Jump to content

jak wyglada malzenska rozmowa o zielona karte


KW

Recommended Posts

hej

w lipcu zlozylismy wniosek o adjustment i za dwa tygodnie mamy z mezem interview i zaczynam sie powoli stresowac,

obawiam sie ze to troche poazniejsze niz rozmowa o K1 :)

mam w zwiazku z tym pare pytan?

1. Ile taka rozmowa trwa?

2. Czy to jest ponownie pan w okienku czy juz jakies bardziej ludzkie warunki?

3. czy zawsze procedura Adjustment of Status koczy sie interviw/rozmowa czy czasami mozna dostac green card bez. Moja kolezanka wlasnie dostala bez ale w stanie Waszyngton.

4. Co wiecie o office w Garden City, bo tam mamy rozmowe, Karina juz mnie kiedys troche nastraszyla ze niekonicznie daja decyzje od razu, macie jeszcze jakies inne doswiadczenia?

dzieki za wszelka pomoc

Krysia

www.fiance.republika.pl

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 31
  • Created
  • Last Reply

Opowiem jak wyglądało u mojego brata i znajomych :)

1. Rozmowa trwa różnie w zależności od:

- humoru przesłu[beeep]ącego i o co będzie wypytywał

- tego jak skomplikowana jest sprawa

- tego jak dobrze się przygotowaliśmy (wszystkie dokumenty powinny być posegregowane żeby nie szukać czegoś w panice, zróbcie kopie ksero WSZYSTKIEGO co bierzecie na interview, nawet zdjęć)

2. "Ludzkie warunki" to rzecz względna ;), a rozmowa odbywa się w pokoju i na osobności, tzn. tylko Wy i urzędnik, czasem rozdziela się małżonków i przeprowadza wywiad osobno. Ale to raczej w przypadkach gdy jest podejrzenie małżeństwa dla papierów, choć nigdy z góry nie można niczego wykluczyć.

3. W przypadku starania się o GC na podstawie zawarcia małżeństwa interview odbywa się zawsze. Przynajmniej tak wyczytałam. Skoro jednak Twoja koleżanka dostała GC bez interview to widać źle wyczytałam :)

Nie pisałam na forum o swoim interview żeby nie zapeszać - mieliśmy interview (mój mąż starał się o GC) w grudniu ubiegłego roku w Chicago. Niestety, nasza sprawa nie była prosta. Od dłuższego czasu, zamiast mieszkać z mężem w Stanach, siedziałam z chorym dzieckiem w Polsce w szpitalu, na co mieliśmy wszystkie dokumenty. Byliśmy przerażeni czy aby nie odmówią, na podstawie tego że nie mieszkamy razem. Ponadto nie wzieliśmy pełnego aktu urodzenia młodszego syna tylko skrócony (akty urodzenia i małżeństwa muszą być PEŁNYMI odpisami), oraz nie zabraliśmy Affidavit of Support. Kazano nam dosłać brakujące dokumenty. Dopiero 2 tygodnie temu przyszła odpowiedź, pozytywna ;) Ale póki nie dostaniemy faktycznego plastiku do ręki to nie będziemy świętować.

Jako ciekawostkę podam że nie mieliśmy wspólnych rachunków ani wspólnego konta bankowego. Wytłumaczenie: nie mieliśmy NIGDY (nawet w Polsce) wspólnego konta, bo każde z nas za bardzo kocha swoje własne pieniążki :) Ale na pewno nie wolno uważać że każdy tak może. Różni są urzędnicy. A nuż się który przyczepi i będzie bigos.

Nie zadawano nam w ogóle pytań o wspólne pożycie, typu "w czym śpi pana żona" "czy mąż pija kawę z mlekiem czy bez" "kiedy wywożą u was śmieci". My jesteśmy prawie 7 lat po slubie, mamy wspolne dziecko, być może dlatego nie wypytywali o pożycie? Nie mam pojęcia. Mojego brata i bratową też o to nie pytali, byli 6 lat po ślubie. Znajomych pytali o imiona rodziców i rodzeństwa małżonka. Każda sprawa jest indywidualna i nie wolno wnioskować że nasze interview będzie wyglądało identycznie jak kogoś innego.

Pani urzędniczka obejrzała zdjęcia ze ślubu i wspólne zdjęcia z dziećmi i resztą rodziny. Była w ciężkim szoku że nie mam prawa jazdy :D . Cała rozmowa trwała 30 minut i było raczej miło. Byłoby jeszcze milej gdybysmy wówczas mieli wszystkie wymagane dokumenty, bo mąż miałby już dawno GC w ręku.

Na pewno będzie dobrze :D Jeżeli nie zawarłaś małżeństwa dla papierów i macie dowody na wspólne życie to powinno być OK. Posegregujcie papiery, pospinajcie, zróbcie kopie i trzymajcie je osobno. Pokazujcie TYLKO to o co poproszą. Jeżeli nie znasz dobrze angielskiego to weźcie ze sobą tłumacza (może to być każda osoba która zna polski i angielski), małżonek NIE MOŻE być tłumaczem podczas interview.

Link to comment
Share on other sites

3. W przypadku starania się o GC na podstawie zawarcia małżeństwa interview odbywa się zawsze. Przynajmniej tak wyczytałam. Skoro jednak Twoja koleżanka dostała GC bez interview to widać źle wyczytałam Wink

Dobrze wyczytalas - interview jest zawsze. Mozliwe jest otrzymanie GC bez rozmowy, ale to w przypadku kiedy znosi sie warunkowa GC (czyli po zlozeniu formy I-751) - wtedy interview moze byc, ale nie musi. Podobnie np. z dziecmi, oraz czesto nie maja interview np. rodzice sponsorowani przez dziecko, ktore jest obywatelem USA, a takze czeste sa przypadki, ze ktos nie musial isc na interview jesli byl w kategorii EB-1/EB-2. Natomiast w to, ze ktos dostal GC na podstawie malzenstwa bez interview - nie uwierze. Troszke za dlugo jestem prawnikiem aby wierzyc we wszystko co ludzie mowia, a co niekoniecznie jest prawda. Owszem, interview moze roznie wygladac - i moga nie zadac Ci zadnych pytan itd. (co jest bardzo ale to bardzo rzadkie), ale interview samo w sobie musi byc.

Link to comment
Share on other sites

Nie zadawano nam w ogóle pytań o wspólne pożycie, typu "w czym śpi pana żona" "czy mąż pija kawę z mlekiem czy bez" "kiedy wywożą u was śmieci". My jesteśmy prawie 7 lat po slubie, mamy wspolne dziecko, być może dlatego nie wypytywali o pożycie? Nie mam pojęcia.

Dokladnie tak - dlugosc trwania malzenstwa jest podstawa, a dziecko - jeszcze bardziej wszystko uwiarygodnia. Trudno aby od osob bedacych 6 lat malzenstwem (czy nawet dluzej) zadali okazania wspolnych rachunkow, bo wiadomo, ze taki czas malzenstwa jest tu wyrocznia. Co innego jesli idzie para, ktora jest malzenstwem rok czy nawet krocej. Dlatego ta umowna prawna granica to 2 lata i w tym czasie jesli ma sie interview to otrzymuje sie conditional Green Card.

Dlatego u Was czas malzenstwa, dziecko oraz fakt, ze dziecko chorowalo, Ty bylas z dzieckiem nie na wczasach w Polsce, ale z waznej przyczyny - to jest wystarczajaco wiarygodne dla oficera imigracyjnego.

Nie radze jednak komus kto jest pol roku po slubie isc na interview bez zadnych wspolnych dokumentow, bo z pewnoscia nie potraktuja go tak jak Jackie :)

Link to comment
Share on other sites

1. Ile taka rozmowa trwa?

od 10 minut do nawet godziny czasu

2. Czy to jest ponownie pan w okienku czy juz jakies bardziej ludzkie warunki?

jestes w osobnym pokoju badz oddzielonym pomieszczeniu wraz z mezem oraz oficerem imigracyjnym

3. czy zawsze procedura Adjustment of Status koczy sie interviw/rozmowa czy czasami mozna dostac green card bez. Moja kolezanka wlasnie dostala bez ale w stanie Waszyngton.

jesli jest na podstawie malzenstwa z obywatelem USA - zawsze musi byc interview

4. Co wiecie o office w Garden City, bo tam mamy rozmowe, Karina juz mnie kiedys troche nastraszyla ze niekonicznie daja decyzje od razu, macie jeszcze jakies inne doswiadczenia?

w kazdym office maja prawo aby nie wydawac decyzji od razu, co nie znaczy, ze zawsze wstrzymuja sie z wydaniem decyzji. Czasem potrzebuja cos jeszcze sprawdzic, czasem nie ma jeszcze sprawdzonych odciskow palcow, czasem cos im sie nie podoba w dokumentach - a czasem od razu podejmuja decyzje i albo wbijaja pieczatke albo mimo pozytywnej decyzji, kaza czekac na przeslanie Green Card poczta.

Garden City znane jest z tego, ze sa bardzo drobiazgowi (co nie znaczy, ze w kazdym przypadku, ale ogolnie). I jesli mialabym odpowiedziec na pytanie gdzie najwiecej spraw jest dawanych na hold to powiedzialabym, ze wlasnie w Garden City. Jesli jednak strona formalna i prawna bedzie w porzadku to nie mysle aby w Waszym przypadku (czyli po K-1), byly duze problemy z otrzymaniem stalego pobytu. Co innego osoby po kilku rozwodach badz z zawila historia imigracyjna. Dlatego trzeba wierzc, ze bedzie dobrze :)

Link to comment
Share on other sites

Dlatego u Was czas malzenstwa, dziecko oraz fakt, ze dziecko chorowalo, Ty bylas z dzieckiem nie na wczasach w Polsce, ale z waznej przyczyny - to jest wystarczajaco wiarygodne dla oficera imigracyjnego.

Dla oficera imigracyjnego tak, ale urzędników w konsulacie NIE BYŁO wiarygodne że mogę mieszkać w USA nie mając pracy, konta i umowy najmu na swoje nazwisko (mówię o wypadku gdy chciałam się starać o wize imigracyjną dla dzieci). Ja wprawdzie wciąż wówczas krążyłam między Stanami i Polską, ale mąż pracował już w USA i wpólnie się rozliczaliśmy. Nie pracowałam już w Polsce i chciałam nawet przynieść zaświadczenie z Urzędu Skarbowego że nie mam dochodów - na próżno.

Mojemu bratu powiedziano parę lat temu w konsulacie, gdy się chciał starać o wizę imigracyjną dla żony, że domicile jest rówoznaczny z pracą w USA, co jest przecież bzdurą. Dlatego tak drążyłam na tym forum temat domicylu. Męża nie mogłam użyć jako argumentu, bo nie miał jeszcze wówczas Zielonej Karty, a ja nie chciałam kusić losu, wolałam siedzieć cicho by nie zapeszyć. Ech, ci urzędnicy w konsulacie nieźle mnie wkurzyli... na szczęście jestem teraz w takiej sytuacji że mogę im darować :)

Link to comment
Share on other sites

Dla oficera imigracyjnego tak, ale urzędników w konsulacie NIE BYŁO wiarygodne że mogę mieszkać w USA nie mając pracy, konta i umowy najmu na swoje nazwisko (mówię o wypadku gdy chciałam się starać o wize imigracyjną dla dzieci).

Ja rozumiem co masz na mysli Jackie, ale nie strasz tu kobiety, ktora idzie na interview :) Czyli dla wyjasnienia: w USA bylo Ok, tyle, ze w konsulacie (ale to inna sprawa) niektore rzeczy wydaja sie malo prawdopodobne i zaczynaja sie schody pt. "Jak chcesz cos nam udowodnic, to sama szukaj przepisow, bo my sie na tym do konca nie znamy (chociaz pracujemy w konsulacie)".

Link to comment
Share on other sites

Ale co do konsulatu to sama mialam sie okazje przekonac o 'inteligencji' osob tam pracujacych. Otoz moja babcia, lat 86, zostala zaproszona przez mnie i mojego meza aby przyleciala do nas doslownie na tydzien zeby zobaczyla swoja prawnuczke. I tu sie zaczyna bajka: otoz babcia wizy nie dostala (paszport wrocil z pieczatka), bo konsul nie wierzyl, ze babcia nie jedzie w celach zarobkowych (taka karteczke dolaczono do paszportu). Dobre, prawda?

Wiec my za telefon do konsulatu, moj maz sie na nich nakrzyczal, a pan konsul tlumaczyl sie, ze on byl pewien ze babcia ma 36 lat, a nie 86 lat. I co wy na to? :)

W kazdym razie babcia wize dostala, ale to co bylismy w szoku to nasze...

Link to comment
Share on other sites

dziekuje za wyjasnienia

przynajmneij juz wiem jak to wyglada, wiec o polowe mniej stresu, ale dalej jeszcze nie jestem pewna czy mamy wszystko ze gotowe, wprawdze mamy juz dwie pozadne teczki dokuentow, kazda z 2cm gruba:) ale dzisiaj po raz chyba juz 20 czytalam zaproszenie i co jest wymagane i znowu cos nowego znalazlam :)

Mam jeszcze jedno pytanie. Czy musze miec ze soba kopie skladanego wniosku o adjustment i innych wysylanych im wczesniej dokumentow czy oni to maja. Bo z tego co wiem to oni dokumentacji raczej nie przechowuja ale chyba jakas teczke na mnie maja?

Co do mojej kolezanki i tego ze dostala GC bez interview to tez sie zdziwilam, musze sie jeszcze dopytac. No chyba ze sa jakies wyjatki dla zon obywateli sluzacych zawodowo w armii :)

dzieki za wszysko

krysia

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.







×
×
  • Create New...