Skocz do zawartości


* * * - - 1 głosy

Chicago Ach Chicago...


134 odpowiedzi w tym temacie

#1 bigguy

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 475 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Chicago/Breckenridge/Orlando/NYC

Napisano 01 luty 2009 - 19:30

hej drodzy bracia i siostry z Chicago ????

zastanawiam sie jak wyglada problem bezrobocia w Chicago ???????????
czy jest coraz ciezej o prace czy w dalszym ciagu jakos mozna sie ustawic ?????

obecnie mieszkam w colorado ale rozwazam mozliwosc przeprowadzki do chicago a poniewaz nigdy tam nie mieszkalem, jedynie odwiedzam raz na jakis czas wiec zastanawiam sie jak tam teraz jest z podjeciem pracy

AdSense

  • Advert

#2 andyopole

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 451 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 luty 2009 - 19:39

Przybywaj drogi bracie, bedziemy sie modlic o prace dla Ciebie.

#3 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 01 luty 2009 - 22:59

Zależy jakiej pracy szukasz. Generalnie nie jest różowo, ale ktoś te wolne posady jednak zapełnia :P
Plusem Chicago są stosunkowo niewielkie koszty życia w stosunku do zarobków i cała masa atrakcji jakie oferuje metropolia. Największa wada - zimy.
Jackie

#4 lukasz20

  • Użytkownik
  • 55 Postów:
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 01 luty 2009 - 23:21

Wyświetl postUżytkownik bigguy dnia 1.02.2009, 19:30 napisał

obecnie mieszkam w colorado ale rozwazam mozliwosc przeprowadzki do chcicago a poniewaz nigdy tam nie mieszkalem, jedynie odwiedzam raz na jakis czas wiec zastanawiam sie jak tam teraz jest z podjeciem pracy


W innym poscie pisales ze mieszkales w Chicago :P Rowniez doradzales zeby trzymac sie z dala od takich miejsc jak Chicago, NY, NJ. Postanowiles zmienic zdanie na temat tych miejsc ?
Wiec jak to jest bo nie bardzo rozumiem ?




Twoje wczesniejsze wypowiedzi:

Wyświetl postUżytkownik bigguy dnia 25.01.2009, 15:54 napisał

trzymaj sie zdala od polakow i od takich miejsc jak New York, New Jersey, Chicago. Zacznij zycie wsrod Amerykanow. Jednym z najlepszych miejsc do startu i rozpoczecia przygody w USA jest - Orlando, Florida.


Wyświetl postUżytkownik bigguy dnia 25.01.2009, 19:29 napisał

na poczatku tez myslalem ze nie ma szans na florydzie dlatego postanowilem opuscic Orlando i uderzylem do NY i bylo beznadziejne gorsze prace i mniejsze zarobki, potem uderzylem do Illinois na krotki okres i ta sama kicha, wreszcie po 6 miesiacach powrocilem do Orlando zaluajc ze w ogole stamtad wyjechalem.


#5 snowflake girl

  • Użytkownik
  • 35 Postów:

Napisano 01 luty 2009 - 23:25

ja tez sie przeprowadzam do chicago za pare tygodni. teraz mieszkam w texasie i nie moge sie doczekac powiewu zimy, pierogow i polskiego piwa :P

bedzie fajnie, zeby jeszcze jakas prace znalezc :)

AdSense

  • Advert

#6 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 02 luty 2009 - 00:00

Wyświetl postUżytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 16:25 napisał

ja tez sie przeprowadzam do chicago za pare tygodni. teraz mieszkam w texasie i nie moge sie doczekac powiewu zimy,


"Powiewem" trudno to nazwać. Zima w Chicago trwa pół roku. Z czego połowa to chlapa, a połowa ostre mrozy (naprzemiennie mniej więcej co 10 dni) i piździ 50% czasu. W styczniu tzw. wind chill, podczas którego warto wykorzystać część urlopu i siedzieć w domu. Słońca jak na lekarstwo. Gdzieś od połowy stycznia deprecha murowana. Zima to jedyny powód dla którego rozważam ew. przeprowadzkę w przyszłości.
Jackie

#7 johnny21

  • Użytkownik
  • 72 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Miami

Napisano 02 luty 2009 - 01:09

Zalezy czym sie zajmujesz, jaka praca Cie interesuje. Jackie bardzo trafnie strescila krotko Chicago. Strasznie okropne zimy, najgorsze z duzych miast pod wzgledem pogody. Gdy panuje ogolna tendencja globalnego ocieplenia to w Chicago w tym roku najzimniejsza zima od dekady, srednia temperatura w styczniu 16F. To jest Midwest, zimno jest ok 5 miesiecy w roku. Taka pogoda naprawde DAJE W KOSC. Szczegolnie jadac do pracy przez mroz na dworze, wleczac sie w trafficu bo lodowisko, przypominajac sobie rozmowe dzien wczesniej zeznajomym z FL czy CA ktory o tej samej porze dojezdza sobie na luzie cieplutko, slonecznie. Ale pomijajac pogode, ktora jednak nie wszystkim wplywa jednakowo na jakosc zycia, Chicago jest naprawde niezlym miastem. Przystepne, affordable w stosunku do tego co oferuje. A jest to niewatpliwie trzeci pod wzgledem wielkosci rynek pracy, drugie po Manhattanie downtown, ladne i przystepne suburbs, bardzo zroznicowana spolecznosc w tym nasza najwieksza Polonia w USA, multum przeroznych atrakcji, druzyny sportowe, muzea, uniwersytety, restauracje, nightlife. Prawdziwe wielkie miasto ktore niesie ze soba wszystkie zalety i wady wielkiego miasta. Z ciekawosci dodam ze bardzo prawdopodobnie letnia Olimpiada 2016 odbedzie sie w Chicago.

#8 snowflake girl

  • Użytkownik
  • 35 Postów:

Napisano 02 luty 2009 - 01:14

Jackie,
wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma :P
w texasie lato trwa pol roku, jest niesamowicie goraca i nie ma czym oddychac, pamietam ze w sierpniu jak wychodzilam z psem to biedak ziajal dluzej niz byl na dworzu..
zreszta chicago wydaje mi sie bardziej "europejskim" miastem, rozne narodowosci, mozliwosc komunikacji miejskiej.. moze sie myle, nie wiem :)
a tak na marginesie, przeprowadzamy sie w okolice Milwaukee ave i w north ave, co sadzisz o tej okolicy ? moze znasz jakies interesujace miejsca :unsure:
pozdr

#9 KB

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 342 Postów:
  • Lokalizacja:GA

Napisano 02 luty 2009 - 01:21

Jedna z moich sasiadek jest z Chicago i odkad sie przeprowadzila jest szczesliwa, ze nie mamy powaznych zim. W Boze Narodzenie mielismy 25C, ale nie jest tak caly czas. Nie wiem jak wytrzymujecie taka pogode. Ja juz w Polsce mialam dosc. Podziwiam
Pozdrawiam
KB

#10 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 02 luty 2009 - 02:13

Wyświetl postUżytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 18:14 napisał

Jackie,
wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma :P
w texasie lato trwa pol roku, jest niesamowicie goraca i nie ma czym oddychac, pamietam ze w sierpniu jak wychodzilam z psem to biedak ziajal dluzej niz byl na dworzu..
zreszta chicago wydaje mi sie bardziej "europejskim" miastem, rozne narodowosci



Nigdzie nie twierdzę że Chicago to złe miasto, wręcz przeciwnie, jest wspaniałe. Ale są osoby które b. źle znoszą zimy w Chicago i dlatego uważam że należy o tym wspomnieć, żeby nie było niespodzianek.


Wyświetl postUżytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 18:14 napisał

mozliwosc komunikacji miejskiej.. moze sie myle, nie wiem :)



Komunikacja miejska jest świetnie rozwinięta, mieszkając i jednocześnie pracując w Chicago (lub na przedmieściach) można się śmiało obejśc bez samochodu, lub, w przypadku rodziny, mieć tylko jeden samochód.


Wyświetl postUżytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 18:14 napisał

a tak na marginesie, przeprowadzamy sie w okolice Milwaukee ave i w north ave, co sadzisz o tej okolicy ? moze znasz jakies interesujace miejsca :unsure:



To okolice tzw. Wicker Park i Bucktown, b. modna obecnie dzielnica, z zacięciem tak jakby artystycznym :lol: Dość droga, choć nie tak jak np. Lincoln Park, pełna knajpek i ciekawych sklepików. Miejscami jest mniej bezpiecznie, ale generalnie jest spoko. Trzymajcie się tylko od graniczących Humboldt Park i Logan Square, nie są tak niebezpieczne jak wiele osób sądzi, ale samotnie się tam wieczorem jednak nie zapuszczam...

Sporo poczytasz na tym forum:
http://www.city-data.com/forum/chicago/526...icker-park.html

Jak macie lub planujecie dzieci to nie polecam tego miejsca, chyba że stać was na prywatna szkołę.
Jackie

#11 johnny21

  • Użytkownik
  • 72 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Miami

Napisano 02 luty 2009 - 02:34

Jeszcze tak dopisze pewna refleksje. W momencie ogloszenia finalnych wynikow wyborow, kiedy to Obama wyszedl w Grant Park w Chicago na scene i zlozyl hold American Dream ("jesli ktokolwiek jeszcze watpi ze w Ameryce wszystko jest mozliwe, dzis jest wasza odpowiedz"), ja bedac w Polsce, kiedys mieszkajac w Chicago, naprawde sie wzruszylem. Pomyslec o tych wszystkich ludziach w Chicago, ktorzy mieli zaszczyt poznac go, czy wspolpracowac z nim na przestrzeni jego parenastu lat zycia w Chicago - jaka oni musieli przezyc inspiracje czy wzruszenie. Jak sie tak pomysli nad tym, z iloma tysiecami osobami postac Obamy mogla skrzyzowac sie przez te parenascie lat, wszak byl wykladowca na uniwersytecie, prawnikiem, dzialaczem spolecznym wszystko w tak duzym miescie jak Chicago. Pomyslec jak te osoby w Chicago sie czuja teraz, gdy widza starego nieznanego wowczas kumpla, znajomego, wykladowce, czy raz zapoznanonego czlowieka z ktorym sie po prostu przedstawilo podajac reke. Co sobie mysla gdy widza go teraz w internecie, telewizji, gazetach - jako czlowieka ktory za zycia zapisal sie do historii? Nie wyobrazam sobie, ale mysle ze z pewnoscia roznosza te "wibracje", dziela sie z tym po calym miescie. W Chicago musza mieszkac obecnie najbardziej dumni Amerykanie.

#12 snowflake girl

  • Użytkownik
  • 35 Postów:

Napisano 02 luty 2009 - 02:53

Jackie,
dzieki za wyczerpujaca odpowiedz,
co do mieszkania to maz pojechal na weekend i zaklepal cos, ja jeszcze nie widzialam (nie liczac spacerow na google maps :P) generalnie to najbardziej nam zalezalo na lokalizacji i dobrej komunikacji, tak zeby jak najlepiej skorzystac poznac uroki miasta
pozdrawiam


Wyświetl postUżytkownik Jackie dnia 1.02.2009, 18:13 napisał

Nigdzie nie twierdzę że Chicago to złe miasto, wręcz przeciwnie, jest wspaniałe. Ale są osoby które b. źle znoszą zimy w Chicago i dlatego uważam że należy o tym wspomnieć, żeby nie było niespodzianek.




Komunikacja miejska jest świetnie rozwinięta, mieszkając i jednocześnie pracując w Chicago (lub na przedmieściach) można się śmiało obejśc bez samochodu, lub, w przypadku rodziny, mieć tylko jeden samochód.





To okolice tzw. Wicker Park i Bucktown, b. modna obecnie dzielnica, z zacięciem tak jakby artystycznym :) Dość droga, choć nie tak jak np. Lincoln Park, pełna knajpek i ciekawych sklepików. Miejscami jest mniej bezpiecznie, ale generalnie jest spoko. Trzymajcie się tylko od graniczących Humboldt Park i Logan Square, nie są tak niebezpieczne jak wiele osób sądzi, ale samotnie się tam wieczorem jednak nie zapuszczam...

Sporo poczytasz na tym forum:
http://www.city-data.com/forum/chicago/526...icker-park.html

Jak macie lub planujecie dzieci to nie polecam tego miejsca, chyba że stać was na prywatna szkołę.


#13 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 02 luty 2009 - 03:53

Wyświetl postUżytkownik snowflake girl dnia 1.02.2009, 19:53 napisał

co do mieszkania to maz pojechal na weekend i zaklepal cos, ja jeszcze nie widzialam (nie liczac spacerow na google maps :P) generalnie to najbardziej nam zalezalo na lokalizacji i dobrej komunikacji, tak zeby jak najlepiej skorzystac poznac uroki miasta



Jeśli chodzi o komunikację, to trudno o lepsze miejsce. Tuż obok jest kolejka (Blue Line) i 3 autobusy. Kolejką dojeżdżasz do Loop (czyli centrum Chicago) w kilka minut. 20 minuty kolejką w drugą stronę - do Oak Park, czyli do mnie :) Autobusami dojedziesz wszędzie, niestety w porze szczytu stoi się w korkach, ale taki to już urok miasta... Zasadniczo jednak lepiej poruszać się po mieście pieszo lub komunikacją miejską, bo z parkowaniem jest horror, a za parking płaci się jak za woły.
Jackie

#14 david7211

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 340 Postów:
  • Lokalizacja:NYC / Mońki

Napisano 02 luty 2009 - 05:45

Wyświetl postUżytkownik bigguy dnia 1.02.2009, 19:30 napisał

obecnie mieszkam w colorado ale rozwazam mozliwosc przeprowadzki do chicago a poniewaz nigdy tam nie mieszkalem, jedynie odwiedzam raz na jakis czas wiec zastanawiam sie jak tam teraz jest z podjeciem pracy


Mieszkasz w najpiękniejszym stanie USA i rozważasz przeprowadzkę do Chicago???? Nie mogę tego zrozumieć, ja nie mogę się doczekać kiedy w końcu będę mógł się wyrwać się gdzieś na stałe z Nowego Jorku (myślę właśnie o Kolorado lub ewentualnie Oregon/Washington - jedyne co może mnie skłonić do porzucenia myśli o Kolorado to brak oceanu)

#15 gabrielangel

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 485 Postów:
  • Lokalizacja:Seattle

Napisano 02 luty 2009 - 08:08

Pamietaj ze ludzie mieszkajacy w Pacific Northwest, szczegolnie w zachodniej czesci, sa troszke inni niz w reszcie stanow (jak zreszta w kazdym regionie USA); tutaj sa, jakby to powiedziec, bardziej "europejscy", chcoiaz to dotyczy glownie Seattle, Bellevue i Redmond. Przez "europejscy" mam na mysli, ze sa bardziej chlodni, ciezej czasem nawiazac znajomosc, zagadac w barze czy na lotnisku/w autobusie etc. Oprocz tego zyje tu bardzo duzo bogatych ludzi ( tzw. "smart rich") - nie jest to botoksowe bogactwo na pokaz jak w californii ale za to bardzo snobistyczne ( Bellevue czy Mercer Island ). Z drugiej strony spotkasz mnostwo bardzo wyksztalconych ludzi, kultularnych, liberalnych czy kreatywnych. Duzy odsetek gejow, ateistow, artystow no i informatykow-geekow. Ogolnie, nie wszystkim pasuje taki klimat i warto na to zwrocic uwage.

Ja osobiscie spotkalem super ludzi, no ale zdaje sobie sprawe jak i reszta ludzi tu zyjacych, ze ogolnie ciezej ze znajomosciami ( klania sie spory spadek kultury skandynawskiej i duzy wplyw kultury azjatyckiej ).
W mniejszych miastach jest juz bardziej normalnie "amerykansko" a przy tym oczywiscie pieknie. Nie ma to jak gory i lasy deszczowe w klimacie umiarkowanym.

Wiec cos za cos :P

Z pogoda nie jest tak zle jak to stereotypy przedstawiaja.
Never argue with an idiot. He'll drag you down to his level and beat you with experience.

#16 kubakj

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 1413 Postów:
  • Lokalizacja:New York City

Napisano 02 luty 2009 - 12:36

Ja juz w NYC nie wytrzymuje jak pizdzi, a jak mieliby mnie do Chicago zaciagnac, to bym olal te ameryke.

#17 coldsauce

  • Użytkownik
  • 92 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:PRS

Napisano 02 luty 2009 - 14:56

W mojej opinii Chicago nie jest dla wszystkich...wlaczajac w to mnie ;-). Jak juz wczesniej wspomniano zimy sa bardzo srogie i dolujace, wlaczajac w to slynny
chicagowski wiatr (przy temp -10 o C jest nie do wytrzymania - szczegolnie jak sie pracuje na zewnatrz). Zima, Chicago wyglada jak Lodz Fabryczna - po prostu SYF. Poza tym odnioslem wrazenie ze sie tam spi, pracuje i przede wszystkim chleje wode i nic wiecej - dotyczy to zimy czyli jakis 5-6 miesiecy. Osobiscie wybralbym polnocny zachod - Seattle i okolice. Zupelnie inna (Lepsza bajka).Pzdr.
sky is the limit.

#18 Paper

  • Użytkownik
  • 44 Postów:
  • Lokalizacja:Chicago, Illinois

Napisano 02 luty 2009 - 15:19

Wyświetl postUżytkownik Jackie dnia 2.02.2009, 1:00 napisał

"Powiewem" trudno to nazwać. Zima w Chicago trwa pół roku. Z czego połowa to chlapa, a połowa ostre mrozy (naprzemiennie mniej więcej co 10 dni) i piździ 50% czasu. W styczniu tzw. wind chill, podczas którego warto wykorzystać część urlopu i siedzieć w domu. Słońca jak na lekarstwo. Gdzieś od połowy stycznia deprecha murowana. Zima to jedyny powód dla którego rozważam ew. przeprowadzkę w przyszłości.


Kurde....Zgadzam sie z Jackie w 100%:P Naprawde......zima w Chicago to katastrofa.....Najgorzej to chyba bylo jakis miesiac temu. Bylo -19 F + windchill co w sumie dalo jakies - 25F. Myslalem, ze mnie szlag trafi...:unsure: Chicago jest ok, jako metropolia, bo to fajne, duze amerykanskie miasto, ale ze wzgledu na zime tez planuje stad sie ewakuowac za jakis rok, moze poltora do dwoch. Mam tu jeszcze kilka spraw do zalatwienia, tylko dlatego musze zostac. Ale za rok, poltora wywalam do cieplego stanu....:) Pozdro

#19 marysia3003

  • Użytkownik
  • 25 Postów:

Napisano 02 luty 2009 - 15:56

AD. Johny21, chłopie! Twoje zachwyty nad Panem Obamą brzmią jak za Stalina!!! ja w polsce przerabiałem, że ludzie, których znałem, jak doszli wyżej [też dzieki mnie], to w niczym Ci chłopie nie pomogą, zwróć sie do niego żeby naprawił jakąś oczywistą niesprawiedliwość, to sie prawdy dowiesz gdzie Cie ma......

#20 bigguy

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 475 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Chicago/Breckenridge/Orlando/NYC

Napisano 02 luty 2009 - 16:13

W innym poscie pisales ze mieszkales w Chicago :P Rowniez doradzales zeby trzymac sie z dala od takich miejsc jak Chicago, NY, NJ. Postanowiles zmienic zdanie na temat tych miejsc ?
Wiec jak to jest bo nie bardzo rozumiem ?


lukasz mieszkalem w Illinois zaledwie 6 tygodni wiec w zasadzie nawet trudno to nazwac mieszkaniem raczej dluzsze wakacje i nie mieszkalem w chicago tylko w malej miejscowosci Dwight na poludnie jakies 70 mil od downtown Chicago highwayem 55

kiedy mowilem zeby sie trzymac zdala od polakow w usa to wcale nie znaczy ze w Chicago nie chcialbym mieszkac - mozna tam mieszkac i zyc z dala od polonii aczkolwiek nie znaczy to ze nienawidze polakow albo cos w tym rodzaju sam jestem polakiem i jestem z tego dumny a trzymac sie z dala od polakow w sensie nie podejmowac pracy u polakow bo cie najgorzej wykorzystaja

po za tym powod mojej przeprowadzki do chicago zwiazanyby byl glownie z tanszymi kosztami utrzymania oczywiscie jesli istnieja mozliwosci podjecia pracy - co z tego ze kolorado jest piekne
kiedy mieszkam w Breckenridge a koszty utrzymania tutaj do niskich nie naleza - oczywiscie rowniez w planach mam Denver do ktorego mam jakas godzinke jazdy z Breck a tam koszty utrzymania sa juz znacznie nizsze choc ciezko mi powiedziec jak te koszty zycia w Denver odnioslyby sie do kosztow zycia w Chicago, po za tym w rowniez w Chicago mieszkaja moi tesciowe no i cala rodzina zony wiec to jest rowniez powod dla ktorego wlasnie Chicago

serdecznie dzieki rowniez wszystkim za wypowiedzi
w sumie nie wiedzialem Jackie ze w Chicago komunikacja miejska jest bardzo dogodna, jakos nigdy tego nie dostrzeglem no ale fakt faktem ze kiedy jestem w Chicago poruszam sie samochodem wiec moze po prostu nie mialem okazji sie przekonac - dzieki za odpowiedz

#21 coldsauce

  • Użytkownik
  • 92 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:PRS

Napisano 02 luty 2009 - 16:43

Aha jeszczo jedno co do komunikacji miejskiej w Chicago - to sie nie zgadzam ze jest ona dobra - wrecz przeciwnie jest slaba z wyjatkiem kolejki, ale wtedy trzeba mieszkac
w poblizu niej. Ja mieszkajac w River Grove (jak mi wysiadl samochod) zeby dotrzec w okolice downtown musialem korzystac z trzech roznych linii autobusowych dwoch przewoznikow: Pace, CTA w ktorych jeden
bilet nie uprawnial do transferu na druga linie kolejnego przewoznika - co jest niezrozumiale biorac pod uwage cene biletu (ok 1.75 $) za jednorazowy przejazd jedna linia. Dla
porownania w Orlando bilet na autobus kosztowal 1.25$ i uprawnial na bezplatny transfer w ciagu godziny na dowolna inna linie, natomiast autobusy w downtown byly za darmo - tak
samo jak w Seattle.
sky is the limit.

#22 Paper

  • Użytkownik
  • 44 Postów:
  • Lokalizacja:Chicago, Illinois

Napisano 02 luty 2009 - 19:00

Stary, na jakim Ty swiecie Zyjesz? Od 1.1.2009 wszystkie oplaty CTA poszly w gore i zakonczyla sie umowa CTA z PACE. Nie jestem pewien jak to sie ma z jednorazowymi Transit cards (chyba + 25c), ale za 7 day pass, ktory kosztowal do tej pory $20 teraz trzeba placic $ 23. Za 30 day pass do tej pory za $ 75.00 teraz trzeba placic chyba $ 80, albo cos takiego... Jak mi koles z Saint Louis powiedzial, ze fajki tam mozna kupic za 2.50 $, a 1 sypialniowe mieszkanie wynajac za 350.00$ miesiecznie, to mi kopara opadla. Chicago oprocz zimy ma jeszcze bardzo nieciekawe city taxes: jak kupowalem nowy telefon w T-Mobile, to moj abonament mial byc 39.99. Ale k...nikt mi nie powiedzial, miejski podatek to bedzie prawie 10 dolarow. tak samo jest z papierosami. Chicago to bardzo drogie miasto. jest tu jeszcze jedna wazna sprawa , ktora mi sie niepodoba: ilosc afroamerykanow. Nie bede wdawal sie glebiej w dyskusje na ten temat, bo mam swoje zdanie, ale po prostu ich nie lubie, i tak mam juz od 8 lat spedzonych w Chicago.

#23 coldsauce

  • Użytkownik
  • 92 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:PRS

Napisano 02 luty 2009 - 19:13

Stary...przeczytaj uwaznie, a potem komentuj - napisalem ze komunikacja jest slaba a do tego droga, poza tym mowilem o biletach jednorazowych that's it.
Ostatni raz w Chicago bylem w styczniu 2008 wiec opisalem sytuacje z tamtego okresu. Ale z tego co opisujesz to zrobil sie jeszcze wiekszy syf.
sky is the limit.

#24 johnny21

  • Użytkownik
  • 72 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Miami

Napisano 02 luty 2009 - 19:29

Bardzo ciekawie napisal kolega z Seattle ktory scharakteryzowal zwiezle specyfike regionu Pacific Northwest. Gdzies juz slyszalem ze ludzie sa tam rzeczywiscie chlodniejsi w relacjach miedzy soba, trudniej idzie zapoznac sie. O ile sie dobrze orientuje ten region jest najbardziej deszczowym miejscem w Stanach? Czy mozna wiec dobrze wnioskowac ze to jednak ta pogoda tak wplywa? :P Wlasciwie bardzo duzo zostalo powiedziane o pogodzie w tym temacie. Kolega ktory zalozyl ten watek pytajac o prace w Chicago, pewnie mial nadzieje dowiedziec sie nieco wiecej o obecnym rynku pracy w Chicago, a tutaj zawal samych informacji metereologicznych i zima zima zima.. :) No ale nie da sie zaprzeczyc, i trzeba o tym wspomniec - zimy w Chicago sa bardzo ostre, a lata sa krotkie i wcale nie rewanzuja dlugiego okresu zimna. Ja mieszkalem jakis czas temu na zachodzie Irlandii, chyba najbardziej deszczowego regionu Europy, i okropnych wichur 'windstorms'. Deszcz potrafil padac pare razy dziennie z przerwami i padal na okraglo, ale najgorszy byl ten straszny wiatr czlowiek tylko chorowal caly czas jak kurtke raz zapomnial bo sie pogoda tak zmieniala. Mozna powiedziec ze to tylko pogoda, sama piekna pogoda Ci pracy czy szkoly nie da, ale oczekiwania czlowieka co do pogody z nastepnym miejscem zamieszkania na pewno beda juz wieksze, po niemilych doswiadczeniach, zwlaszcza jak juz ktos lubi prowadzic aktywny, wyjsciowy tryb zycia. Ale juz pomijajac pogode, Chicago to wielkie miasto i znajdziesz tam wszystko co jest zwiazane z wielkim miastem. Koszty zycia beda wieksze niz w Denver, ale tez i wiecej mozliwosci, wiecej pracy. Zalezy co Cie interesuje, gdzie pracy szukasz, jaki lifestyle prowadzisz. Napisales ze w Chicago masz rodzine, to jest zawsze plus. A jak Ci sie Denver widzi?

#25 Paper

  • Użytkownik
  • 44 Postów:
  • Lokalizacja:Chicago, Illinois

Napisano 02 luty 2009 - 19:40

Wyświetl postUżytkownik coldsauce dnia 2.02.2009, 20:13 napisał

Stary...przeczytaj uwaznie, a potem komentuj - napisalem ze komunikacja jest slaba a do tego droga, poza tym mowilem o biletach jednorazowych that's it.
Ostatni raz w Chicago bylem w styczniu 2008 wiec opisalem sytuacje z tamtego okresu. Ale z tego co opisujesz to zrobil sie jeszcze wiekszy syf.


coldsauce...szacunek...sorry.....jak trafnie Zauwazyles...jest jeszcze wiekszy syf...:P

#26 gabrielangel

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 485 Postów:
  • Lokalizacja:Seattle

Napisano 02 luty 2009 - 20:24

Wyświetl postUżytkownik johnny21 dnia 2.02.2009, 19:29 napisał

Bardzo ciekawie napisal kolega z Seattle ktory scharakteryzowal zwiezle specyfike regionu Pacific Northwest. Gdzies juz slyszalem ze ludzie sa tam rzeczywiscie chlodniejsi w relacjach miedzy soba, trudniej idzie zapoznac sie. O ile sie dobrze orientuje ten region jest najbardziej deszczowym miejscem w Stanach? Czy mozna wiec dobrze wnioskowac ze to jednak ta pogoda tak wplywa? :P


Ten stereotyp deszczowego miasta/regionu bierze sie z tego ze pada czesto ale malo (glownie miedzy listopadem a marcem) oraz ze przez 2/3 roku sa chmury na niebie. Natomiast w wakacje chmur mozna nie zobaczyc przez 2-3 tygodnie. A wiec krotko: na pewno w jakis sposob ta pogoda wplywa na ludzi :)

Krotka notka z wiki dotyczaca Seattle (ale ogolnie dotyczy to calego regionu Puget Sound):

"Despite being on the margin of the rain shadow of the Olympic Mountains, the city has a reputation for frequent rain. This reputation derives from this frequency of precipitation as well as the fact that it is cloudy an average of 226 days per year (cf. 132 in New York City).[63] Nonetheless, the so-called "rainy city" receives a smaller quantity of actual precipitation annually, at 37.1 inches (94 cm), than New York City, Atlanta, Houston, and most cities of the Eastern Seaboard of the United States. Seattle was also not listed in a study that revealed the 10 Rainiest Cities in the continental United States."

Tutaj mozna zobaczyc w ktorych miastach i stanach pada "najwiecej".

Wracajac do Chicago i rynku pracy - moi znajomi (oboje po grad school na Uniwersytecie Waszyngtonskim) przeprowadzili sie ze Seattle do Chicago w zeszle wakacje. Koles szybko znalazl prace (inz.) a jego dziewczna do tej pory nie moze znalezc pracy (a jest super obrotna i inteligentna babka). I jeszcze apropos komunikacji w Chicago to z doswiadczenia i roznych opinii ekspertow jest ona na #2 w USA zaraz po NYC.
Never argue with an idiot. He'll drag you down to his level and beat you with experience.

#27 bigguy

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 475 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Chicago/Breckenridge/Orlando/NYC

Napisano 02 luty 2009 - 20:34

Wyświetl postUżytkownik johnny21 dnia 2.02.2009, 20:29 napisał

Bardzo ciekawie napisal kolega z Seattle ktory scharakteryzowal zwiezle specyfike regionu Pacific Northwest. Gdzies juz slyszalem ze ludzie sa tam rzeczywiscie chlodniejsi w relacjach miedzy soba, trudniej idzie zapoznac sie. O ile sie dobrze orientuje ten region jest najbardziej deszczowym miejscem w Stanach? Czy mozna wiec dobrze wnioskowac ze to jednak ta pogoda tak wplywa? :P Wlasciwie bardzo duzo zostalo powiedziane o pogodzie w tym temacie. Kolega ktory zalozyl ten watek pytajac o prace w Chicago, pewnie mial nadzieje dowiedziec sie nieco wiecej o obecnym rynku pracy w Chicago, a tutaj zawal samych informacji metereologicznych i zima zima zima.. :) No ale nie da sie zaprzeczyc, i trzeba o tym wspomniec - zimy w Chicago sa bardzo ostre, a lata sa krotkie i wcale nie rewanzuja dlugiego okresu zimna. Ja mieszkalem jakis czas temu na zachodzie Irlandii, chyba najbardziej deszczowego regionu Europy, i okropnych wichur 'windstorms'. Deszcz potrafil padac pare razy dziennie z przerwami i padal na okraglo, ale najgorszy byl ten straszny wiatr czlowiek tylko chorowal caly czas jak kurtke raz zapomnial bo sie pogoda tak zmieniala. Mozna powiedziec ze to tylko pogoda, sama piekna pogoda Ci pracy czy szkoly nie da, ale oczekiwania czlowieka co do pogody z nastepnym miejscem zamieszkania na pewno beda juz wieksze, po niemilych doswiadczeniach, zwlaszcza jak juz ktos lubi prowadzic aktywny, wyjsciowy tryb zycia. Ale juz pomijajac pogode, Chicago to wielkie miasto i znajdziesz tam wszystko co jest zwiazane z wielkim miastem. Koszty zycia beda wieksze niz w Denver, ale tez i wiecej mozliwosci, wiecej pracy. Zalezy co Cie interesuje, gdzie pracy szukasz, jaki lifestyle prowadzisz. Napisales ze w Chicago masz rodzine, to jest zawsze plus. A jak Ci sie Denver widzi?


Chicago mi sie jakos zawsze podobalo od momentu kiedy je pierwszy raz je odwiedzilem a bylo podczas moich 6 tygodniu w Dwight w 2005 roku
Denver jako tako tez mi sie podoba lezy u podnoza gor - ja lubie wycieczki w gory i wszelkiego rodzaju outdoor activity czego oczywiscie Chicago mi tak duzo nie da
generalnie prowadze aktywne zycie - uwielbiam jezdzic na rowerze co rowniez chyba odpada w Chicago nie wiem czy maja tam gdzies trasy rowerowe moze na dalszych przedmiesciach
trenuje na silowni oraz plywam ale fitness cluby znajdzie sie wszedzie. Znam Chicago calkiem dobrze ale napewno nie tak dobrze ja ci co tam mieszkaja juz dlugi okres czasu. Podoba mi sie np Orland Park i mysle ze byloby to jedno z miejsc w ktorych ewentualnie bym chcial zamieszkac.

jesli chodzi o prace to aktualnie pracuje w banku
interesuje mnie praca jako : personal banker, assistant manager czy teller supervisor, czasami nazywaja to customer service manager
ale oczywiscie jestem otwarty na podobne stanowiska pracy, rowniez na boku chocby na weekendy cos dorobic np personal trainer, czy cos innego w jakims fitness clubie - to takie przyklady

#28 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 02 luty 2009 - 22:56

Wyświetl postUżytkownik coldsauce dnia 2.02.2009, 9:43 napisał

Aha jeszczo jedno co do komunikacji miejskiej w Chicago - to sie nie zgadzam ze jest ona dobra - wrecz przeciwnie jest slaba z wyjatkiem kolejki, ale wtedy trzeba mieszkac
w poblizu niej. Ja mieszkajac w River Grove (jak mi wysiadl samochod) zeby dotrzec w okolice downtown musialem korzystac z trzech roznych linii autobusowych dwoch przewoznikow: Pace, CTA



River Grove to nie jest Chicago. Poza tym z River Grove masz bezpośredni dojazd do downtown Chicago - albo mi się zdaje, albo jest tam stacja Metra?
Jackie

#29 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 02 luty 2009 - 23:03

Wyświetl postUżytkownik Paper dnia 2.02.2009, 12:00 napisał

Stary, na jakim Ty swiecie Zyjesz? Od 1.1.2009 wszystkie oplaty CTA poszly w gore i zakonczyla sie umowa CTA z PACE. Nie jestem pewien jak to sie ma z jednorazowymi Transit cards (chyba + 25c), ale za 7 day pass, ktory kosztowal do tej pory $20 teraz trzeba placic $ 23. Za 30 day pass do tej pory za $ 75.00 teraz trzeba placic chyba $ 80, albo cos takiego... Jak mi koles z Saint Louis powiedzial, ze fajki tam mozna kupic za 2.50 $, a 1 sypialniowe mieszkanie wynajac za 350.00$ miesiecznie, to mi kopara opadla. Chicago oprocz zimy ma jeszcze bardzo nieciekawe city taxes: jak kupowalem nowy telefon w T-Mobile, to moj abonament mial byc 39.99. Ale k...nikt mi nie powiedzial, miejski podatek to bedzie prawie 10 dolarow. tak samo jest z papierosami. Chicago to bardzo drogie miasto. jest tu jeszcze jedna wazna sprawa , ktora mi sie niepodoba: ilosc afroamerykanow. Nie bede wdawal sie glebiej w dyskusje na ten temat, bo mam swoje zdanie, ale po prostu ich nie lubie, i tak mam juz od 8 lat spedzonych w Chicago.



St. Louis od lat jest w pierwszej trójce amerykańskich miast słynących z największej przestępczości, o tym że czarnych tam prawie 2 razy więcej niż w Chicago nie wspomnę... To że jest gdzieś tanio nie bierze się z nieba, z reguły jest jakiś istotny powód.
Nie zgadzam się z tym że w Chicago jest drogo. Wręcz przeciwnie, w stosunku do zarobków żyje się całkiem tanio, pomimo podatków. Proponuję zamieszkać w SF czy NYC :P
Jackie

#30 KW

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 1064 Postów:
  • Lokalizacja:NYC

Napisano 03 luty 2009 - 01:04

Wyświetl postUżytkownik kubakj dnia 2.02.2009, 6:36 napisał

Ja juz w NYC nie wytrzymuje jak pizdzi, a jak mieliby mnie do Chicago zaciagnac, to bym olal te ameryke.

no, w Nowym Jorku mamy w tym roku zime :)
troche ponizej zera, snieg nie stopnial od miesiaca i jutro ma jeszcze dowalic
ale przynajmniej jest slonce prawie caly czas :P
Prosze dopiszcie sie do listy czasow oczekiwania
http://www.usa.info.pl/board/Czas-Oczekiwa...ons-t11969.html
bedzie nam latwiej!

Dzieki, Krysia
www.fiance.republika.pl

#31 katlia

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 867 Postów:
  • Lokalizacja:colorado

Napisano 03 luty 2009 - 01:45

W St. Louis ceny moga byc nizsze -- ale zarobki takze beda odpowiednio niskie.
Mieszkania moga byc tansze... ale takze bedzie nizszy zysk po sprzedaniu.
Nie wiem czy masz dzieci, ale jezeli tak, to radze dokladnie sprawdzic poziom szkol -- przewaznie jezeli podatki sa niskie, poziom szkol jest takze niski, nie mowiac juz o bibliotekach, community college-ach, kulturze i wszystkich innych miejscach utrzymywanych przez podatki.

#32 bigguy

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 475 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Chicago/Breckenridge/Orlando/NYC

Napisano 03 luty 2009 - 06:16

dajcie spokoj z tym St Louis - tam juz w ogole nic nie ma

#33 coldsauce

  • Użytkownik
  • 92 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:PRS

Napisano 03 luty 2009 - 10:03

Wyświetl postUżytkownik Jackie dnia 2.02.2009, 22:56 napisał

River Grove to nie jest Chicago. Poza tym z River Grove masz bezpośredni dojazd do downtown Chicago - albo mi się zdaje, albo jest tam stacja Metra?


Zgadza sie to nie jest Chicago samo w sobie, to przedmiescia, ale rozpatrujac to w taki sposob mozna stwierdzic ze Chicago to Downtown i okolice,
a wiadomo ze w Stanach metropolie skladaja sie z przedmiesc, River Grove, Niles, Park Ridge...itd to caly czas metropolia Chicago
i zawsze komunikacja miejska obejmuje metropolie, a nie tylko Chicago. Jest tam rowniez Metra, ale trzeba do niej sie jakos dostac (czyt. autobusem)
poniewaz ja mialem spory kawalek, a w ZIME raczej nie usmiechalo mi sie isc.
sky is the limit.

#34 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 03 luty 2009 - 13:45

Wyświetl postUżytkownik coldsauce dnia 3.02.2009, 3:03 napisał

Zgadza sie to nie jest Chicago samo w sobie, to przedmiescia, ale rozpatrujac to w taki sposob mozna stwierdzic ze Chicago to Downtown i okolice,
a wiadomo ze w Stanach metropolie skladaja sie z przedmiesc, River Grove, Niles, Park Ridge...itd to caly czas metropolia Chicago
i zawsze komunikacja miejska obejmuje metropolie, a nie tylko Chicago. Jest tam rowniez Metra, ale trzeba do niej sie jakos dostac (czyt. autobusem)
poniewaz ja mialem spory kawalek, a w ZIME raczej nie usmiechalo mi sie isc.


Chcąc nie posiadać samochodu i jednocześnie pracować w dowtnown Chicago, pewne decyzje odnośnie miejsca zamieszkania trzeba podejmować świadomie. Nadal uważam (jak zresztę wiele osó:), że komunikacja miejska w Chicago jest b. dobra - ale liczyć na to że z każdego miejsca dostaniesz się do Loop bez przesiadek to już naiwność :P Osobiście NIE polecam Pace, bo autobusy jeżdżą jak chcą, zwłaszcza w zimie. Ale już autobusy CTA, kolejka i Metra są OK i w wielu przypadkach dostaniesz się do downtown Chicago prędzej niż samochodem.
Jackie

#35 coldsauce

  • Użytkownik
  • 92 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:PRS

Napisano 03 luty 2009 - 13:54

Wyświetl postUżytkownik Jackie dnia 3.02.2009, 13:45 napisał

Chcąc nie posiadać samochodu i jednocześnie pracować w dowtnown Chicago, pewne decyzje odnośnie miejsca zamieszkania trzeba podejmować świadomie. Osobiście NIE polecam Pace, bo autobusy jeżdżą jak chcą, zwłaszcza w zimie.


I tu trafiles(as) w samo sedno. Pzdr.
sky is the limit.

#36 johnny21

  • Użytkownik
  • 72 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Miami

Napisano 03 luty 2009 - 20:32

Wyświetl postUżytkownik gabrielangel dnia 2.02.2009, 20:24 napisał

Ten stereotyp deszczowego miasta/regionu bierze sie z tego ze pada czesto ale malo (glownie miedzy listopadem a marcem) oraz ze przez 2/3 roku sa chmury na niebie. Natomiast w wakacje chmur mozna nie zobaczyc przez 2-3 tygodnie. A wiec krotko: na pewno w jakis sposob ta pogoda wplywa na ludzi :P

Krotka notka z wiki dotyczaca Seattle (ale ogolnie dotyczy to calego regionu Puget Sound):

"Despite being on the margin of the rain shadow of the Olympic Mountains, the city has a reputation for frequent rain. This reputation derives from this frequency of precipitation as well as the fact that it is cloudy an average of 226 days per year (cf. 132 in New York City).[63] Nonetheless, the so-called "rainy city" receives a smaller quantity of actual precipitation annually, at 37.1 inches (94 cm), than New York City, Atlanta, Houston, and most cities of the Eastern Seaboard of the United States. Seattle was also not listed in a study that revealed the 10 Rainiest Cities in the continental United States."

Tutaj mozna zobaczyc w ktorych miastach i stanach pada "najwiecej".

Wracajac do Chicago i rynku pracy - moi znajomi (oboje po grad school na Uniwersytecie Waszyngtonskim) przeprowadzili sie ze Seattle do Chicago w zeszle wakacje. Koles szybko znalazl prace (inz.) a jego dziewczna do tej pory nie moze znalezc pracy (a jest super obrotna i inteligentna babka). I jeszcze apropos komunikacji w Chicago to z doswiadczenia i roznych opinii ekspertow jest ona na #2 w USA zaraz po NYC.

No niezle a myslalem ze w Seattle najbardziej deszczowo a okazuje sie ze jednak South, dzieki za ciekawego linka. Gdzies slyszalem ze najwieksza ilosc samobojstw w Stanach popelniono w Seattle. A Tobie gabrielangel depresyjna pogoda nie daje w kosc, przyzwyczailes sie calkowicie? :) Nie zamienilbys pochmurnego Seattle na sloneczna Floryde np?

#37 gabrielangel

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 485 Postów:
  • Lokalizacja:Seattle

Napisano 03 luty 2009 - 23:17

Dla mnie osobiscie Seattle posiada prawie wszystko co duze miasto powinno miec + polozenie:

- gory z trzech stron, oddalone o 1-2 godziny jazdy a wiec snowboard/narty i hiking sa na wyciagniecie reki
- miasto polozone na wzgorzach (podobnie jak San Francisco) a wiec ciekawa architektura i mnostwo apartamentow/domow z "widokami" na rynku
- rozsadnej wielkosci downtown i bardzo zroznicowane "neighbourhoods"
- jeden z najnizszych wskaznikow przestepczosci jak na miasto tej wielkosci
- jedno z najbardziej (tuz za Portland OR) "bialych miast" w stanach - 67.1% white, 16.6% Asian, 10.0% African American, 6.3% Hispanic, 1.0% Native American (w suburbs jest jeszcze bardziej bialo) - ja rasista nie jestem, ale wole byc czescia wiekszosci niz mniejszosci
- Puget Sound, Lake Washington i ogromna ilosc wysp i wysepek a wiec nic tylko kupowac lodke i smigac
- 3 piekne parki narodowe 2-3 godziny od miasta
- zaglebie IT, start-up'ow i ogolnie kultury innowacyjnosci
- srednio pare dni snieznych rocznie ( z wyjatkiem tej rekordowej zimy ! )
- bardzo duzo eventow kulturalnych i super scena muzyczna
- duza populacja azjatow a co za tym idzie ichniej kultury
- miasto z najwyzszym wskaznikiem ludzi posiadajacych wyksztalcenie wyzsze (ponad 45%)
- zaglebie kawoszy :P
i wiele, wiele innych ...

na minus zaliczylbym:
- pogode w okresie zimowym, ktora moze sie czasem dac we znaki ( choc pod wzgledem zachamurzenia przypomina mi to Polske wiec ja nie narzekam )
- mass transit jeszcze kuleje troche ale za 10 lat bedzie juz o niebo lepiej
- czasem mniej przyjazni ludzie w stosunku do tych z np. mid-west (aczkolwiek nadal o wiele przyjemniejsi niz wiekszosc ludzi w europie srdk/polnocnej)
- trzesienia ziemi i nie daj boze jak ktoregos dnia Mt Rainier postanowi wypruc swoje flaki...

A wiec odpowiadajac na Twoje pytanie - Nie, nie zmienilbym Seattle na Floryde :) Floryda jest fajna na tydzien/dwa.
Jedyne miasto do ktorego moglbym sie przeprowadzic, bez kopania i krzyczenia "NIE" to San Francisco a z mniejszych Santa Barbara, CA.

A tak przy okazji moze warto stworzyc dzial/poddzial gdzie ludzie opisywaliby miasta w ktorych zyja ? Z troche bardziej polskiej perspektywy.
Never argue with an idiot. He'll drag you down to his level and beat you with experience.

#38 bigguy

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 475 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Chicago/Breckenridge/Orlando/NYC

Napisano 04 luty 2009 - 02:04

...no i kuzwa staram sie przkonac zone do przeprowadzki do chicago a ona jak ten osiol uparta i koniec. Na walentynkowy weekend zjezdzamy do chicago w odwiedziny do tesciow wiec moze oni cos poradza i wplyna na corcie swoja - hahahhaha - bo ja juz nie mam sily

wiem ze dla niektorych chicago to katastrofa i mi tutaj odradzaja ale mnie sie jednak to miasto pododba - zreszta jak mi sie nie spodoba to moge posiedziec troche moze z rok moze z dwa i sie przeprowadze znow gdzie indziej - mnie nie przeszkadzaja przeprowadzki, lubie zmieniac miejsca zamieszkania a tym bardziej w usa ktore jest tak niesamowicie zroznicowane, dla mnie przygoda to podstawa zycia, bez tego usycham a zamieszkanie w nowym miejscach to czesc wlasnie przygody.
Wiekszosc polakow zaczyna w takich miejscach jak chicago/NY/NJ, w miare oswojenia sie z ameryka, podszlifowaniem jezyka, legalizacji pobytu dla wielu, zdobycia lepiej platnych prac czy tez moze rozpoczecia wlasnej dzialalnosci gospodarczej przenosza sie w ciekawsze miejsca jak Floryda, Colorado, California i mnostwo innych stanow. Ja zaczolem troche od dupy strony a wiec od florydy i teraz colorado, otarlem sie o NYC ale tylko kilka miesiecy i mi sie nie podobalo wiec wrocilem na floryde a teraz mysle o chicago, ale co tam tak bylo mi pisane i wcale tego nie zaluje wrecz przciwnie jestem zadowolony. W kazdym badz razie nie mam nic przeciwko sprobowaniu w Chicago, chcialem sie troche ustatkowac i odpuscic wszelkie podroze i wariacje i troche sie przylozyc do pracy, mysle ze chicago by mi to umozliwilo i gdyby nie kryzys ekonomiczny w usa to bym sie nie bal, a tak wiem ze tam tysiace ludzi stracilo juz prace i pewnie bedzie jeszcze wiecej ludzi tracic prace wiec ogromnie wzrosnie popyt na prace i bedzie coraz wiecej ludzi tej pracy szukac - tego jedynie sie boje, jedynie chyba zaczne od szukania w Chicago zanim sie przeprowadze i jak dostane to wtedy dopiero pojade wiedzac ze praca juz na mnie czeka

#39 dragoslaw

  • Użytkownik
  • 23 Postów:

Napisano 04 luty 2009 - 07:28

Seattle podobno znajduje się na 2. miejscu w rankingu 50 miast USA o największym odsetku osób o orientacji homoseksualnej[potrzebne źródło]. W Seattle 12,9% osób deklaruje taką orientację.

hahahah :P duzy minus

#40 Rademedes

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 1770 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:New Jersey, USA

Napisano 04 luty 2009 - 10:53

Wyświetl postUżytkownik dragoslaw dnia 4.02.2009, 7:28 napisał

Seattle podobno znajduje się na 2. miejscu w rankingu 50 miast USA o największym odsetku osób o orientacji homoseksualnej[potrzebne źródło]. W Seattle 12,9% osób deklaruje taką orientację.
hahahah :) duzy minus

cenna informacja, zwlaszcza dla osob, szukajacych drugiej polowki do GC, wiadomo juz gdzie szanse sa utrudnione, chociaz dla niektorych moze byc to spore ulatwienie :P
Rademedes

Zanim zadasz pytanie, na które odpowiedziano już tutaj wiele razy, skorzystaj z funkcji szukaj ;-)

#41 johnny21

  • Użytkownik
  • 72 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Miami

Napisano 04 luty 2009 - 15:02

Gabrielangel bardzo ciekawy post. Z tego co widac bardzo fajne ciekawe jest twoje Seattle, Ja jak wczesniej wspomnialem mieszkalem teraz rok w Irlandii, gdzie nieustannie pada znacznie czescicej niz w Seattle, bardzo zle znosilem taka pogode, chorowalem czesto, ciagle zimno mi jest mam cos z krazeniem. Doszedlem w pewnym momencie ze takie zycie w dluzszym ciagu, chocbym nie wiadomo jak szczesliwie sie czul w danym miejscu, przykra pogoda bedzie jednak miala ten negatywny wplyw na moje zycie. Z kolei gdy jestem w cieplym klimacie, nieustajace slonce wyzwala we mnie pozytywna energia, zupelnie inaczej sie czuje, lepsze samopoczucie, ludzie tez wokol jakby milsi. No i wiecej mozliwosci z wyjsciem na dwor, czy to bieganie czy na ryby ryby czy nawet jechac po zakupy inaczej gdy slonce grzeje niz gdy pada. W Chicago zjawiam sie za pare dni, ale za dlugo nie zostaje, ruszam na poludnie za cieplym sloncem :) Z tego co wyczytalem to w Seattle macie duzo pieknej zieleni, duzo drzew, takze piekna zielen i przyroda wam rekompensuje brak slonca z kolei w Irlandii mozna przezyc szok, bardzo malo drzew jest. Jest duzo duzo trawy, ale brak drzew w sensie krajobrazowym jako ozdoba miasta jak, brak drzew w residential areas, oraz nawet daleko za miastem na wsi bardzo malo drzew, bardzo mnie to zaskoczylo. Z kolei palmy gdzieniegdzie sa posadzone rosna tylko ze rowniez bardzo bardzo malo ich. Anglicy kiedys jak Irlandia byla jeszcze pod ich panowaniem powycinali im te drzewa i zabrali do siebie. Szkoda ze druzyne z NBA wam przeniesli. Slyszalem tez ze headquarters Boeinga przeniesiono do... Chicago.

#42 sly6

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 18726 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Lublin

Napisano 04 luty 2009 - 15:18

Rademedes tylko ze z GC nic nie wyjdzie w takim przypadku ...W Kanadzie jest to realne.
"Pay it forward" zycie bedzie lepsze dla wszystkich :)
Jeżeli chcesz coś dostać musisz najpierw sam coś dać..

Uwaga ! Karina Pomaga dobrowolnie-wolontariat i kiedy ma wolny czas na forum-jesli nie mozesz doczekac sie odpowiedzi prosze sie przypomniec grzecznie na pw -cierpliwosc wskazana oraz kultura osobista.dziekuje



#43 gabrielangel

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 485 Postów:
  • Lokalizacja:Seattle

Napisano 04 luty 2009 - 17:45

Wyświetl postUżytkownik dragoslaw dnia 4.02.2009, 7:28 napisał

Seattle podobno znajduje się na 2. miejscu w rankingu 50 miast USA o największym odsetku osób o orientacji homoseksualnej[potrzebne źródło]. W Seattle 12,9% osób deklaruje taką orientację.

hahahah :D duzy minus


Zgadza sie - Seattle jest tuz za San Francisco - dla mnie to akurat plus. Z duza populacja gejow zazwyczaj zwiazane sa pozytywne procesy spoleczne ( np. wiecej kultury czy mniejsza przestepczosc ). No i jak ktos nie jest homofobem to na pewno bedzie "entertained". Pacific Northwest to takze, jak wczesniej wspomnialem, region z najwiekszym odsetkiem ateistow w US ( kolo 25% w Seattle/Portland). Spotykam sie czesto z jawna agresja (slowna, nie fizyczna) wobec kosciola (szczegolnie katolickiego) - to akurat mi zwisa brzydko mowiac, ale wiele osob z Polski moze ciezko to zniesc. Aha, Polonia jest bardzo mala jak na tak duza metropolie ( licza, ze okolo 10 tys ).

Cytat

Gabrielangel bardzo ciekawy post. Z tego co widac bardzo fajne ciekawe jest twoje Seattle, Ja jak wczesniej wspomnialem mieszkalem teraz rok w Irlandii, gdzie nieustannie pada znacznie czescicej niz w Seattle, bardzo zle znosilem taka pogode, chorowalem czesto, ciagle zimno mi jest mam cos z krazeniem. Doszedlem w pewnym momencie ze takie zycie w dluzszym ciagu, chocbym nie wiadomo jak szczesliwie sie czul w danym miejscu, przykra pogoda bedzie jednak miala ten negatywny wplyw na moje zycie. Z kolei gdy jestem w cieplym klimacie, nieustajace slonce wyzwala we mnie pozytywna energia, zupelnie inaczej sie czuje, lepsze samopoczucie, ludzie tez wokol jakby milsi. No i wiecej mozliwosci z wyjsciem na dwor, czy to bieganie czy na ryby ryby czy nawet jechac po zakupy inaczej gdy slonce grzeje niz gdy pada. W Chicago zjawiam sie za pare dni, ale za dlugo nie zostaje, ruszam na poludnie za cieplym sloncem smile.gif Z tego co wyczytalem to w Seattle macie duzo pieknej zieleni, duzo drzew, takze piekna zielen i przyroda wam rekompensuje brak slonca z kolei w Irlandii mozna przezyc szok, bardzo malo drzew jest. Jest duzo duzo trawy, ale brak drzew w sensie krajobrazowym jako ozdoba miasta jak, brak drzew w residential areas, oraz nawet daleko za miastem na wsi bardzo malo drzew, bardzo mnie to zaskoczylo. Z kolei palmy gdzieniegdzie sa posadzone rosna tylko ze rowniez bardzo bardzo malo ich. Anglicy kiedys jak Irlandia byla jeszcze pod ich panowaniem powycinali im te drzewa i zabrali do siebie. Szkoda ze druzyne z NBA wam przeniesli. Slyszalem tez ze headquarters Boeinga przeniesiono do... Chicago.


Osobiscie w Irlandii nie bylem, ale mam ( jak kazdy chyba :) ) znajomych w Irlandii i tez narzekaja na pogode oraz na fakt ze jest to... wyspa. Tak, Pacific Northwest slynie z "wiecznie zielonych" lasow - pewnie dlatego Washington otrzymal nickname "Evergreen State" ;) Mysle, ze wiekszosc ludzi preferuje slonce, ale to na "polnocy" gdzie jest chlodniej sa zazwyczaj lepsze szkoly, wiecej mozliwosci na dobra prace itd.

Z Supersonics to bylo swinstwo i kradziez. Ale kolejna uwaga - ludzie tutaj, pomimo iz bardzo aktywni fizycznie, nie sa zbyt przywiazani do druzyn i rywalizacji. Jak Seahawks 10 lat temu byli slabi to nikt na mecze nie chodzil. W zeszlym roku jak zabierali Supersonics to wiele osob machalo reka mowiac, ze po sport profesjonalny jest bezsensu, ze zawodnicy za duzo zarabiaja i ze caly ten biznes w koncu upadnie. Key Arena byla w polowie pusta jak bylem na meczach w ostatnich 2 latach.

Przeniesienie HQ Boeinga wywolalo o wiele wiecej oburzenia niz "kradziez" Supersonics ;)
Never argue with an idiot. He'll drag you down to his level and beat you with experience.

#44 katlia

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 867 Postów:
  • Lokalizacja:colorado

Napisano 04 luty 2009 - 19:03

Gabriel, dla mnie tez duzo homoseksualistow to plus: to znaczy ze hereo ludzie w okolicy sa openminded, pewnie demokraci, a ze w miescie bedzie duzo fajnych butikow i malych biznesow prowadzonych przez gejow obej plci.

Po przeprowadzce z Bay Area do Denver osiedlismy sie z mezem w czesci miasta gdzie mieszka wiele gejow (do takiego stopnia, ze lokalny grocery chain King Supers kolo mnie jest nazywany przez wszystkich Queen Supers) -- bo atmosfera dzielnicy przypominala nam atmosfere SF i Berkeley.

A co do Chicago -- uwazam ze jest jednym z najciekawszych miast amerykanskich. Fakt, pogoda nie idealna. Ale miasto ma szalenie duzo stylu, uroku, ciekawych miejsc/architektury/kultury.

#45 gabrielangel

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 485 Postów:
  • Lokalizacja:Seattle

Napisano 04 luty 2009 - 20:09

Wyświetl postUżytkownik katlia dnia 4.02.2009, 19:03 napisał

Gabriel, dla mnie tez duzo homoseksualistow to plus: to znaczy ze hereo ludzie w okolicy sa openminded, pewnie demokraci, a ze w miescie bedzie duzo fajnych butikow i malych biznesow prowadzonych przez gejow obej plci.


Dokladnie !

Cytat

Po przeprowadzce z Bay Area do Denver osiedlismy sie z mezem w czesci miasta gdzie mieszka wiele gejow (do takiego stopnia, ze lokalny grocery chain King Supers kolo mnie jest nazywany przez wszystkich Queen Supers) -- bo atmosfera dzielnicy przypominala nam atmosfere SF i Berkeley.


Czyzby Capitol Hill ? Pytam sie, bo w Seattle dzielnica gejowska jest Capitol Hill (gdzie zreszta mieszkam) - z tego co pamietam, to ktos z Denver mi mowil ze maja tam rowniez dzielnice Capitoll Hill, ktora ma bardzo podobny charakter.
Never argue with an idiot. He'll drag you down to his level and beat you with experience.

#46 Jackie

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 2474 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Oak Park, IL

Napisano 04 luty 2009 - 20:44

Dzielnica gejowska w Chicago (a jakże, jest takowa :) ) nazywa się Boystown. Jest to naprawdę super miejsce do zabawy (cała masa knajpek, restauracji i klubów) i łażenia po sklepach. Nie mam pojęcia czy kogoś to odstrasza, póki co jest to ogromna atrakcja turystyczna, przynosząca miastu sporo pieniędzy.
http://en.wikipedia....stown_(Chicago)


Od siebie dodam że nie jest to miejsce gdzie za dnia można spotkać panów paradujących w kolczykami w sutkach itp. ;) Ot, zwykła, w klimacie artystycznym utrzymana dzielnica, po której chodzi sporo jednopłciowych par, okazjonalnie trzymających się za ręce lub dających sobie buzi. Niektórzy z nich wyglądają b. orginalnie, ale to jeden z elementów tworzących klimat tej dzielnicy. Lesbijek jest zdecydowanie mniej niż gejów.
Wieczorem jest zdecydowana zmiana klimatu i jeśli ktoś nie umie patrzeć na pewne sprawy bez.. hm... niepokoju ;) to lepiej niech tam nie idzie, zwłaszcza w weekend.
Jackie

#47 Rademedes

    Rezydent FORUM

  • Administrator
  • 1770 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:New Jersey, USA

Napisano 04 luty 2009 - 21:04

heh a to w tej dzielnicy bylem :-)
jak bylem pierwszy raz w Chicago to znajomi sie uparli zeby mi pokazac te dzielnice, bylem popoludniu i przyznam szczerze, ze poza wystawami niektorych sklepow (dosc oryginalne) i faktem ze w wielu kawiarniach siedzieli sami faceci nic szczegolnego mnie nie zaskoczylo, moze bylem za wczesnie :)

swoja droga znajomi chcieli mnie wyslac po kawe ale w obawie ze mnie tam zostawia, obylo sie bez kawy ;)
Rademedes

Zanim zadasz pytanie, na które odpowiedziano już tutaj wiele razy, skorzystaj z funkcji szukaj ;-)

#48 katlia

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 867 Postów:
  • Lokalizacja:colorado

Napisano 04 luty 2009 - 21:56

Gabriel, tak to Capitol Hill -- w okolicy pewnego parku znanego z tego ze chodza tam przewaznie panowie lub panie ktore wygladaja jak panowie :)
Notabene, moj syn i jego koledzy lubili tam chodzic bawic sie z psami ktore przychodzily (rozumie sie, z wlascicielami) na spacer. Kiedys padlo pytanie, czy ze wzgledu na fanow tego parku, jest bezpiecznie wysylac tam mlodych chlopakow. Po kilkusekundowym zastanowieniem, ojciec jednego z tych chlopcow -- katolik -- powiedzial, "eh, pewniej bezpieczniej niz wysylac ich do kosciola." Oto dlaczego lubie mieszkac w dzielnicy gdzie jest duzo gejow - i hetero rodzin!

#49 KB

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 342 Postów:
  • Lokalizacja:GA

Napisano 05 luty 2009 - 04:55

Bardzo ciekawe informacje podales Gabrielangel o opadach. Choc jakby sie zastanowic, to ilosc wody jaka u nas potrafi spasc w krotkim czasie jest imponujaca (mieszkamy ok godziny od Atlanty). Slonecznych dni jest okolo 300 w roku, ale w lato po upalnym, slonecznym dniu czesto byly krotkie, gwaltowne burze, w czasie ktorych "leje jak z cebra" jest zbyt delikatnym okresleniem :) Poza tym rzeczywiscie sporo pada w zimie, choc najdluzszy okres zachmurzenia byl okolo tygodnia. Dla sloncolubnych, jak ja jest super.
Pozdrawiam
KB

AdSense

  • Advert

#50 david7211

    Rezydent FORUM

  • Użytkownik
  • 340 Postów:
  • Lokalizacja:NYC / Mońki

Napisano 07 luty 2009 - 21:16

Wyświetl postUżytkownik gabrielangel dnia 3.02.2009, 23:17 napisał

- jedno z najbardziej (tuz za Portland OR) "bialych miast" w stanach - 67.1% white, 16.6% Asian, 10.0% African American, 6.3% Hispanic, 1.0% Native American (w suburbs jest jeszcze bardziej bialo) - ja rasista nie jestem, ale wole byc czescia wiekszosci niz mniejszosci


Portland coraz bardziej mi się podoba :) , mam nadzieję, że tak jest w całym OR





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych