Jump to content

Życie W Usa - Polak Polakowi Wilkiem?


Nigella

Recommended Posts

Nie wiem, czy to dobry dział na taki temat i nie wiem, czy taki temat przypadkiem się już nie pojawił, ale zaryzykuję. Jestem w USA niecałe osiem miesięcy, nie jest to mój pierwszy raz (wcześniej bywałam turystycznie, teraz - na stałe). Od kiedy pamiętam jestem ostrzegana przez Polaków przed... innymi Polakami. "Nikt w Ameryce nie oszuka Cię tak jak inny Polak", "uważaj na Polaków", "nie trzymaj z Polakami" - nie mówią tego ani Amerykanie, ani przedstawiciele innych narodów, a sami Polacy (wypowiedzi w podobnym klimacie pojawiają się także na tym forum). Fakt, w tej chwili nie mam zbyt dużego kontaktu z Polakami, jednak ci, których poznałam, są naprawdę w porządku - normalni, na luzie, bez zadęcia i udawania, że "u nas w Ameryce śpimy na dolarach". Skąd więc klimat straszenia się nawzajem i ostrzegania przed rodakami? Naprawdę mieliście jakieś przykre doświadczenia czy tylko słyszeliście od znajomych, że "z Polakami to lepiej nie trzymać"?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 31
  • Created
  • Last Reply

temat rzeka ze tak powiem,to ze Polak cos robi to czlowiek sie do tego przywyczail

ale dlaczego Amerykanin,Kanadyjczyk tak robi podobnie i nie mam na mysli osob co maja korzenie Polskie..

jak ktos mial cos przykrego to zaraz ktos sie znajdzie co powie ze za duzo sobie ktos myslal,ze moze cos mial wydumane

bo mozna miec cos wyznaczone,powiedziane ale zycie pokazuje cos innego i wtedy jak ma sie widziec Polakow-ludzi poznanych?

Nie kazdy tez Polak okazal sie taki jak opisywane wyzej ,to juz zalezy od szczescia :)

Link to comment
Share on other sites

forum a zycie w realnym swiecie

jak kto jest mozliwe ze ludzie szukaja pomocy i jakos pomoc dostaja po forach a w zyciu realnym to nie zbyt dobrze widac ..przeciez tutaj tez sie traci swoj czas w pewien sposob ,tutaj tez mozna ludzi oklamywac,olewac lub tez robic co sie chce,do tego nie widac kogos ,,a jednak tak sie nie dzieje..fakt roznie jest z uzytkownikami na forach ale ...

Link to comment
Share on other sites

Każdy ma różne doświadczenia. Jestem zdania, że postawa roszczeniowa zaszczepiona w Polsce tu, ze względu na to, że w zasadzie "wszystko wolno", powiększa się jeszcze bardziej. A, że sie nie jest "u siebie" to można i bardziej pokombinować i podkraść i pooszukiwać.

Polaków, których spotkałam staram się omijać, ze względu na właśnie takie podejście życiowe, przeklinanie i zachowanie jak z rynsztoku i brakuje mi po prostu inteligentniejszych znajomych, ale to po prostu taki traf. Z tego całego omijania, wprowadziłam się właśnie do mieszkania, gdzie właściciel oraz sąsiedzi są Polakami. I co się okazuje? Przemili ludzie, ciężko pracujący, do rany przyłóż, otwarci i mili. Tak więc bywa różnie.

Link to comment
Share on other sites

O to obgadywanie za plecami, to bym sie tak nie wsciekala. Ludzie lubia roznosci plotki i tyle... jedne mniej lub bardziej krzywdzace. Co mnie denerwuje to naciaganie rodaka na kase. Mojej cioci zdarzylo sie tak, ze facet z Niemiec zaoferowal zalatwienie dobrej pracy, mieszkania i wyzywienia jej i jej mezowi po przedpłacie (2000 zł), skontaktowal sie z nimi najpierw e-mailowo, pozniej telefonicznie. Powiedzieli, ze sie zastanowia, po czym oddzwonili do owego pana i poprosili go o jego dane osobowe, jakis dokument, zeby sprawdzic czy jest wiarygodny. Koles rzucil sluchawke. Odpowiedz nasuwa sie sama.

Kolejna sytuacja rowniez zwiazana z moja ciocia, ktora obecnie przebywa za grania (Francja)... mieszka w sąsiedztwie z Polakami. Z niektorymi sie kumpluje, odwiedzaja sie nawzajemn itp. Wsrod nich byla jedna Polka, ktora rowniez zdobyla zaufanie mojej cioci. Kiedy moja ciotka pewnego dnia oznajmila, ze jedzie na urlop do Polski na kilka dni, owa polska znajoma poprosila zaby ciotka przywiozla jej pewne produkty z PL. Ciotka przywiozla wiec jej te zakupy (wartosc 300 zł) i wreczyla polskiej kolezance. Niestety ta, tlumaczac sie brakiem pieniedzy, powiedziala, ze odda kase za zakupy pod koniec miesiaca. Nagle kontakt sie urwal, przestala dzwonic, nie odpowiadala na telefony, nie przychodzila do mojej cioci w odwiedziny tak jak kiedys. Okazalo sie ze kobieta sie przeprowadzila do miasteczka nieopodal (ciotka zdobyla adres przez znajoma tamtej znajomej), wiec moja ciocia postanowila ja odwiedzic osobiscie i pewnego dnia zapukala do jej drzwi. Kobieta wyraznie zmieszana powiedziala "czesc! wiem, po co przyszlas, mam juz dla Ciebie te pieniazki, ale zupelnie o nich zapomnialam"... kase oddala, a ciotka wziela swoje i odeszla bez slowa.

W mojej malej miejscowosci, w ktorej mieszkam teraz tez widzialam jak dotychczas tylko dwojke polakow, parę, uslyszalam w supermarkecie, ze gadaja po polsku, pierwsze co chcialam zrobic, to sie odezwac do nich, zagadac, ale potem przypomnialam sobie jak to jest z polakami za granica, i pomyslalam, ze moze oni sobie nie zycza kontaktu z drugim rodakiem? Odeszlam wiec bez slowa.

Link to comment
Share on other sites

Generalnie jest tak ,że Polak Polakowi wilkiem .Jeśli Cię ktoś oszuka to na pierwszym miejscu Polak pracodawca ( sam tego kiedyś doświadczyłem).Polacy nie pomagają sobie nawzajem tak jak np.Rosjanie którzy są wspaniale zgrani ,to samo dot .Żydów którzy bardzo sobie pomagają . Najgorsi są Polacy przebywający w USA nielegalnie ( Polska wschodnia) ,wyżej srają niż d... mają. Ja staram się unikać kontaktu z Polakami ,na szczęście w pracy nie ma ani jednego ale w przeszłości pracowałem z Polakami i raczej mam złe wspomnienia.Oczywiście Polak Polakowi nie równy i można spotkać wspaniałych ludzi .Z mojego doświadczenia zawsze kłopoty były z Polakami pochodzącymi z Łomżyńskiego i okolic .Prawie każdy kablował do bosa i uważał ,że wszystko umie i na wszystkim zna się najlepiej :)

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że głównym powodem złych stosunków polsko-polskich za granicą i nie tylko, jest zazdrość. To chyba jedna z naszych

głównych wad narodowych. A bo ten ma ładniejszy dom, a tamten lepszą pracę i zarobki. Bardzo trudno będzie nam tę wadę wykorzenić.

Link to comment
Share on other sites

Z ciekawością przeczytałam Wasze wypowiedzi, ale zastanawiam się, czy to nie jest tak, że wobec rodaków jesteśmy bardziej wymagający - bo skoro Polak, to powinien nam pomóc, być miły, uczynny i tak dalej. To oczywiście piękna teoria i byłoby wspaniale, gdyby tak rzeczywiście było, ale... wszystkie zarzuty, o jakich piszecie (obgadywanie, naciąganie na pieniądze, postawa roszczeniowa, itp.), dotyczą także innych nacji (o ile nie bardziej).

Postawa roszczeniowa - gorszej niż u Afroamerykanów ;) nie widziałam. Wszystko się należy, bo jak nie, to wiadomo - rasizm! Wszelkiego rodzaju oszustwa, głównie jeśli chodzi o pieniądze, wypłaty, itd. - w tym przodują Amerykanie izraelskiego pochodzenia ;) Całkiem niedawno głośny był film "The Help" o służących w dawnych czasach - taki sam film można by nakręcić o dzisiejszych "pomocach domowych", które pracują w bogatych żydowskich domach (proszę mnie tylko nie posądzać o antysemityzm - mówię o osobach, które są dumne z tego, że są Żydami i na każdym kroku to podkreślają). Historie, jakie opowiadają kobiety pracujące w takich rezydencjach, mrożą czasem krew w żyłach. Owszem, zdarzają się "ludzcy państwo", ale to raczej rzadkość. Na porządku dziennym są rosnące - w przeciwieństwie do pensji - wymagania i wyrzucanie z pracy z dnia na dzień.

Obgadywanie - tu chyba nie ma reguły, moim zdaniem ludzie, którzy nie obgadują innych, w przyrodzie nie istnieją ;) Zastanawiam się po prostu, czy my wobec siebie - Polacy wobec Polaków - nie jesteśmy za bardzo wymagający. Czy przypadkiem nie oczekujemy cudów, a życie przecież jest jakie jest. Ok, zdarzyło mi się poznać tu Polkę, która przyjaźniła się z inną Polką - na co dzień milutko, kawka, ploteczki... ale gdy tylko ta druga wychodziła, od razu wielka zawiść: a skąd ona miała kasę na to nowe auto, a jak to możliwe, że bierze kredyt na mieszkanie, no jakim cudem! ;) Tu pewnie takie coś działa podwójnie - bo jeden patrzy na drugiego jak sobie poradził w tej mitycznej Ameryce... i jeśli ten drugi poradził sobie lepiej, to wiadomo, szlag człowieka trafia i zaczyna się obrabianie czterech liter.

Może są nacje, które cieszą się z sukcesu swojego obywatela - my Polacy na pewno do nich nie należymy i tu chyba jest pies pogrzebany. Wydaje mi się, że wielu Polaków kieruje się właśnie takim myśleniem - ja mam tak i tak to dlaczego inny Polak ma mieć lepiej?

Link to comment
Share on other sites

Tu gdzie mieszkam dlugo nie znalam zadnych Polakow. Ostatnio wlasnie przez przypadek poznalam polskie malzenstwo.Sa w porzadku ale tez nie do konca. Maja male dziecko w wieku mojego brzadca. Wiec chcac nie chcac spotykamy sie czasami zeby dzieciaki sie razem pobawily. Ta kobieta jest dosc dziwna. Powiedziala ze w zyciu nie bedzie gotowac amerykanskich dan, ze tylko polskie jej smakuja. Jej corka nie je nic co amerykanskie, wiec gotuje mu tylko i wylacznie polskie obiadki. Jak mowi do restauracji nie chodzi bo woli swoja kuchnie (choc mi sie wydaje ze nie chodzi ze wzgledu na to ze nie umie sie dogadac po angielsku). Ciagle powtarza jak bardzo nienawidzi Ameryki i ze w Polsce to jest najlepiej na swiecie. W takim razie czemu jeszcze tu siedzi? Wielu Polakow po przyjezdzie do US uwaza sie za lepszych od innych. Znam takiego goscia, ktory juz chyba wszystkie rozumy pozjadal. Jak to mi kiedys napisal, po wakacyjnej wizycie w PL mial niezly ubaw, bo dupy na niego lecialy bo przyjechal z Hameryki a rodakow nazywal zazdrosnymi Polaczkami. Wole chyba moich amerykanskich przyjaciol. Sa bardziej przyjazni i nie sa tak strasznie zazdrosni jak Polacy.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...