Jump to content

co "ciekawego" ludzie chcieli zabrac na poklad sam


pawelkrk2

Recommended Posts

podczas mojej odprawy na JFK zatrzymali Polaka co w kieszeni w spodniach mial kilkanascie ok 8cm gwozdzi :( zapytany po co mu to powiedzial ze wiezie je jako prezenty dla znajomych :shock: swoja droga to tak dziwnego czlowieka jeszce nei spotkalem. balem sie z nim leciec tym samolotem ;)

Link to comment
Share on other sites

No ten temat duzo ciekawszy od tego ze amerykanie sa glupi :D ok bedzie hit: 4 lata temu na lotnisku w polsce facetowi wyjeli sloik... a w nim pszczoly :())) myslalem ze umre... facet chcial zawiesc pszczoly do us ;)

Link to comment
Share on other sites

mnie sie kiedys koles spytal ( juz po wyladowaniu i odebraniu bagazu, ale przed mozliwym jeszcze przeswietleniem ) czy nie bedzie mial problemu z walizka (a byla sporych rozmiarow ) w ktorej ma pare tysiecy plyt z programami, filmami etc. :shock:

chyba nic nie powiedzialem

Link to comment
Share on other sites

Bylam przy deportacji czlowieka, ktory wiozl z Polski 2 walizki dlut i innych narzedzi dla stolarzy. Tlumaczyl sie oficerowi imigracyjnemu, ze w koncu jedzie tu turystycznie a robota w drewnie to jego hobby. Zawrocono go do Polski.

Ale ostatnio moja klientka przywiozla mi z Polski 2 duze oscypki, sloik miodu, kielbase krakowska suszona i .... kierpce dla mojej corki. :( Nie mam pojecia jak to przewiozla ale jakos to zrobila ;)

Link to comment
Share on other sites

Sa hity mocne... ale powiem wam inny z ambasady jakis miesiac temu przyszedl facet bo mial promese na iles tam lat i jezdzil sobie do stanow i mu sie konczyla za jakis czas wiec przyszedl przedluzyc,... ok sprawdzanko... a tu szok... faceta nawet w systemi nie ma w zyciu w ambasadzie nie byl.... no to do pokoju zwierzen,... przyznal sie ze kupil wize i nie chcial drugi raz placic to do ambasady przyszedl przedluzyc....

Ja kiedys jeszcze widzialem jak na lotnisku taka strasza pani urzadzala lament bo jej ciasto zabrali z bagazu malo sie nie kladla z rozpaczy na ziemie :( a ten facet od pszczol to cos krzyczal ze to w celach leczniczych ;)

tak szczerze mowiac za kazdym razem jak widze jakas akcje jak ludzie przewoza rozne rzeczy z polski szczegolnie te goralskie rzeczy ale nie tylko to nonsens,.. przeciez to samo mozna kupic na greenpoint albo w chicago tez mysle bez problemu wiec po co sie ciagnac i ryzykowac....

Link to comment
Share on other sites

To co ja mam w takim razie powiedzieć - będę za tydzień wiozła do USA... starą, podartą pościel która "przynosi szczęście" mojemu synowi :( Mam nadzieję że ominie mnie rozpakowywanie walizek przy celniku, bo się ze wstydu spalę.

Link to comment
Share on other sites

Facet ktory juz mieszka w Stanch dobrych kilka lat, poprosil znajomego Amerykanina, ktory wybieral sie do Polski na wakacje, o mala przysluge. Chcial podac do kraju niewielki drobiazg dla rodziny. Jakie bylo zdziwienie Amerykanina gdy drobiazg okazal sie calkiem sporej wielkosci pila lancuchowa :( ktora mozna drzewa scinac.

Link to comment
Share on other sites

Gdybym miała podać przykłady tego co ja oraz znajomi przewoziliśmy "dla kogoś" to wyszłaby z tego całkiem spora książka. Ja w obecnej chwili po prostu odmawiam brania większych i cięższych rzeczy, najwyżej jakieś drobiazgi biorę. W zeszłym roku doszło do absurdalnej sytuacji - prezentów dla całkiem mi obcych ludzi miałam prawie tyle samo co wlasnego bagażu. Żeby to jeszcze coś naprawdę sensownego było. Ale darujcie - kto przy zdrowych zmysłach wysyła do USA antyperspiranty w ilości 6 sztuk? ;) A już kompletnie nie rozumiem po kiego grzyba aspirynę do Stanów słać. Wysłanie albumu pocztą majątku nie kosztuje, a dla mnie spory kłopot, też odmawiam.

Ale jestem świnia :(

Link to comment
Share on other sites

  • 2 years later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.






×
×
  • Create New...