Jump to content

Proszę O Radę


Recommended Posts

Witam, może mi coś poradzicie bo jestem w kropce i nie wiem co uczynić. Mam lic. z PL który został mi tutaj zaliczony jako bachelor's degree. Problem mam z angielskim... tzn robię już któryś z kolei semest na ESL na najwyższym poziomie ale ciągle nie rozumie dużo słów gdy czytam np. książkę co chwilę muszę zerkać do słownika i brakuje mi płynności w mówieniu... tzn wszystko tłumacze w głowie z polskiego na algielski zanim coś powiem. Znam dobrze gramatykę i nie chce mi się już chodzić na ESLe bo czuję że one mi już nic nie dają. Chcę zacząć normalną edukację tylko nie mogę się zdecydować czy odważyć się pójść od razu na master's degree na uniwerku czy po prostu nie przyznawać się że mam wykształcenie z PL i zacząć sobie jakiś community college od początku.... Czy może mi ktoś doradzić czy mam szanse poradzić sobie na studiach magisterskich?

Link to comment
Share on other sites

Myślę że nie ma znaczenia od którego szczebla zaczniesz, jeśli chodzi o angielski. Nie sądzę by angielski był trudniejszy tylko dlatego, że robi się magistra - język to język, słownictwo w wykładach, podręcznikach i testach jest na podobnym poziomie.

Na moim kursie były 2 dziewczyny które po angielsku mówiły tak sobie i miały problemy podczas testów. Jakoś jednak dawały radę, ale b. dobrych stopni z oczywistych względów nie miały. Czasem nieznajomość jakiegoś słowa może spowodować, że nie będziesz rozumiał o co chodzi w pytaniu w teście.

Idź na placement test z czytania ze zrozumieniem i zobacz jak sobie poradzisz. Powinieneś zdać na "college level" żeby sobie jako tako radzić podczas nauki.

Link to comment
Share on other sites

A jak z pisaniem? Bo czytanie i mowienie to tylko polowa. Trzeba jeszcze umiec pisac (na bachelor pisze sie wypracowania nawet do 30 stron) a na master's jeszcze wiecej (nawet do 70 stron). Jak umiesz dobrze pisac to nie powinienes miec problemu. Takze wez placment test. Jak go zdasz to nie powinienes miec problemow w szkole.

Link to comment
Share on other sites

Ja bym poszla na kamups gdzie chcialbys studiowac, i zapytac sie profesorow w twojej dziedzinie czy mozesz odwiedzic ich wyklady. Czesto dostaniesz nawet pozwolenie zeby 'sit in' -- po prostu sledzisz wyklady, czytasz zadane prace, itp ale nie robisz testow ani assignments, nie bierzesz udzialu w dyskusji, itp. Mozesz byc szczery/a i powiedziec, ze chcesz w ten sposob sprawdzic czy twoj poziom angielskiego jest dostateczny. Takze radze sprawdzic podreczniki (znajdziesz w ksiegarniach campusowych) i porozmawiac ze studentami.

Mi sie wydaje, ze glupio jest tracic cztery lata studiow w Polsce. Ja na twoim miejscu bym odlozyla studia w USA na rok, skoncentrowala sie na szlifowaniu jezyka (czytaj w dziedzinie, ucz sie slownictwa z ksiazek z biblioteki itp) i potem probowala kontynuowac -- ale nie zaczynac od nowa! -- studia amerykanskie.

Link to comment
Share on other sites

Mi sie wydaje, ze glupio jest tracic cztery lata studiow w Polsce. Ja na twoim miejscu bym odlozyla studia w USA na rok, skoncentrowala sie na szlifowaniu jezyka (czytaj w dziedzinie, ucz sie slownictwa z ksiazek z biblioteki itp) i potem probowala kontynuowac -- ale nie zaczynac od nowa! -- studia amerykanskie.

Zgadzam się w 100%. Nauka kosztuje, szkoda czasu i pieniędzy.

A jak z pisaniem? Bo czytanie i mowienie to tylko polowa. Trzeba jeszcze umiec pisac (na bachelor pisze sie wypracowania nawet do 30 stron) a na master's jeszcze wiecej (nawet do 70 stron). Jak umiesz dobrze pisac to nie powinienes miec problemu. Takze wez placment test. Jak go zdasz to nie powinienes miec problemow w szkole.

Pisanie esejów to IMO mniejszy problem. Pisze się w domu, można zajrzeć do słownika, wyłapać błędy ortograficzne choćby tu http://www.spellcheck.net/ i ew. dac komuś do przeczytania, żeby wyłapał błędy stylistyczne.

Nie zmienia to faktu że napisanie kilkudziesięciu stron wypracowania, w języku który zna się średnio dobrze, to BARDZO upierdliwa robota :)

Link to comment
Share on other sites

Mysle Jackie, ze musze zgodzic sie z Cavscout :) . To nie wystarczy sprawdzic, czy nie ma bledow, praca musi miec jakis zaawansowany poziom jezykowy, zwlaszcza na MA. Pamietam z pierwszego roku, ze nasze instruktorki debatowaly nad paroma pracami semestralnymi, czy w ogole dac jakies punkty :) (na 200 punktow!) To wcale nie byly prace cudzoziemcow, tylko Amerykanow. I pamietaj, ze praca formalna musi spelniac wymogi formalne, takze slownictwo. Po prawdzie to cudzoziemcy znaja lepiej te zasady, bo w przeciwienstwie do amerykanskich nastolatkow uczyli sie rozrozniania i stosowania styli formalnych/nieformalnych :) Kazdy, kto przeszedl egzaminy Cambridge dobrze wie o czym mowie :) Praca nie moze byc poprawnie wymeczona. Podejrzewam, ze chlopak moze nawet nie doceniac swojej wiedzy i tego atutu, o ktorym pisalam wyzej. Niemniej dobrze sie sprawdzic. Np ja zawsze dostawalam jedna z najwyzszych punktacji za prace semestralne wlasnie dlatego, ze dobrze pamietam zasady, ktorych nauczylam sie przygotowujac do Proficiency wiele lat temu. Nigdy nie stracilam punktow za tresc, jesli juz akies to wylacznie za glupie APA references format :)

Link to comment
Share on other sites

KB, zgadzam się, ale wiem że problem który opisujesz ma tez wiele rdzennych Amerykanów :) o czym zresztą sama piszesz. Dodam, że słyszałam o przypadkach gdy nawet nie poprawiali literówek, co z góry stawiało ich na przegranej pozycji. Nawet nie wiem czy można to nazwać lenistwem, czy głupotą :)

W necie są przykłady esejów, naturalnie nie namawiam do plagiatu, ale można się zorientować na czym to polega, tym bardziej że wiele przykładów jest opisanych krok po kroku. Są też do kupienia książki na ten temat. Radzę kupić, przeczytać i potrenować. Sama sie przymierzam, bo wiem że mnie pisanie esejów nie ominie.

Jak się potrafi napisać poprawny esej po polsku, to z przetłumaczeniem go na angielski nie będzie horroru, ale kupa pracy przy tym będzie i nie ma co tego ukrywać. Na pisanie po angielsku od ręki mogą sobie pozwolić osoby które b. dobrze znają angielski i potrafią myśleć w tym języku - jest to o wiele trudniejsze niż się wydaje, zresztą osoby wypowiadające się w tym wątku pewnie wiedzą o czym piszę.

Esejów nie pisze się co tydzień, więc gorąco będzie tylko raz na jakiś czas. Choć samo pisanie może zająć wiele czasu - moja wykładowczyni, która jest w trakcie robienia MSN, pisała esej semestralny... ponad miesiąc :) i jeszcze narzekała, że nie wie czy się wyrobi. Ale ona jednocześnie pracowała oraz wykładała kilka razy w tygodniu w college.

Masa studentów zagranicznych daje radę. Jestem pewna że autor postu też sobie poradzi. Trzeba sie tylko przyłożyć.

Mimo wszystko kładłabym większy nacisk na wkuwanie słówek i osłuchanie się z angielskim. Nie wszystko co jest poruszane na wykładzie jest w podręcznikach, trzeba robić notatki, a skoro robi się notatki to trzeba rozumieć co do nas gadają. Ja robiłam notatki po angielsku, nie czułam się na siłach równocześnie słuchać, tłumaczyć sobie w głowie i zapisywać po polsku, a zaraz potem przestawiać się znów na angielski. Jeśli ktoś to potrafi to chylę czoła :)

Link to comment
Share on other sites

No ja po raz kolejny przyznam, ze angielski mnie przeraza - sam przedmiot. Bardzo mi zalezy na wysokiej ocenie ale z drugiej strony nie wiem jak to bedzie z tymi moimi esejami. W wakacje nie ma mojego poziomu angielskiego w szkole, wiec zdecydowalam sie na intensywny ESL Academic. Gramatyka osobny wyklad, pisanie esejow osobny wyklad.

W Polsce pisalam bardzo dobre wypracowania ale jak tutaj bedzie...nie wiem :) Pracowac na razie nie musze wiec czas jaki bede miala poswiece tylko na nauke i juz.

No i radzilabym jak dziewczyny. NIe zaczynac tutaj studiow na nowo bo...po prostu sa drogie :) Dorobilabym pare rzeczy ale na pewno nie zaczynala wszystkiego tutaj na nowo (oczywiscie mowie o tym samym kierunku).

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...