Jump to content

Proszę O Ocenę I Rady - Moja Przyszłość...


Paulina_89

Recommended Posts

Witam serdecznie!

Jestem na tym forum już jakiś czas i głównie czytam... czytam czytam i wiem już dużo a jednak trochę za mało... dlatego chciałabym przedstawić swoją sytuację.

Za rok wychodzę za mąż za Amerykanina, on planuje zabrać mnie ze sobą do USA. Tak, ślub jest z miłości, nie z chęci otrzymania wizy. Ja jestem 20 letnią studentką Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych (sekcja angielska oczywiście). Obecnie jestem na 2gim roku studiów i tutaj (w Polsce) edukację skończę na licencjacie. Niestety nie mogę zostać w Polsce dłużej i robić magistra, bo wiąże się to z rozłąką z ukochanym a tego nie chcę (jego praca wymaga pozostania w USA od sierpnia 2011). I tutaj pojawia się moje pytanie... Jakie mam szanse na znalezienie pracy w zawodzie, czy w USA istnieją polskie szkoły, w których poszukują nauczycieli języka angielskiego z Polski? Mam jeszcze kilka innych opcji... Chciałabym zostać tłumaczem, i w sumie ten zawód odpowiadałby mi najbardziej, ale czy w USA moje tłumaczenia będą przydatne na tyle, bym mogła z nich wyżyć tzn. czy myslicie, że byłby na nie 'popyt'? Ewentualnie mogłabym się jeszcze gdzieś dokształcić, na jakimś amerykańskim uniwerku, college'u czy gdziekolwiek... dodam jeszcze, że jestem humanistką i przedmioty ścisłe niebardzo by mi podchodziły. Najbardziej jednak lubię się uczyć języków obcych :)

Bardzo by mnie interesowały wypowiedzi studentów kierunków humanistycznych, o tym jak wygląda na uczelniach - tzn. czy jest bardzo ciężko itp. Nie pytam się dlatego, że jestem leniem, wręcz przeciwnie, jestem bardzo pracowita i wytrwała, mam po prostu ogólne, może niezbyt uzasadnione, obawy ...

Co do stanu, w którym planujemy mieszkać, jeszcze dokładnie nie wiem, ale narzeczony mówił coś o Hawajach (jeszcze nie jesteśmy pewni).

Jednym zdaniem... szukam sposobu na życie tam... nie chcę być utrzymywana przez męża, zależy mi na tym abym mogła jemu pomóc z moimi finansami też ...

Jeśli moja wypowiedź jest gdzieś za mało szczegółowa bądź też nieścisła, proszę dać znać... i dopytywać w razie potrzeby....

Z góry bardzo bardzo dziekuję za jakąkolwiek najmniejszą radę

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 84
  • Created
  • Last Reply

a czego chcesz uczyc w polskiej szkole,,angielskiego?chyba pomylilas to ze szkolami innych Narodowosci ze One prawie nie roznia sie od tych amerykanskich a maja np swoj jezyk nauki dolaczony,,moglabys uczyc ale j.polskiego w takiej szkole,historii..Polacy nie maja takich szkol nawet w Kanadzie,,nie to co Ukraincy

Link to comment
Share on other sites

Witam serdecznie!

Jestem na tym forum już jakiś czas i głównie czytam... czytam czytam i wiem już dużo a jednak trochę za mało... dlatego chciałabym przedstawić swoją sytuację.

Za rok wychodzę za mąż za Amerykanina, on planuje zabrać mnie ze sobą do USA. Tak, ślub jest z miłości, nie z chęci otrzymania wizy. Ja jestem 20 letnią studentką Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych (sekcja angielska oczywiście). Obecnie jestem na 2gim roku studiów i tutaj (w Polsce) edukację skończę na licencjacie. Niestety nie mogę zostać w Polsce dłużej i robić magistra, bo wiąże się to z rozłąką z ukochanym a tego nie chcę (jego praca wymaga pozostania w USA od sierpnia 2011). I tutaj pojawia się moje pytanie... Jakie mam szanse na znalezienie pracy w zawodzie, czy w USA istnieją polskie szkoły, w których poszukują nauczycieli języka angielskiego z Polski? Mam jeszcze kilka innych opcji... Chciałabym zostać tłumaczem, i w sumie ten zawód odpowiadałby mi najbardziej, ale czy w USA moje tłumaczenia będą przydatne na tyle, bym mogła z nich wyżyć tzn. czy myslicie, że byłby na nie 'popyt'? Ewentualnie mogłabym się jeszcze gdzieś dokształcić, na jakimś amerykańskim uniwerku, college'u czy gdziekolwiek... dodam jeszcze, że jestem humanistką i przedmioty ścisłe niebardzo by mi podchodziły. Najbardziej jednak lubię się uczyć języków obcych :)

Bardzo by mnie interesowały wypowiedzi studentów kierunków humanistycznych, o tym jak wygląda na uczelniach - tzn. czy jest bardzo ciężko itp. Nie pytam się dlatego, że jestem leniem, wręcz przeciwnie, jestem bardzo pracowita i wytrwała, mam po prostu ogólne, może niezbyt uzasadnione, obawy ...

Co do stanu, w którym planujemy mieszkać, jeszcze dokładnie nie wiem, ale narzeczony mówił coś o Hawajach (jeszcze nie jesteśmy pewni).

Jednym zdaniem... szukam sposobu na życie tam... nie chcę być utrzymywana przez męża, zależy mi na tym abym mogła jemu pomóc z moimi finansami też ...

Jeśli moja wypowiedź jest gdzieś za mało szczegółowa bądź też nieścisła, proszę dać znać... i dopytywać w razie potrzeby....

Z góry bardzo bardzo dziekuję za jakąkolwiek najmniejszą radę

Hey,

Co do szkol polsich ktore potrzebuja Polakow jako nauczycieli angielskiego to nie,nie I jeszcze raz nie. Nie istnieje cos takiego, bo w szkolach polskich jest zapotrzebowanie na nauczycieli ktorzy ucza POLSKIEGO. Aby takowym zostac musialabys miec wyksztalcenie wyzsze, jako nauczyciel. Co do tlumaczenia to zapewne tak mozna cos znalezc z ang na polski i na odwrot,ale do tego musisz miec papiery jako tlumacz , no chyba ze bedzie to jakas firma ktora potrzebuje osob ze znajomoscia polskiego i angielskiego, takowe maja swoje siedziby przewaznie w NY,Il.

Masz dobry start co do kontynuacji nauki w US,masz jezyk a to podstawa.Jesli skonczysz licencjat w PL mozesz go transferowac i tutaj juz podjac sie magistra.Nie wiem tylko jak ze szkolami na Hawajach.

Jak tylko dostaniesz pozwolenie na prace mozesz poszukac w ogloszeniach,itd. Napewno uda Ci sie znalezc cos co Cie zainteresuje.

Pozwodzenia!

Link to comment
Share on other sites

do Sly6: tak sobie pomyślałam po prostu, że byc może, jeśli w USA jest tak dużo Polaków to i istnieją polskie szkoły, w których młodzi uczą się też angielskiego, jako że żyją w anglojęzycznym kraju, musi to być przedmiot obowiązkowy. Ale jeśli jednak nie... trudno. Nie ma co płakać :lol:

do Saka: rozumiem, że te wszystkie dodatkowe kursy, egzaminy muszę odbyc już w USA. Ale czy nie da się tego jakoś obejść, tzn. czy licencjat z Polski na prawdę się nic a nic nie liczy, czy można go w jakiś sposób jednak 'zrobić' znaczącym? Jejku, późno juz a ja zmęczona jestem po całym dniu na uczelni i bieganiem z załatwianiem praktyk, także prosze mi wybaczyć moją zawiłość myślenia o tej porze ;)

do natasha07va: no właśnie gdzieś mi się przewinęło już słowo 'transferować' licencjat, ale nie wiem za bardzo na czym to polega i jakie muszę podjąć pierwsze kroki by to zrobić (może gdzieś na jakiejś stronce jest to opisane? Bo nie chciałabym Was męczyć z odpowiedziami. Ja szukałam w googlach, ale nic na ten temat konkretnie nie znalazłam :D ) A co do tłumacza, to gdzieś czytałam czyjąś wypowiedź, że w USA nie ma takiego czegoś jak 'tłumacz przysięgły', czy nie wiesz może czy to prawda?

Słuchajcie, bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi, jesteście strasznie pomocni :) jeśli ktoś miałby jeszcze ochotę odezwać się w tym temacie to zapraszam. Każda najmniejsza rada jest dla mnie na wagę złota :)

Pozdrawiam Was serdecznie :rolleyes:

Link to comment
Share on other sites

Co do tlumacza przysieglego to sa to slowa Kariny, wiec mozesz uwierzyc. Jak dobrze pamietam, to pisala Ona o tlumaczach dla roznych urzedow, np DMV ma swoich itd, wiec jacys tlumacze sa, choc to zapewne mala ilosc.

Co do szkoly to szczerze powiem, ze nie mam pojecia, ten proces dopiero przedemna i mialem nadzieje, ze ktos inny cos opowie o tym. Z tego co mi wiadomo, to ogolnie polski mgr to tam bechelor, ale w wielu, badz nawet wszytskich przypadkach trzeba zdac klasy ESL (English as a Second Language czy jakos tak), no chyba ze ma sie TOEFLa zrobionego. Na forum zapewne cos jest na ten temat, wiec poszukaj dobrze.

Powodzenia.

Link to comment
Share on other sites

coz, zawsze twierdzilem ze humanisci sie do niczego nie nadaja.

Pomysl co chcialas po studiach robic w Polsce i prawdopodobnie prawie to samo mozesz robic za granica. No chyba ze nie mialas pomyslu i poszlas na pale bo to bylo modne i ci pasowalo.

Mozesz sprobowac sie zaczepic w roznych ogranizacjach miedzynarodowych, osoby ktore znam po filologiach czesto tak robia.

Link to comment
Share on other sites

Za rok wychodzę za mąż za Amerykanina

Dlaczego za rok a nie teraz ? Tym Bardziej ze

Niestety nie mogę zostać w Polsce dłużej i robić magistra, bo wiąże się to z rozłąką z ukochanym a tego nie chcę
(jego praca wymaga pozostania w USA od sierpnia 2011)

Jaka praca ?

Co do stanu, w którym planujemy mieszkać, jeszcze dokładnie nie wiem, ale narzeczony mówił coś o Hawajach

Mowil Cos ?? Nie rozumiem??

Jak dlugo sie znacie?

Ile ma lat?

Who Is This Guy ????

Link to comment
Share on other sites

Paulina i co z tego ze tak duzo jest Polakow zagranica jak sie nie trzymaja razem?....pamietaj ze jak Polak Ci nie zaszkodzil to juz Ci pomogl...taka jest rzeczywistosc a ze nie ktorym sie udaje czy to w rodzinie czy tez przy znajomych jakos tam zyc to jest to inna historia ,,bywa tak ze mozna kogos dobrego spotkac ...

Link to comment
Share on other sites

coz, zawsze twierdzilem ze humanisci sie do niczego nie nadaja.

Pomysl co chcialas po studiach robic w Polsce i prawdopodobnie prawie to samo mozesz robic za granica. No chyba ze nie mialas pomyslu i poszlas na pale bo to bylo modne i ci pasowalo.

Mozesz sprobowac sie zaczepic w roznych ogranizacjach miedzynarodowych, osoby ktore znam po filologiach czesto tak robia.

prosiłabym swoje uwagi na temat tego czy humaniści się do czegos nadają czy nie zachować dla siebie, chyba, że sprawianie komuś przykrości sprawia Ci przyjemność, ale to już Twoja sprawa... Osobiście nigdy nie trafiłam na przypadek, gdzie fizyk uczyłby też polskiego a chemik angielskiego... więc widzisz, dla mnie humaniści są tak samo potrzebni... Ale zostawmy ten temat w spokoju, możemy go wałkować w innym wątku.

Owszem miałam pomysł i kierowałam się swoimi umiejętnościami a nie 'modą'. Chcę robić to, co mi wychodzi najlepiej. Dziękuję za pomysł z organizacją międzynarodową, pomyślę i o tym :)

Do sly6: tak, słyszałam o tym, że lepiej aby Polak od Polaka trzymał się z daleka za granicami ojczyzny. To smutne.

Do Bud Light: pomińmy te fakty, i tak one nic nie wniosą do rozmowy. Wiem, że na każdym forum musi byc osoba, ktora lubi dokuczyć, wyśmiać i żartowac sobie z kogos kto o coś pyta. Ok, może będę tolerancyjna.

Saka: Dziękuję Ci bardzo za informację, postaram się też gdzieś głębiej poszukać, może na forum znajdę coś więcej o tym.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...