-
Liczba zawartości
1 117 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
34
Ostatnia wygrana agatenka w dniu 17 Sierpnia
Użytkownicy przyznają agatenka punkty reputacji!
Informacje o profilu
-
Płeć
Kobieta
agatenka's Achievements
Rezydent FORUM (2/2)
201
Reputacja
-
Ja nie z tych “technicznych”.. więc jak prostemu człowiekowi wytłumaczy mi ktos jaki jest cel takich bot’owych postow ?
-
Jezu wieeeemmm! Czas niemiłosiernie zapierdziela, sama sie dziwię patrząc na nich kiedy to minęło... Jakbys kiedys potrzebowała wygrzac 4 litery zapraszamy bardzo serdecznie , pora nadrobić te kilka lat! Baw sie dobrze
-
Cena rejsów przeraża i u nas była nie do przelkniecia, dlatego zdecydowalismy sie na land based - i szczerze uważam to za lepsza opcje. Wydaje mi się, że zrobiliśmy to wszystko w bardzo przyzwoitych pieniądzach. Wydaliśmy na te 2 tygodnie mniej, niż niektórzy wydają na tydzień w Disneyu. Największym wydatkiem są oczywiście loty (u nas z Miami, więc udało nam się znaleźć naprawdę dobre i tanie połączenie) wycieczki fakultatywne oraz opłata za wejście na teren parku ($200 za osobę dorosłą i $100 za dziecko). Hotele, jedzenie, taksówki czy transfery są natomiast w bardzo przystępnych cenach. Odwiedziliśmy 3 główne wyspy i jak dla nas zupełnie to wystarczyło. Nikt z nas nie jest maniakiem zaliczania wszystkich możliwych gatunków ptaków, więc nie czuliśmy potrzeby robienia długich (i bardzo drogich!) wycieczek w odległe rejony. Żeby jak najlepiej wykorzystać czas i nie tracić go niepotrzebnie na transfery, wszystkie bilety kupowaliśmy one way. Zaczęliśmy od Quito, gdzie spędziliśmy 3 noce. Jest tam naprawdę sporo do zobaczenia, a największą atrakcją jest oczywiście Mitad del Mundo, czyli Środek Świata. Jest też fajna kolejka gondolowa na szczyt góry, piękne stare miasto i mnóstwo miejsc, które można odwiedzić w ramach jednodniowych wycieczek, jeśli ma się więcej czasu — Mindo, wulkan Cotopaxi, Baños i wiele innych. Spokojnie można tam spędzić cały tydzień. Mój mały koniecznie chciał stanąć na równiku, więc Quito było dla nas obowiązkowym przystankiem. Następnie polecieliśmy do Santa Cruz. To najbardziej rozwinięta i chyba najbardziej „turystyczna” z wysp. Lotnisko znajduje się dość daleko od miasta, dlatego woleliśmy przylecieć tam na początku, a nie zostawiać sobie tego transferu na dzień powrotu. Po 3 nocach na Santa Cruz wzięliśmy poranny prom na Isabelę. Naczytałam się wcześniej horror stories o tym, jak wszyscy dostają choroby morskiej, ale chyba mieliśmy szczęście, bo u nas przeprawa była naprawdę gładka i przyjemna. Na Isabeli również spędziliśmy 3 noce. To była moim zdaniem najlepsza wyspa. Jest zupełnie inna od Santa Cruz — zdecydowanie spokojniejsza, mniej rozwinięta i bardziej „dzika”. Puste plaże, brak asfaltowych dróg, flamingi spacerujące pośrodku miasteczka, pingwiny pływające obok ludzi tuż przy molo… Naprawdę cudo! Z Isabeli polecieliśmy małym samolotem na San Cristóbal, żeby nie tracić całego dnia na transfer. Pomiędzy Isabelą a San Cristóbal nie ma bezpośrednich promów. Trzeba byłoby najpierw rano popłynąć na Santa Cruz, a następnie wziąć popołudniowy prom z Santa Cruz na San Cristóbal. W praktyce zajmuje to prawie cały dzień, dlatego zdecydowaliśmy się na samolot. San Cristóbal to takie połączenie dwóch poprzednich wysp. Najbardziej znana jest z wszędobylskich lwów morskich i Kicker Rock. My finalnie odpuściliśmy tę wycieczkę, bo trafiliśmy na bardzo wzburzone morze i silne fale. Snorkeling z rekinami młotami, walcząc z falami pośrodku oceanu, z pakującymi się dziećmi, nie brzmiał zbyt zachęcająco. Przy starszych dzieciach pewnie bym się zdecydowała, ale tym razem uznaliśmy, że nie ma sensu się męczyć i ryzykować. Wracaliśmy z San Cristóbal do Miami z szybką przesiadką w Guayaquil. Ogólnie byłam bardzo zadowolona z naszego planu podróży i naprawdę niewiele bym w nim zmieniła. Wszystkie trzy wyspy są zupełnie inne od siebie i każda na swój sposób warta zobaczenia. A ilość zwierząt dookoła jest po prostu niesamowita. Nawet bez robienia wszystkich możliwych wycieczek można zobaczyć ich naprawdę mnóstwo — praktycznie wszędzie coś się dzieje. Tutaj kilka filmików z każdej z wysp, na ktorych ( chyba ) widac najfajniejsze miejsca czy momenty ktore udalo mi sie uchwycic. Isabela : https://www.instagram.com/reel/DZX6gUZC3ep/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ== San Christobal: https://www.instagram.com/reel/DZ503_JCLvL/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ== Santa Cruz: https://www.instagram.com/reel/DaYYmz-CXsz/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ== And Quito: https://www.instagram.com/reel/DZSiXHEitBD/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ== Jakby cie interesował dokładniejszy plan, noclegi czy cokolwiek innego pisz smialo, chetnie pomoge
-
U nas już rozpoczął się rok szkolny! Nigdy nie przyzwyczaję się do szkoły na początku sierpnia, ale człowiek przynajmniej ma chwilę na oddech i nadrobienie zaległości, więc za bardzo narzekać nie będę. Jak zwykle wakacje minęły zdecydowanie za szybko i jak to zawsze bywa, brakowało czasu na wszystko. Jak praktycznie co roku odwiedziliśmy Polskę na miesiąc. Po śmierci teściów kilka lat temu mam jakiś taki niepokój (bo nie chcę tego nazwać paniką) i bardzo zależy mi na tym, żeby moje dzieciaki spędziły z dziadkami jak najwięcej czasu. Dlatego Polska jest teraz naszym obowiązkowym punktem wakacyjnych planów czy byśmy chcieli czy nie. Na szczęście co roku udaje się znaleźć jeszcze chwilę, żeby zobaczyć coś nowego, innego i ciekawego. W tym roku było to Quito i Galapagos. Niesamowicie polecam ten kierunek! Wyspy są naprawdę niesamowite i co mnie zaskoczyło, dużo tańsze niż kiedyś mi się wydawało. Archipelag uchodzi za jedną z najdroższych destynacji na świecie i oczywiście można wybrać luksusowy jacht za kilkadziesiąt tysięcy dolarów od osoby, ale da się też zwiedzić Galapagos rodzinnie za dosłownie ułamek tej kwoty. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany, mogę napisać coś więcej, bo nie chcę tutaj za bardzo zaśmiecać.
-
Oct 5 , 2005
-
Część z nas siedzi na tym forum od dekady albo i dwóch Ja mimo ze rzadko się udzielam dalej zaglądam raz na jakiś czas z przyzwyczajenia i sentymentu. I dv tego nie zmieni... Wtedy forum tętniło życiem, Stany byly na topie, setki tysięcy dzieciaków wyjeżdżało na wakacyjne programy szukając wszelkich informacji a social media dopiero co raczkowały. Czasy się trochę zmieniły, jest mniejsze zainteresowanie tym kierunkiem, filmiki/przewodniki z każdego miejsca na ziemi są dostępne na wyciągnięcie ręki a większość przerzuciło się np na grupy na fb. Forum ucichlo to na 100% ale z szybkim zamknięciem to bym nie przesadzała...
-
Marzy mi się Egipt (z pominięciem Sharm el Sheikh i Hurghady) oraz Jordania (Petra). Maroko też chodzi mi bardzo mocno chodzi po głowie – byłam jako dziecko z rodzicami, ale niewiele wtedy zobaczyłam poza kurortami, więc teraz marzy mi się objazdówka. Jednak priorytetem jest Gwatemala! (Przede wszystkim Acatenango – bardzo chcę zobaczyć erupcję Fuego - mam słabość do wulkanów ). Czy był ktoś tam może z dziećmi? Raczej marne są szanse, że wejdą na szczyt o własnych siłach. Rozważałam wjazd autem 4x4, które pokonuje 3/4 trasy, ale końcówkę i tak trzeba przejść pieszo. Nie wiem, czy nie porywam się z motyką na słońce (wysokość, temperatura, podejście), choć wiem, że maluchy byłyby zachwycone. Czy ktoś z Was był w tych rejonach i może coś doradzić?
-
Jeszcze tylko dodam że po przeczytaniu "stworzyć konto bankowe w revolucie i tam stworzyć kartę kredytową i przelać dolce" racze poczytac o różnicy pomiędzy karta debetowa a kredytowa. Na ta druga nie "przelewasz dolcy" a limit jest dostosowany do twojej zdolności kredytowej i zaczyna się od 1000zl - Na debetowa nikt samochodu ci nie wynajmie (zwłaszcza poniżej 21), musisz mieć kredytowa z "normalnym" limitem. My za malolata wynajmowaliśmy samochody bez większego problemu ale liczyliśmy się z dodatkowa dzienna oplata ( i kosztami pełnego ubezpieczenia ) , mieliśmy również karty kredytowe podłączone pod rodzicow konta ( jako authorized user) tak było najprościej, najszybciej i z większym limitem. Moim zdaniem to co probujesz zrobic jest trochę nierealne. Jezeli masz status studenta, pojedz na work& travel. Bedziesz z ludzmi w swoim wieku, bedziesz mial wystarczajaco czasu zeby zwiedzić co chcesz, cały czas będąc legalnie. Wyjazd jest w wakacje i pozwala na 4 miesiace pracy i 30 dni podróżowania.
-
W Polsce problemem są rowniez hipochondrycy którzy biegną do lekarza czy na SOR dosłownie ze wszystkim, albo tak na wszelki wypadek - zajmując miejsca tym którzy tych specjalistów naprawde potrzebuja. A ze za darmo, to kto im zabroni? Ale rowniez uwazam ze opieka zdrowotna jest na wysokim poziomie. I lekarze robia duzo badan prewencyjnie gdzie tutaj często tego brakuje (np głupie badanie krwi u dzieci) Tak czy inaczej, Andy ciesze sie ze juz bliżej domu! Zdrowka zycze! Jak będziesz miał kiedyś czas i sile napisz jak to sie wszystko zaczęło i skąd się to pieroństwo do ciebie przyplątało Zmieniając temat — moja mała dziś szła do szkoły z płaczem. Zmartwiona, pytajac co się dzieje - usłyszałam, że jest smutna, bo to ostatni dzień i będzie strasznie tęsknić za swoją nauczycielką oraz całą klasą. Powiedziała też, że absolutnie nie chce już żadnych „school breaks”!!! Ja zawsze traktowałam szkołę jako zło konieczne szukając każdej możliwej okazji, żeby z niej uciec. A dla obojga moich dzieci to prawdziwa „ziemia obiecana”. Do tego stopnia, że byli na mnie źli, bo po wakacjach wróciliśmy za późno i ominął ich jeden dzień szkoły! Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać
-
Andy, ładnie sobie "wakacje" przedłużyłeś Ciesze sie ze juz jest lepiej, tak trzymaj!
-
@andyopole szybkiego powrotu do zdrowia!
-
-
Też się dołączę do osób polecających Revolut. Działa świetnie nie tylko w Polsce ale wszędzie gdzie w ostatnich latach byliśmy . Kurs wymiany jest zazwyczaj bardzo korzystny. Nie wiem jak teraz ale z 5 lat temu otwarcie konta (dostanie karty) trwało kilka długich tygodni. Dodam też że przelewy są natychmiastowe (i darmowe) nawet te przychodzące z różnych krajów.
-
Tez tak myslalam. Oficjalnie niby nie działa ale prawda jest taka że nikt z Rosji, Kazachstanu czy Białorusi nie mial problemow z wysłaniem $ do stanów. (wynajmujemy dom dla J1)
- 3 004 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Dzięki wielkie, bardzo pomocne info! Patrzyłam i na wycieczki i na kierowców. Zorganizowane wypady nie bardzo sa dla nas, a kierowcy jak narazie nie udalo sie nam znalezc. "Wszyscy" którzy jada na południe Limy robią wypad na Ballestas Islands i potem kilka godzin w Huacachina i z powrotem. Nas wyspy nie interesują bo kolejne w planach mamy Galapagos a malo wycieczek zapuszcza sie do samego parku Paracas ktory nas interesuje. Po drugie w Huchacinnie mamy zabookowany nocleg w namiotach po środku pustyni, wiec potrzebujemy wrócić kolejnego dnia rano ( wieczorem mamy juz lot do Cusco) . Po 3 będzie nas 8 osób wiec ciezko znalezc prywatnego kierowcę z min 9 osobowym busem. Dlatego tez zdecydowalismy sie na wynajęcie większego vana, chyba ze cos szyko znajde. Co do łapówek niestety to chyba "standard" w południowych krajach i płaciliśmy niestety już nie raz. Do Amazonii sie narazie nie wybieram. Dzieciaki mają 5&7 lat więc jeszcze mamy czas żeby spokojnie tamte rejony zobaczyć, poza tym zabrakłoby nam czasu. I jeżeli chodzi o dzieciaki moze nie dokladnie napisalem - w samochodzie mogą spędzić nale dni bez zająknięcia i nie raz byliśmy z nimi w trasach które miały kilka tys mil - natomiast nie są wytrzymałymi piechurami wiec np dłuższe piesze wędrówki jak Inca Trail czy Rainbow Mountain zupełnie odpada. Kurde juz sie nie moge doczekac!
