Jump to content

Recommended Posts

Witam wszystkich serdecznie :)
Zdecydowałem się szukać poszukać tutaj rady, bo brakuje mi już pomysłów; ale od początku...

Posiadam GC, do niedawna miałem rodzinę w stanach, aktualnie wszyscy są w Polsce (dziadkowie zjechali na starość, matka nie chce zostawić obecnego partnera w Polsce)
Dwa lata temu poznałem dziewczynę, która od dziecka marzyła o podróży do USA. Nigdy jednak nie nalegała na podróż tam, bo pochodzi z raczej biednej rodziny, a ja starałem się z kilkoma znajomymi rozkręcić mały biznes IT, miałem wiele wydatków, raczej nie myślałem o tym żeby zafundować taki wyjazd jednak obiecałem jej, że kiedyś pokażę jej stany.

Niestety kiedy przyszedł ten moment (rok temu) zupełnie nie wiedzieliśmy na co się porywamy. Słyszeliśmy tylko, że prawie każdy dostaje wizę, więc podeszliśmy do tego "na luzie".
Ona oszczędziła sporo pieniędzy, ja miałem zająć się resztą. Moi dziadkowie jeszcze mieszkali w USA, więc pomyśleli że to wspaniała okazja żeby poznać może moją przyszłą żonę.
W takim oto sielankowym nastroju przystąpiliśmy do wypełniania formularza DS-160. Ogromnym rozczarowaniem było dla nas kiedy Aneta - bo tak ma ona na imię - dostała odmowę. Sporo łez się polało, twierdziła że to na pewno wszystko jej wina (jest bardzo nieśmiała).
Gafa: na pytanie w jakim celu jedzie powiedziała: na wycieczkę i odwiedzić babcię chłopaka, konsul: wycieczkę do babci, ona: tak.

Później dowiedziałem się trochę więcej i okazało się, że wszystko było "nie tak". Jej rodzice zarabiają minimalną krajową, ona zarabia 2100 brutto, jako adres docelowy podaliśmy dom moich dziadków, nie była wcześniej za granicą, oznajmiliśmy że chcemy polecieć razem i że ja mam GC (konsul o zapytał czy jej partner ma wizę). Tak więc jak widać z punktu widzenia konsulatu należała się odmowa i to z przytupem.

Kilka miesięcy później podjęliśmy drugą próbę. W międzyczasie mój mały biznes miał fazę rozkwitu więc na "otarcie łez" odwiedziliśmy Rzym i Trogir(Chorwacja). Pomyślałem też, że wynajmę firmę prawniczą, żeby nam z tym pomogła. Dziadkowie już w tedy zjechali do Polski więc tym razem celem był Red Roofs Motel. Niestety ów firma pomogła bardzo mało. Kontakt był fatalny, informacje przesyłane "schematycznie". Wszelkie pytania ignorowane, bo "na indywidualny plan przyjdzie czas na końcu". Udało nam się dowiedzieć co zrobiliśmy źle, doradzono nam żeby Aneta mówiła, że mieszkamy razem i kilka innych ciekawych rzeczy. Szczerze mówiąc już i tak szukałem mieszkania, więc zanim byśmy odwiedzili USA pewnie byśmy razem mieszkali. Ciekawą sprawą było, że mimo kilku prośby nie o przesłano mi osobistej kopii jak został wypełniony przez firmę f. DS-160.

Ostatecznie Aneta znów dostała odmowę. Pani Konsul ledwie ją rozumiała, niektóre rzeczy Aneta musiała powtarzać kilkukrotnie, a po minie Pani Konsul i tak miało się wrażenie że nie jest przekonana czy rozumie. W każdym razie zadała tylko 3 pytania: ile Aneta zarabia, ile zarabiają rodzice - tutaj powiedziała, że nie mieszka z rodzicami tylko ze mną - ot niespodzianka! Firma doradziła, żeby mówić że mieszkamy razem a wpisała adres jej rodziców jako adres zamieszkania xD Tak to jest jak najpierw wysyłają formularz a potem nadchodzi "czas na plan indywidualny". Pytanie trzecie - państwa, które odwiedziła. Oczywiście w kwestii zarobków nic się nie zmieniło więc jak wcześniej wspomniałem - odmowa.

Dzisiaj było nasze trzecie podejście. W styczniu pojechaliśmy do Austrii, oświadczyłem się tam Anecie. Mieszkamy razem w mieszkaniu, które kupiłem(a raczej odkupuję na raty od ojca).
Zawarliśmy nowy adres w formularzu, wpisaliśmy że do USA chcemy lecieć razem, że ja płacę za bilet (Anety oszczędności rozeszły się podczas wcześniejszych podróży), chcemy lecieć na tydzień, zatrzymamy się w motelu, w sumie odwiedziliśmy od pierwszej próby Włochy, Chorwację, Słowenię(tylko jaskinię Postojna) i Austrię, zarobki Anety wzrosły tylko do 2300 brutto. Mimo to kolejna odmowa. Tylko dwa pytania: 
1) co się zmieniło od ostatniego razu, odp: zaręczyny, wspólne mieszkanie, odwiedzona Austria, mały wzrost zarobków,
2) gdzie była za granicą - znów odpowiedź, że w Austrii, a wcześniej Włochy, Chorwacja i Słowenia.
Aneta już chyba zrezygnowała, mówi że nie, ale chyba obwinia się za każdą odmowę. Szczerze mówiąc mi też kończy się cierpliwość, ale obiecałem jej i wiem, że to jej marzenie. Chciałbym za kilka miesięcy spróbować jeszcze raz, ale nie wiem już co trzeba zrobić żeby tę wizę dostać. Nie mamy wpływu na to ile ona zarabia, a moje zarobki nie specjalnie obchodzą Konsulów. Chyba, że problemem jest to, że chcemy lecieć razem, a ja mam GC więc "na pewno tam już zostaną". Tylko co, mamy wpisać że leci sama i płaci sama za wycieczkę, na która budżet to $3500-4000 ze swoich 2300zł brutto? Bo to by było chyba głupie, gdyby ona leciała sama, a ja bym fundował. A może problem leży w jeszcze innym miejscu?

Czy ktoś jest w stanie doradzić? Każda pomoc się przyda.
Pozdrawiam wszystkich :)

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 45
  • Created
  • Last Reply

problem jest taki ze kazda wizyta jest wpisana i juz wpisane ze jesteście wspólnie i dobrze myślisz GC to zostaniesz wspólnie z nią w USA a to czasami trudno jest obalić . Każda odmowa zwiększa szansę ze coś nie gra . Tutaj dobra firma może nie pomóc bo Konsul daje wizy a jak widać są narazie na nie.

Link to comment
Share on other sites

Po trzech odmowach to ja juz bym szczerze mowiac nie probowala dalej... Moze za kilka lat.

A tak przy okazji, masz zielona karte - utrzymujesz swoja rezydenture w USA? Bo z postu wynika, ze zyjesz i pracujesz w PL... 

Link to comment
Share on other sites

Tego się obawiałem :(
Moja babcia uspokaja nas, że ktoś tam z mojej dalszej rodziny za piątym razem dostał i że czasem "muszą sobie po prostu zarobić". Zaczynam się jednak bać, że to wszystko są pieniądze w błoto już teraz.
Dlatego jeśli ktoś miałby jakikolwiek pomysł co możemy zrobić, będę bardzo, bardzo wdzięczny.

Link to comment
Share on other sites

Tak, żyję i pracuję w Polsce. Wcześniej studiowałem i odwiedzałem dziadków co 9-11 miesięcy, tak utrzymałem kartę. Teraz raczej już jej nie utrzymam, bo nie sądzę żebym jeździł sam do stanów, a nie myślę się też tam przeprowadzać. Tak więc tym bardziej czwarta próba raczej będzie nasza ostatnią.

Link to comment
Share on other sites

Oj wtedy by byla tragedia. Dziewczyna przeszlaby granice, a ciebie odeslaliby do domu z nie wazna zielona karte.

To juz najbardziej pechowa opcja. :P

A tak szczerze - Moze opcja byloby to zebys ty zrzekl sie zielonej karty (oficjalnie) i wystapil razem z dziewczyna o wizy turystyczne. Jesli konsul sie obawial wczesniej, ze chcecie tam razem wyjechac na stale to moze to pokazaloby ze nie macie "immigrant intent"?

Link to comment
Share on other sites

Roelka, jest to jakiś pomysł, ale czuję że by nie wypaliło. Juz mam wizję jak mimo to oboje dostajemy odmowy, ja łapię się za głowę bo sporo pieniedzy przepadło plus cały dzień w podrózy. Babcia dostaje szału, bo tyle się namęczyła zeby załatwić mi GC, a ja się jej po prostu zrzekłem. Choć i tak już jest zła, że nie chcę tam jechać na stałe. Mimo to jest to jakaś myśl, może warta przynajmniej konsulatcji z rodziną, dziękuję :)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...