Jump to content

4 Jablka W Walizce=300$


ASKA4

Recommended Posts

http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/mandat-na-lotnisku-za-jablka-w-bagazu

"300 dolarów mandatu za przywiezienie w bagażu czterech jabłek dostał na nowojorskim lotnisku pan Kazimierz, który przyleciał z Warszawy. Uczulamy naszych czytelników, że nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich przestrzegania. Przed każdą podróżą należy zapoznać się z listą produktów, które można przewozić, by uniknąć przykrych niespodzianek na granicy.

Pan Kazimierz leciał w sobotę z Warszawy do Nowego Jorku, lądował na lotnisku JFK.

"Przed wyjazdem żona włożyła mi do walizki cztery jabłka – mówi nasz czytelnik. – Były w głównym bagażu, nie podręcznym. W Warszawie normalnie mnie przepuścili, nikt nic nie powiedział".

W deklaracji celnej wypełnianej w samolocie pan Kazimierz nie wpisał owoców, bo nie wiedział, że trzeba.

"Gdy już wysiadłem na lotnisku, celnik wziął mnie na bok i w rękawiczkach wyjął z walizki te nieszczęsne cztery jabłka i wyrzucił je do śmietnika – mówi pan Kazimierz. – Myślałem, że na tym się skończy, a on wypisał mi jeszcze mandat w wysokości 300 dolarów. Zdenerwowałem się, zacząłem mu tłumaczyć, że nie wiedziałem, że nie wolno przewozić owoców. Powiedziałem mu, że jestem emerytem, więc obniżył mi mandat do 175 dolarów. Tyle pieniędzy za cztery jabłka! – żali się pan Kazimierz.

Amerykańskie przepisy celne jasno stwierdzają jednak, że wśród produktów, których nie wolno przewozić przez granicę, są także owoce.

"Jest nam bardzo przykro, że musimy zabierać państwu produkty żywnościowe z bagażu. Nie mogą one być wwożone do USA, bo mogą zawierać szkodniki zwierzęce i roślinne oraz choroby – czytamy na stronie internetowej Urzędu Celnego i Ochrony Granicy USA www.cbp.gov.

Oprócz materiałów niebezpiecznych, łatwopalnych czy broni wwozić nie wolno też żywności, w tym mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego, owoców, warzyw, roślin, ryb i ptaków. Przepisy dopuszczają wyjątki, ale wtedy trzeba wcześniej zgłosić produkty w deklaracji celnej i muszą one zostać poddane badaniom na obecność szkodników jeszcze przed wylotem lub mieć odpowiednie zaświadczenia."

Link to comment
Share on other sites

Rodzina jechala samochodem z Kanady do NYC przekraczali granice w Niagarze i mieli przy sobie pomarancze na droge. W tamtym roku jesienia (dla scislosci)

Musieli wyrzucic bo mogliby czasem przewiezc grzyb na nich do USA, totalna bzdura!

Przepis jest jaki jest ale wszyscy wiemy ze jest totalnym nonsensem

Wszystkie zarazy przywozi sie za zgoda rzadu w wymianie handlowej (NAJWIECEJ Z CHIN!!!)!!!

Link to comment
Share on other sites

Pisalem o tym w watku o oscypkach, ale znalazlo sie kilku madrali co to im sie udalo przewiezc kielbase. w CVG ostatnio _wszystkich_ po wyjsciu z samolotu z Paryza przepuszczali przez przeswietlarke u tych z Agricultural - caly B767-300ER. Nie bylo tak ze sie oddawalo niebieska kartke customs i do domu - kazdy szedl na przeswietlarke.

Link to comment
Share on other sites

W San Francisco widać prawie tego nie przestrzegają. Mam znajomych, którzy przywożą z Meksyku przeróżne cuda, od chlebów i bułek po owoce, a nawet mięso (gotowane co prawda), a także sery i liście tytoniu w ilości kilku kilogramów na walizkę! W Meksyku można też kupić większość lekarstw bez recepty (w tym te, na które w USA takowej się wymaga), więc tabletki, pastylki i żele przywozi się w hurtowych ilościach. Ostatnio mieli też 3 psy z gipsu (skarbonki) naturalnej wielkości i 6 hamaków. To tylko skarby z ostatniej podróży, nawet nie chce wiedzieć co jeszcze wwożą. Zgłosiliśmy w deklaracji celnej, na granicy psy postukali czy czasem nie mają czegoś w środku, reszty nawet nie chcieli zobaczyć, uwierzyli na słowo i pożyczyli miłego dnia.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...