jeśli patrzeć na samo MSRP, ale też oferowała mniejszy silnik (za to w wersji hybrydowej) i nieco gorsze wyposażenie. Przy lepszych trimach ceny są bardzo podobne. Problem jednak był z dostępnością Sienny "z marszu", a że i tak skłanialiśmy się ku Hondzie, to już nie szukałem tak bardzo Sienny jak już udało mi się ugadać zadowalającą cenę.
-
Z tego co czytałem to w CA pozwalają na rental, o ile w rental agreement nie jest napisane explicite że nie pozwalają na driving testy. Oczywiście też na pewno mogą wchodzić w grę jakieś lokalne czy to nawet personalne widzimisię egzaminatora. Ja zdawałem na prawko w CA w 2019 roku (właśnie rentalem), więc teraz tylko musiałem zrobić renewal i ponownie zdać (banalny) test teoretyczny. Żona ma behind-the-wheel test w przyszłym tygodniu. Ciekawostka - jakoś to nawet idzie do przodu nawet w takich DMV, bo widzę że bardzo rozwinął się system on-line od ostatniego czasu jak zdawałem. Wtedy używałem jakichś 3rd party tooli żeby znaleźć appointment w szybszym terminie niż za parę miesięcy, a teraz to wszystko można zrobić przez oficjalną stronę DMV. Może też dzięki temu terminy nie są tak odległe - znalazłem dla żony termin na 2 tygodnie to przodu, a jeśli bylibyśmy chętni pojechać 1h stąd to był nawet na następny dzień.
-
Zdecydowaliśmy podnieść budżet na auto, bo potrzebowaliśmy je na gwałt a żeby znaleźć jakąś perełkę na rynku wtórnym to trzeba czasu. Więc szarpnęliśmy się na nową Hondę Odyssey EX-L z salonu. Rozważaliśmy też Siennę wg Twoich rad, ale była dużo droższa, a Honda oferowała fajny feature set nawet w najuboższym trimie, a do tego udało mi się znegocjować ja w dół o $3.5k z MSRP. Jak podjechaliśmy do salonu Toyoty to wszystkie Sienny na parkingu były już sprzedane, a te CPO były wystawione za ~$60k xD więc podejrzewam że nie musieliby i nie chcieli schodzić za bardzo. Faktycznie tych Sienn tutaj w Bay Area jest od za***nia, mam wrażenie że co 5 auto to Sienna (a co czwarte Tesla 3). Myśleliśmy spróbować żyć z jednym autem, ale już widzę że to mrzonki - jazda rowerem tu gdzie mieszkamy to proszenie się o wypłatę z long term disability. Więc teraz mi się oczy świecą na nową Toyotę Camry albo Teslę… ale drogie ubezpieczenie na to plus ten CEO… pewnie się skończy jednak na jakiejś kilkuletniej Toyocie/Hondzie/Hyundaiu jako drugie auto
-
Byłem w tym sklepie. Śmieszne uczucie, jakby przenieść się z powrotem do lat 90 do osiedlowego sklepu w rodzinnym mieście :-) BTW. Melduję, że przeprowadzka poszła pomyślnie. Na granicy zero pytań - a miałem stos papierów i przećwiczoną obronę. Miałem 2 tygodnie wolnego przed rozpoczęciem pracy w ciągu których zdążyliśmy znaleźć mieszkanie i minimalnie je wyposażyć, zrobić prawo jazy (prawie, żona ma jeszcze driving test), zapoznać się z lokalną służbą zdrowia, kupić samochód, zapisać dzieci do szkoły, poznać lokalną "diasporę" Polaków, a nawet trochę pozwiedzać... akurat teraz długi weekend, jak znalazł na jakiegoś małego road tripa żeby odpocząć po tych koszmarnych 4 tygodniach. Przesyłam pocztówkę z pobliskiej plaży, z pozdrowieniami! PS. Dziękuję za pomoc wszystkim którzy mi przez ostatni lata cierpliwie udzielali odpowiedzi. Teraz sam dołączam do grona expatów, postaram się odwdzięczyć kolejnym pokoleniom... Mieszkamy w SF Bay Area, gdyby ktoś był w okolicy i chciał się spotkać przy kawie/piwie to zapraszam :-)
-
Byliśmy w lutym na Florydzie w 4 osoby i zostawiliśmy tam jakieś 22-24 tyś PLN, a byliśmy tydzień - tylko w Orlando. Same 3 dni w Walt Disney World ~10k PLN (bez promocji) - wejściówki + parkingi + Lightning Lane, jedzenia i pamiątek nie liczę. Do tego samochód jakieś $850, mieszkanie z AirBnb 3k PLN, jeden dzień w Kennedy Space Center $300. Poza tym wycieczki - to nad ocean, to nad zatokę, dużo poszło na paliwo i na jedzenie w restauracjach (codziennie obiad, często też śniadanie) i różne pierdołki. Mimo wysokiej ceny, myślę że grzechem jest nie zajrzeć zarówno do Walt Disney World - chociaż na jeden dzień. WDW to wyżyny ludzkich możliwości jeśli chodzi o rozrywkę, szczególnie Magic Kingdom imponuje gęstością atrakcji (plus jeśli masz małe dzieci, to tam jest najwięcej atrakcji bez ograniczeń wzrostowych). A jeśli chodzi o Kennedy Space Center - które też jest grzechem pominąć, to zawsze jest też szansa trafić na start rakiety. Wtedy można pokusić się na oglądanie z trybun wewnątrz kompleksu, co kosztuje to dodatkowe $75 od osoby, albo z miejsc publicznych nieopodal, np. plaży Playalinda (swoją drogą, plaża zasługuje na swoją nazwę). Niestety starty często są anulowane nawet w ostatniej chwili więc lepiej się nie napalać - już dwa razy się tak sparzyłem Ogólnie Central Florida to GOAT jeśli chodzi o wakacje rodzinne, ale super tanie to nie jest. A jeśli chodzi o samochód, to ja zawsze w USA płace za wynajem (w National) w okolicy $850-1000 za tydzień, zależnie od lokacji - i to z jakimiś niewielkimi korporabatami Ale biorę zawsze wszystkie dodatkowe opcje ubezpieczeń - Loss Damage Waiver, Supplemental Liability Insurance i Road Assistance, do tego przynajmniej jeden fotelik. I tak z ceny bazowej np. $250 robi się $850.
