Jump to content

wiza turystyczna dla żony, gdy mąż jest obywatelem USA - OK


Recommended Posts

ostatnio w maju dostałam promese pozytywną na wize turystyczna do USA mimo, że mój mąż jest obywatelem USA. Wszystko ok. Radze wszytskim aby uważnie słuchali to co mówi Konsul, zasady są tam bardzo proste. Należy pokazać, że ma się dużo rezerwy do tego co się tam dzieje. Wiem, że atmosfera w poczekalni temu nie pomaga. Nie patrzcie konsulowi na ręce tylko prosto w oczy. Kobiety radze wam sie ubrać dostojnie, ja była ubrana w kostium ale inne kobiety porażka chyba lustra nie mają, to w końcu jest urząd , który od nas czegoś wymaga. życze wszystkim powodzenia i weźcie sobie moje rady do serca. Pozdrawiam życząc powodzenia. Służe poradą w razie czego

PS Nie sprawdziły się tutejsze pisane posty do mnie, że nie mam żadnych szans, są szanse ale trzeba im pokazać samego siebie i swoje walory osobowe.

Pozdrawiam :lol:

Link to comment
Share on other sites

to w takim razie gratulacje :lol:

Widac, ze zasady sa tam takie, ze zasad nie ma :)

Najwazniejsze, chyba zeby nasza osoba i to co jest w papierach bylo spojne /w tym wyglad/

Ja na przyklad jade do rodziny + mala wloczege 8) z tego powodu ubralem sie tak jak chodze na codzien. Z drugiej jednak strony, jezeli chcemy byc postrzegani jako 'osoba powazna" to trza elegancko...

Oczywiscie porazka beda wszelkie koszulki typu I love NY itp ;)

Link to comment
Share on other sites

Ja jednak obstaję przy swoim , zasady bardzo proste i kostruktywne. To urząd a nie zapisy na wycieczkę górską. A jeśli chodzi o paiery podałam jedynie wniosek , paszport i zaproszenie od męża i ksero jego paszportu. Na pytanie konsula przytoczyła dwa zdarzenia które miały wpływ na brak złożenia przez mojego męża petycji I-130. Poprosil powtórnie o powtórzenia, powtórzyłam nie dodając ani nie okraszając niczym. Drugie pytanie dotyczyło mojego męża i celu mojego wyjazdu odpowiedziałam i nie dwawałam się w dalsze dyskusje. Rozmowa trawała chyba ze 3 minuty. Podstawą jest argument, który przemówi do Konsula i oczywiśnie nasze zachowanie. W momencie gdy sięgał po jakiś bloczek patrzyłam mu cały czas w oczy , nie interesowało mnie co on tam robi. Po czym dowiedziałam się, że ma Pani wize i podziekował mi za rozmowę. To są tylko ludzie, którzy muszą przestrzegać reguł. Za dużo z naszych rodaków jedzie tam i nie przestrzega zasadd prostych okreslonych w ten sposób " masz wize na 6 m-cy to wracaj do Polski i ubiegaj sie po następną" a nasi rodacy po 5 a nawet 10 lat ukrywają się nie dziwni mnie juz nic w takim traktowaniu nas w Konsulacie. Pozdro :lol:

Link to comment
Share on other sites

Ja jednak obstaję przy swoim , zasady bardzo proste i kostruktywne.

Z tym się nie zgodzę do końca. Osobiście przerabialiśmy z mężem ubieganie sie o promessę i mój mąż o nic nie był pytany w ogóle - po prostu dostał promessę. Co prawda ja (obywatelka) mieszkałam wówczas na stałe w Polsce, być może to miało wplyw na decyzję konsula. Znam też przypadek w którym żona obywatela dostała promessę w taki sam sposób jak Ty - po prostu przekonała konsula że aktualnie nie chce mieszkać w USA, bo ma dobrze prosperującą firmę którą chce prowadzić jeszcze przez jakiś czas zanim przeprowadzi się do męża.

Natomiast wszytkie trzy inne przypadki tego typu z jakimi miałam do czynienia (a raczej znajomi mieli z nimi do czynienia) skończyły się odmową, choć prośby też były dobrze umotywowane i - co chyba ważniejsze - prawdziwe, bez kręcenia, kombinowania, a o promessę ubiegały się osoby dobrze ubrane i "na poziomie" :) . Nie zdarza się to tylko w Polsce, bo czytuję międzynarodowe grupy dyskusyjne o imigracji i jest to raczej dość powszechne zachowanie konsulów.

Natomiast zgadzam się z Tobą że nie jest prawdą to, że zdobycie promessy jest w takich wypadkach niemożliwe :lol:

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.






×
×
  • Create New...