Skocz do zawartości

bilbul

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

-1

Ostatnie wizyty

628 wyświetleń profilu
  1. Przepraszam, że jeszcze się ośmielam, ale tak mnie naszło... Jak już wiemy dzięki wybitnym Myślicielom z Forum, można coś powiedzieć o Polakach wszystkim razem, ponieważ z powodu swojego pochodzenia nie są oni ZBYT zróżnicowani, ale o Amerykanach nie można niczego powiedzieć, ponieważ z powodu swojego pochodzenia są oni ZBYT różnicowani. Forum ustaliło ów FAKT ponad wszelką wątpliwość, a jeżeli ktoś myśli inaczej, to obraża FORUM. Jednak mimo forumowej, ideologicznej wrogości chciałbym (być może w mej pseudonaukowej lekkomyślności) zapytać o taką sprawę. Czy uważacie, że Amerykanie (którzy zgodnie z najnowszą koncepcją FORUM nie istnieją, a jeśli istnieją, to nikt o nich nic nie wie, a jeśli ktoś coś wie, to nie może nic powiedzieć) są tak samo rozmowni jak Polacy? A może mniej? A może więcej? A może tak samo? No i bym prosił, żeby mnie FORUM nie pytało, gdzie mieszkam, ile mam lat i jaki ma rozmiar buta, a w szczególności, co znaczy określenie "rozmowny". Albowiem tylko osoba obdarzona bardzo złą wolą może UDAWAĆ, że nie wie, o co pytam. A pytam dlatego, że gdy jakieś 4 lata temu przyjechałem na Florydę, to na samym początku wynająłem pokój w domu u dwóch starszych pań, będących siostrami. Niestety te panie zamieniały ze sobą średnio jakiś 3 - 4 zdania dziennie. Potem wyjechałem na 1,5 roku do Texasu i tam z kolei wynająłem pokój u starszego małżeństwa, które również ze sobą prawie nie rozmawiało. Od tamtej pory spotykałem różnych ludzi, w różnym wieku i w różnych sytuacjach. Zdecydowana więszkość z nich po zakończeniu wstępnych uprzejmości typu "how are you", "how is it going", "what's up" itp. stawała się milczkami i zachowywała się tak, jakby się nawzajem nie zauważała. I nie chodzi mi o to, że nie rozmawiali ze mną, tylko że nie rozmawiali ze sobą nawzajem. Szczerze mówiąc, to zdaję sobie sprawę, że większość Polaków w USA, w tym również na tym forum, nie utrzymuje prywatnych stosunków z Amerykanami, a jeśli już, to przez jedynie przez małżeństwo (zresztą na ogół typu "Polka - Amerykanin", a nie odwrotnie). Zdaję sobie także sprawę, że nie jest łatwo opanować język angielski w wersji amerykańskiej do takiego stopnia, żeby móc rozumieć absolutnie wszytko i swobodnie rozmawiać, a jednocześnie mentalnie pozostawać na zewnątrz społeczeństwa amerykańskiego. Czyli mieć nadal poczucie, że się jest OBCOKRAJOWCEM, a nie przestraszonym króliczkiem, który robi wszystko, byle tylko nie być postrzeganym jako ktoś z ZEWNĄTRZ. Przykro mi, ale na jakieś 50 osób z polski, które tutaj spotkałem, tylko jedna nie miała syndromu króliczka. Jeszcze bardziej przykre jest to, że był to Rosjanin zamieszkały na stałe w Polsce i z polskim obywatelstwem. Polacy siedzą pokornie w norkach i jak tak dalej pójdzie, to stworzą konkurencję dla żółwi norowych na Florydzie, których populacja i tak się kurczy, nawet bez polskiego norkowlastwa. Jednak może mimo tych wszystkich wątpliwości znajdzie się tutaj ktoś, kto utrzymuje prywatne znajomości poza miejscem pracy? Oraz oczywiście poza sąsiadami, którzy was przecież sami nie wybrali, więc niby co mają zrobić, jak nie udawać miłych i pomocnych, prawda??
  2. To już trzecia genialna teza w tym wątku: o Polakach można formułować tezy ogólne, bo pochodzą z Polski, a o Amerykanach nie można, bo pochodzą z różnych części świata. Kolega powyżej był nawet łaskaw skopiować cyferki z Wikipedii czy skąd tam. Brawo ty. Oczywiście takie problemy, jak różnice między Północą a Południem USA, albo Wschodem i Zachodem, włączając w to m. in. róznice językowe, w szanownej mózgownicy szanownego "dyskutanta" nie istnieją. Bo niby skąd by się miały wziąć, skoro te Amerykany to albo Niemce, albo Irlandczyki, albo Meksykany, albo nawet nie daj Panie Boże Murziny z Africa. A tak na poważnie, to sugeruję zastosowanie uniwersalanego środka na porost mózgu: weź koleś patelnię i się nią walnij w łeb. W ogóle odnoszę wrażenie, że od początku tej dyskusji nie chodzi wam o wyrażenie swoich poglądów, tylko o dokopanie, uszczypnięcie, oplucie, a jak nie oplucie, to przynajmniej naharanie mi pod nogi. Ot, takie polskie małe piekiełko, odsłona nr 38659388. W związku z powyższym chciałbym sformułować genialną tezę nr. 4, taką w sam raz, jeżeli chodzi po poziom tego forum. Otóż: słynna na cały świat polska głupota bierze się nie z braku neuronów w mózgu przeciętnego Polaka, tylko z polskiego pieniactwa. Polak po prostu nie myśli, bo się kłóci. Wy macie najwyraźniej jakiś gen kąsania się nawzajem. Stąd się biąroą te straszne, żenujące idiotyzmu, które tu wygadujecie. I tym optymistycznym akcentem kończę mój udział w tej żałosnej przepychance słownej. Jak mawialiśmy my, myśliwi, gdy jeszcze mieszkałem w Polsce: darz bór!
  3. Jest w USA taki mało znany profesor psychologii, który ma żonę z Polski i czasami do waszego kraju przyjeżdża. Jako naukowiec był on tak lekkomyślny, że ośmielił się sformułować pewne uogólnienia na temat polskiego społeczeństwa. Moim skromnym zdaniem, dobrze zrobił, że tych swoich uogólnień nie zamieścił na waszym forum, bo by sie dowiedział, że jest sfrustrowany, niedostosowany, zabrakło mu pieniądzy na powrót, a jak nie wróci, to źle skończy, a w ogóle to się powinien wyprowadizć do Brazylii. Takie więc forumowym dyskutantom gratuluję rozumu. A tu jest link do wywiadu z tym mało znanym psychologiem: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/prof-zimbardo-polacy-sa-cudowni-ale-nie-dla-obcych/hwbfl
  4. Moim zdaniem powinnaś tą tezę opantentować. Psychologowie i psychiatrzy na całym świecie zastanawiają się, skąd się biorąc uzależnienia, a Ty już wiesz. Na po prostu chodzi o trudną sytuację życiową/ traume (tak zwaną). Twoje naukowe talenta marnują się na tym forum. Natychmiast wyjdź na miasto i oznajmij światu, że już wiesz, skąd biorą się uzależnienia.
  5. Ależ moje drogie dzieci, wy tylko potwierdzacie to, co wcześnie napisałem. Bo przecież co to znaczy, że młodzież w USA jest tak lub owaka? Z powyższych odpowiedzi wynika, że w ogóle nie można powiedzieć, że młodzież w USA, Polsce, w Meksyku jest JAKAŚ, bo zaraz się znajdzie mądrala, która zacznie przekonywać, że w ogóle nie można powiedzieć nic ogólnego o młodzieży, tak jak nie można w ogóle powiedzieć nic o społeczeństwie jako takim. To po co w takim razie nauka zwana socjologią??
  6. Nie powiem, gdzie mieszkam, bo ci, którzy o to pytają, wszędzie będą szczęśliwi. Wystarczy nie myśleć, nie analizować, nie obserwować. Nie napisałem też nic o rasizmie, tylko o tym, że biali trzymają się z białymi, czarni z czarnymi itd. W sferze publicznej rzeczywiście nie ma rasizmu, ale już podobno w więzieniach jest. Nie wiem na pewno, bo sam nie byłem, jednak z filmów dokumentalnych wynika, że rasizm w amerykańskich więzieniach jest bardzo silny. Ciekawe, skąd się bierze? Może z wymieniania się kluczami albo pilnowania posesji?. Poza tym chodziło mi o życie prywatne, a nie o pracę zawodową, gdzie spotykają się wszyscy ze wszystkimi. Mogę się założyć, że wszyscy wasi wspaniali amerykańscy przyjaciele, którzy was pokochali od pierwszego wejrzenia, gdy tylko postawiliście stopę na amerykańskiej ziemi, mają prywatnie przyjaciół w 100% śnieżnobiałych. Wy zresztą tak samo. Po drugie, skąd biorą się uzależnienia od leków psychotropowych? Bo chyba nie stąd, że tutaj ludzie sa w stosunku do siebie aniołami. Może jednak nie są? I na koniec może mi odpowiecie, dlaczego dzieci i młodzież do 16 - 17 roku życia jest tutaj taka arogancka, wręcz chamska? Moim zdaniem dlatego, że nikt ich wtedy nie zmusza do STARANIA się. Mogą sobie być tacy, jacy są, i rzeczywiście są tacy, jacy są, czyli jacy w rzeczywistości są wszyscy Amerykanie. Po skończeniu high school idą w większości do pracy i wtedy muszą zachowywać się tak, jak oczekuje od nich amerykańskie społeczeństwo, czyli muszą być mili, sympatyczni, przyjacielscy i pomocni NA POKAZ. Amerykanie nie mają żadnego problemu z tym, żeby zachowywać się agresywnie, wręcz po chamsku. Przechodzą od uprzejmości do chamstwa z taką łatwością, która na początku mnie szokowała. Polacy są inni, bo jak w Polsce ktoś jest uprzejmy, to jest uprzejmy niezależnie od okoliczności i trudno komuś takiemu nagle zacząć zachowywać się jak skończony buc. Tutaj ludzie nie SĄ uprzejmi i przyjacielscy, tylko STARAjĄ się być uprzejmi i przyjacielscy. Wystarczy trochę zdenerwowania, żeby czar prysł, a wtedy Ameryka pokazuje swoją prawdziwą twarz. Ale jeżeli wasz krytycyzm zatrzymał się na poziomie gimnazjum, to bardzo mi przykro i mogę wam tylko współczuć.
  7. Gdyby to była prawda, co mówicie, to USA byłoby rajem na ziemi. Niestety, tak nie jest. 15% Amerykanów codziennie zażywa leki psychotropowe, odsetek osadzonych w zakładach karnych jest większy niż w krajach rozwijających się, żadne inne społeczeństwo nie ma większej obsesji na punkcie bezpieczeństwa i posiadania broni, mimo pozornej otwartości i tolerancji biali trzymają się z białymi, czarni z czarnymi, Maksykanie z Meksykanami. Chińczycy z Chińczykami i tak można jeszcze długo wymieniać. Wystarczy wyjechać do Brazylii, żeby się przekonać, że wcale nie musi być takich rasowych podziałów i że sa one wynalazkiem społeczeństwa AMERYKAŃSKIEGO, a nie społeczną koniecznością. Teraz dla mnie Amerykanin to taki mały orzeszek: z wierzchu przyjacielski, podlewający kwiatki, wymieniający się kluczami, a w środku nienawidzący ludzi rasista i agresywny, przestraszony egoista. W dodatku oglądający telewizję po 16 godzin na dobę w weekendy, no chyba że idzie kupować tandetne towary w Wallmarcie czy innym przybytku amerykańksiej kultury, bo 99,999% tego społeczeństwa nie ma żadnych wyższych potrzeb niż konsumowanie i zaciąganie kolejnych kredytów na jeszcze większa konsumpcję.
  8. Po 1,5 roku pobytu w USA dochodzę niestety do wniosku, że Amerykanie są narodem egoistów, którzy nie liczą się z nikim poza samymi sobą i najbliższa rodziną (tzw. egoizm rozszerzony). Poza tym nie spotkałem dotąd ludzi równie mściwych, pamiętliwych i zakłamanych. Ktoś tam wcześniej pisał, że go kolega z pracy nie wita go przy pomocy "hi", nawet mijając go kilka razy dziennie. Moim skromnym zdaniem ten "kolega" zachowuje się w ten sposób, bo sam został kiedyś podobnie potraktowany przez rzeczonego "imigranta". Rzeczony imigrant tego faktu już nie pamięta, bo mogło to być rok, dwa albo trzy lata tamu, ale jakiś powód takiego zachowania na pewno jest. Tzw. amerykańscy "koledzy" potrafią rozmawiać, uśmiechać się, żartować itd., a 5 minut potem są w stanie podkablować cię do szefa i uważają to za zupełnie normalne. Dlaczego nie przychodzi wam do głowy, że facet z "shotgunem" na gatunku nie świadczy o przywiązaniu do prywatności, tylko o stosunku Amerykanów do innych ludzi? Odnoszę wrażenie, że niektórzy Polacy w USA są naiwni jak dzieci. A co do mnie, to miałem kilka nieprzyjemnych sytuacji, ale moja opinia o Amerykanach wynika z obserwacji tego, jak tutaj ludzie odnoszą się do siebie nawzajem.Czyli Amerykanie do Amerykanów. Przecież to nie ma żadnego znaczenia i o niczym nie świadczy, czy sąsiad zaprosi mnie na alkoholową lilbację, gdy mu podaruję butelkę wódki. Poza tym, czy jak gdześ napisałem, że się chcę zaprzyjaźniać. Określenie "przyjazny" odnosi się do stosunku człowieka do człowieka, a nie do potrzeby znalezienia "przyjaciela". Gdzie wy macie głowy, że tak rozpaczliwie zapytam?
  9. Dzięki za odpowiedzi, jednak niestety są one trochę nie na temat. Zapytałem, czy podzielacie moje zdanie, że Amerykanie są uprzejmi, przyjacielscy, pomocy itd. tylko na pokaz,czy też nie podzielacie. A tymczasem dostałem kilka recenzji mojego pytania i ani jednej odpowiedzi wprost. Z wypowiedzi Katlia wynika, że nie podziela mojej opinii (chyba), a z wypowiedzi Mola, że trochę tak, a trochę nie. Jednak przecież można napisać wprost. Nie pytam, o Wasze indywidualne doświadczenia, tylko o to, jak oceniacie amerykańskie społeczeństwo. Jeżeli o mnie chodzi, to mieszkamy z żoną na Florydzie w domu wynajętym na strzeżonym osiedlu, takim ze strażnikiem przy bramie.
  10. Pytam tych z Was, którzy są w USA co najmniej dwa - trzy lata. Ja jestem tak praktycznie już na stałe 1,5 roku i mam coraz większe wątpliwości. Naczytałem się kiedyś na forach opinii, jacy ci Amerykanie sa wspaniali, pomocni, otwarci, tolerancyjni, ogólnie same superlatywy, ale im dłużej tutaj jestem, tym mniej mi się podoba amerykański styl bycia. Na początku też mi się wydawało, że to jest naród uprzejmych, pomagających sobie ludzi, ale szybko mnie wyprowadzono z błędu. Teraz uważam,, że amerykańska otwartość, przyjazność i skłonność do pomagania jest tak samo powierzchowna jak wszystko inne tutaj, poczynając od domów z kolumnami przed wejściem zrobionymi z utwardzonej tektury, żeby wyglądało na luksus, aż po słynną amerykańską demokrację, w której można sobie do woli wybierać pomiędzy dwiema partiami opłacanymi po równo przez tutejszych oligarchów. Czy tylko ja się tak rozczarowałem, czy może nie jestem sam?
  11. Sorry za to pytanie, może moderator mnie wykasuje, ale tak się zastanawiam, jak ktoś ma np. tymczasową pracę albo mało zarabia, albo coś tam jeszcze itd., to po jaki, za przeproszeniem, grzyb się do tego przyznawać? Przecież rozmowa z konsulem to nie spowiedź. W polskich urzędach też jesteście tacy szczerzy?
  12. Dzięki za odpowiedzi. Strasznie mnie przestraszyłaś tym postem, bo tak się składa, że choruję na nadciśnienie i cukrzycę, więc bez leków bym chyba umarł. Jednak paczka wczoraj doszła. Wysłana była przez pocztę polską. Chyba przyczyną było to, że jedna paczka była wysłana w kopercie bąbelkowej i ta doszła szybciej, a druga byłą w pudełku i to pudełko szło dłużej, prawie 2 tygodnie.
  13. Witam, mam taki problem. Otóż w zeszłym tygodniu z Polski zostały do mnie nadane dwie paczki. Dzisiaj doszła jedna, a druga nie doszła. Czy ktoś wie, czym to może być spowodowane? W drugiej paczce były leki dla mnie. Czy to może być przyczyną tego, że paczka nie doszła?
  14. A czy wiesz może, czy te zmiany już zostały wprowadzone czy dopiero będą?
  15. Czy słyszał ktoś może o nowym zmianach w formularzu wizowym? Chodzi mi o te zmiany: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21901472,wiza-do-usa-tylko-jezeli-podasz-informacje-nt-facebooka-urealnia.html#BoxNewsImgZ39&a=65&c=61 Czy to dotyczy wszystkich rodzajów wiz, w tym też wizy turystycznej, czy tylko niektórych i czy już obowiązuje czy zacznie dopiero w przyszłości? Szukałem w internecie, ale poza takimi ogólnikami jak w tym artykule nic nie znalazłem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...