Jump to content

Szansa Na Gc (eb-2, Eb-3) Lub H1b


jkb

Recommended Posts

Hej,

czytam Was już przez dłuższy czas i widzę, że jesteście obeznani w sprawach wizowych i emigracyjnych :rolleyes: Chciałbym się dowiedzieć, jakie są szanse na legalną emigrację/pracę w Stanach, wykluczając ślub z amerykanką oraz udział w loterii wizowej (do której to, niestety, po raz kolejny prawa nasi obywatele nie mają). Właśnie skończyłem informatykę na polibudzie warszawskiej, tytuł magistra inżyniera. Mam już rok doświadczenia w zawodzie (potwierdzone świadectwem pracy, bo zlecone i dzieło to już dobrych parę lat). Czy mogę w ogóle myśleć o którymś z wyżej wymienionych programów wizowych? No i jak to jest z polskim "magistrem inżynierem", czy to jest bezproblemowo weryfikowalne na ichni "Master of Science"? Dodam, że mogę mieć odpis dyplomu po angielsku. No i przede wszystkim - szukanie pracodawcy w Stanach, który zechciałby mnie zatrudnić - czy to w ogóle jest możliwe? Z góry dzięki za odpowiedź!

Link to comment
Share on other sites

no, coz kiedy przylecialem na stale do usa w 1987 roku legitymowalem sie "magistrem" w dziedzinie fizyki i nawet mialem przetlumaczony dyplom i indeks ( z tzw. czerwonym paskiem czyli po ichniemu "cum laude"), mialem tez przetlumaczone "swiadectwo pracy' ( 7 lat w wyuczonym zawodzie), jakies opinie profesorow i docentow etc; mialem od razu zielona karte ; po osmiu miesiacach szukania pracy "zblizonej" do zgodnosci z moim wyksztaleceniem i doswiadczeniem zawodowym i wysylajac "resume" w obszary coraz bardziej oddalone od mojej dyscypliny, znalazlem prace w duzej drukarni w Ohio przy czyszczeniu kibli (maintenance department) a potem pakowaniu ulotek do workow pocztowych (bindery/mailing department) - praca placila cale $3.35 na godzine i zalatwila mi ja nasza "caseworker" od welfare, ktorej maz byl akurat kierownikiem zmianowym w tej drukarni; mozna jeszcze nadmienic , ze w ciagu pierwszego roku pobytu w usa na same znaczki wydalem cale oszczednosci przywiezione z polski oraz duza czesc zarobkow w drukarni ( bo nawet tam pracujac ciagle szukalem); w tamtych czasach bezrobocie w ameryce bylo "in low single digits" ( mysle, ze 2, gora 3%); w moich poszukiwaniach pracy " w zawodzie" nie pomogla ani ksiazka wydana w polsce ( w jezyku angielskim) ani artykuly, ktore publikowalem w renomowanych swiatowych witrynach; pogodzilem sie z praca w drukarni ( jedyny obcokrajowiec wsrod 500 pracownikow- wiedzieli jednak co to znaczy "dumb pollock", gdyz czesto uzywali tego i podobnych sformulowan w odniesieniu do mojej skromnej osoby); w miedzyczasie przez jeden semestr wykladalem (part time) podstawy logiki formalnej na duzym lokalnym uniwerku - same dojazdy kosztowaly mnie jednak prawie tyle co zarabialem, wiec odpuscilem sobie po semestrze i skoncentrowalem sie na nadgodzinach na nocna zmiane w drukarni; awansowalem szybko - chyba dzieki wrodzonej inteligencji - i po trzech latach zarabialem okolo $ 55K rocznie; po 20 latach odkladania kupilismy z zona pierwszy w zyciu dom; obecnie mam swoj wlasny interes ( over-the-phone medical interpreting) i odczuwam duza satysfakcje z tego, ze pomagam mlodym polskim emigrantom zrozumiec amerykanski system "sluzby zdrowia", a przy okazji unikac blednych diagnoz, jak np zamykanie "przez pomylke" na oddzialach psychiatrycznych; zona przez 8 lat byla w polsce bibliotekarka i tutaj tez wreszcie pracuje w swoim zawodzie ( jako "reference librarian" w lokalnej bibliotece publicznej); w stanach urodzila sie dwojka z trojki naszych dzieci - wszystkie sa juz dorosle, skonczyly tutejsze "colleges" i odnosza powazne sukcesy zawodowe.....

lat pracy w drukarni na nocna zmiane po 90 godzin tygodniowo nie uwazam wiec za czas stracony - dalismy dzieciom wyksztalcenie dobry przyklad emigranta zaczynajacego od zera, ale przede wszystkim dalismy in normalny dom rodzinny gdzie mama nie musiala pracowac i gdzie zawsze bylo ( i jest) duzo ciepla i milosci...... chyba znowu pisze "nie na temat" wiec moze na tym sie zatrzymam

Link to comment
Share on other sites

Hej,

czytam Was już przez dłuższy czas i widzę, że jesteście obeznani w sprawach wizowych i emigracyjnych :rolleyes: Chciałbym się dowiedzieć, jakie są szanse na legalną emigrację/pracę w Stanach, wykluczając ślub z amerykanką oraz udział w loterii wizowej (do której to, niestety, po raz kolejny prawa nasi obywatele nie mają). Właśnie skończyłem informatykę na polibudzie warszawskiej, tytuł magistra inżyniera. Mam już rok doświadczenia w zawodzie (potwierdzone świadectwem pracy, bo zlecone i dzieło to już dobrych parę lat). Czy mogę w ogóle myśleć o którymś z wyżej wymienionych programów wizowych? No i jak to jest z polskim "magistrem inżynierem", czy to jest bezproblemowo weryfikowalne na ichni "Master of Science"? Dodam, że mogę mieć odpis dyplomu po angielsku. No i przede wszystkim - szukanie pracodawcy w Stanach, który zechciałby mnie zatrudnić - czy to w ogóle jest możliwe? Z góry dzięki za odpowiedź!

Ja obstawiam:

- H1b

- J1

- F1 (?)-> jako emigracja a pozniej na H1B

jest kilka mozliwosci...nie bedzie latwo, ale mozliwosci sa.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź :rolleyes:

a propos H1b - z tego co się orientuję, to te wizy wydawane są raz do roku, tak? plus, jak najlepiej byłoby zacząć szukać pracodawcy, który zgodziłby się na taką formę "sponsoringu"?

a propos J1 - to chyba jest krótkotrwałe rozwiązanie a poza tym generalnie nie pozwala na "double intent", czy jest coś co mi umknęło?

a propos F1 - rozumiem, że to jest wiza studencka, która jest wizą nieimigracyjną. O co chodzi z "jako emigracja"? I nadal nie wiem, czy mój magister inżynier może być uznany jako Master of Science... byłbym wdzięczny za wyjaśnienie :P

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odpowiedź :rolleyes:

a propos H1b - z tego co się orientuję, to te wizy wydawane są raz do roku, tak? plus, jak najlepiej byłoby zacząć szukać pracodawcy, który zgodziłby się na taką formę "sponsoringu"?

to jest super rozwiazanie tyle tylko, ze nie jest latwo, a wrecz jest BARDZO ciezko znalezc pracodawce, ktory bez znajomosci potencjalnego pracownika zaoferuje mu:-wize na 3 lata-kontrakt-zarobki takie same jak ma Amerykanin na tym stanowisku-podpisze ze w razie problemow pokryje wylot pracownika do kraju itd. Wiza jest przyznawana juz w kwietniu (badz pozniej), prace mozna zaczac w pazdzierniku (nie wczesniej)

a propos J1 - to chyba jest krótkotrwałe rozwiązanie a poza tym generalnie nie pozwala na "double intent", czy jest coś co mi umknęło?

moze i krotkotrwale, ale skuteczne, bo potencjalny pracodawca ma szanse Cie spawdzic, zobaczyc jaki jestes itd. i moze Ci zaproponowac H1B oraz/albo sponsoring na green card.. wiele osob zaczynalo od J-1 aby pozniej przejsc na H1B..

a propos F1 - rozumiem, że to jest wiza studencka, która jest wizą nieimigracyjną. O co chodzi z "jako emigracja"?

"jako emigracja" czyli jako wyjazd i zaczecie zycia w USA. Pozniej mozesz zaczac szukac pracodawcy, bo bedzie Ci latwiej kiedy bedziesz na miejscu w USA a nie w Polsce.. Na logike: ja bym w zyciu nie podpisala H1B dla kogos kogo nie znam, kto nie wiem co umie i co potrafi (dyplom magistra ma tu kazdy, wiec samo wyksztalcenie nie jest wyrocznia czy ktos bedzie dobrym pracownikiem czy nie) - przeciez teraz jest taki rynek pracy, ze biore kogos kto jest na miejscu, kto ma referencje z USA, z kim nie podpisuje kontraktu, nie podpisuje mu wyplaty na 3 lata (dodajmy, ze wysokiej wyplaty) i kogo moge zwolnic kiedy cos bedzie nie tak.

I nadal nie wiem, czy mój magister inżynier może być uznany jako Master of Science... byłbym wdzięczny za wyjaśnienie :P

nie wiem czy bedzie uznany, musialbys miec ewaluacje zrobiona w USA.. ale pamietaj, ze sam dyplom nie jest wyrocznia - jest tu wiele osob, ktore maja takie wyksztalcenie i maja doswiadczenie z USA i maja nadal problemy ze znalezieniem pracy czy pracodawcy na H1B.

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...