Finch

Promem do stanów?

18 postów w tym temacie

Jako że cztery razy leciałem samolotem i były to dość krótkie loty bo po 2h a bałem się okropnie to nie wyobrażam sobie lecieć do usa 14h samolotem, wiecie czy jest może możliwość drogi wodnej do stanów ile by to kosztowało i jak długo trwała taka podróż>? nie chodzi mi oczywiscie o jakies promy turystyczne tylko czy jest coś takiego strikte pasażerskiego.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeden z pierwszych linków z google: http://www.cruisepeople.co.uk/transat.htm

7 dni w jedną stronę. Southampton - Nowy Jork. Cena to co najmniej $1.700 w jedną stronę.

Musisz sam poszukać czegoś więcej i konkretów :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Promem do New Yorku a potem co? Greyhound, pociąg? Może rower?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja mam kumpele, co na sama myśl o locie samolotem sie trzęsła, ale strasznie chciała poleciec do Francji, Angli  i Irlandii. Wytłumaczyła sobie, ze albo sie bedzie bać przez całe zycie i nigdzie nie pojedzie albo sie weźmie w garść. Zabookowala bilety z rodzina, kupiła sobie zapas tabletek ziołowych na stres i poleciała. Jesli ona dała rade to ty tez. 

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@pelasia ale ja już leciałem tak jak mówiłem tylko w krótsze loty nie mówie że lot jest niemożliwy ale jest ciężki dlatego pytam z ciekawości o inne alternatywy.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 minut temu, Finch napisał:

@pelasia ale ja już leciałem tak jak mówiłem tylko w krótsze loty nie mówie że lot jest niemożliwy ale jest ciężki dlatego pytam z ciekawości o inne alternatywy.

U niej było to samo. Leciała na krótkich trasach i na sama myśl o długiej chciało jej sie ryczeć, ale dała rade. Oczywiscie dobrze znac wszystkie opcje. Samolot niestety opcja najszybsza i pewnie najtańsza w chwili obecnej. Tak czy inaczej powodzonka! 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja od dzieciństwa miałam traumę i lek przed samolotami do tego stopnia ze miałam senne koszmary, widok samolotu z bliska powodował u mnie ciarki. Pierwszy moj lot był wlasnie do USA. Przez Paryż. Przeżyłam :) i latałam od tamtej pory juz kilkadziesiąt razy :) naprawdę jest to do przeżycia, mozna wziąć ziołowa tabletkę uspokajająca i pójść spac.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pol litra tez zrobi swoje... :) Tabletka ziolowa to placebo :) 

A tak na serio, to mozesz zadzwonic do PZMu i sie spytac czy nie wezma Cie na statek cargo jako pasazera do USA. Wiem, ze takie opcje byly mozliwe. W sumie ponad rok spedzilem na statkach PZMu wlasnie jako pasazer.

Samolot nie leci 14h do USA :) Tylko 8 z czego kolo godziny jest na kolowaniach czyli 7 zostaje... a powrot jest o godzine krotszy :) 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, Finch napisał:

@pelasia ale ja już leciałem tak jak mówiłem tylko w krótsze loty nie mówie że lot jest niemożliwy ale jest ciężki dlatego pytam z ciekawości o inne alternatywy.

Gorzej jak się okaże, że masz chorobę morską. To byłby niefart ;):)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Godzinę temu, czarex napisał:

Pol litra tez zrobi swoje... :) Tabletka ziolowa to placebo :) 

A tak na serio, to mozesz zadzwonic do PZMu i sie spytac czy nie wezma Cie na statek cargo jako pasazera do USA. Wiem, ze takie opcje byly mozliwe. W sumie ponad rok spedzilem na statkach PZMu wlasnie jako pasazer.

Samolot nie leci 14h do USA :) Tylko 8 z czego kolo godziny jest na kolowaniach czyli 7 zostaje... a powrot jest o godzine krotszy :) 

USA to nie tylko JFK. Ode mnie najszybsze polaczenie  do WAWy trwa 14 godzin z hakiem z godzinna przesiadka w Amsterdamie. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 minut temu, andyopole napisał:

USA to nie tylko JFK. Ode mnie najszybsze polaczenie  do WAWy trwa 14 godzin z hakiem z godzinna przesiadka w Amsterdamie. 

Jesli ktos rozwaza droge morska do USA to raczej east coast :) Wiec i polaczenie lotnicze na east coast patrze...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Co do tego plywania na innych statkach handlowych,sa strony o tym gdzie i jak szukać

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Booking.com

Moja siostra tez bardzo sie bala latac, ale jak trzeba bylo to sie przemogla, i w dodatku sama. W jej przypadku pomogly dwa kieliszki czerwonego wina i siedzenie w srodku, miedzy dwojgiem ludzi, gdzie czula sie bezpieczniej... :rolleyes:

A przez ten caly "prom" to mi sie przypomnial stary dowcip o Szkotach... gdzie 10 letni synek pyta ojca: "Tato... Tato... Czy naprawde kazde wakacje musimy spedzac w Ameryce?..." Na co ojciec odpowiada: "Zamknij sie i wiosłuj!" ...

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam znajomych , którzy latają sporo .Do tej pory miałem ich za ,,kozaków" ale ostatnio się wygadali ,że nigdy nie latają zwłaszcza na długich dystansach na trzeźwo. Zawsze w wolnocłowym kupują min ,,ćwiartkę" albo pół litra na dwóch .

Wiedzą ,ze to cebulactwo ,ale mówią ,że po pierwsze strach maleje a po drugie przesypiają cały lot i jet lag praktycznie nie istnieje. Szczerze nigdy nie leciałem samolotem ale zastawiam się czy nadejdzie ten moment ,  to czy faktycznie to jest najlepsze wyjście? I czy już za pierwszym razem coś takiego sobie zaaplikować ,bo mam straszny lek wysokości i nie wiem czy to jeszcze bardziej odczuje w samolocie.

Ja mam słaby łeb i praktycznie nigdy nie pije. :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, Łukasz90 napisał:

Mam znajomych , którzy latają sporo .Do tej pory miałem ich za ,,kozaków" ale ostatnio się wygadali ,że nigdy nie latają zwłaszcza na długich dystansach na trzeźwo. Zawsze w wolnocłowym kupują min ,,ćwiartkę" albo pół litra na dwóch .

Wiedzą ,ze to cebulactwo ,ale mówią ,że po pierwsze strach maleje a po drugie przesypiają cały lot i jet lag praktycznie nie istnieje. Szczerze nigdy nie leciałem samolotem ale zastawiam się czy nadejdzie ten moment ,  to czy faktycznie to jest najlepsze wyjście? I czy już za pierwszym razem coś takiego sobie zaaplikować ,bo mam straszny lek wysokości i nie wiem czy to jeszcze bardziej odczuje w samolocie.

Ja mam słaby łeb i praktycznie nigdy nie pije. :D

Nie jest to dobre rozwiazanie, a jedynie proszenie sie o kłopoty. Dotyczy to zwłaszcza linii niemieckich. Po pijaku często zdarzy sie coś chlapnąć niezbyt mądrego (jak choćby sławne na cały kraj: "Ludzieeee! Niemcy mie bijo!) (p)osła byłego Rokity...i problemy gotowe. I śmiech na cały kraj.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

4 godziny temu, Łukasz90 napisał:

Mam znajomych , którzy latają sporo .Do tej pory miałem ich za ,,kozaków" ale ostatnio się wygadali ,że nigdy nie latają zwłaszcza na długich dystansach na trzeźwo. Zawsze w wolnocłowym kupują min ,,ćwiartkę" albo pół litra na dwóch .

Wiedzą ,ze to cebulactwo ,ale mówią ,że po pierwsze strach maleje a po drugie przesypiają cały lot i jet lag praktycznie nie istnieje. Szczerze nigdy nie leciałem samolotem ale zastawiam się czy nadejdzie ten moment ,  to czy faktycznie to jest najlepsze wyjście? I czy już za pierwszym razem coś takiego sobie zaaplikować ,bo mam straszny lek wysokości i nie wiem czy to jeszcze bardziej odczuje w samolocie.

Ja mam słaby łeb i praktycznie nigdy nie pije. :D

Koleś się znieczuli, usnie a sąsiad musi wachac wyziewy z jego paszczy. Wiesniactwo do potęgi n-tej, nie obrazając ludzi ze wsi...

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
14 godzin temu, andyopole napisał:

Koleś się znieczuli, usnie a sąsiad musi wachac wyziewy z jego paszczy. Wiesniactwo do potęgi n-tej, nie obrazając ludzi ze wsi...

Święte słowa, a wieś nie jest obrażona ;). Mi się tacy sąsiedzi zdarzali, na szczęście na krótkich dystansach, nie polecam. Co do lęku wysokości to też go mam, ale tam w górze siedzisz jak w salonie przed telewizorem, przynajmniej jak nie ma turbulencji. Ale te z kolei dają mały, fajny zastrzyk adrenaliny :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 24.06.2017 o 04:04, andyopole napisał:

Koleś się znieczuli, usnie a sąsiad musi wachac wyziewy z jego paszczy. Wiesniactwo do potęgi n-tej, nie obrazając ludzi ze wsi...

Mnie się kiedyś trafił obok młody człowiek, który szybko zasnął, nieświadomie się "rozwalił" na boki, a oddech miał niczym jadowity jaszczur (bynajmniej nie alkoholowy...). Łatwo nie było :P...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz