Łukasz90
Użytkownik-
Liczba zawartości
367 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Zawartość dodana przez Łukasz90
-
mola te paluchy pierwsze raz widzę. Ale jak sprawdziłem w necie to bardzo popularne ja znałem z ciasta i parówek.
-
Szybciej to zrobią. I już mówi się ,ze są inne szybsze i pewniejsze metody. Tylko co poniektórzy zastanawiają się czy na samym rządzenia wypada zaczynać od metod władzy z którą nawet nie tyle się nie utożsamialiśmy,co z nią walczyliśmy. Aczkolwiek mają tyle innej roboty (sprzątania) ,że mogą sobie na razie darować....
-
Podobno to jest dopasowane do preferencji i poprzednich wyszukiwań. Ale u mnie reklama jest właśnie dopasowana odwrotnie Ale w sumie ciesz się ,ze to nie jakaś reklama ,,wieczornej zabawki" jeszcze typowo dla kobiet
-
Dziś w pracy wszyscy o tym mówią ,że nie poznają po tych 8 latach Tuska , w ogóle nie opanowany. Jak wyjeżdżał z Polski to był wzorem polityka . Teraz to cień samego siebie. Mało tego zawzięci anty-pisowcy ,że tą potyczkę niestety ale wygrał Morawiecki. I szczerze w moim środowisku po tej debacie stracił trochę elektoratu na rzecz Lewicy i Konfederacji no i oczywiście Niezrzeszonych. A miał to być podobno takich Gamechanger w ich wykonaniu. :/
-
Tak i szczerze trochę mnie namieszała. W sumie według mnie najbardziej rzeczowo mówił ten niezrzeszony a miałem o nich takie niezbyt fajne zdanie. Tak szczerze chyba najgorzej wypadł Morawiecki z Tuskiem bo oni tylko jeden na drugiego no i Hołownia . Na wiele pytań nie na temat odpowiadała ta z Lewicy. Konfederacja jak Konfederacja tak w środku stawki. Trochę się też na niej też uśmiałem a niektóre zachowania przeraziły.
-
U mnie matka z bratem byli pozytywni .Mnie nie dosięgło jeszcze .
-
Uwierz mnie ,że u mnie tak jest .Budowę domu zakończyliśmy po prawie 20 latach i od razu ruszył remont najwcześniej oddanych pomieszczeń .Jedyny (jeszcze) nam sąsiad stwierdził ,że mnie i bratu współczuje bo zwykłej pracy (my i nasze partnerki) do utrzymania rodzinnego domu to my nie możemy wykonywać .A najgorsze jest to ,ze kilka razy do roku musimy przyrzekać ,ze nigdy nie sprzedamy tego domu :/ A złamać obietnice przedśmiertną to nie bardzo :/ Niemniej już teraz każdy zastanawia się z nas jak drugiem go sprezentować Dla mnie najwygodniejsze by było posiadania mieszkania + niewielkiej działki za miastem. Chociaż to też w pewnym momencie jest uwiązanie .Pamiętam jak w pierwszych latach chętnie jeździłem PKS-em zapalić tam w piecu by rur nie rozsadziło a teraz to autem jest mnie problem. Trzeba myśleć by drewna na rąbać by przed zimą wszystko przygotować. Ale to jeszcze jest przyjemne. Ot wiejskie klimaty. Ja się nie obrażam , może i być i tak....A może być to problemem braku funduszy i sprzętu ....
-
Ja najpierw mieszkałem ( zaraz po urodzeniu) w domu, potem 8 lat w bloku a teraz znowu w domu i chętnie bym wrócił do bloku. I w bloku i w domu wszystko dużo zależy od sąsiadów a my praktycznie zawsze mieliśmy czepialskich o wszystko ( od kwiatków na balkonie po kolor elewacji) . Ale co mnie przeraża to remonty i utrzymanie w bloku martwisz się o 4 pokoje w moim rodzinnym domu o wiele więcej + zewnątrz + całe obejście , które mam ogromne. Wygląda to tak ,ze żadnych wakacji ,żadnego odpoczynku po i przed praca bo zawsze jest robota. Coś Ci nie daje w nocy spać bo myślisz o dachu , trawniku, elewacji , oknach i tak w kółko.
-
Nie wiem jak to zabrzmi , ale ja się martwiłem -nawet sprawdzałem kiedy ostatni raz byłaś na forum , wyszło ,że wchodzisz regularnie. Więc odetchnąłem z ulgą
-
Ja jakoś darze sympatią Krynicę a z innych to Wisła i Szczyrk , Bieszczady tez fajne są.
-
Na fb na grupie : Polacy w Chicago/ w USA pozabijali by się o to uwierz mnie.
-
Człowiek całe życie się uczy.!
-
Za każdym razem jak robię fotkę do loterii wizowej z ciekawości przepuszczam je przez program znajdujący bliźniaków na świecie i znajduje Iran , Irak Turcja , wszystkie inne krjae muzułmańskie a u mnie nikt w rodzinie przynajmniej do 3 pokolenia nie pochodzi z tych krajów, jeszcze przy pierwszym zdjęciu zrozumiem bo byłem naprawdę mocno opalony to przy pierwszym i ostatnim kompletnie nie. Taka ciekawostka jeszcze brat dostał dziś w cukierni babeczki , które stawia sie an grobach jutro. Coraz bardziej tradycja meksykańska do nas przechodzi...
-
A ja już wiem czemu lubię , duże dzikie koty....
-
Ja w swoim życiu byłem może na 5 weselach i moim zdaniem o 5 za dużo bo po prostu nie lubię i nie umiem się bawić , może gdym nie był kawalerem ( nie lubię określenia singiel nazywam rzeczy po imieniu) to by mnie się bardziej podobało po drugie nie pije alkoholu a w mojej rodzinie normalne jest obalenie pół litra przed północą i zwykle są wyprowadzani z wesela i nie mówię tylko o mężczyznach ale kobitki tez potrafią dać sobie w palnik. Taka ciekawostka nie wiem jak będzie teraz , ale do tej pory w części mojej rodziny komunia= małe wesele z orkiestrą , gorzałą itd. Urodziny i imieniny o ile się robiło też. Do tego stopnia ,że moja bliska rodzina z tego powodu zainwestowała w dom weselny i restauracje (wielodzietna rodzina) Najlepsze jednak jest na koniec Do niedawna jako ostatni wychodziliśmy z wesela .Teraz jest gorzej bo ojciec schorowany , pić tak nie może to wcześniej się wraca. Ale do brzegu jak sobie podliczyłem to tak : 30-50zł obiad , słodkości 50zł max ( ja za tyle kupuje po znajomości tyle ciast ,że cała rodzina obżera się przez cały tydzień) , wejście do klubu 10zł drinki 40zł czyli kolejne 50zł wychodzi 150zł a podobno teraz mniej niż 200zł od osoby wstyd dać a tak jem co chce idę gdzie chcę itd. A tak nawiasem przed chwila dosłownie kumpel zaproponował mnie wyjście do klubu na imprezę o tematyce weselnej (,,Weselny klimat”) .
-
A czy nie taniej pójść do restauracji/dyskoteki/baru i zrobić to samo tylko czekać na wesele?
-
Ja nie jadam grzybów (oprócz pieczarek z sklepu i czasem kupionego suszu na Święta) a czynnie chodzę na grzyby, ba praktycznie jako jedyny z całej rodziny mam wenę na chodzenie na grzyby bo na grzybach idąc jestem w stanie znajdować grzyby , ale włącza mnie się ,,tryb rozwiązywania problemów" .Normalnie idę po lesie zbieram grzyby i w między czasie myślę nad danym problemem , wracając do domu mam go rozwiązanego Jakbym nie poszedł na grzyby to bym nad nim myślał z tydzień a i tka jest sznapsa abym go nie rozwiązał :D. Drugi powód chodzenia na grzyby jest taki ,ze to jest praktycznie jedyna moja aktywność ruchowa , bo ja jestem taki typ człowieka ,ze wszystko musi mieć sens i choć dawać przesłanki do jakiejś korzyści. W okresie zimowo wiosennym nie wyciągniesz mnie na spacer bo to sensu nie ma a jak są przesłanki na grzyby to bardzo chętnie .To wszystko jest to o tyle dziwne ,że ja nienawidziłem chodzić na grzyby. Gdy byłem mały wolałem pojechać na ryby z dziadkiem niż iść z nim na grzyby u mojego dziadka było na odwrót za co często an niego się gniewałem. Dziadek zmarł a ja pokochałem grzyby i teraz chyba bardziej je cenię od pojechania na ryby choć jestem zapalonym wędkarzem. Zresztą moje zdaniem jest takie ,że facet na jednym i an drugim powinien się znać .W razie W jakoś sobie rade dam A ,ze nie jadam grzybów tylko daje je tacie lub babci ew, rozdaje innym spowodowane jest tym ,ze moja matka pracując w szpitalu dziecięcym naoglądała się konających dzieci , którym dziadkowie postanowili dogodzić i ugorowali zupkę ale dla samych dziadków zabrakło już .Zresztą moja mam i brat również nie jadają grzybów.
-
Zawsze byłem ciekaw jakie grzyby występują w USA .Te rydze , podgrzybki i prawdziwki wyglądają tak samo jak w Polsce? Pytanie głupie , ale szczerze nie wierzyłem ,że co miejsce to inny wygląd. Będą kiedyś w Beneluksie a szczególnie w Luksemburgu i Belgi zostałem kilkakrotnie zaproszony na grzyby i powiem szczerze ,że byłem w szoku. Bo po pierwsze w Belgi an grzyby chodziło się w nocy ( jakiś rok przed przyjazdem do Belgi mój kumpel opowiadał ,że chodzi w nocy na Babia Górę z latarką i zbierał grzyby-wyśmiałem go) .Tutaj jest to normalne-tak jak opisywał kapelusze pięknie się świecą i jest je zdecydowanie łatwiej zbierać niż przez dzień. Druga sprawa to grzyby nie spotkałem się tam z rydzami i kurkami samiutkie podgrzybki i prawdziwki z tym ,ze ani jednego robaka nie miały i twarde jak stal. Kolorystycznie też się różniły , w zdecydowanie w większości przypadków były bardzo wybarwione , czasem były takie blado-białe. Nie spotkałem się z takimi kolorami w Polsce , ale co tutaj mówić kiedyś pojechałem na grzyby nie do znanego mnie lasu tylko do boru oddalonego o kilka kilometrów i zgłupiałem grzyby były prawie ,ze przeźroczyste i tak naciągnięte wodą ,ze można było je wyrzynać normalnie , wyglądały na podgrzybki ale bałem się je zbierać. . W Beneluksie , zwłaszcza w Luksemburgu nie zbiera grzybów oprócz Polaków.
-
U mnie rano jest przymrozek -4
-
A mnie sport nigdy nie interesował czy to płka nożna czy to siatkówka. Nienawidzę oglądania transmisji. Nie przepadam także za sportem w formie czynnej ale z dwojga złego wybieram jego (nie czuje jak rymuje :D). I pisze to Wam 140kg kloc...
-
Mnie nie było prawie pół roku , ale tematy niektóre naprawdę ciekawe poruszali
-
Montserrat też jest bardzo fajny i zapomniałem o nim , robi ogromne wrażenie cały dojazd , te przepaście bajka... Co do kradzieży, powiem tak, ja pojechałem do Barcelony kompletnie nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa (przedtem miałem tylko takie informacje tylko o Rzymie i dużo później o Istambule ale to zupełnie inna bajka ), przez to nie pilnowałem się i byłem bardzo łatwą zdobyczą dla złodziei . Udało się mnie nie zostać okradzionym. Za to moim znajomym bardzo często włamywali się do samochodu , do tego stopnia ,że doszli do wniosku ,że lepiej wykupić zniesienie kosztów naprawy ubezpieczeniowej w wypożyczalni i lecieć samolotem lub zostawić auto na strzeżonym parkingu.Jak zostawiali samochód to przypinali walizki do takich metalowych kółek w bagażniku. Dodam tylko to ,że złodzieje znają numery tablic samochodu z wypożyczalni i z ulubieniem się do nich włamują czy to przez wyważenie klapy bagażnika czy jeżeli się da (najczęściej) wybijaniem tylnej szyby .Podobna rzecz (nie słyszałem o tym wcześniej) spotkała znajomych w Paryżu , co ciekawe na strzeżonym hotelowym parkingu. Wracając do Barcelony często też dochodzi do najnormalniejszych rozbojów typu wyrwanie torebki czy to przez sprintera czy to przez kogoś na rowerze/wrotkach /skuterze/motocyklu .To samo tyczy się aparatów fotograficznych /telefonów komórkowych czy portfeli. Oni potrafią kogoś przewrócić lub z nim się najnormalniej w świecie na oczach innych szarpać i to na oczach innych. I nie jest to domena tylko ciemnych uliczek , ale może Cię to spotkać i w samym centrum. Tak jak pisała haneczka to są świetnie przygotowani ludzie. Wszystko co op[isałem spotkało moich znajomych , więc raczej wiarygodne informacje.
-
Na mnie piorunujące wrażenie zrobił pokaz Fontann oraz Park Guell , reszta w sumie to podstawa tego co w przewodnikach. Aha mnie to nie spotkało na szczęście (dowiedziałem się po powrocie jak niebezpieczne to miasto ) , ale naprawdę uważaj na złodziei , działają na żywca i bez żadnych skrupułów, podobno jest gorzej niż w Rzymie czy Paryżu ( w obydwóch nigdy nie byłem) . Jednak statystyka jest bezlitosna znakomita większość moich znajomych była nawet po kilka razy okradziona w Barcelonie.
-
Ja raz wybrałem się na wizytacje do kopalni z zapaleniem płuc , takim ,że lekarz mnie prowadzący (jedyny z 9 , którzy mnie badali stwierdził to od razu a inni przez 2 tygodnie wyznać się nie potrafili a ja leżałem jak łazarz z gorączką pod 40 stopni ),że nie zatrzyma mnie w szpitalu tylko dlatego ,że za niecały tydzień były Święta Bożego Narodzenia .A ja pojechałem z swoją inteligencją 350km i 1000m pod ziemię. Na dodatek nie zjadłem śniadania bo byłem spóźniony...( u mnie to czasem oznacza ,że robi mnie się słabo) .Miałem tyle sił ,że powiedziałem ,ze mnie słabo... Minęło trochę czasu (ponad 2 lata) a ja do tej pory czuje skutki mojej głupoty. Każdy ma własny rozum , ale po tym wszystkim stwierdzam ,ze nie warto było.
-
Czyli co musi mąż zrobić by dojść dalej niż ten 9 poziom? Zaciekawiło mnie to określenie żołnierz zawodowy to znaczy ,że ochotnicy mogą zajść dalej w całej hierarchii? Co z stopniami nie wiem generalskimi,majora, pułkownika, porucznika itd. ?
