-
Liczba zawartości
1 248 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
103
Ostatnia wygrana mola w dniu 8 Czerwca
Użytkownicy przyznają mola punkty reputacji!
Informacje o profilu
-
Płeć
Kobieta
-
Lokalizacja
IL
Ostatnie wizyty
8 981 wyświetleń profilu
mola's Achievements
Rezydent FORUM (2/2)
994
Reputacja
-
Ja to miałam w trakcie dyskusję z siostrą. Ona twierdziła, że nigdy nie miała lęku wysokości, ale teraz chyba jej się rozwinął. Ja stwierdziłam, że to nie lęk wysokości tylko lęk przed śmiercią Jednak mi najbardziej zmiękły kolana na Delicate Arch. Jakoś tam agorafobicznie się czułam. Siedzenie z uskokiem za plecami i uskokiem z przodu jakoś dziwne było. Ale po przejażdżce po Shafer Trail żadna inna droga nieasfaltowa straszna nie była. Zarówno Monument Valley, jak i Moonscape - ludzie w internecie straszyli, że co to nie trzeba żeby tamtędy przejechać. A okazało się, że to takie meh i łatwizna, żadnych przepaści, co najwyżej od czasu do czasu jakieś krótkie wertepy były.
-
-
-
-
-
-
-
Leci ciąg dalszy. Dzień 5 - prawie cały w samochodzie. Z Moabu jedziemy na Forest Gump Point (młodzież musi nadrobić gdyż nie kuma czaczy zupełnie), potem do Monument Valley. Osobiście mnie MV nie zachwyciło, z daleka wygląda super ale z bliska jakoś bez szaleństw. Nie wiem czy warte opłat za osobę w samochodzie plus za samochód. Budżetowo chyba lepiej jechać na Valley of the Gods. Z Monument Valley pojechaliśmy sprawdzić czy Wielki Kanion ciągle na miejscu. Posiedzieliśmy trochę na Mather Point, a potem dojazd w okolice Page, AZ. Łącznie ten dzień to było 10h jazdy plus przystanki. Dzień 6 - zwiedzamy Page. Odwiedziliśmy Glenn Canyon Dam, punkt widokowy Navajo Mountain, Horseshoe Bend, dzieci poszły na obowiązkowe lody, a na koniec była wycieczka do Antelope Canyon. Córka uznała naszego przewodnika za boga i złaziła cały kanion z nim. Kanion jest piękny, bardzo polecam. Dzień 7 - jedziemy z Page, cel - Bryce Canyon NP, nocleg w Tropic, UT. Po drodze stajemy obejrzeć Sand Caves (zaraz na północ od Kanab) oraz w Zion NP, ale tylko by zrobić szlak na Canyon Overlook (zaliczony). Zaczęła nam siadać pogoda. Gdy dojechaliśmy do Bryce Canyon, padał śnieg z deszczem i było chyba 3C. Oryginalny plan był zejść do amfiteatru i zrobić co najmniej Navajo Loop, w porywach może Navajo/Queen's Garden, ale skończyło się na dwóch punktach widokowych. Mimo że wyciągnęliśmy ciepłe ubrania i kurtki, nie było szans z dziećmi wyjść na szlak. Zjechaliśmy do Tropic, gdzie zimno cały czas było, ale przynajmniej śnieg nie padał. Dzień 8 - zaczynamy powrót do domu. Z Tropic jedziemy drogą nr 12 przez Capitol Reef NP (niestety podziwiamy tylko z drogi), robimy przystanek na Moonscape Overlook przy Hanksville, UT. Stamtąd jedziemy do tego samego hotelu na granicy Colorado i Kansas. Dzień 9 - prosto do domu. Wszyscy wrócili zachwyceni.
-
Leci relacja, część pierwsza - opisowa, bo przez zdjęcia jeszcze się nie przebiłam. Dzień 1 - pakujemy się i jedziemy. Jeepa rozpędzić trochę zajmowało, ale jak już się rozpędził to jechał. Do Jeepa wlazło 8 osób: 5 dorosłych, trójka dzieci, w tym jedno w dość dużym foteliku. Wszystkim było wygodnie, nikt nie narzekał. Do tego 2 duże walizki, 3 podręczne, dwie lodówki i dwie torby z rzeczami na wszelki wypadek i suchym prowiantem. Bagażnik był załadowany na styk. Jechaliśmy w sobotę w świąteczny weekend i na drogach było pusto, może tylko przy dużych miastach było trochę więcej ruchu. W planach było dojechać do Colorado, na nocleg zatrzymaliśmy się 20 mil przed granicą, jeszcze w Kansas. Dzień 2 - tniemy przez Kolorado, machamy w Denver, pierwszy turystyczny spacer w Glennwood Canyon. Trochę przypadkiem tam trafiliśmy, ale przynajmniej można było wyprostować nogi w malowniczych okolicznościach. Potem, już w Utah, skręt z I-70 na 128. Tam widoki z samochodu oraz krótki postój w Castle Valley, tuż przed Moabem. Dzieci wymoczyły nogi w Colorado River i były pierwsze ochy i achy że jak tu pięknie. Nocleg okazał się lepszy niż na zdjęciach, ale to już było tylko jeść i spać, bo wszyscy byli już na oparach. Dzień 3 - To był Memorial Day, więc na wszelki wypadek stwierdziłam, że lepiej trzymać się z dala od NP. Pojechaliśmy na Potash Road, zrobiliśmy pierwszy szlak (Petroglyphs & Dinosaur Tracks). Mieliśmy zrobić Corona Arch, ale były tam takie dzikie tłumy, że zarządziłam wycieczkę na Potash Ponds. Jakieś 2 mile przed Potash Ponds kończy się asfalt i zaczyna się lekki off road, ale Jeep dał radę po wertepach i pod górkę. Oryginalny plan był wrócić do Moabu tak jak przyjechaliśmy, ale Xarth stwierdził, że to Potash Road to dalej gdzieś idzie i że pojedziemy aż do końca... I tym sposobem, po jakichś 50 milach jechania przez pustkowia, wertepy i przepaście (oraz wzdłuż przepaści) wylądowaliśmy w Canyonlands NP Niechcący zrobiliśmy całe Shafer Trail. Ale znowu - Jeepoczołg dał radę, ale towarzystwo nie wiedziało, czy bardziej się zachwyca, czy umiera ze strachu No i jak już byliśmy w Canyonlands, to zrobiliśmy Mesa Arch i Green River Overlook. Wszyscy byli jednak już tak wytelepani na wertepach, że wieczór to już był tylko basen w naszym airbnb. Dzień 4 - Arches NP. Kolejek do parku nie właściwie nie było, ale ludzi dość sporo. Bałam się, że będzie problem z parkowaniem, ale zarówno pod Delicate Arch, Devils Garden oraz w Windows zaparkowaliśmy bez problemów. Delicate Arch mnie trochę zaskoczył. Łuk wygląda jak na zdjęciach, ale terenu wokół żadne zdjęcie nie odda. Ale wlazła tam nawet nasza prawie 5 latka, trochę z pomocą, ale jednak wlazła. W Windows spotkaliśmy ekipę z Politechniki Świętokrzyskiej, która przyjechała na zawody łazików marsjańskich. W pewnym momencie zrobiło się gorąco i dzieci zaczęły wymiękać, więc trzeba było zastosować terapię pt. lody i basen. CDN
-
My już w domu. 3950 mil na liczniku w aucie. Relacja będzie, ale troszkę później.
-
Raportuje $4.17 w Kansas
-
Wylosowaliśmy w wypożyczalni Jeepa Grand Wagoneera. Czołg osobowy.
-
Mi się podoba Subaru Crosstrek… wystarczająco duże auto to już mamy. Potomstwo już wozi się po szkołach, kolegach i koleżankach. Drugie auto kupimy tak czy inaczej, bo zaraz syn zrobi prawko i będzie chciał czymś jeździć. Ale pośpiechu nie ma. @mcpear HRejterów mam na FB, wiem o jaką reklamę Ci chodzi. Jutro odbieramy z wypożyczalni auto na wycieczkę z familią - możliwe że się trafi Ford Expedition Max. Osiem osób na stanie mamy, więc trzeba było początkowe plany modyfikować. Stanęło na jeździe autem, pierwsze miejsce noclegowe w Moab, UT. @katlia będziemy Ci machać z samochodu w drodze przez Denver.
-
Panie i Panowie, dzisiaj stała się rzecz bez precedensu. Po 12 latach mieszkania w USA zrobiłam w końcu prawo jazdy. Można gratulować
-
Oj tam, jaki znowu szok. W końcu dzisiaj Tuesday
- 2 993 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
