Chicago Ach Chicago...
#1
Napisano 01 luty 2009 - 19:30
zastanawiam sie jak wyglada problem bezrobocia w Chicago ???????????
czy jest coraz ciezej o prace czy w dalszym ciagu jakos mozna sie ustawic ?????
obecnie mieszkam w colorado ale rozwazam mozliwosc przeprowadzki do chicago a poniewaz nigdy tam nie mieszkalem, jedynie odwiedzam raz na jakis czas wiec zastanawiam sie jak tam teraz jest z podjeciem pracy
AdSense
#4
Napisano 01 luty 2009 - 23:21
Użytkownik bigguy dnia 1.02.2009, 19:30 napisał
W innym poscie pisales ze mieszkales w Chicago
Wiec jak to jest bo nie bardzo rozumiem ?
Twoje wczesniejsze wypowiedzi:
Użytkownik bigguy dnia 25.01.2009, 15:54 napisał
Użytkownik bigguy dnia 25.01.2009, 19:29 napisał
AdSense
#6
Napisano 02 luty 2009 - 00:00
Użytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 16:25 napisał
"Powiewem" trudno to nazwać. Zima w Chicago trwa pół roku. Z czego połowa to chlapa, a połowa ostre mrozy (naprzemiennie mniej więcej co 10 dni) i piździ 50% czasu. W styczniu tzw. wind chill, podczas którego warto wykorzystać część urlopu i siedzieć w domu. Słońca jak na lekarstwo. Gdzieś od połowy stycznia deprecha murowana. Zima to jedyny powód dla którego rozważam ew. przeprowadzkę w przyszłości.
#7
Napisano 02 luty 2009 - 01:09
#8
Napisano 02 luty 2009 - 01:14
wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma
w texasie lato trwa pol roku, jest niesamowicie goraca i nie ma czym oddychac, pamietam ze w sierpniu jak wychodzilam z psem to biedak ziajal dluzej niz byl na dworzu..
zreszta chicago wydaje mi sie bardziej "europejskim" miastem, rozne narodowosci, mozliwosc komunikacji miejskiej.. moze sie myle, nie wiem
a tak na marginesie, przeprowadzamy sie w okolice Milwaukee ave i w north ave, co sadzisz o tej okolicy ? moze znasz jakies interesujace miejsca
pozdr
#9
Napisano 02 luty 2009 - 01:21
KB
#10
Napisano 02 luty 2009 - 02:13
Użytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 18:14 napisał
wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma
w texasie lato trwa pol roku, jest niesamowicie goraca i nie ma czym oddychac, pamietam ze w sierpniu jak wychodzilam z psem to biedak ziajal dluzej niz byl na dworzu..
zreszta chicago wydaje mi sie bardziej "europejskim" miastem, rozne narodowosci
Nigdzie nie twierdzę że Chicago to złe miasto, wręcz przeciwnie, jest wspaniałe. Ale są osoby które b. źle znoszą zimy w Chicago i dlatego uważam że należy o tym wspomnieć, żeby nie było niespodzianek.
Użytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 18:14 napisał
Komunikacja miejska jest świetnie rozwinięta, mieszkając i jednocześnie pracując w Chicago (lub na przedmieściach) można się śmiało obejśc bez samochodu, lub, w przypadku rodziny, mieć tylko jeden samochód.
Użytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 18:14 napisał
To okolice tzw. Wicker Park i Bucktown, b. modna obecnie dzielnica, z zacięciem tak jakby artystycznym
Sporo poczytasz na tym forum:
http://www.city-data.com/forum/chicago/526...icker-park.html
Jak macie lub planujecie dzieci to nie polecam tego miejsca, chyba że stać was na prywatna szkołę.
#11
Napisano 02 luty 2009 - 02:34
#12
Napisano 02 luty 2009 - 02:53
dzieki za wyczerpujaca odpowiedz,
co do mieszkania to maz pojechal na weekend i zaklepal cos, ja jeszcze nie widzialam (nie liczac spacerow na google maps
pozdrawiam
Użytkownik Jackie dnia 1.02.2009, 18:13 napisał
Komunikacja miejska jest świetnie rozwinięta, mieszkając i jednocześnie pracując w Chicago (lub na przedmieściach) można się śmiało obejśc bez samochodu, lub, w przypadku rodziny, mieć tylko jeden samochód.
To okolice tzw. Wicker Park i Bucktown, b. modna obecnie dzielnica, z zacięciem tak jakby artystycznym
Sporo poczytasz na tym forum:
http://www.city-data.com/forum/chicago/526...icker-park.html
Jak macie lub planujecie dzieci to nie polecam tego miejsca, chyba że stać was na prywatna szkołę.
#13
Napisano 02 luty 2009 - 03:53
Użytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 19:53 napisał
Jeśli chodzi o komunikację, to trudno o lepsze miejsce. Tuż obok jest kolejka (Blue Line) i 3 autobusy. Kolejką dojeżdżasz do Loop (czyli centrum Chicago) w kilka minut. 20 minuty kolejką w drugą stronę - do Oak Park, czyli do mnie
#14
Napisano 02 luty 2009 - 05:45
Użytkownik bigguy dnia 1.02.2009, 19:30 napisał
Mieszkasz w najpiękniejszym stanie USA i rozważasz przeprowadzkę do Chicago???? Nie mogę tego zrozumieć, ja nie mogę się doczekać kiedy w końcu będę mógł się wyrwać się gdzieś na stałe z Nowego Jorku (myślę właśnie o Kolorado lub ewentualnie Oregon/Washington - jedyne co może mnie skłonić do porzucenia myśli o Kolorado to brak oceanu)
#15
Napisano 02 luty 2009 - 08:08
Ja osobiscie spotkalem super ludzi, no ale zdaje sobie sprawe jak i reszta ludzi tu zyjacych, ze ogolnie ciezej ze znajomosciami ( klania sie spory spadek kultury skandynawskiej i duzy wplyw kultury azjatyckiej ).
W mniejszych miastach jest juz bardziej normalnie "amerykansko" a przy tym oczywiscie pieknie. Nie ma to jak gory i lasy deszczowe w klimacie umiarkowanym.
Wiec cos za cos
Z pogoda nie jest tak zle jak to stereotypy przedstawiaja.
#17
Napisano 02 luty 2009 - 14:56
chicagowski wiatr (przy temp -10 o C jest nie do wytrzymania - szczegolnie jak sie pracuje na zewnatrz). Zima, Chicago wyglada jak Lodz Fabryczna - po prostu SYF. Poza tym odnioslem wrazenie ze sie tam spi, pracuje i przede wszystkim chleje wode i nic wiecej - dotyczy to zimy czyli jakis 5-6 miesiecy. Osobiscie wybralbym polnocny zachod - Seattle i okolice. Zupelnie inna (Lepsza bajka).Pzdr.
#18
Napisano 02 luty 2009 - 15:19
Użytkownik Jackie dnia 2.02.2009, 1:00 napisał
Kurde....Zgadzam sie z Jackie w 100%
#19
Napisano 02 luty 2009 - 15:56
#20
Napisano 02 luty 2009 - 16:13
Wiec jak to jest bo nie bardzo rozumiem ?
lukasz mieszkalem w Illinois zaledwie 6 tygodni wiec w zasadzie nawet trudno to nazwac mieszkaniem raczej dluzsze wakacje i nie mieszkalem w chicago tylko w malej miejscowosci Dwight na poludnie jakies 70 mil od downtown Chicago highwayem 55
kiedy mowilem zeby sie trzymac zdala od polakow w usa to wcale nie znaczy ze w Chicago nie chcialbym mieszkac - mozna tam mieszkac i zyc z dala od polonii aczkolwiek nie znaczy to ze nienawidze polakow albo cos w tym rodzaju sam jestem polakiem i jestem z tego dumny a trzymac sie z dala od polakow w sensie nie podejmowac pracy u polakow bo cie najgorzej wykorzystaja
po za tym powod mojej przeprowadzki do chicago zwiazanyby byl glownie z tanszymi kosztami utrzymania oczywiscie jesli istnieja mozliwosci podjecia pracy - co z tego ze kolorado jest piekne
kiedy mieszkam w Breckenridge a koszty utrzymania tutaj do niskich nie naleza - oczywiscie rowniez w planach mam Denver do ktorego mam jakas godzinke jazdy z Breck a tam koszty utrzymania sa juz znacznie nizsze choc ciezko mi powiedziec jak te koszty zycia w Denver odnioslyby sie do kosztow zycia w Chicago, po za tym w rowniez w Chicago mieszkaja moi tesciowe no i cala rodzina zony wiec to jest rowniez powod dla ktorego wlasnie Chicago
serdecznie dzieki rowniez wszystkim za wypowiedzi
w sumie nie wiedzialem Jackie ze w Chicago komunikacja miejska jest bardzo dogodna, jakos nigdy tego nie dostrzeglem no ale fakt faktem ze kiedy jestem w Chicago poruszam sie samochodem wiec moze po prostu nie mialem okazji sie przekonac - dzieki za odpowiedz
#21
Napisano 02 luty 2009 - 16:43
w poblizu niej. Ja mieszkajac w River Grove (jak mi wysiadl samochod) zeby dotrzec w okolice downtown musialem korzystac z trzech roznych linii autobusowych dwoch przewoznikow: Pace, CTA w ktorych jeden
bilet nie uprawnial do transferu na druga linie kolejnego przewoznika - co jest niezrozumiale biorac pod uwage cene biletu (ok 1.75 $) za jednorazowy przejazd jedna linia. Dla
porownania w Orlando bilet na autobus kosztowal 1.25$ i uprawnial na bezplatny transfer w ciagu godziny na dowolna inna linie, natomiast autobusy w downtown byly za darmo - tak
samo jak w Seattle.
#22
Napisano 02 luty 2009 - 19:00
#23
Napisano 02 luty 2009 - 19:13
Ostatni raz w Chicago bylem w styczniu 2008 wiec opisalem sytuacje z tamtego okresu. Ale z tego co opisujesz to zrobil sie jeszcze wiekszy syf.
#24
Napisano 02 luty 2009 - 19:29
#25
Napisano 02 luty 2009 - 19:40
Użytkownik coldsauce dnia 2.02.2009, 20:13 napisał
Ostatni raz w Chicago bylem w styczniu 2008 wiec opisalem sytuacje z tamtego okresu. Ale z tego co opisujesz to zrobil sie jeszcze wiekszy syf.
coldsauce...szacunek...sorry.....jak trafnie Zauwazyles...jest jeszcze wiekszy syf...
#26
Napisano 02 luty 2009 - 20:24
Użytkownik johnny21 dnia 2.02.2009, 19:29 napisał
Ten stereotyp deszczowego miasta/regionu bierze sie z tego ze pada czesto ale malo (glownie miedzy listopadem a marcem) oraz ze przez 2/3 roku sa chmury na niebie. Natomiast w wakacje chmur mozna nie zobaczyc przez 2-3 tygodnie. A wiec krotko: na pewno w jakis sposob ta pogoda wplywa na ludzi
Krotka notka z wiki dotyczaca Seattle (ale ogolnie dotyczy to calego regionu Puget Sound):
"Despite being on the margin of the rain shadow of the Olympic Mountains, the city has a reputation for frequent rain. This reputation derives from this frequency of precipitation as well as the fact that it is cloudy an average of 226 days per year (cf. 132 in New York City).[63] Nonetheless, the so-called "rainy city" receives a smaller quantity of actual precipitation annually, at 37.1 inches (94 cm), than New York City, Atlanta, Houston, and most cities of the Eastern Seaboard of the United States. Seattle was also not listed in a study that revealed the 10 Rainiest Cities in the continental United States."
Tutaj mozna zobaczyc w ktorych miastach i stanach pada "najwiecej".
Wracajac do Chicago i rynku pracy - moi znajomi (oboje po grad school na Uniwersytecie Waszyngtonskim) przeprowadzili sie ze Seattle do Chicago w zeszle wakacje. Koles szybko znalazl prace (inz.) a jego dziewczna do tej pory nie moze znalezc pracy (a jest super obrotna i inteligentna babka). I jeszcze apropos komunikacji w Chicago to z doswiadczenia i roznych opinii ekspertow jest ona na #2 w USA zaraz po NYC.
#27
Napisano 02 luty 2009 - 20:34
Użytkownik johnny21 dnia 2.02.2009, 20:29 napisał
Chicago mi sie jakos zawsze podobalo od momentu kiedy je pierwszy raz je odwiedzilem a bylo podczas moich 6 tygodniu w Dwight w 2005 roku
Denver jako tako tez mi sie podoba lezy u podnoza gor - ja lubie wycieczki w gory i wszelkiego rodzaju outdoor activity czego oczywiscie Chicago mi tak duzo nie da
generalnie prowadze aktywne zycie - uwielbiam jezdzic na rowerze co rowniez chyba odpada w Chicago nie wiem czy maja tam gdzies trasy rowerowe moze na dalszych przedmiesciach
trenuje na silowni oraz plywam ale fitness cluby znajdzie sie wszedzie. Znam Chicago calkiem dobrze ale napewno nie tak dobrze ja ci co tam mieszkaja juz dlugi okres czasu. Podoba mi sie np Orland Park i mysle ze byloby to jedno z miejsc w ktorych ewentualnie bym chcial zamieszkac.
jesli chodzi o prace to aktualnie pracuje w banku
interesuje mnie praca jako : personal banker, assistant manager czy teller supervisor, czasami nazywaja to customer service manager
ale oczywiscie jestem otwarty na podobne stanowiska pracy, rowniez na boku chocby na weekendy cos dorobic np personal trainer, czy cos innego w jakims fitness clubie - to takie przyklady
#28
Napisano 02 luty 2009 - 22:56
Użytkownik coldsauce dnia 2.02.2009, 9:43 napisał
w poblizu niej. Ja mieszkajac w River Grove (jak mi wysiadl samochod) zeby dotrzec w okolice downtown musialem korzystac z trzech roznych linii autobusowych dwoch przewoznikow: Pace, CTA
River Grove to nie jest Chicago. Poza tym z River Grove masz bezpośredni dojazd do downtown Chicago - albo mi się zdaje, albo jest tam stacja Metra?
#29
Napisano 02 luty 2009 - 23:03
Użytkownik Paper dnia 2.02.2009, 12:00 napisał
St. Louis od lat jest w pierwszej trójce amerykańskich miast słynących z największej przestępczości, o tym że czarnych tam prawie 2 razy więcej niż w Chicago nie wspomnę... To że jest gdzieś tanio nie bierze się z nieba, z reguły jest jakiś istotny powód.
Nie zgadzam się z tym że w Chicago jest drogo. Wręcz przeciwnie, w stosunku do zarobków żyje się całkiem tanio, pomimo podatków. Proponuję zamieszkać w SF czy NYC
#30
Napisano 03 luty 2009 - 01:04
Użytkownik kubakj dnia 2.02.2009, 6:36 napisał
no, w Nowym Jorku mamy w tym roku zime
troche ponizej zera, snieg nie stopnial od miesiaca i jutro ma jeszcze dowalic
ale przynajmniej jest slonce prawie caly czas
http://www.usa.info.pl/board/Czas-Oczekiwa...ons-t11969.html
bedzie nam latwiej!
Dzieki, Krysia
www.fiance.republika.pl
#31
Napisano 03 luty 2009 - 01:45
Mieszkania moga byc tansze... ale takze bedzie nizszy zysk po sprzedaniu.
Nie wiem czy masz dzieci, ale jezeli tak, to radze dokladnie sprawdzic poziom szkol -- przewaznie jezeli podatki sa niskie, poziom szkol jest takze niski, nie mowiac juz o bibliotekach, community college-ach, kulturze i wszystkich innych miejscach utrzymywanych przez podatki.
#32
Napisano 03 luty 2009 - 06:16
#33
Napisano 03 luty 2009 - 10:03
Użytkownik Jackie dnia 2.02.2009, 22:56 napisał
Zgadza sie to nie jest Chicago samo w sobie, to przedmiescia, ale rozpatrujac to w taki sposob mozna stwierdzic ze Chicago to Downtown i okolice,
a wiadomo ze w Stanach metropolie skladaja sie z przedmiesc, River Grove, Niles, Park Ridge...itd to caly czas metropolia Chicago
i zawsze komunikacja miejska obejmuje metropolie, a nie tylko Chicago. Jest tam rowniez Metra, ale trzeba do niej sie jakos dostac (czyt. autobusem)
poniewaz ja mialem spory kawalek, a w ZIME raczej nie usmiechalo mi sie isc.
#34
Napisano 03 luty 2009 - 13:45
Użytkownik coldsauce dnia 3.02.2009, 3:03 napisał
a wiadomo ze w Stanach metropolie skladaja sie z przedmiesc, River Grove, Niles, Park Ridge...itd to caly czas metropolia Chicago
i zawsze komunikacja miejska obejmuje metropolie, a nie tylko Chicago. Jest tam rowniez Metra, ale trzeba do niej sie jakos dostac (czyt. autobusem)
poniewaz ja mialem spory kawalek, a w ZIME raczej nie usmiechalo mi sie isc.
Chcąc nie posiadać samochodu i jednocześnie pracować w dowtnown Chicago, pewne decyzje odnośnie miejsca zamieszkania trzeba podejmować świadomie. Nadal uważam (jak zresztę wiele osó
#35
Napisano 03 luty 2009 - 13:54
Użytkownik Jackie dnia 3.02.2009, 13:45 napisał
I tu trafiles(as) w samo sedno. Pzdr.
#36
Napisano 03 luty 2009 - 20:32
Użytkownik gabrielangel dnia 2.02.2009, 20:24 napisał
Krotka notka z wiki dotyczaca Seattle (ale ogolnie dotyczy to calego regionu Puget Sound):
"Despite being on the margin of the rain shadow of the Olympic Mountains, the city has a reputation for frequent rain. This reputation derives from this frequency of precipitation as well as the fact that it is cloudy an average of 226 days per year (cf. 132 in New York City).[63] Nonetheless, the so-called "rainy city" receives a smaller quantity of actual precipitation annually, at 37.1 inches (94 cm), than New York City, Atlanta, Houston, and most cities of the Eastern Seaboard of the United States. Seattle was also not listed in a study that revealed the 10 Rainiest Cities in the continental United States."
Tutaj mozna zobaczyc w ktorych miastach i stanach pada "najwiecej".
Wracajac do Chicago i rynku pracy - moi znajomi (oboje po grad school na Uniwersytecie Waszyngtonskim) przeprowadzili sie ze Seattle do Chicago w zeszle wakacje. Koles szybko znalazl prace (inz.) a jego dziewczna do tej pory nie moze znalezc pracy (a jest super obrotna i inteligentna babka). I jeszcze apropos komunikacji w Chicago to z doswiadczenia i roznych opinii ekspertow jest ona na #2 w USA zaraz po NYC.
No niezle a myslalem ze w Seattle najbardziej deszczowo a okazuje sie ze jednak South, dzieki za ciekawego linka. Gdzies slyszalem ze najwieksza ilosc samobojstw w Stanach popelniono w Seattle. A Tobie gabrielangel depresyjna pogoda nie daje w kosc, przyzwyczailes sie calkowicie?
#37
Napisano 03 luty 2009 - 23:17
- gory z trzech stron, oddalone o 1-2 godziny jazdy a wiec snowboard/narty i hiking sa na wyciagniecie reki
- miasto polozone na wzgorzach (podobnie jak San Francisco) a wiec ciekawa architektura i mnostwo apartamentow/domow z "widokami" na rynku
- rozsadnej wielkosci downtown i bardzo zroznicowane "neighbourhoods"
- jeden z najnizszych wskaznikow przestepczosci jak na miasto tej wielkosci
- jedno z najbardziej (tuz za Portland OR) "bialych miast" w stanach - 67.1% white, 16.6% Asian, 10.0% African American, 6.3% Hispanic, 1.0% Native American (w suburbs jest jeszcze bardziej bialo) - ja rasista nie jestem, ale wole byc czescia wiekszosci niz mniejszosci
- Puget Sound, Lake Washington i ogromna ilosc wysp i wysepek a wiec nic tylko kupowac lodke i smigac
- 3 piekne parki narodowe 2-3 godziny od miasta
- zaglebie IT, start-up'ow i ogolnie kultury innowacyjnosci
- srednio pare dni snieznych rocznie ( z wyjatkiem tej rekordowej zimy ! )
- bardzo duzo eventow kulturalnych i super scena muzyczna
- duza populacja azjatow a co za tym idzie ichniej kultury
- miasto z najwyzszym wskaznikiem ludzi posiadajacych wyksztalcenie wyzsze (ponad 45%)
- zaglebie kawoszy
i wiele, wiele innych ...
na minus zaliczylbym:
- pogode w okresie zimowym, ktora moze sie czasem dac we znaki ( choc pod wzgledem zachamurzenia przypomina mi to Polske wiec ja nie narzekam )
- mass transit jeszcze kuleje troche ale za 10 lat bedzie juz o niebo lepiej
- czasem mniej przyjazni ludzie w stosunku do tych z np. mid-west (aczkolwiek nadal o wiele przyjemniejsi niz wiekszosc ludzi w europie srdk/polnocnej)
- trzesienia ziemi i nie daj boze jak ktoregos dnia Mt Rainier postanowi wypruc swoje flaki...
A wiec odpowiadajac na Twoje pytanie - Nie, nie zmienilbym Seattle na Floryde
Jedyne miasto do ktorego moglbym sie przeprowadzic, bez kopania i krzyczenia "NIE" to San Francisco a z mniejszych Santa Barbara, CA.
A tak przy okazji moze warto stworzyc dzial/poddzial gdzie ludzie opisywaliby miasta w ktorych zyja ? Z troche bardziej polskiej perspektywy.
#38
Napisano 04 luty 2009 - 02:04
wiem ze dla niektorych chicago to katastrofa i mi tutaj odradzaja ale mnie sie jednak to miasto pododba - zreszta jak mi sie nie spodoba to moge posiedziec troche moze z rok moze z dwa i sie przeprowadze znow gdzie indziej - mnie nie przeszkadzaja przeprowadzki, lubie zmieniac miejsca zamieszkania a tym bardziej w usa ktore jest tak niesamowicie zroznicowane, dla mnie przygoda to podstawa zycia, bez tego usycham a zamieszkanie w nowym miejscach to czesc wlasnie przygody.
Wiekszosc polakow zaczyna w takich miejscach jak chicago/NY/NJ, w miare oswojenia sie z ameryka, podszlifowaniem jezyka, legalizacji pobytu dla wielu, zdobycia lepiej platnych prac czy tez moze rozpoczecia wlasnej dzialalnosci gospodarczej przenosza sie w ciekawsze miejsca jak Floryda, Colorado, California i mnostwo innych stanow. Ja zaczolem troche od dupy strony a wiec od florydy i teraz colorado, otarlem sie o NYC ale tylko kilka miesiecy i mi sie nie podobalo wiec wrocilem na floryde a teraz mysle o chicago, ale co tam tak bylo mi pisane i wcale tego nie zaluje wrecz przciwnie jestem zadowolony. W kazdym badz razie nie mam nic przeciwko sprobowaniu w Chicago, chcialem sie troche ustatkowac i odpuscic wszelkie podroze i wariacje i troche sie przylozyc do pracy, mysle ze chicago by mi to umozliwilo i gdyby nie kryzys ekonomiczny w usa to bym sie nie bal, a tak wiem ze tam tysiace ludzi stracilo juz prace i pewnie bedzie jeszcze wiecej ludzi tracic prace wiec ogromnie wzrosnie popyt na prace i bedzie coraz wiecej ludzi tej pracy szukac - tego jedynie sie boje, jedynie chyba zaczne od szukania w Chicago zanim sie przeprowadze i jak dostane to wtedy dopiero pojade wiedzac ze praca juz na mnie czeka
#40
Napisano 04 luty 2009 - 10:53
Użytkownik dragoslaw dnia 4.02.2009, 7:28 napisał
hahahah
cenna informacja, zwlaszcza dla osob, szukajacych drugiej polowki do GC, wiadomo juz gdzie szanse sa utrudnione, chociaz dla niektorych moze byc to spore ulatwienie
Zanim zadasz pytanie, na które odpowiedziano już tutaj wiele razy, skorzystaj z funkcji szukaj ;-)
#41
Napisano 04 luty 2009 - 15:02
#42
Napisano 04 luty 2009 - 15:18
Jeżeli chcesz coś dostać musisz najpierw sam coś dać..
Uwaga ! Karina Pomaga dobrowolnie-wolontariat i kiedy ma wolny czas na forum-jesli nie mozesz doczekac sie odpowiedzi prosze sie przypomniec grzecznie na pw -cierpliwosc wskazana oraz kultura osobista.dziekuje
#43
Napisano 04 luty 2009 - 17:45
Użytkownik dragoslaw dnia 4.02.2009, 7:28 napisał
hahahah
Zgadza sie - Seattle jest tuz za San Francisco - dla mnie to akurat plus. Z duza populacja gejow zazwyczaj zwiazane sa pozytywne procesy spoleczne ( np. wiecej kultury czy mniejsza przestepczosc ). No i jak ktos nie jest homofobem to na pewno bedzie "entertained". Pacific Northwest to takze, jak wczesniej wspomnialem, region z najwiekszym odsetkiem ateistow w US ( kolo 25% w Seattle/Portland). Spotykam sie czesto z jawna agresja (slowna, nie fizyczna) wobec kosciola (szczegolnie katolickiego) - to akurat mi zwisa brzydko mowiac, ale wiele osob z Polski moze ciezko to zniesc. Aha, Polonia jest bardzo mala jak na tak duza metropolie ( licza, ze okolo 10 tys ).
Cytat
Osobiscie w Irlandii nie bylem, ale mam ( jak kazdy chyba
Z Supersonics to bylo swinstwo i kradziez. Ale kolejna uwaga - ludzie tutaj, pomimo iz bardzo aktywni fizycznie, nie sa zbyt przywiazani do druzyn i rywalizacji. Jak Seahawks 10 lat temu byli slabi to nikt na mecze nie chodzil. W zeszlym roku jak zabierali Supersonics to wiele osob machalo reka mowiac, ze po sport profesjonalny jest bezsensu, ze zawodnicy za duzo zarabiaja i ze caly ten biznes w koncu upadnie. Key Arena byla w polowie pusta jak bylem na meczach w ostatnich 2 latach.
Przeniesienie HQ Boeinga wywolalo o wiele wiecej oburzenia niz "kradziez" Supersonics
#44
Napisano 04 luty 2009 - 19:03
Po przeprowadzce z Bay Area do Denver osiedlismy sie z mezem w czesci miasta gdzie mieszka wiele gejow (do takiego stopnia, ze lokalny grocery chain King Supers kolo mnie jest nazywany przez wszystkich Queen Supers) -- bo atmosfera dzielnicy przypominala nam atmosfere SF i Berkeley.
A co do Chicago -- uwazam ze jest jednym z najciekawszych miast amerykanskich. Fakt, pogoda nie idealna. Ale miasto ma szalenie duzo stylu, uroku, ciekawych miejsc/architektury/kultury.
#45
Napisano 04 luty 2009 - 20:09
Użytkownik katlia dnia 4.02.2009, 19:03 napisał
Dokladnie !
Cytat
Czyzby Capitol Hill ? Pytam sie, bo w Seattle dzielnica gejowska jest Capitol Hill (gdzie zreszta mieszkam) - z tego co pamietam, to ktos z Denver mi mowil ze maja tam rowniez dzielnice Capitoll Hill, ktora ma bardzo podobny charakter.
#46
Napisano 04 luty 2009 - 20:44
http://en.wikipedia....stown_(Chicago)
Od siebie dodam że nie jest to miejsce gdzie za dnia można spotkać panów paradujących w kolczykami w sutkach itp.
Wieczorem jest zdecydowana zmiana klimatu i jeśli ktoś nie umie patrzeć na pewne sprawy bez.. hm... niepokoju
#47
Napisano 04 luty 2009 - 21:04
jak bylem pierwszy raz w Chicago to znajomi sie uparli zeby mi pokazac te dzielnice, bylem popoludniu i przyznam szczerze, ze poza wystawami niektorych sklepow (dosc oryginalne) i faktem ze w wielu kawiarniach siedzieli sami faceci nic szczegolnego mnie nie zaskoczylo, moze bylem za wczesnie
swoja droga znajomi chcieli mnie wyslac po kawe ale w obawie ze mnie tam zostawia, obylo sie bez kawy
Zanim zadasz pytanie, na które odpowiedziano już tutaj wiele razy, skorzystaj z funkcji szukaj ;-)
#48
Napisano 04 luty 2009 - 21:56
Notabene, moj syn i jego koledzy lubili tam chodzic bawic sie z psami ktore przychodzily (rozumie sie, z wlascicielami) na spacer. Kiedys padlo pytanie, czy ze wzgledu na fanow tego parku, jest bezpiecznie wysylac tam mlodych chlopakow. Po kilkusekundowym zastanowieniem, ojciec jednego z tych chlopcow -- katolik -- powiedzial, "eh, pewniej bezpieczniej niz wysylac ich do kosciola." Oto dlaczego lubie mieszkac w dzielnicy gdzie jest duzo gejow - i hetero rodzin!
#49
Napisano 05 luty 2009 - 04:55
KB
AdSense
#50
Napisano 07 luty 2009 - 21:16
Użytkownik gabrielangel dnia 3.02.2009, 23:17 napisał
Portland coraz bardziej mi się podoba
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych











