Jump to content

Dzieci A Emigracja


Guest miqhs

Recommended Posts

Guest miqhs

Nie znalazłam wątku poświęconego dzieciom, jeżeli jest takowy to proszę moderatorów o usunięcie mojego.

Mówimy często o dzieciach przy okazji innych tematów, ale one zasługują na szczególne zainteresowanie. Jak się dostosowały, jak przebiegła podróż samolotem, jak szkoła, język, znajomi, jakie wrażenia po zmianie warunków życia, jakie kłopoty z adaptacją? Słyszę bardzo często opinie, że dzieci się wspaniale adoptują i szybko uczą języka, czy tak rzeczywiście jest?

Zapraszam do dyskusji i dzielenia się doświadczeniami.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 20
  • Created
  • Last Reply

to co czytasz to jest pewna czesc,to co ktos chce napisac ;)

a jak wiadomo to jest roznie,nie wiem czy ktos Ci napisze o problemach,trudnosciach bo to czasami trudno jest pisac lub tez zobaczyc ze to jest trudnosc .

Ty sama znasz swoje dzieci i wiesz co moga,co potrafia i gdzie maja i moga miec problemy

czasami pod czas pobytu zagranica te problemy znikaja lub tez sie robia wieksze

zobacz na doroslych.,co czasami sie znimi robi .

Link to comment
Share on other sites

Co prawda nie emigracja a placówka ale dla dzieci to bez różnicy ;)

Dwójka dzieci, dziewczynki - ówcześnie 5 i 14 lat.

Lot samolotem - tu akurat był luz bo obie przyzwyczajone do latania.

Jesli chodzi o język - młodsza nie umiała wcale, starsza tyle co w szkole (ale ma zdolności językowe ) . W obu przypadkach najtrudniejszy był pierwszy krok ;) - pierwsze samodzielnie zadane pytanie w sklepie itp. Natomiast najciężej jest chyba jak rodzice sa w pobliżu. Ani w jednym ani w drugim przypadku nie było problemu w towarzystwie rówieśników. Młodsza miała trudniej bo nic nie umiała, wiec na początku, w KG milczała ale bawiła sie z dziećmi i lubiła tam chodzić. Starsza juz przy pierwszym spotkaniu z rówieśnikami omawiana oglądane seriale. Po miesiącu obydwie rozmawiały juz na luzie.

Żadnych płaczy, lęków - dziewczynki zadowolone. Bardzo im pasuje amerykańska mentalność, rówieśnicy oraz podejście szkoły - inne zasady nauczania, inne podejście nauczycieli. Obie swietnie sie uczą, starsza jest honor student, mają przyjaciół. Po dwóch latach młodsza gdzieś po drodze straciła polski akcent, co jest w sumie dziwne w tym wieku, starsza ma słuch absolutny wiec żągluje akcentami jak chce ;) Jest naprawdę fajnie. Faktem jest ze dziewczynki trafiły do bardzo dobrych szkół co tez ma znaczenie.

Dzieci są bardzo plastyczne i otwarte na świat, adaptacja jest w ich przypadku łatwiejsza. Ale bywają wyjątki. Corka znajomych nie ma problemów jako takich, ale bardzo chce wracać do Polski, bo tęskni za swoim życiem, jakis syn znajomych znajomych kompletnie sie nie odnalazł i nie mogł sobie poradzić w szkole do tego stopnia ze wrócił do Polski zamieszkać z babcią. Zdarzają sie i takie przypadki, ale jest ich chyba zdecydowanie mniej.

Link to comment
Share on other sites

ale jednak sa takie przypadki o ktorych cicho,jakby nie istnialy

a jednak nalezy tak samo pisac o tym.ze sa problemy

kto wie ile jest takich przypadkow ze dzieci maja problemy jesli rodzice nie pisza o tym-nie chca pisac ..

Link to comment
Share on other sites

@sly - Ty już jak coś powiesz to powiesz ;)

Pewnie, że są rożne sytuacje, rożni ludzie, na świecie są czarni, biali, żółci, czerwoni i wszelakie mieszanki, są bogaci i biedni, są mądrzy i głupi, są sprawni i niesprawni, są dobrzy i źli, są zaradni i ciapy, zdarzają się przestępstwa, morderstwa, złe uczynki, dobre uczynki, są pomagający i ci którzy przechodzą obok bez wahania, są ci co pomocy potrzebują i tacy co pomocy nie chcą. Są tacy którzy sobie poradzą zawsze i wszędzie, są tez tacy, którzy nie poradzą sobie nigdzie.

Oczywiście, że są przypadki, że dzieci mają problemy - w Polsce, w USA, we Francji, w Hiszpanii, we Włoszech - w każdym zakątku świata.

Temat jest - jak się dzieci adaptują do warunków w USA na emigracji - myślę, że chodzi o to, żeby opisać swoje doświadczenia. Każdy jest świadomy, mając dzieci, że mogą być rożne problemy, nie tylko związane z emigracją.

Generalnie dzieci są otwarte na świat i szybciej u nich przebiega proces adaptacyjny. generalnie - co nie znaczy, że nie zdarzają się wyjątki. Może znajdzie się tu osoba, która opisze jakieś problemy adaptacyjne dziecka - czasem mogłoby to bardzo pomóc osobom wyjeżdżającym z dziećmi - na co zwrócić uwagę itd. W moim przypadku było bardzo bezboleśnie, no ale u mnie i przedszkole w Polsce nie było żadnym problemem, a jednak wiele dzieci płacze - ja uważam, że to kwestia podejścia rodziców a nie dzieci - im bardziej rodzic przezywa pójście dziecka do przedszkola, waha się i martwi - tym większe szanse, że dziecko będzie czuło się niepewnie i większa szansa na łzy i problemy. Podobnie pewnie jest przy wszystkich aspektach życia - starajmy się dzieciom przedstawiać życie jako ciekawą przygodę a nie świat pełen zła czyhającego z każdej strony, a nasze dzieci będą bardziej radosne i otwarte na nowe doświadczenia i na innych ludzi.

PS - czasem @sly mam wrażenie że piszesz byle coś napisać. Często pomagasz, owszem, ale czasem to ani zrozumieć nie idzie, ani sensu nie ma.

Link to comment
Share on other sites

dlatego tez czekam na te posty z trudnosciami ..

jak sobie pomoc,co zrobic ...aby nie powstalo wrazenie ze jak nie ma tego typu postow to jest wszystko dobrze-fajnie :)

malo kto pisze o trudnosciach a jak pisze ktos to ktos inny zaraz pisze to po co tam siedzisz,jestes jak jest tak zle?

Link to comment
Share on other sites

malo kto pisze o trudnosciach a jak pisze ktos to ktos inny zaraz pisze to po co tam siedzisz,jestes jak jest tak zle?

Taka prawda,ludzie boja sie mowic i pisac o tym co jest zle,bo zostaja zaraz zlinczowani,ze jak sie nie podoba to niech do innego kraju wyjada,bo 90% przypadkow sie nadal wydaje,ze Ameryka jest rajem na ziemi i tu nie moze byc zle.

Co do przystosowania dzieci to nie wypowiem sie,bo moja corka sie tu urodzila,znala angielski zanim poszla do szkoly,wiec nie moge nic powiedziec.

Link to comment
Share on other sites

Nie znam przypadkow zeby dziecko ZLE zaaregowalo na imigracje do USA. Jezeli rodzice nie rozpaczaja, sa nastawieni pozytywnie, podchodza do tych wszystkich zmian i nowych przezyc/wrazen pozytywnie, to dziecko tez bedzie tak reagowalo. Zawsze polecam to rodzicom ktorzy przyjezdaja tu z dziecmi: badzcie czuli na ich potrzeby. Rozmawiajcie z nimi na temat co mysla o tym co widza. Interesujcie sie ich reakcjami, wtedy dziecko bedzie bardziej szczere. Niech dziecko wie, ze niektore rzeczy was dziwia, ze wy tez przyzwyczajacie sie. Traktujcie to tez jaka wspolna przygode. Nie badzcie za bardzo wymagajacy. Nadasane dziecko moze po prostu byc zmeczone psychicznie - bo nowe realia, inny jezyk, innosc WSZYSTKIEGO - to robi wrazenie na dziecku i przesuniecie sie wymaga jednak wielkiego wysilku. Pozwalajcie dzieciom ogladac sporo TV - bardzo podciagnie ich znajomosc jezyka! Zachecajcie, zeby dziecko przystapilo do klubow w szkole lub do druzyn sportowych. To bardziej wciagnie ich do zycia szkolnego, wyrobi znajomosci.

Plusem szkol w USA to jest ze w wielu dziedzinach one SA na nizszym poziomie niz w Polsce wiec dzieci polskie tu szybko adaptauja sie akademicznie. Drugim plusem jest to, ze w okolicach duzych miast, dziecko-imigrant ktore zna malo albo w ogole nie zna jezyka to nie jest cos nowego. Szkoly maja programy English as a Second Language, szkoly za przyzwyczajone do potrzeb takich dzieci. Fakt, te dzieci czesto beda z pochodzenia latynosi lub azjaci, ale to juz inna bajka.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Podłączam się pod temat. Jak wygląda przyjęcie dzieci w połowie roku szkolnego, czyli np. po pierwszym semestrze. Kiedy w USA kończy się właśnie pierwszy semestr ? Z tego, co słyszałem często dzieci są wstawiane do klas wyżej, czyli rocznikowo do swoich rówieśników (dotyczy dzieci, które już chodziły do szkoły w Polsce). Czy obligatoryjnie trzeba od początku roku szkolnego? Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...