Jump to content

Odmowa wizy turystycznej - dużo wątpliwości


Recommended Posts

Hej,

to mój pierwszy post tutaj i brak mi z pewnością wiedzy, ale jestem potwornie rozżalona, dlatego pozwolę sobie szczegółowo opisać swój problem w nadziei na pomoc. Odmówiono mi wizy turystycznej na podstawie tego artykułu, który mówi, że rodzaj wybranej przeze mnie wizy najprawdopodobniej nie odpowiada moim prawdziwym zamierzeniom. Aplikowałam przez jedną z firm pośredniczących, bo bardzo zależało mi na porządnym wniosku - od 2 miesięcy jestem w związku z Amerykaninem, ale do tej pory to on przyjeżdżał do mnie. Chciałam go odwiedzić. Zgodnie z prawdą wypełniłam formularz, gdzie m.in. wpisałam, że moja umowa o pracę wygasła z końcem 2016. Mój plan jeszcze przed poznaniem chłopaka był taki, że nie przedłużam tej umowy i robię sobie trochę wolnego. Od początku do końca deklarowałam, że chcę do USA pojechać na wakacje na około miesiąc. Nie kłamałam, wpisałam status bezrobotnej, mimo, że teoretycznie jestem jeszcze studentką. Miałam plan podróży, wpisałam adres i dane chłopaka jako miejsce pobytu. Jedyna rada znajomych, jakiej posłuchałam, to to, aby nie mówić, że to mój partner, a jedynie znajomy, aby zminimalizować ryzyko odmowy w obawie o nielegalną imigrację. Zresztą związek z tak króciutkim stażem to bez przesady.

Pani konsul maglowała mnie blisko 10 (!) minut. Mój angielski jest dobry, ale i tak nawet nie dała szansy mi się odezwać po polsku. Zaczęła dopytywać o stan konta, który może nie jest super imponujący, ale tłumaczyłam jej, że gospodarz zamierza mnie utrzymywać na czas pobytu. Niestety nie wiem, jak to wygląda z tymi sponsorami, więc... miałam też bilet w jedną stronę, więc mimo tego, że podałam przewidywaną datę powrotu i się jej trzymałam, domyślam się, że to kolejny czynnik, który zaowocował odmową.

Niedługo kończę 25 lat, mam doświadczenie zawodowe, wyższe wykształcenie. Opowiedziałam, że mam tu rodziców i dom, jestem jedynaczką - miałam nadzieję, że w domyśle oznacza to, że również jedyną dziedziczką i jedyną osobą do opieki nad nimi. Miałam ze sobą kopię wpisu do księgi wieczystej potwierdzającego, że jestem współwłaścicielem nieruchomości, ale temat domu nie był drążony. Zostałam też wypytana o studia. W formularzu wpisałam, że studia skończyłam, bo z drugiego kierunku została mi tylko obrona, którą planuję na czerwiec, i to też pani konsul powtórzyłam. Dodałam też, że planuję magisterkę w Polsce, spytała nawet o kierunek, więc odpowiedziałam - znowu zgodnie z prawdą, a to kierunek dosyć niepopularny i niezwiązany z moimi dotychczasowymi studiami.

Czy dobrze się domyślam, że to kwestia pieniędzy i brak biletu powrotnego przesądziły? Kiedy podałam kwotę oszczędności, pani zacmokała i powiedziała, że to mi na pewno nie wystarczy i na nic były tłumaczenia, że będę utrzymywana. Co mogę zrobić, żeby przedstawić swoją sprawę lepiej? Planowałam założyć niebawem własny biznes, swego rodzaju kontynuację rodzinnej firmy i o tym też opowiedziałam, że to mój cel po powrocie do kraju. Nie mam kryminalnej przeszłości, jestem zupełnie zwyczajną osobą, ale wiem, że ta rozmowa poszła mi po prostu źle, dlatego bardzo bym prosiła o pomoc. Naprawdę zależy mi na odwiedzeniu chłopaka - czy on ze swojej strony może jakoś pomóc? Czy jest sens składać od razu ponowną aplikację? Przejrzałam kilka wpisów i przeraziłam się, widząc wiele opinii, że to niemądre, ale było drugie tyle mówiące, że to bez znaczenia. Czy teraz lepiej będzie samodzielnie wszystko wypełnić i nie bawić się w pośredników? Czy powinnam desperacko szukać pracy, żeby udowodnić większe powiązanie z krajem i lepszą sytuację materialną? I wreszcie - czy na pewno obstawać przy wizie turystycznej? Może pomyśleć o narzeczeńskiej? A może próbować wspólnie z chłopakiem szukać pracy w Stanach, żeby to tamtejszy pracodawca aplikował o wizę dla mnie?

Post na pewno chaotyczny i pewnie usłyszę "sama jesteś sobie winna, że się nie dowiedziałaś/schrzaniłaś rozmowę/itp", ale mam szczerą nadzieję, że pomożecie. Z góry bardzo dziękuję.

 

EDIT: Zapomniałam dopisać, że chciałam jechać tam na ok. miesiąc, ale pani konsul uparcie dopytywała, co zamierzam tam robić przez 2-3 miesiące i w ogóle nie słuchała, jak powtarzałam, że "pobyt do 1 miesiąca".

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 47
  • Created
  • Last Reply

1. Brak pracy.

2. Rodzice nie sa zadnym zwiazkiem z Polska.

3. Bilet w jedna strone (!!!!) Ogromny blad.

4. Zwiazek z Amerykaninem.

5. Fakt, ze to ON by sie tam utrzymywal przez ten okres.

Szczerze, to wszystko az krzyczy: "Chce emigrowac do USA!". Tak to bedzie widziala kazda osoba na tym forum i tak to tez widzial konsul. To ze aplikowalas przez jakas firme nic nie znaczy.

Szukwanie pracodawcy i staranie sie o wize pracownicza wedlug mnie jest strata czasu - Wiza pracownicza to pelno wymogow, ktore musisz spelnic ty i pracodawca. Do tego ilosc wiz jest ograniczona. Bez specjalnych umiejetnosci czy doswiadczenia nie ma szans.

Wizy turystycznej juz zapewne nie dostaniesz. Niestety, w systemie jestes juz oznaczona jako "potencjalny imigrant".

Wedlug mnie, jedyna opcja w tym przypadku jest wiza narzeczenska. Oczywiscie, jesli jestescie gotowi na slub w ciagu 90 dni od przylotu do USA.

 

 

Link to comment
Share on other sites

@Roelka, dziękuję za odpowiedź. Przy jakiej wizie zatem istnieje cały ten sponsoring, gdzie można wskazać, że osoba taka i taka będzie petenta utrzymywać?

Naprawdę nie chcę się poddać tak od razu. Rozumiem, że zawaliłam sprawę we wskazanych przez Ciebie punktach, ale czy nie ma zupełnie nic, co mogłabym zrobić dla wizy turystycznej?

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem fakt ze ukryłas, ze to twoj chłopak i wmawiałas im, ze znajomy ( a oni bardzo dobrze wiedzieli, ze kłamiesz) nie był dobrym pomysłem. Na dodatek znajomy Cię bedzie utrzymywać??? A co jesli znajomy zmieni zdanie? Nie masz pracy, wielkiej ilosci pieniedzy i bilet w jedna stronę, A co jesli sie Tobie cos stanie? Ustaw sie na miejscu konsula. Sama byś sobie wizy w takiej sytuacji nie dała. 

Link to comment
Share on other sites

Teraz, Keks napisał:

@Roelka, dziękuję za odpowiedź. Przy jakiej wizie zatem istnieje cały ten sponsoring, gdzie można wskazać, że osoba taka i taka będzie petenta utrzymywać?

Naprawdę nie chcę się poddać tak od razu. Rozumiem, że zawaliłam sprawę we wskazanych przez Ciebie punktach, ale czy nie ma zupełnie nic, co mogłabym zrobić dla wizy turystycznej?

Nic nie szkodzi probowac, ale szanse masz wyjatkowo marne. Bez zmiany czegokolwiek w Twojej sytuacji kolejne aplikacje to bedzie wyrzucanie pieniedzy w bloto.

A pomysl z biletem w jedna strone (jezeli faktycznie zamierzalas wracac) byl - za przeproszeniem - kretynski. Nawet jezeli otrzymala bys wize, to mialabys duza szanse na cofniecie przez CBP.

Link to comment
Share on other sites

Sponsoring istnieje przy wizach imigracyjnych - wlasnie jak wiza narzeczenska czy malzenska.

Przy wizie turystycznej nie ma zadnego sponsoringu.

Tak jak powiedzialam, w systemie juz jestes jako potencjalny imigrant, wiec watpie zebys byla zrobic cokolwiek zeby wize turystyczna otrzymac. Jak jestescie gotowi na slub, to wasza opcja jest wiza narzeczenska. Albo niech chlopak odwiedzi ciebie.

Dodam, ze bylam w bardzo podobnej sytuacji kiedy staralam sie o wize turystyczna. Chlopak Amerykanin finansowal mi podroz, mialam rodzinna firme na swoje nazwisko, papiery na wynajem domu... Nie mialam biletu w jedna strone, ale w ogole bilet to kwestia po otrzymaniu wizy. :P 

Normalnie otrzymalabym odmowe. Jedyne to co mi pomoglo to ze chlopak wowczas mieszkal i stacjonowal w Niemczech i razem lecielismy i razem wracalismy.

Chociaz to pewnie tobie nie pomoze, skoro juz dostalas jedna odmowe...

Link to comment
Share on other sites

Jak w takim razie wizy dostają osoby studiujące, które nie pracują...? Bilet w jedną stronę był "dobrą" radą i wyszłam, jak widać, jak Zabłocki na mydle :/ 

Okej, czyli w systemie wyglądam beznadziejnie, ale gdybym znalazła pracę i przedstawiła lepsze warunki finansowe? Kurczę no, wypadłam tam jak jedna wielka seria niefortunnych zdarzeń.

Link to comment
Share on other sites

Moge tylko gdybać w jaki sposob mi to pomoglo. Oczywiscie, konsul tutaj tez musial uwierzyc mi na slowo. :P Czyli uwierzyl, ze skoro moj chlopak MUSI wrocic z USA do Europy, to ja tez razem z nim wroce. Chociaz pamietam, ze w rozmowe dodal, ze gdybym chciala emigrowac to musimy starac sie o inna wize. I na wszelki wypadek ja dostalam tylko wize na 6 miesiecy (zazwyczaj wydawane sa na 10 lat).

Nie wiem czy jest mozliwosc zeby chlopak byl z toba na rozmowie.

No i nie wiadomo jak twoja pierwsza odmowa wplynie na to wszystko. Na pewno sprawy nie ulatwi.

Akty wlasnosci, zameldowanie... - to wszystko sa zwiazki, ale w twoim przypadku przewazyly inne kwestie. Czyli ten bilet w jedna strone i fakt, ze ktos cie tam bedzie utrzymywal.

Link to comment
Share on other sites

1 minute ago, Roelka said:

Akty wlasnosci, zameldowanie... - to wszystko sa zwiazki, ale w twoim przypadku przewazyly inne kwestie. Czyli ten bilet w jedna strone i fakt, ze ktos cie tam bedzie utrzymywal.

Rozumiem - a z biletami tak naprawdę to lepiej kupować roundtrip jeszcze przed rozmową z konsulem, czy nie kupować ich wcale?

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...