Widzisz może przez to co przez kilka lat przezywam a zwielokrotniło się przez ostatnie pól roku. Mój tata od kilku lat choruje i bardzo często trafia do przeróżnych szpitali. Przez te lata obserwowałem dramaty ludzi tak,że w moim wieku i młodszych. Odcisnęło to na mnie ogromne piętno i zdecydowanie inaczej patrze na świat np. w kwestii pieniędzy.
Ale najwięcej dala mnie do myślenia choroba babci , która tka naprawdę zaczęła się pól roku temu .Teraz umiera w szpitalu w pełni świadoma i jedynymi osobami , które ją odwiedzają to ja i moja mama .bo np. mój brat (24 lata) stwierdził ,że źle na jego psychikę wpływają Tacie też się nie chce do teściowej chodzić. Dziś np. nie poszedłem bo tak zostałem zawalony obowiązkami domowymi a mama niestety musiała iść do pracy. A jak pisałem jest w pełni świadoma i naprawdę łaknie by ja codziennie odwiedzać. Napisałem ,że dała do myślenia choroba babci ale pod jakim względem? Że jeszcze 10-20 lat i zostanę praktycznie sam .Nikt mnie w szpitalu nie odwiedzi nie poda wody itd.Nie wiadomo co komu jest pisane. Przez ostatnie tygodnie oglądam ludzi , którzy w jednej minucie z osób w pełni zdrowia stali się w najlepszym wypadku kalekami na wózkach a w najgorszym wypadku warzywami.
Idąc dalej nikt nawet lampki nie zapali czy grobu nie posprząta.
Dodatkowo jeżeli się uda to wyjadę sam do obcego kraju i będę zdany tylko na siebie. Poniekąd jest ot dla mnie piękne bo nigdy nie bylem tak wolny .Będę sam za siebie odpowiadał. Moja decyzja będzie decyzja ostateczna nie będę musiał brać pod uwagę zdania i woli kogoś innego . nie biorę odpowiedzialności za losy drugiej osoby .Martwię się tylko by mnie było dobrze starczyło tylko dla mnie.
Ale jest tez druga strona medalu. Nie łudźmy się przyjdą ciężkie chwile ,szczególnie na początku .W takiej sytuacji bezcenna jest druga osoba , która nas wesprze A ja będę musiał sobie z nimi sam poradzić.nie wspominam tutaj nawet o tym ,że jak są dwie osoby i pracują to łatwiej jest się utrzymać i żyć na poziomie niż jednej osobie . Dlatego tak w głębi serca zazdroszczę osobom , które jadą przynajmniej z partnerem a nie mówię już o rodzinie.