Jump to content

Zastanawiam Się Czy Może Mieć To Negatywne Skutki


Recommended Posts

Jest to dla mnie dość kłopotliwa sprawa. Nie wiem zupełnie czy jest sens tym przejmować. A więc do rzeczy. Kończą mi się antydepresanty które przepisał lekarz rodzinny. Z racji tego że znacznie poprawił mi się nastrój oraz dużo lepiej mi się pracuje, chciałbym je jeszcze jakis czas pobrać. Zastanawiam się czy nie pójść prywatnie do psychiatry. Nie zamieżam nigdy, nikomu tym się chwalić. Nie chce wyolbrzymiać ale zakładając że w najbliższych latach mam zamiar wyjechać do USA ( coś mi się zdaje że nie tylko ja na tym forum ;) ) i w czasie wypełniania formalności, nigdzie nie wspomne o tym że parę razy prywatnie uczęszczałem do psychiatry może mieć to negatywne skutki? Niby jak prywatnie to zostaje u lekarza i niby nic wielkiego ale tak się zastanawiam czy to nie wypłynie po jakimś czasie, jak ja już będę w USA. Do rodzinnego 2 raz raczej nie pójdę. Za pierwszym razem coś mamrotał że od nowego roku po tych zmianach oni maja bardzo ograniczone mozliwosci i może przepisać coś słabszego 1 raz. Czy coś takiego chrzanił. Pytam się na wszelki wypadek. Raczej sam nie sądzę że o ile bym się dostał do USA to mógłbym się obawiać waivera za misunderstanding w tym przypadku.

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

To musisz troche poczytac o lekach bo zaden lekarz rodzinny nie przypisze Ci lekow silnych -antydepresnatow a to co mogl przypisac to jak sadzisz?jaki miales nastroj,jakbys sie zle czul to odrazu bys zostal skierowany do psychiatry..

Tak moga rodzinni przypisac takie leki ale slabe ..Tzn ze Twoj stan zdrowia nie byl az taki ciezki .

I teraz jak masz zrobic to Twoja sprawa,Twoje zycie bo moze cos wyjdzie w przyszlosci-Twoj stan zdrowia lub tez nie..

co jest wazne to jaka masz diagnoze,nie kazdy kto bierze antydepresanty bedzie miec zakaz wjazdu czy tez chodzi do psychiatry.

To jest zbyt rozlegly temat .

Link to comment
Share on other sites

OK mimo to dzięki. Tak się zastanawiam tylko czy ma to jakieś znaczenie przy ubieganiu się o wizę.

I teraz jak masz zrobic to Twoja sprawa,Twoje zycie bo moze cos wyjdzie w przyszlosci-Twoj stan zdrowia lub tez nie..

Dziękuję bardzo za troskę. Sam wyznaję zasadę - umiesz liczyć, licz na siebie. Założyłem ten temat tylko po to żeby zobaczyć czy jest ktoś kto miał podobną sytuację i jak to właściwie jest przy całej procedurze ubiegania się o wizę, czy gdzieś wymagają aby o tym wspomnieć. A jak to pominę czy można mieć później kłopoty. Poczytam trochę o tym info ale obawiam się że na 100% nie rozwieje watpliwości. Co do diagnozy to jescze nie byłem, ale nie czuję się źle i nie było ze mną nigdy problemów, jeśli Ci o to chodzi.
Link to comment
Share on other sites

Podstawowe pytanie: jaką wizę masz na myśli? Przykładowo w zeszłym roku ubiegłam się o K-1 i podczas badania lekarskiego (lekarz wyznaczony przez ambasadę) byłam pytana o ewentualne problemy/choroby psychiczne, leczenie psychiatryczne, próby samobójcze. W formularzu nazywa się to "physical or mental disorders with associated harmful behavior" - pytanie, czy depresja (a są przecież różne stadia tej choroby) - podlega pod "mental disorder". O ile dobrze pamiętam byłam też pytana o to, czy biorę jakiekolwiek leki na stałe. Kolejne pytanie - czy na pewno masz depresję, bo mam wątpliwości, czy zwyczajny lekarz rodzinny był w stanie dobrze zdiagnozować Twój stan. Niestety miałam taki przypadek w rodzinie - właśnie lekarz rodzinny stwierdził (po pierwszej wizycie!!!), że na bank depresja, faszerował pacjentkę lekami, a potem się okazało, że żadna depresja tylko chwilowy, większy niż zwykle dół związany z aktualnymi wydarzeniami w życiu.

Link to comment
Share on other sites

No więc właśnie - dlatego jeśli jest to jakaś lekka forma depresji, na którą działają słabe leki to nie wiem, czy do tego trzeba się przyznawać, moim zdaniem nie jest to "mental disorder" zagrażający otoczeniu, ale nie jestem lekarzem, więc może trzeba by było zasięgnąć opinii u jakiegoś eksperta. W sumie jest to ciekawe pytanie - jak głęboki wgląd w nasze życie ma ambasada, bo przecież przy badaniu na K-1 też miałam różne pytania o stan zdrowia. Gdybym przykładowo miała próbę samobójczą, a powiedziała, że nie miałam, to czy ktokolwiek byłby to w stanie zweryfikować? Byłam pytana o pobyty w szpitalu, brane leki... ale nikt nie żądał ode mnie żadnej dokumentacji, więc wszystko było robione na słowo honoru.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...