Skocz do zawartości

mola

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 255
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    107

Ostatnia wygrana mola w dniu 25 Sierpnia

Użytkownicy przyznają mola punkty reputacji!

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    IL

Ostatnie wizyty

9 224 wyświetleń profilu

mola's Achievements

Rezydent FORUM

Rezydent FORUM (2/2)

1 tyś

Reputacja

  1. Ha! Teraz będę liczyć wizyty lekarskie w stanowej bazie medicaidu Gdyż ja teraz będę pracować jako Research Data Specialist dla wydziału od spraw socjalnych, w projekcie skupiającym się na stanowym medicaid.
  2. Dziękuję! Wcale się nie dziwię Twojej córce - w tej chwili uniwersytetom dostaje się z każdej strony. Granty federalne jest bardzo ciężko dostać, zmiany w wizach studenckich i ogólnie atmosfera przy imigracji sprawia, że enrollment studentów zagranicznych spada na łeb na szyję. Do tego naukowcy generalnie to są za bardzo woke, robią te badania nie tak jak trzeba i też głosują nie tak. Widać to wszędzie, u nas też.
  3. I jak już wlazłam w ten wątek to zrobię swój update. Od pamiętnego styczniowego dnia, kiedy moją grupę zredukowano o prawie 2/3 składu, zaaplikowałam o parę pozycji, głównie w akademii. Jedna nawet wyglądała bardzo obiecująco, póki uniwersyteckie cięcia budżetowe skasowały tę pozycję w momencie, gdy już już prawie widziałam tę ofertę. Ale nic to, miałam cały czas "umowę zlecenie" dla jednej grup na uniwesytecie, płatne od przepracowanych godzin, więc na rodzinne wakacje przynajmniej nie było problemu z urlopem. W lipcu zadzwonił rekturter ze starej firmy, czy nie chciałabym wrócić do pana Mareczka do cukrowni grzebać się w AI slopie. Zaoferowali niższe stawki niż poprzednio, ale powiedziałam, że jak wracam to za minimum starą stawkę. Na drugi dzień przysłali ofertę, nawet nie miałam wywiadu ani nic takiego. Przepracowałam tam dokładnie jeden miesiąc kiedy dostałam ofertę z lokalnego uniwerku! Pieniądze słabe nawet jak na akademię, ale cały czas lepsze niż w cukrowni, plus pełne stanowe benefity i stabilność zatrudnienia (bo pozycja finansowana głównie z pieniędzy stanowych, a nie z federalnych grantów). No i bardziej moje poletko, więc z satysfakcją złożyłam wypowiedzenie i zaczynam w przyszłą środę.
  4. I jak Cię kiedyś ktoś zapyta: "Andy, ale czemu wróciłeś z raju do Polski?" To odpowiesz "Bo mi apka do youtuba przestała działać."
  5. Ja wiem o co chodzi, ale to zależy jak uniwersytet traktuje delikwenta. Mnie traktował jak studenta (ze względu że uniwersytet nie wypłacał mi pensji, bo miałam swoje stypendium z PL) i oferta dla dependents na tej opcji nie była korzystna (bo większość studentów jednak dependents nie ma). Co innego dla pracowników. Zgadzam się, że zapytać warto, ale w zależności od okoliczności nie koniecznie będzie to optymalna opcja.
  6. Pierwsze słyszę, że ubezpieczenie musi być wykupione przed wizytą w ambasadzie. Ubiegałam się o wizę J w związku z wyjazdem na post-doca i kwestie ubezpieczenia zdrowotnego załatwialiśmy dopiero po przyjeździe. Bo jaki ma to sens przed wywiadem skoro nie masz ani wizy, ani fizycznie nie jesteś w USA. W dokumentach wymaganych przez ambasadę nie widzę wymogu posiadania ubezpieczenia zdrowotnego na interview. Pamiętaj też że ten wymóg posiadania ubezpieczenia obejmuje okres trwania programu, nie Twój rzeczywisty pobyt. I tak - na wize J można wjechać na 30 dni przed rozpoczęciem programu i wyjechać 30 dni po. Także w teorii - możecie przylecieć tydzień wcześniej niż data rozpoczęcia programu wskazana na DS-2019 i mieć tylko ubezpieczenie turystyczne (Ja wleciałam 20 sierpnia, mój post-doc wedle DS-2019 startował 1 września). To niekoniecznie musi być prawdą, w kwestii lepszych warunków. To też z własnego doświadczenia wiem. Ubezpieczenie dla depenedents jakie mi zaoferowano złe nie było, ale było koszmarnie drogie (coś chyba 2-3 razy moje koszty mojego ubezpieczenia).
  7. Ja bym polecała zaraz po przyjeździe udać się do lokalnego agenta od ubezpieczeń zdrowotnych, przedstawić sytuację (ubezpieczenie spełniające wymogi J), budżet, Wasze wymagania. Ciężko doradzić coś globalnie, bo przy wyborze trzeba wziąć pod uwagę, z jakimi ubezpieczycielami mają kontrakty lokalne przychodnie i szpitale.
  8. Ja to miałam w trakcie dyskusję z siostrą. Ona twierdziła, że nigdy nie miała lęku wysokości, ale teraz chyba jej się rozwinął. Ja stwierdziłam, że to nie lęk wysokości tylko lęk przed śmiercią Jednak mi najbardziej zmiękły kolana na Delicate Arch. Jakoś tam agorafobicznie się czułam. Siedzenie z uskokiem za plecami i uskokiem z przodu jakoś dziwne było. Ale po przejażdżce po Shafer Trail żadna inna droga nieasfaltowa straszna nie była. Zarówno Monument Valley, jak i Moonscape - ludzie w internecie straszyli, że co to nie trzeba żeby tamtędy przejechać. A okazało się, że to takie meh i łatwizna, żadnych przepaści, co najwyżej od czasu do czasu jakieś krótkie wertepy były.
  9. Moonscape overlook
  10. Wielki Kanion ciągle na miejscu. antelope canyon
  11. Skrót Xartha. Zaczęliśmy gdzieś w dole, skończyliśmy wspinając się po urwiskach.
  12. 4. Idziemy na szlak 5. gdzieś tam na potash road, Jeep sie pasie
  13. No to jeszcze foto spam 1. gdzieś za Denver 2. Z drogi przez Glenwood canyon 3. Castle Valley
  14. Leci ciąg dalszy. Dzień 5 - prawie cały w samochodzie. Z Moabu jedziemy na Forest Gump Point (młodzież musi nadrobić gdyż nie kuma czaczy zupełnie), potem do Monument Valley. Osobiście mnie MV nie zachwyciło, z daleka wygląda super ale z bliska jakoś bez szaleństw. Nie wiem czy warte opłat za osobę w samochodzie plus za samochód. Budżetowo chyba lepiej jechać na Valley of the Gods. Z Monument Valley pojechaliśmy sprawdzić czy Wielki Kanion ciągle na miejscu. Posiedzieliśmy trochę na Mather Point, a potem dojazd w okolice Page, AZ. Łącznie ten dzień to było 10h jazdy plus przystanki. Dzień 6 - zwiedzamy Page. Odwiedziliśmy Glenn Canyon Dam, punkt widokowy Navajo Mountain, Horseshoe Bend, dzieci poszły na obowiązkowe lody, a na koniec była wycieczka do Antelope Canyon. Córka uznała naszego przewodnika za boga i złaziła cały kanion z nim. Kanion jest piękny, bardzo polecam. Dzień 7 - jedziemy z Page, cel - Bryce Canyon NP, nocleg w Tropic, UT. Po drodze stajemy obejrzeć Sand Caves (zaraz na północ od Kanab) oraz w Zion NP, ale tylko by zrobić szlak na Canyon Overlook (zaliczony). Zaczęła nam siadać pogoda. Gdy dojechaliśmy do Bryce Canyon, padał śnieg z deszczem i było chyba 3C. Oryginalny plan był zejść do amfiteatru i zrobić co najmniej Navajo Loop, w porywach może Navajo/Queen's Garden, ale skończyło się na dwóch punktach widokowych. Mimo że wyciągnęliśmy ciepłe ubrania i kurtki, nie było szans z dziećmi wyjść na szlak. Zjechaliśmy do Tropic, gdzie zimno cały czas było, ale przynajmniej śnieg nie padał. Dzień 8 - zaczynamy powrót do domu. Z Tropic jedziemy drogą nr 12 przez Capitol Reef NP (niestety podziwiamy tylko z drogi), robimy przystanek na Moonscape Overlook przy Hanksville, UT. Stamtąd jedziemy do tego samego hotelu na granicy Colorado i Kansas. Dzień 9 - prosto do domu. Wszyscy wrócili zachwyceni.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...