Skocz do zawartości

mola

Użytkownik
  • Zawartość

    191
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    4

mola last won the day on 4 Maj

mola had the most liked content!

Reputacja

63

O mola

  • Tytuł
    Aktywny użytkownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    IL

Ostatnie wizyty

367 wyświetleń profilu
  1. No to polecam rychły powrót do PL, lub przeprowadzkę do Brazylii. Po co się tak męczyć...
  2. Ech... nic nie zrozumiałeś z tego co napisałam... Więc wyklaruję - w mojej pracy (akademia) ludzie sprawiali wrażenie oschłych i niedostępnych, jednak poproszeni o pomoc nigdy nie odmówili. Ten sam kolega, który nie mówił mi cześć (zresztą reszta mojego departmentu zachowywała się tak samo, nie tylko w stosunku do mnie, ale też do siebie nawzajem), wiele razy mi pomógł, choć nie musiał, nigdy nie oczekiwał za to niczego, nigdy też mnie nie podkablował\obgadał czy nie wiem co jeszcze. Poza tym - mnie i męża - po przyjeździe odebrał z lotniska mój szef. Przenocował nas też u siebie w domu. Zanim przyjechaliśmy zadzwonił do naszego rental community, żeby upewnić się, że mieszkanie będzie gotowe tak jak było umówione. Potem wraz z żoną poświęcił dwa dni wożąc nas po mieście, gdzie załatwialiśmy bank telefon itp. Jego żona pożyczyła nam samochód na prawo jazdy, potem poświęcili swój czas pomagając nam z kupnem samochodu. Jeden z profesorów mieszkał niedaleko mnie, jak spotykał mnie w windzie zawsze pytał, czy mnie podwieźć. Znowu, nigdy nie oczekiwali niczego w zamian. Takie to paskudne ludziska, no... (od razu wyjaśnie - to taka ironia była) Po przeprowadzce z TX do IL, stwierdzam, że ludzie są troszkę inni. Bardziej otwarci. Ale równie pomocni. Staram się sobie przypomnieć, czy przez 4 lata ktoś nas wyrolował, podchlał, tak dla czystej przyjemności i ze złośliwości - ale nie mogę sobie przypomnieć. Za to miłych rzeczy, które sąsiedzi dla nas robią, choć nie muszą mam całą listę. I ja taka naiwna jak to dziecko, uśmiecham się, a jak trzeba, to też im kwiatki podleję, ciasto podrzucę, czy pocztę przechowam. Moja rada - zmień środowisko. Czym prędzej.
  3. Tak naprawdę zadajesz pytanie w stylu "czy uważacie że wszyscy Polacy są tacy super gościnni?" albo "czy wszyscy Włosi jedzą makaron"? Innymi słowy, pytasz o stereotyp. A stereotypy mają to do siebie, że sporo w nich prawdy, ale czasem można się rozczarować, czasem poprzez własne wygórowane oczekiwania. No i ciężko przy takim pytaniu nie sięgnąć do własnych doświadczeń. Rozumiem, że Twoje rozczarowanie też się wzięło z jakiejś własnej obserwacji.
  4. Kiedy przyjechaliśmy do Teksasu znajomy z PL dał dam taką radę - dobre ludzie są w tym Teksasie, ale straszni introwertycy. W robocie koledzy z biur obok - mijając mnie na korytarzu po dziesięć razy dziennie, nigdy nie mówili mi zwyczajowego "Hi". Z kolei jak prosiłam o radę/podwózkę/pomoc nigdy nie odmówili i nigdy nie oczekiwali odwdzięczania się. Zgadzam się w zupełności, z tym co napisała @katlia. W większych miastach i na kampusach rotacja ludzi jest tak duża, że ciężko zawrzeć przyjaźnie, które przetrwają dłużej. W mniejszych miasteczkach zaś ludzie potrzebują więcej czasu by ogarnąć nowego. Dla mnie także Amerykanie cenią swoją prywatność - owszem, domy bez płotów na froncie, ale jednocześnie (bardzo przesadzając) wejdziesz nieproszony na ganeczek to przywitają Cię z shotgunem w ręce. Strasznie mnie rozbawiło to co powiedziała moja sąsiadka Polka, którą poznaliśmy po przeprowadzce - "W końcu mam kogoś, do kogo mogę wpaść bez zapowiedzi". Są pomocni - ale czasem na swoich warunkach. No i też inaczej się mieszka na przedmieściach, inaczej w mieszkanku na rental community, inaczej w dużym mieście, inaczej w mniejszym. Jedni ludzie mniej otwarci, inni bardziej i nie da się przyłożyć jednej miary do wszystkich. A teraz laurka dla moich sąsiadów, w sporej części emerytów, którzy zawsze staną podczas spacerku z psem lub wypuszczą kota z domu jak nas widzą na dworze, bo wiedzą, że mój syn uwielbia popatrzeć/pogłaskać (w zależności na co właściciel pozwoli). Którzy podarowali nam rowerek dla dzieciaka, i zaoferowali, że pożyczą mi rower, bo córka wyjechała i nie używa i zanim kupię swój, to mogę pożyczyć w każdej chwili. Z żadnymi się nie przyjaźnimy, nie zapraszają nas na herbatki itp., nigdy też nie zakładam, że na pytanie "How are you?" oczekują więcej niż standardowej odpowiedzi, ale wiem, że w razie czego można na nich liczyć.
  5. mola

    PILNE! Przewóz leków bez recepty

    Może to Cię uspokoi: https://help.cbp.gov/app/answers/detail/a_id/1217/~/traveling-with-non-prescription-medicines%2Fvitamins%2Fhealth-supplements
  6. mola

    PILNE! Przewóz leków bez recepty

    Z mojego własnego doświadczenia - o ile nie wieziesz tych leków w ilościach hurtowych, to nie powinno być problemu. Sama przy okazjach wizyt w Polsce zwożę sobie kilka opakowań leków na przeziębienie i nigdy nie miałam problemów. Jeśli się boisz cofnięcia to zawsze możesz spakować co się da w paczkę/list i wysłać pocztą. Teściowa przysyłała kilka listków tabletek (lek bez recepty) w kopercie i doszło bez problemu.
  7. mola

    Chciałem Powiedzieć Że...

    A więc przyszła decyzja. Dzisiaj piję z rozpaczy, złorzecząc komisji rekrutującej... Kurde na ostatnim etapie mnie odrzucili. No nic, szukam dalej :|
  8. mola

    Chciałem Powiedzieć Że...

    U mnie wzeszła bazylia, miętę już można używać, lawenda kwitnie. Niby nic, ale jestem strasznie dumna, bo u mnie wszystko rośnie w trudnych warunkach ogrodniczych - mały pomocnik podlewa czterdzieści razy dziennie, jak nie podlewa to podsypuje piaskiem, jak nie sypie piaskiem to coś tam zawsze wymyśli...
  9. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    Super i niech Wam się wiedzie
  10. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    To oprócz tego, czy jest możliwość dopisania Ciebie, pytajcie jaki w ich oferowanym pakiecie jest deductible (kwota którą musicie zapłacić żeby ubezpieczenie ruszyło), copay (opłata za wizytę u lekarza) i jaki jest coverage w wypadku ciąży/porodu. Może to być np. 80% ubezpieczyciel, 20% Wy, lub jakaś inna kombinacja. To kilka podstawowych "własności" ubezpieczeń o które warto spytać.
  11. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    To najlepiej niech mąż zapyta swojego pracodawcy, wtedy będziesz wiedzieć na 100%. Wśród znajomych w podobnej sytuacji nie znam nikogo, komu by się nie udało. Jednakże w USA panuje w tym temacie dość duża dowolność, więc nikt Ci tutaj na forum pewności nie da.
  12. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    Studia nie są potrzebne, ale dalej potrzebna jest wiza uprawniająca do pracy. Na pracę w sklepie czy restauracji nikt wizy pracowniczej nie przyzna.
  13. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    Nie upieram się, 6 tygodni rzuciłam w oparciu o znajome mamy. W każdym razie w polski roczny i płatny urlop macierzyński to coś o czym marzą Amerykanki.
  14. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    W tej chwili, żeby Twoja siostra miała legalną pracę, to musi mieć wizę pracowniczą, a do tego potrzebne są odpowiednie umiejętności i pracodawca, który o tę wizę wystąpi. Jeśli nie ma jeszcze studiów lub pożądanych w USA umiejętności, no i potencjalnego pracodawcy, to do legalnej pracy jeszcze dłuuuga droga.
  15. mola

    Ciążą, poród w USA. Jak to wygląda?

    Moje subiektywne odczucia są takie - mi się żyje dobrze, nie czuję się tu oceniania jako mama i "dobrze radzona". Ale wiesz, rożni ludzie różnie przeżywają okres ciąży i początek z dzieckiem, potrzebują wsparcia mniej lub bardziej. W USA nie ma opieki poporodowej jak w PL, tzn. nie odwiedza Cię położna. Dziecko ma wizytę u pediatry w 2 dniu, 2 tygodniu i 2 miesiącu życia (no i jeszcze potem), natomiast Ty po wypisie ze szpitala dostaniesz wskazówkę by umówić się na kontrolę za 6 tyg. Moja rada - pomyśl o jakimś wsparciu, na wypadek gdybyś czuła się po porodzie przytłoczona itp, a hormony potrafią nieźle dać popalić. Mi bardzo pomagały rozmowy z koleżanką z PL, która urodziła dziecko w tym samym czasie co ja. Podoba mi się za to stosunek Amerykanów do odwiedzin malucha w domu. Ogólnie polityka jest taka - o niemowlaka troszczą się rodzice, my zatroszczymy się o rodziców. Amerykanie dzwonią, pytają czy mogą wpaść i co przywieźć na obiad. Nie zdziw się, jak pozmywają i zapytają, czy może jeszcze potrzebujesz żeby wynieść śmieci, zrobić pranie czy poodkurzać Moim zdaniem artykuły dziecięce są tańsze niż w PL (rozważając stosunek zarobków do ceny). Duża paczka pampersów, ok. 90 sztuk, kosztuje około 30$.
×