Jump to content

Education Gap - Na Czym To Polega?


Jackie

Recommended Posts

Zacznę od tego, że szukając miejsca zamieszkania kierowaliśmy się przede wszystkim dobrą szkołą publiczną, do której miałoby uczęszczać moje młodsze dziecko. Godzinami przeglądałam net, czytałam różne fora, trułam tyłek nauczycielce w szkole w której obecnie uczy się syn, trułam też tyłek pedagogowi szkolnemu. Wniosek: state report card to tylko wstęp do oceny szkoły, podobnie jak interpretowanie wyników ISAT, co do pewnego czasu było przez mnie głównym kryterium w szukaniu placówki edukacyjnej. Zwrócono mi uwagę na tzw. education gap, gdy zaczęłam grzebać w temacie doszłam do szokujących danych i szczerze mówiąc nie bardzo wiem jak to zinterpretować...

Miejsce które sobie upatrzyliśmy słynie z pokręconej dość na pierwszy rzut oka polityki, która zakłada różnorodność rasową i kulturową, bez efektu tzw. white flight. Czy narzucone odgórnie pomysły tego typu mają sens w szerszej skali np. stanu czy nawet kraju - można dyskutować (osobiście uważam że nie) Ale polityka ta w obrębie miasteczka zdumiewająco się sprawdza, niosąc ze sobą dodatkowe efekty (dla niektórych pożądane, dla innych nie), z których najważniejsze to: ogólnie pojęty liberalizm mieszkańców oraz wysoka liczba czarnoskórych przy jednoczesnym ograniczeniu przestępczości (a jednak możliwe! :) ). Jeżeli do tego dodać, że miasteczko przylega całkowicie od jednej strony do Austin, która jest jedną z najbardziej kryminogennych dzielnic w Chicago, to tylko pogratulować sprawnej policji ;)

Do rzeczy - będziemy mieszkać w mieście w którym jest sporo kolorowych. Przez rok będziemy wynajmować mieszkanie w obrębie gdzie jest bardziej kolorowo, za rok kupujemy mieszkanie w dzielnicy w której kolorowych nie ma prawie w ogóle - nie mam paranoi i nie jestem rasistką, chodzi nam o to że są tam po prostu ładniejsze kamienice.

A teraz o co cała sprawa sie rozbija :) Cały rejon słynie z dobrych szkół. W "białej" dzielnicy jest szkoła, która jest w czołówce szkół publicznych w Illinois, w pierwszej setce, z wynikiem 95.9. Pozostałe szkoły również radzą sobie dobrze, ale mają w mniejszym lub większym stopniu gorsze wyniki. Kierując się radami, zajrzałam w stanowe raporty. Czarnoskóre dzieci radzą sobie O WIELE gorzej i jednocześnie obniżają średnie wyniki testów.

Zakładając że:

Level 1 -- Academic Warning - Student work demonstrates limited knowledge and skills in the subject. Because of major gaps in learning, students apply knowledge and skills ineffectively.

Level 2 -- Below Standards - Student work demonstrates basic knowledge and skills in the subject. However, because of gaps in learning, students apply knowledge and skills in limited ways.

Level 3 -- Meets Standards - Student work demonstrates proficient knowledge and skills in the subject. Students effectively apply knowledge and skills to solve problems.

Level 4 -- Exceeds Standards

Zaglądając w raporty, widzimy (upraszczam i wyciągam średnią ze szkoły do której będzie chodził mój syn, bez rozbijania na poszczególne klasy) że w czytaniu Level 4 osiąga ok. 77% białych dzieci, a tylko 29% czarnoskórych. Level 1 osiąga 0% białych dzieci i aż 7% czarnoskórych. Jeśli chodzi o matematykę to różnica jest jeszcze większa - 86% białych dzieci osiąga poziom 4, czarnych dzieci tylko 29%, Level 1 osiąga 0% białych dzieci, aż 14% czarnoskórych!

Oczywiście najprościej założyć rasistowsko że czarne dzieci są głupsze :) Ale problem leży zapewne gdzieś indziej. Dodam że w mieście nie ma zatrważającej ilości czarnoskórych o niskich dochodach, całkiem sporo należy do klasy średniej, a i czarnych professionals nie brakuje. Czy przypadkiem nie jest tak że zbyt wiele wymagamy od szkoły, zapominając że podejście do edukacji zaczyna sie w domu? A może jest jakaś inna przyczyna o której nie wiem?

Link to comment
Share on other sites

Zaczelas ciekawy temat, sczegolnie dla mnie poniewaz studiuje edukacje. Dokladnie nie czytalem Twojego posta, ale moge powiedziec ze w duzej mierze wyniki w nauce naleza od atmosfery w domu. Ogolnie, dzieci z domow mniejszosci radza sobie gorzej. Powody sa rozne, rozbite rodziny, rodzice narkomani lub najbardziej rozpowszechniony powod, rodzice olewaj to co ich dzieci robia. Powodem ze dzieci z mniejszosci maja gorsze wyniki to jest to ze to co wymienilem czesciej sie u nich zdarza. Ale jezeli spotka sie podobna biala rodzine, dzieci w tej rodzinie tez beda mialy marne wyniki. Takze kultura "urban" jest powodem tego ze czarne dzieci maja slabsze wyniki. Ogladaja raperow i innych przedstawicieli tej kultury i mysla ze szkola nie bedzie im potrzebna. Na koniec polityka rzadowa ma tez winna. Dzieci widza ze ich rodzice nie pracuja i dostaja zapomogi. Tak wiec wiedza ze nie musza sie uczyc bo i tak rzad im da na utrzymanie. W wiekszosci wypadkow za to to mozna podziekowac Partii Demokratycznej.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście najprościej założyć rasistowsko że czarne dzieci są głupsze :) Ale problem leży zapewne gdzieś indziej. Dodam że w mieście nie ma zatrważającej ilości czarnoskórych o niskich dochodach, całkiem sporo należy do klasy średniej, a i czarnych professionals nie brakuje. Czy przypadkiem nie jest tak że zbyt wiele wymagamy od szkoły, zapominając że podejście do edukacji zaczyna sie w domu? A może jest jakaś inna przyczyna o której nie wiem?

Praktycznie dałaś sobie sama odpowiedź. Wynika to wszystko z wychowania wyniesionego z domu, sposobu życia, kultury i tradycji tzw. afroamerykanów. Nie zmieni tu nic szkoła, jakieś programy skierowane do tej grupy, zarezerwowane limity przyjęć do szkół osób tej rasy, czy inne tego typu działania. Pozostaną tacy jacy są, a raczej tacy jakich ich Ameryka sobie wychowała. Większość z nich ma postawę roszczeniową, jak są "czarni" to im się coś należy (miejsce w szkole, miejsce w pracy), są przekonani że biali amerykanie są im coś winni za dawne lata kiedy byli niewolnikami, że ciągle muszą ponosić tego konsekwencje. Taka postawa jest mocno podsycana przez przywódców różnych ruchów społecznych działających na rzecz tzw. równouprawnienia rasowego. Szczerze mówiąc większość z nich nie należy do zbyt pracowitych - tą opinię wyrobiłem sobie na podstawie rozmów z nimi, dla nich ważniejsza jest przykładowo wygrana na loterii, dostanie jakiegoś odszkodowania lub inne "łatwe pieniądze". Nie mówią raczej o ciężkiej pracy, wytrwałości i konsekwencji w realizacji postawionych przed sobą celów. Moja opinia na ten temat jest bardzo subiektywna i pewnie część osób uzna ją prawie za rasistowską, może miałem tylko nieszczęście zetknąć się akurat z taką grupą "afroamerykanów", ale niestety takie wyrobiłem sobie o nich zdanie.

Słyszałem też kiedyś o raporcie z badań przeprowadzonych przez pewnego profesora w stanach (nie pamiętam nazwiska), który za ich opublikowanie poleciał z uczelni. Badania były przeprowadzone metodami statystycznymi i dotyczyły wrodzonej inteligencji różnych grup społecznych i ras ludzkich. Niestety z tych wyników wyszło, że rasa czarna jest mniej inteligentna od białej, szczególnie od europejczyków. Ku zaskoczeniu wielu osób wyszło, że najbardziej inteligentną grupą społeczną są Żydzi.

Link to comment
Share on other sites

Ku zaskoczeniu wielu osób wyszło, że najbardziej inteligentną grupą społeczną są Żydzi.

Zaskoczeniu? Żydzi mają we krwi robienie interesów. Wystarczy spojrzeć na banki i nazwiska osób zajmujących wysokie stanowiska. Żydzi po prostu potrafią robić pieniądze. Polacy potrafią kombinować ale niekoniecznie ma to odzwierciedlenie w sferze finansowej, w przeciwieństwie do kombinowania w wydaniu Żydów ;).

p.s. w razie czego nie jestem antysemitą, stwierdzam fakty bez żalu/wyrzutów/zawiści itd. :).

Link to comment
Share on other sites

Jackie, ciekawy temat, fajnie ze go poruszylas. Mozesz powiedzie wiec gdzie Twoim zdaniem sa dobre szkoly w okolicach chicago? slyszalam ze w park rigde sa swietne, zwlaszcza high school gdzie podobno sama pani clinton sie uczyla...

Link to comment
Share on other sites

Co do inteligencji - nie sądzę by miała aż tak kolosalne znaczenie. Każdy z nas pewnie zna parę osób o wysokim ilorazie inteligencji, które do niczego szczególnego w życiu nie doszły. Sukces to tylko trochę inteligencji, reszta to praca, praca, praca :)

Trochę mnie po prostu dziwi ta sytuacja którą opisałam. Jestem w stanie zrozumieć że większość szkół w USA do których uczęszczają czarnoskórzy ma niski poziom, ale skoro mają możliwość chodzić do naprawdę świetnych szkół za darmo, to czemu do diabła z tego nie korzystają i nie uczą się? Aż tak mają to gdzieś? ;) Jestem ciut zszokowana postawą takich rodziców, bo trudno wymagać od kilkulatków by same z siebie przykładały sie do nauki... Przy czym pisząc "za darmo" mam na myśli naprawdę za darmo. Oak Park to w ok. 60% domy mieszkalne i kamienice z mieszkaniami własnościowymi, reszta to czynszówki. Podatki od nieruchomości, z których opłacane są szkoły publiczne, są horrendalnie wysokie - dość napisać że nie jest niczym niezwykłym sytuacja, w której ktoś płaci ponad 20 tys. rocznie samego podatku od nieruchomości. Z tego, o ile dobrze pamiętam, 77% idzie na szkoły. Osoby mieszkające w czynszówkach posyłają dzieciaki do dobrej szkoły i nie płacą za to ani centa.

Odnośnie Żydów - jeśli łatwość przyswajania sobie obcych języków może być miarą inteligencji, to bez zerkania w statystyki zgadzam się w 100% :)

Jackie, ciekway temat, fajnie ze go poruszylas. mozesz powiedzie wiec gdzie Twoim zdaniem sa dobre szkoly w okolicach chicago? slyszalam ze w park rigde sa swietne, zwlaszcza high school gdzie podobno sama pani clinton sie uczyla...

Olu, ja szukałam fajnego miejsca do zamieszkania na stałe b. długo, kierując się oczywiście i tym, żeby były tam dobre szkoły. I powiem Ci że wcale nie jest łatwo :) Niektóre miejsca odpadły od razu, bo jest tak drogo że po prostu nas albo nie stać, albo trzeba by sobie flaki wypruwać, a ja chcę jeszcze normalnie żyć a nie tylko spłacać raty za dom ;)

Generalnie jest tak, że im lepsza i droższa dzielnica/miasto tym lepsze szkoły, ale jest parę haczyków. Po pierwsze, nasłuchałam sie i naczytałam o świetnych pod względem nauki szkołach, w których dominuje wśród uczniów postawa jakiej nie chciałabym wpajać swoim dzieciom. Uogólniając - snobizm do potęgi, tego gorszego rodzaju, czyli pieniężny, oraz nietolerancja. Naturalnie nie jest to reguła.

Po drugie - to o czym pisałam wyżej. Wyniki ISAT znaczą wiele, ale niekoniecznie niższe wyniki = zła szkoła. Oczywiście bez przesady, szkoły plączące się gdzieś w dole listy na pewno nie są dobre.

Tu są aktualne wyniki jeśli chodzi o licea publiczne w północnowschodnim Illinois: http://www.chicagotribune.com/business/con...b_02_num=1+-+50

Z przyjemnością zauważam, że liceum w Oak Park załapało się do pierwszej 50-tki i jest na 37 miejscu :D Dostało też srebrny medal w rankingu US News http://www.usnews.com/directories/high-sch...ty+/detail+less

To tylko utwierdza nas w przekonaniu, że wybraliśmy dobrze.

Tu są publiczne szkoły podstawowe: http://www.chicagotribune.com/business/con..._02_num=1+-+100

Generalnie kogo nie zapytasz powie, że świetne szkoły (zarówno podstawowe, jak i middle i high school) są w Naperville. Patrząc na wyniki testów, trudno sie nie zgodzić. Braliśmy zresztą Naperville pod uwagę, bo jest to przepiękne miasteczko, ale dojazd do pracy mąż miałby koszmarny.

Jestem też zdania, ale nie każdy musi sie ze mną zgodzić, że pchanie dziecka do wyścigu szczurów już na poziomie podstawówki jest niepotrzebne. Wystarczy że będzie to dobra szkoła, gdzie nauczyciele i dyrekcja maja dla Ciebie czas, są otwarci na propozycje, poziom nauki jest przyzwoity, są kluby naukowe i sportowe itp.

No i na koniec warto pamiętać że nawet kończąc takie sobie szkoły można potem ukończyć świetny uniwersytet. Będzie to kosztowało więcej pracy, ale nie jest niemożliwe.

Link to comment
Share on other sites

Co do inteligencji to kazdy sie uczyl i wiedzial o 1 inteligencji a tak nie jest w 100% .

http://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_(psychologia)

8 inteligencji.

Testy inteligencji nie są ani testami, ani nie mierzą inteligencji. Nie są testami, bo ich rezultat - iloraz inteligencji - jest wyłącznie miarą porównawczą. Mówi tylko o tym, czy ktoś lepiej, czy gorzej od innych radzi sobie z pewnymi zadaniami.

Nie są też miarą inteligencji. Każdy, kto widział zadania z Narodowego Testu Inteligencji, wie, że osoby, które uzyskały w nim wysokie wyniki, nie muszą być zaradne na co dzień ani mieć zdolności społecznych. A to przecież odpowiada potocznym intuicjom na temat osób inteligentnych. Inteligencja nie może być opisana jedną liczbą. Jeśli ktoś uważa, że można ją zamknąć w ilorazie, niech spróbuje odpowiedzieć na pytanie, kto był inteligentniejszy - Einstein czy Mozart?

http://www.logopedia.pl/index.php?option=c...1&Itemid=37

I tak to jest z ta inteligencja :)

jak to powiedzial moj znajomy kazdy jest madry na swoj sposob ;)

Link to comment
Share on other sites

Testy inteligencji nie są ani testami, ani nie mierzą inteligencji. Nie są testami, bo ich rezultat - iloraz inteligencji - jest wyłącznie miarą porównawczą. Mówi tylko o tym, czy ktoś lepiej, czy gorzej od innych radzi sobie z pewnymi zadaniami.

I dokładnie o tym piszemy. O radzeniu sobie w szkole. Tyle że do poradzenia sobie z problemami potrzebna jest jeszcze chęć. Ale jest faktem że dzieci z niskim ilorazem inteligencji z reguły gorzej się uczą, bo pewne zadania ich przerastają. I odwrotnie - bardzo inteligentne dzieci też mogą wypaść nieciekawie, bo na lekcjach się po prostu nudzą.

Link to comment
Share on other sites

Lub tez te inteligenten dzieci ktore sie dobrze ucza nie beda mile,nie podadza nikomu pomocnej dloni-reki itd

co do tych checi to prawda ale pod warunkiem ze beda warunki na tyle sprzyjajace ze nauka nie bedzie ciezka dla tych osob .

Znam to z zycia i bardzo ciezko komus wytlumaczyc ze nie jestes leniem a po prostu urodzilas-urodziles sie taki i przez cale zycie probujesz isc dalej i wyzej a roznie bywa ale to juz inna historia ..

Link to comment
Share on other sites

Zaczynasz rozmieniać sprawę na drobne - to o czym piszesz tyczy wszystkich ras. Poza tym kwestie czysto wychowawcze i światopoglądowe to rola rodziców, szkoła ma tylko pomagać. Jak ktoś będzie nauczony samolubstwa w domu to żadna szkoła tego nie zmieni. Z nauką odwrotnie, jako rodzic nie jestem w stanie przygotować dziecka do ukończenia szkoły średniej, mogę tylko pomóc dziecku w przygotowaniu się do lekcji i je przypilnować. Bo wiedzę trzeba jeszcze umieć przekazać. Do tego m.in służy szkoła.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...