Jump to content

MeganMarkle

Użytkownik
  • Content Count

    721
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

Everything posted by MeganMarkle

  1. Zrzekają się tego obywatelstwa bardzo bogaci ludzie, którzy rezydują w rajach podatkowych i chcą się wyrwać spod jurysdykcji IRS. Tak to już jest że mając obywatelstwo już zawsze będziesz musiał rozliczać się z IRS, bez względu na to w jakim kraju przebywasz czy zarabiasz... Znam ludzi (stałych rezydentów usa od wielu lat) którzy z tego powodu nie aplikowali nigdy o obywatelstwo - bo zamierzają prędzej czy później Amerykę opuścić. Nie wiem jednak czy mamy tu na forum osoby które z praktyki znają sytuacje obywatela usa zarabiającego w kraju niemającym umowy o podatkach z usa. Wg mnie - w tym przypadku płaci podwójnie. Podatek w IRS zgadzać się musi :/
  2. Fakt ze jesteś studentem i masz taką sobie prace nie pomaga - pasujesz niestety do profilu osób które zostają tam nielegalnie :/ myśle ze konsul zapyta Cię na pewno gdzie jeszcze byłeś, czy podróżujesz. Masz w paszporcie jakieś pieczątki z innych krajów? Gdzie jeszcze byles za granica ? Jeśli stany to twój pierwszy zagraniczny wyjazd to zadziała to na twoja niekorzyść wg mnie... aczkolwiek nie masz co się tak stresować, szanse masz. Bądź sobą, mów prawdę i tyle. Jak konsul zauważy że się stresujesz to wzbudzi dodatkowe podejrzenia co do twoich intencji. Przygotuj tez dokładny plan co kiedy chcesz w tym NY zwiedzać - żeby uwiarygodnić swoją wersje. A tak całkiem na marginesie, jedziesz na 3tyg do usa i jedyne co chcesz zwiedzić to NY? Nie chcesz nic więcej zobaczyć jak już tam będziesz? Wg sam to się tam tyle czasu znudzisz... ja bym się kulnela do Waszyngtonu, Bostonu... no ale zależy od funduszy powodzenia!
  3. Oj nie byłyby, ona na latanie nie ma kasy ani czasu - gospodarstwa nie ma z kim zostawić, long story... także to by załatwiło sprawę dla mnie :p
  4. Tak, rozumiem dlaczego staracie się o to usa, chciałam tylko nadmienić że w razie czego są inne opcje. Które maja tez inne zalety - zaczynajac w nowym kraju, nowym dla was obojga, startujecie jakby z tej samej pozycji, a nic nie wzmacnia związku bardziej niż wspólne pokonywanie trudności. A mieszkając z nim w stanach ty będziesz sama jak palec, zawsze tylko będzie jego rodzina, jego przyjaciele, jego żucie, jego zwyczaje.. ciężej wg mnie. ja bym wiele dała żeby mieć zakaz wstępu do kraju gdzie mieszka moja teściowa
  5. @uszatek1992 nie wiem co twój mąż robi zawodowo, ale czy rozwazaliscie opcje zamieszkania razem na stałe poza stanami? Nie mówię że w PL ale może w Europie? Gdzieś gdzie oboje lub choć jedno z was mogłoby znaleźć prace, może UK? Osobiscie znam Amerykanów pracujących na stałe w Warszawie, nie znają nawet dobrze polskiego i żyją. To jest możliwe. Bo z tym usa to niestety kiepsko wyglada :/
  6. Spokojnie, ja naprawdę Ci wierze, próbowałam Ci tylko przedstawić jak wg mnie widzi to konsul (na podstawie moich doświadczeń i wszystkich doświadczeń opisanych tu przez ludzi - forum czytam od 2 lat), żebyś mógł się przygotować jak taka osobę przekonac. Up to you na początek napisz na priv do użytkownika „Karina” - ona jest prawnikiem imigracyjnym w us , tudzież pracuje w urzędzie imigracyjnym, już nie pamietam... na pewno doradzi Ci bardziej profesjonalnie w tym temacie bo ma większa wiedzę niż my. Powodzenia!
  7. Domyslilam się to ta sama i domyslilam się ze Polka. Tylko co z tego? W jaki sposób to pokazuje ze twoja sytuacja jest inna? Siedziałeś z nią w usa nielegalnie raz to możesz i drugi raz. Nie widzę kompletnie w jaki sposób bycie z nią żonatym wtedy i teraz pokazuje zmianę twojej sytuacji w jakikolwiek sposób. Zamiast robic dym teraz lepiej byłoby posiedzieć spokojnie 2lata a potem starać się normalnie o wyjazd służbowy. To desperackie szarpanie się ze ty musisz teraz wyjechać wg mnie pokazuje ze nadal nie masz poszanowani dla przepisów imigracyjnych i próbujesz je obejść. Tak to widzę. Malowiarygodne jest również jakoby twoja niemożność wyjazdu do usa była tak wielka tragedia dla firmy - nie ma ludzi niezastąpionych. Gdybys dziś z dnia na dzień z firmy odszedł to tez gwarantuje Ci ze firma by sobie poradziła także ta sprawa się dla mnie po prostu nie klei...
  8. Jaki jest sens starania się o GC dla matki i córki jeśli one nie zamierzają wyjeżdżać? I tak stracą status stałego rezydenta, GC to nie jest coś co ma się gwarantowane na stałe, jak nie mieszkasz na stałe w usa to zabierają... strata kasy tylko
  9. Oczywiście najlepiej będzie zapytać w banku, ale tak na logikę - zabezpieczeniem banku pod kredyt hipoteczny jest nieruchomość która kupujesz, wiec wg mnie bank Ci nic nie da pod kupno nieruchomości w usa bo to jest poza jego jurysdykcja - nie ma możliwości chociażby wyceny tego aktywa itp. Nie wiem tez jak by było z jego przejęciem w przypadku potencjalnego nie spłacania ... Zastanawiam się tylko po co Ci te dziwne kombinacje? Jaki jest cel kupowania nieruchomości w usa do której być może nie będziesz nawet mogła przyjeżdżać (jeśli nie dostaniesz wizy) a nawet jeśli to doglądanie tego to będzie duży kłopot i koszt - ktoś musi o to dbać, wynająć itp. Odprowadzać podatki... musiałabyś zapewne wynająć jakaś lokalna agencje która ci to ogarnie, to kolejne koszty. Finansowo przy tym ten podatek dochodowy od sprzedaży mieszkania to pikuś. Po co Ci to? Zwłaszcza ze za 70tys $ to się w usa fajnego domu nie kupi... przyznaje ze nie znam cen na Florydzie ale to jest bardzo mało pieniędzy jak na dom tak generalnie, wiec szału nie będzie. Rozumiałabym bardziej gdyby chodziło o ulokowanie miliona ale 70tys? Jak mawiał mój tato: nie licz małych gdy lecą grube...
  10. Nie rozumiem jak dokładnie zmieniła się Twoja sytuacja... z usa wróciłeś 8 lat temu, żonę masz od 12 - a wiec miales ją już będąc nielegalnie w Stanach, nie zachęciło Cię to do powrotu do PL. Kredyt można spłacać z usa. A to ze pracujesz dla firmy która ma oddział w usa i usilnie próbujesz w jej ramach tam pojechać sugeruje że nadal masz ochotę do stanów wybyc, kto wie czy nie na stałe. Gdybym to ja była konsulem to (pomijając ban) na pewno bym nie uwierzyła w Twoje nieimigracyjne intencje. A w ogóle to skoro mówisz ze to pracodawca tak ciśnie Cię na ten wyjazd to zwróć się do pracodawcy o załatwienie Ci prawnika imigracyjnego z usa. Przecież nie załatwiasz tego waivera dla siebie, wszystko ma cel służbowy... jak załatwia i się uda - super. Jak nie to odpuść. 2 lata to naprawdę nie tak długo.
  11. Ja mam szczęście to trafiania za pierwszym razem (tak jak np w loterii wizowej ). Raz jeden tylko wzięłam fure do pracy i masz.... teraz znów jeżdżę kolejką.
  12. No ja już raz zabulilam 230$ Za mandat ale to za moja własną głupotę bo policję powinnam była zauważyć :/ plus nie kupił mojej żałosnej historyjki o tym jak to „jadę tedy pierwszy raz i nie wiedziałam” jak zobaczył na prawku mój adres, dwie przecznice dalej... gdybym miała lepszą gadkę to myśle ze by mnie puścił. Tak wiec winię własną głupotę <facepalm>
  13. Owszem, tak wlasnie jest i to jest jedna z rzeczy które w stanach lubię - policja się nie przyczepia do każdego tylko faktycznie kieruje logika, zgarniają tych którzy stanowią faktycznie zagrożenie. A i ograniczenia prędkości w usa maja dużo większy sens i spokojnie da się jezdzic przestrzegając tych ograniczeń, nie męcząc się z tym - czego o PL powiedzieć nie można..
  14. Ja tak zrobiłam w zeszłym roku jak wyjeżdżaliśmy. W styczniu pojechaliśmy do Ohio na tydzień, to było nasze pierwsze przekroczenie granicy i proces produkcji GC ruszył. Potem wrocilismy do PL pozamykać sprawy i na stałe do Kalifornii wylecielismy dopiero końcem maja. Z tym że ja jako adres pobytu w usa podałam adres przyjaciół w Kaliforni. I do nich przyszły poczta nasze SSN i GC w międzyczasie zanim przylecieliśmy. Zdecydowanie nie chciałabym żeby tak ważne dokumenty przyszły na adres motelu - uważam ze to niebezpieczne. Jeżeli nie macie w usa nikogo zaufanego czyj adres możecie podać , a okres pomiędzy pierwszym a kolejnym wjazdem ma być długi to ja bym sobie darowała te zabawę, szczerze mówiąc...
  15. Jak nie zapłacisz przed wylotem to tez nic się nie stanie - tyle tylko ze opóźni się twoje wydanie GC. Bo zaczynaja się za nią zabierać w momencie gdy spełnione są oba warunki: zapłacone + przekroczyłeś granice.
  16. Dzieci nikt nie pyta, chyba ze to duże dzieci to mogą zagadać tak dla bycia miłym bardziej... Nas pytali co zamierzamy robic w Usa , gdzie teraz pracujemy i co zamierzamy w usa robic, gdzie się zatrzymać. W sumie tyle. co do chorób to w necie gdzieś jest dokładnie opisane (na stronach loterii) jakie choroby dyskwalifikują. Generalnie takie które mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa - ciężkie choroby psychiczne lub poważne choroby zakaźne, takie jak np gruźlica - aczkolwiek musiałbyś mieć aktywne stadium choroby żeby Cię to zdyskwalifikowało. Nawet HIV już nie jest powodem do odmowy wizy. MeganMarkle Dzięki za info. A jak uważasz co sie stanie , jeżeli np ja jako osoba wygrywająca GC dostanę wizę a żona jako osoba zgłoszona do mojego wniosku dostanie odmowę , Czy wtedy ja też z dziećmi z automatu nie dostanę wizy?? Czy traktują to jako całość i rodzinę?? Wydaje mi sie , że nie powinna dostać wizy tylko ta osoba która ma jakaś przyczynę np zdrowie, ale osoba główny aplikant powinna ją dostać. Nie wiem jak jest w takim przypadku, szczerze mówiąc. Ale nawet gdyby żonie odmówili wizy a Tobie i córce dali (co wydaje się mało prawdopodobne) to co - wyjedziesz z córka bez niej? Chyba raczej niebardzo.. wiec tak czy inaczej wszystko albo nic.
  17. No bez kitu z tą piękną Warszawą - mieszkałam tam dobre 15lat i owszem miasto jest ok ale bez przesady żeby porównywać z San Francisco czy Nowym Yorkiem. Nie ta sama liga... plus mi niestety Warszawa kojarzy się głównie z okropnym smogiem spowijającymi miasto przez co najmniej 6m w roku - komora gazowa. :/ lepsze vs Ameryka to tam jest tylko metro. I to porównując tylko czystość i jakość tego metra a nie jego praktyczność bo te dwie marne linie w Wawie to jakiś joke vs sieć połączeń w NYC.
  18. @camll ja Ci mogę powiedzieć z punktu widzenia osoby która całkiem niedawno po loterii wyjechała z rodzina do Kalifornii, mimo ze w PL mieliśmy finansowo bardzo ciepło. Kluczowe pytanie jest takie dlaczego chcą wyjechać - motywy maja tu ogromne znaczenie i „zawsze chcieli mieszkać w usa” nie wystarcza. Dlaczego chcieli w stanach mieszkać? Co o tej dzisiejszej Ameryce wiedza? Od czego uciekają w PL? Bo wyjeżdżając będą musieli zaczynać od zera, na początku będzie bardzo ciężko i to nawet nie to ze z praca (ciocia po finansach coś sobie zawsze znajdzie jeśli dobrze zna angielski) ale dostosowanie się do obcej kultury, zwyczajów, procedur, urzędów itp... Spadnie im tez status finansowy na pewno i z tym tez trzeba się liczyć. Do tego brak rodziny, znajomych, kontaktów - to utrudnia życie, zwłaszcza z małymi dziećmi których już nie można podrzucić babci na chwile. Wiec pytanie po co ten wyjazd jeśli w PL im dobrze? Ja wyjechałam bo w PL bardzo mi przeszkadzała jakość powietrza i to co obecny rząd wyprawia z naszym krajem, to były silne powody i nadal się cieszę ze wyjechałam. Kalifornia jest piękna i cudownie się tu żyje ale jest tez potwornie droga wiec pieniądze będą wujkom spędzać sen z powiek przez dłuższy czas.. Za to na pewno nie będą tu traktowani jakoś gorzej tylko dlatego że są imigrantami bo tu imigrantem jest każdy, jak nie w pierwszym to w drugim pokoleniu (przynajmniej w Bay Area). Tyle że będą żyć w kulturowej mniejszości, bo tu Polaków jak na lekarstwo... sami Hindusi i Chińczycy. Także z tym trzeba się liczyć. polecam poczytać dogłębnie forum, bo wałkowaliśmy tu szczegóły realiów życia w Ameryce już wiele razy..
  19. @ajlo19 tu każda umowa o prace jest jakby „śmieciowa” w takim sensie że po pierwsze prawo Cie nie chroni w żaden sposób na żadnej umówie a po drugie nie masz nawet umowy - „employment at will”. Jedyne co dostałam to ofertę pracy na piśmie (list intencyjny) gdzie ramowo pisze za jaka kasę i co oferują. Mówisz „ok” i jesteś związany umowa. To nie jest tak jak w PL że masz umowę o prace na czas nieokreślony i prawo pracy Ci to i tamto zapewnia, jak opłacony zus, wakacje czy okres wypowiedzenia... tutaj jak szef Ci powie „you are fired” to w majestacie prawa od tej właśnie chwili jesteś bezrobotna. Oczywiście w praktyce tak nie robią bo się boją pozwu, no ale jednak... Co do ubezpieczenia to (jeśli masz pracodawcę co hojnie ci dopłatę do niego zaoferuje i pozwoli podłączyć i rodzine) nie ma zazwyczaj problemu z dopisaniem. Tyle ze to się deklaruje albo od razu po podjęciu pracy (u mnie było na to 30dni od zatrudnienia) albo w konkretnym okresie roku (u mnie w formie co roku są 2 tyg września kiedy to trzeba się zadeklarować na kolejny rok), nie można tego zmieniać kiedy się chce. drug testy to standard w dużych korporacjach, aczkolwiek np moja nie robi, wiec reguły nie ma. Ja osobiscie uważam te testy za coś pozytywnego - narkotyki powinno się tępić. A jeśli ich nie bierzesz to taki test to przecież nie problem. A w szkołach, jak to w szkołach - w PL nie jest lepiej. Tutaj od znajomych mających dzieci w szkołach nie słyszałam złego słowa o tym żeby coś się działo. Ale oni maja dzieci w naprawdę dobrych szkołach w dobrych school districts.
  20. Dzieci nikt nie pyta, chyba ze to duże dzieci to mogą zagadać tak dla bycia miłym bardziej... Nas pytali co zamierzamy robic w Usa , gdzie teraz pracujemy i co zamierzamy w usa robic, gdzie się zatrzymać. W sumie tyle. co do chorób to w necie gdzieś jest dokładnie opisane (na stronach loterii) jakie choroby dyskwalifikują. Generalnie takie które mogą stanowić zagrożenie dla społeczeństwa - ciężkie choroby psychiczne lub poważne choroby zakaźne, takie jak np gruźlica - aczkolwiek musiałbyś mieć aktywne stadium choroby żeby Cię to zdyskwalifikowało. Nawet HIV już nie jest powodem do odmowy wizy.
  21. Apropo scrubs - czy ktoś mi wytłumaczy dlaczego tylu ludzi widzę w tym na mieście? Rozumiem, że pracownik służby zdrowia jak wychodzi z pracy to nie chce mu się przebierać, w domu się upierze... ale nie rozumiem dlaczego rano jadąc do pracy widzę w drodze do pracy ludzi w scrubs? Myślałam ze te ubrania się specjalnie zakłada czyste w szpitalu dla higieny. Jeśli taka pielęgniarka czy lekarz siedzi rano w tym w kolejce gdzie przed chwila leżał chory bezdomny to po co mu te scrubs?? Jaki to ma sens? Nie mogę tego pojąć... w PL jakoś nie widać żeby lekarze w fartuchach na mieście byli
  22. Dlatego ja zawsze idę na pewniaka, z kamienną twarzą a jakby ktoś się coś przyczepił to zawsze się można rozpłakać „panie wladzo, ja przepraszam, nie wiedziałam, bardzo proszę mnie puścić...” to mi już pozwoliło się z wielu mandatów wykręcić i kanara skutecznie odprawić. W usa jeszcze nie próbowałam na policjantach. Obym nie musiała
  23. Ja wiem że jest ale nie wpadajmy w paranoje... jest tez ryzyko ze samolot spadnie i się rozbije. Czy nie powinna do niego wsiadać w takim razie? Uważam po prostu że przesadzacie
  24. Ludzie, dajcie spokój... jest mikroskopijna szansa ze ktoś się przyczepi. Niech kupi telefon, wezwie go w oryginalnym opakowaniu do bagażu podręcznego (bo w rejestrowanym ktoś może ukraść) i tyle. Nikogo nie obchodzi jakaś dziewczyna z iphonem, celnicy naprawdę maja co robic. Ja wiozłam niejednego iphona z usa w ten sposób. Innym razem nowy komputer. Innym razem 3 iPady i 2 iphony z Malezji do PL (bo w Malezji były bajecznie tanie), zawsze miałam w podręcznym, zawsze fabrycznie zamknięte - wykladalam normalnie na taśmę przy security. Nobody cares.
×
×
  • Create New...