Skocz do zawartości

jannapa

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez jannapa

  1. kurde, jak dotad kupilam syrop klonowy i wielka pake reeses. zajrzalam do walmarta, ale ciuchy mnie nie rzucily na kolana jakoscia:/ kupilam za to jakies lokalne gadzety -- t-shirty hoosier, travel mugs, lunchboxy dla dzieciakow i jakies podobne drobiazgi. ale juz musialam sie zdrowo gimnastykowac, bo juz kiedys poslalam do pl cos w podobnym klimacie. i dalej kicha. jak jeszcze sama mieszkalam w europie, zwozilam tonami sriraccha, ale teraz maja w sklepie na rogu, wiec nie ma po co:/ slaby ze mnie przygotowywacz paczek:/
  2. powiedzcie mi, prosze, co sie wozi do polski z usa? zazwyczaj przywozilam w prezencie jakis moze syrop kolonowy z vermont, reeses cups czy cos, ale teraz, jakos mam wrazenie, ze wszystko jest juz tam na miejscu i nie ma potrzeby pakowac toreb dobrami nieosiagalnymi na wschodnioeuropejskiej ziemi. a wlasnie znajoma leci i zapytala, czy nie chce czegos podeslac rodzinie... i tak siedze i mysle...
  3. sluchajcie, ja nie wiem, z jakich przyczyn, ale slodycze moglyby dla mnie nie istniec. podobnie jak wszytskie slodkie napoje i inne cudaki. wole sledzie;)
  4. rany, jakas licytacja osiagniec;) trzasnelam pierwsze piecset mil na nowym motorku:) tez sie liczy:) tak?
  5. paulina, zazdroszcze! szczegolnie tego cudnego jedzenia! jestem z zasady glownie turysta gastronomicznym i korea jest u mnie na samym topie listy poki co zadowalam sie lokalna knajpa na starej stacji benzynowej, gdzie robia tak cudny bibimbap, ze zawsze kiedy jem, to leca mi lzy ze szczescia!
  6. ha, rzeczywiscie fajnie czasem jakies perelki polskie znalezc;) odkupilam ostatnio super fajne metalowe sakwy (cyz jak to sie tam po naszemu nazywa) na motor od faceta w sasiedniej wsi. pojechalam je odebrac i jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy na sakwach znalzlam naklejke jakiegos klubu motocyklowego z chorzowa. nie wypytywalam o szczegoly, bo facet byl sam w sobie nadmiernie gadatliwy, ale jakos swiat sie taki maly wydal:) pogoda sie u mnie niezle spsila, a juz tak fajnie bylo:/
  7. bedac mloda nauczycielka na poczatku kariery, zdarzylo mi sie, ze mnie uczennica wziela za rownolatke i zaczela do mnie nadawac na mnie sama - oczywiscie zamiast ocen, to bylo raczej "slyszalam, ze...." smiesznie bylo i troche strasznie, jak skonczyla sie przerwa, a ja na jej oczach wyciagnelam klucze od klasy i wpuscilam towarzystwo do klasy biedactwo splonelo, ale grzecznie i na wesolo jej podziekowalam za szybkie wprowadzenie do tematu i postaram sie brac pod uwage uwagi uczniow troche czesciej to sie zreszta potem okazala jedna z fajniejszych klas, jakie uczylam; z wiekszoscia do teraz , 17 lat pozniej, mam ciagle kontakt
  8. kurcze, no kazdemu sie zdarzylo pewnie, ale mnie sytuacja kompletnie rozlozyla na lopatki;) autentycznie dostalam ataku takiego smiechu, ze prawie sie udlawilam; moj syn zreszta tez... serafina, ja jezdze motorem od prawie 20 lat, z malymi przerwami --- ale zawsze rekreacyjnie ale obiecalam sobie, ze jak juz wysle dzieciaki do koledzu, to kupie sobie dakara i pojade gdzies na dluga wloczege polecam wszystkim, ktorych kreca takie klimaty, swietna serie long way round i by any means
  9. zmieniam temat: chcialam powiedziec, ze mialam dzisiaj przyjemnosc z rodakami, na stacji benzynowej. podjechalam motorem zatankowac, z synem jako pasazerem. grzecznie sciagamy kaski, a po drugiej stronie podjezdza dosc obity ze wszech stron dodge charger. z otwartych okien jakies mgliscie, koncepcyjnie znajome twarze (mieszanka beavis and butthead i gosci spod sklepu spozywczego na wygnanowie malym), z rechotem wymieniaja opinie w naszym ojczystym jezyku: ty, pa, ta dupa w kasku jezdzi, po jaki ch... jej kask, co to za jazda na motorze jak w skorupie siedzisz? prawie trupem padlam (ze smiechu raczej) i nie moglam sie panom nie przedstawic;) ciut ladniejszym jezykiem zdecydowanie jakos nigdy nie mialam niczego przeciwko naszym rodakom, ale mam niejakie second thoughts dzisiaj;) milego weekendu
  10. a to pisz, ze sie dawkinsem podpierasz, bo w generalnej nomenklaturze sprawy maja sie inaczej. dawkinsa zreszta bardzo powazam. jak na popas tylko sie zatrzymujecie, to omijajcie houston. to nie jest jakos szczegolnie ciekawe miasto, komunikacyjnie tez dosc uciazliwe. chociaz ma tam jakies swoje atrakcje. san antonio w popularnosci pzregrywa z houston, ale mam jakies cieplejsze wspomnienia z nim zwiazane. a dlugo zamierzacie zabawic?
  11. <!--document.writeln('<'+'scr'+'ipt type="text/javascript" src="http://home.hit.stat24.com/_'+(new Date()).getTime()+'/script.js?id=py2V9DclZUtIHw7ln5ppdcSZ7xc_6g_srNBJwaBQo2n.q A nie, dalej ci sie kreci-altruizm genowy to potrzeba pomagania tym, co dziela z toba jakas pule genowa. Jak dbasz o czysto swoje wlasne, to egoizm. Ale niewazne:) San Antonio-pierunsko fajne miasto:) ale moze dallas lepsze? (Nie wiem, nie bylam). Austin wydalo mi sie strasznie przygnebiajacd....
  12. tu ci sie klawiatura omskła - ta postawa to egoizm, czyli przeciwieństwo altruizmu a w sprawach "kodu" - zaczęło się od dyskusji niepopularnej decyzji governora penca, żeby posłać indiane 200 lat wstecz za pomocą religious freedom restoration act, który, jeśli nie towarzyszą mu inne zabezpieczenia dla np. mniejszości seksualnych, umożliwia odmowę świadczenia usług pewnym grupom społecznym kryjąc się za niczym innym jak świetnie nam znana z własnego podwórka klauzulą sumienia. tutaj za przykład podaję się sytuację, która już zresztą miała miejsce, kiedy odmówiono parze jednopłciowej dostarczenia kateringu na ich ślub. governor pence zdołał po drodze wystawić się na niezłe pośmiewisko, bo skonfrontowany z pytaniem, czy takie ten akt będzie w pełni legitymizował takie praktyki, nieudolnie odwracał kota ogonem i odpowiedzi nie udzielił. przy czym w tym blisko dziesięciominutowym wywiadzie to bardzo oczywiste, jaka jest odpowiedż na jgo pytanie. jkb decyzja sie nie podoba, mnie (jak jasno widać w moim głębokim zaangażowaniu) ten akt doprowadza do szewskiej pasji, jeszcze kilka osób też kliknęłoby "nie lubię," gdyby taki przycisk był, więc pojawia sie argument, że religia nie powinna mieć wpływu na kodyfikacje prawne w państwie sly zaś pyta, raczej dla dorzucenia jakiegoś filozoficznego elementu do dyskusji, że jak nie religia, to co innego i tak dalej tymczasem w indianie nerwowo poprawiają prawo i przepraszają, że jego podpisanie spowodowało taką "misinterpretation" (śliczna nomenklatura!). nie wiem, czy pence jeszcze coś przy nim kombinuje, ale wygląda na to, że ciut bardziej progresywni z puli konserwatystów przejęli kontrole nad aktem. indiana może chwilowo odetchnąć, ale to był naprawdę gorący tydzień w polityce... a wiosny jeszcze nie ma:/
  13. sly, troche sie gubie w twoich rozwazaniach. albo cos zle rozumiem. bo zrozumialam, ze pytasz, ze jak nie religia, to co. wiec mowie tobie, ze jak nie religia, to humanizm. odpowiadasz, ze czy religia, czy humanizm, jedno badziewie, bo i tak bedziemy robic co nam wygodne. dobrze rozumiem? jesli tak: to ci powiem: normy spoleczne i przynaleznosc do grupy jej stosujacej zapewniaja poczucie bezpieczenstwa nie zgadzam sie, zeby te normy spoelczne bazowaly na biblii, bo wedle niej (i interpretacji roznych radykalow, ktora jest jak najbardziej na czasie) homoseksualizm, podobnie jak przycinanie brody, spozywanie krwi, legniecie w lozu z nieposlubiona kobieta, wspolzycie podczas miesiaczki (i tak mozna przyklady mnozyc) to grzech ciezki. nie chce tez bazowac norm na koranie, czy innej cudzej uswieconej ksiedze pelnej przekonan, z ktorymi sie nie zgadzam humanizm jest naszym wspolnym mianownikiem! i dlatego oburza mnie to, co sie wlasnie dzieje w indianie. naprostuj mnie, jesli gdzies cie zle zinterpretowalam
  14. alez taka postawa istnieje i to nie od wczoraj nazywa sie humanizm i stawia istote ludzka jako jednostke spoleczna na pierwszej pozycji, duzo wazniejszej niz czyjas wiara, uprzedzenia, czy potrzeby walidacji przez jakis system religijny humanizm bazuje na glebokim przekonaniu, ze robienie czegokolwiek, co sprawia bol (nie tylko fizyczny) innej osobie jest po prostu zle
  15. czytales, ze np. massachusetts juz wydalo dekret bojkotujacy indiane --- nie beda finansowac zadnych kontaktow z indaina, posylac swoich urzednikow na szkolenia w indianie itp. samo w sobie to prawo nie jest jakos szczegolnie szkodliwe (choc jego zasadnosc we wspolczesnym swiecie jest generalnie podwazalna), ale pod warunkiem ze idzie w parze z prawem antydyskryminacyjnym. a tu kicha w indianie. - wybaczcie, ale duck dynasty mi przyszlo do glowy
  16. wez nie wspominaj. governora penca i jego "George..." w wywiadzie ogladalam z najwiekszym na swiecie niesmakiem... gramatyczni nazisci juz wyszydzaja trzecia kategorie odpowiedzi na yes/no question --- george straszne straszne straszne
  17. idealny conversation killer teraz to ja robie notatki
  18. aaaa to z wlasnego doswiadczenia ci powiem, ze podczas edukacji to sie dopiero czlowiek nasiedzi:/ loooo matko, nie zazdroszcze (ale niejakie schadenfreude odczuwam;)) zasadniczo pomidory jeszcze na mnie czekaja, wiec jak opracujesz jakies patenty ulatwiajace zycie podczas wekowania pomidorow, rob notatki!
  19. goracy okres w rekrutacji po prostu. niestety, jestem na samym dnie biurowego lancucha pokarmowego i papiery dostalam z trzydniowym opoznieniem, bo jakos innym niespecjalnie szlo skladanie wszytskiego do kupy. coz... taki lajf. ale sie spielam i wlasnie wrocilam do domu po wydrukowaniu raportu na poniedzialek aktywnie w administracji pacuje od kilku dobrych lat i powiem ci - oprocz rzadkich okresow pelnej goraczki budowy baz danych przed rozpoczeciem roku szkolnego, jakos nie narzekam na brak ruchu a co bys chciala robic najchetniej?
  20. ahhhh. w teorii mam fajrant od 16, ale ciagle siedze i konca nie widac. ale nie chce brac roboty do domu na weekend. no wlasnie:) weekend:) milego dla wszystkich!
  21. co wy z tym okresem godowym --- podchody jakies, zgadywanki, odliczanie dnie do nastepnego telefonu - jakies w ogole zasady randkowe - no nie chcialoby mi sie i juz. i masz racje, jeszcze to docieranie sie, wrrrrr... no bez sensu. juz wole sie z moim starym modelem meczyc ze trzy lata nie moglam przywyknac do skarpetek wciskanych w buty, ktore dla odmiany byly wciskane pod fotel albo stolik a moj kontraktowy do teraz nie moze zrozumiec, ze nie moge pojsc spac bez doprowadzenia kuchni do blysku - taki klimat;) wez tu czlowieku ucz sie i te druga osobe od nowa...
  22. co wy z tymi pietnastoma latami? to ja bym sie musiala zaraz brac i ewakuowac. a jakos mi sie wcale nie chce:) leniwieje czlowiek na starosc, niestety;) w "do trzech razy sztuka" tez nie chce mi sie wierzyc, bo w ogole sobie nie wyobrazam, ze bym musiala znowu przez te nieszczesne przedmalzenskie podchody po raz trzeci przechodzic. raczej zostalabym rozwodka na wieki wiekow;)
  23. hahaha. nie daj boze komus rybka zaszkodzi i na moje pikle bedzie a potem prawnicy, sprawy sadowe, odszkodowania - po co komu takie nerwy;) swoja droga widzialam wczoraj w krogerze sloik pikli za 9.99 i salatke z ogorkow za 7.99 moze to jednak jest jakis pomysl?
  24. zrobilam leczo, sie zjadlo, bylo dobre pierwszy raz w zyciu zrobilam salatke sloikowa z octem i olejem - 11 sloikow wyszlo, mam nadzieje, ze bedzie dobra imprezujacym milego imprezowania, siedzacym w domu milego siedzenia;) ja sobie odpalilam piwo (pale ale sierra nevada - niezastapione i nie do pobicia przez inne) i chyba sie pogapie w telewizor - o ile nie zasne - mam kilka fajnych filmow do nadrobienia milego
  25. niestety, nie nadazam z przerobem musialabym miec z dobre dwa tygodnie wolnego, zeby wszystko w sloiki zapakowac wczoraj przebilam setke (mam juz 107 sloikow) i zamowilam stelaz do garazu, zeby magazynowac, bo w domu juz nie mam miejsca:/ teraz licze, ze ktos w biurze zechce przygarnac troche cukinii i ogorkow dzieki, nigdy wczesniej nie robilam - zaraz sie zabieram
×
×
  • Dodaj nową pozycję...