Skocz do zawartości

jannapa

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez jannapa

  1. wrocilam z wycieczki, odpoczelam, pogryzly mnie komary. niestety na ostatnim campingu zostawilam klucze od sakw, wiec sie musialam wlamywac, bo nie chcialo mi sie ponad dwiescie mil wracac:/ zadnych przygod nie mialam (jak nie ja! cos dziwnego...), wiec jakies 20 mil od domu mialam stuprocentowa pewnosc, ze zaraz mi peknie linka od sprzegla, albo zlapie gume. a tu nic:) pewnie nastepnym razem los wezmie sobie odwet;) anyway, goraco jest:( tez nie lubie...
  2. andy, szkoda, ze nie masz jeszcze jakiegos prototypu: pakuje wlasnie torby na mini-wyjazd relaksacyjny pod namiot... zostalo mi jeszcze ciutenkie miejsca w sakwie, choc motorek juz zaladowany pod kokardki. swoja droga, pierwszy indywidualny wyjazd bez meza i dzieci od baaaaaardzo dlugiego czasu, wiec nie moge sie posiadac z ekscytacji;) pogoda wyglada fajnie dosc (ten deszczyk w sobte to zarcik chyba jest jakis), no i motoru dawno nie wypuszczalam na dluzsze trasy tylko dom-praca-dom, wiec bedzie fajnie:) zyczcie mi ladnej pogody i przewidywalnie kretych drog:)
  3. spieszcie sie, bo oszalec mozna. swoja droga czytalam ostatnio, ze wypuszczono w jakichs lasach tropikalnych zmodyfikowanego genetycznie komara - krzyzuje sie z innymi, ale przekazuje dalej dominujacy gen, ktory zupelnie pozbawia osobnika potrzeby i umiejetnosci rozmnazania. pozegnalabym was bez zalu, przebrzydle komary
  4. kurde, wlasnie w radio mi doniesli, ze w moim county zdiagnozowali west nile virus. slabo. w ogrodzie mam chmary po prostu --- chyba sobie zafunduje wymordowanie tego towarzystwa przez specow o eksterminacji moskitow:/ zazdroszcze, ale nie zlosliwie! baw sie dobrze.
  5. no, u mnie pogoda stabilna, tylko komary wielkosci F-16. nie za cieplo, slonecznie, wilgotnosc umiarkowana. no teraz musze sobie cos innego znalezc, bo jak to tak nie narzekac na nic;)))
  6. sasiadka mi doniosla, ze lalo on and off przez caly czas, kiedy bylam na wakacjach. wilgotnosc jest zdecydowanie mordercza. na zewnatrz 34 C - niby nie tragedia, szczegolnie ze nie ma slonca - ale pogrzebalam w ogrodzie przez poltorej godziny i wrocilam po prostu cala mokra. chyba zaczynam rozumiec, o co chodzi w znaku rozpoznawczym midwesternera, czyli powiedzeniu "it's not the heat, it's the humidity" nigella, baw sie dobrze w chicago - jakos mam do chicago niesamowity sentyment! to tutaj postawilam pierwsze kroki na amerykanskiej ziemi w latach dziewiecdziesiatych:) jaki to byl dla mnie szok!
  7. wrocilam z wakacji wlasnie. ogorki w ogrodzie mi obrodzily, wiec kisze. pogoda paskudna jakas. w drodze powrotnej w ohio musialam dwa razy zjechac z drogi i przeczekac deszcz i wiatr, bo widocznosc byla na dlugosc samochodu:( armagedon jakis chyba:(
  8. przyjechalismy do usa z walizka na osobe.po dwoch latach mam wiecej gratow, niz dom moze pomiescic. to chyba posiadanie dzieci robi z ciebie gabke na klamoty.....
  9. toz to wobec ceregieli imigracyjnych, o ktorych narod pisze, zart jakis;)
  10. a w maine slonecznie i niekoniecznie cieplo:) wmarzone wakacje - woda calkiem przyzwoita, nawet dalam sie namowic na plywanie:) pozdrawiam:)
  11. u mnei sama nie wiem, czy cieplo --- w biurze klima, a miedzy domem a praca nosze kombinezon - na motorze rzadko mi zimno. ale niska wilgotnosc, co cieszy. tez raczej wole chodniejsze lata:) a 4 lipca, jak wszytsko pojdzie zgodnie z planem, to ja bede w portland, maine!
  12. ha, dzisiaj nauczylam sie, ze dobrze miec sasiada (chyba taka piosenka kiedys byla, prawda?) wielka pomoc sasiedzka i mamy osiedle niemal posprzatane. ktos przyniosl pile, ktos taczki i miedzy 12 a 16 udalo sie szostce doroslych ludzi ogarnac cztery porzadnie dotkniete huraganem posesje. a juz chcialam brac wolne na jutro:)
  13. u nas po prostu spustoszenie, na samem mojej ulicy kilka drzew wyrwanych z korzeniami --- wczoraj to byl krajobraz po bitwie, autentycznie. czeka mnie troche roboty dzisiaj, musze bajzel ogarnac, choc drzewem sie nie zajme, bo musze najpierw pozyczyc pile lancuchowa acadia - schoodic point - jezdze tam kazdego roku, nie moge sobie odpuscic. jedno z najpiekniejszych miejsc, w ktorych kiedykolwiek bylam
  14. w maine narod sie cieszy, kiedy do wody w ogole mozna wejsc - w tamtejsi (bo o turystach nie gadam) kapia sie przy temperaturach czysto baltyckich i tp dla nich ciepla woda. ale nie o wode chodzi, podobno paskudny czerwiec maja jak i na midwescie - nad ranem u nas przeszla wichura taka, ze pozrywalo linie elektryczne mnie wielkie drzewo wywrocilo sie na posesji tak z pol metra od dachu naprawde niezle spustoszenie eh.
  15. eee, do lata nie tesknie za specjalnie, plazowiczka ze mnie zadna, ale w czwartek udaje sie na zasluzony urlop do maine i chcialabym nie musiec spedzac czasu goraczkowo kombinujac, co by tu zrobic w deszczowy dzien. ale dzieki za zaproszenie, roelka, w twoich okolicach chyba bede jeszcze pod koniec lata, bo marzy mi sie pojezdzic po deal's gap w tennessee/ north caolina, a to troche po drodze ode mnie. tesciowa mi wlasnie doniosla, ze w maine slabo z pogoda - malo plazowo, tesciowa zapowiedziala, ze nam znajdzie najblizsze bary w okolicy, a ona zaopiekuje sie dziecmi i kotem-rekonwalescentem (nie donosilam jeszcze, ale kot mial dzisiaj surgery)
  16. dobra, zapodaje taki temat: czy na wschodnim wybrzezu jest juz lato? czy moze taka sama chala jak na midwescie?
  17. zupelnie sobie tego nie przypominam,a nawet nie wiem, czy moge transakcje na karcie tak daleko sprawdzic. zobaczymy, moze mnie jeszcze skasuja;) tymczasem wczoraj przejezdzalam okolice chicago EZ-pasem. bylam na motocyklu, wiec czytnik mialam w kieszeni na rekawie. dzisiaj cos mnie tknelo, zeby sprawdzic, czy mi pobralo oplaty i mam na koncie EZ pass odczyt tylko z jednej bramki:/ oczywiscie moja uczciwa natura kazala mi natychmiast probowac zaplacic, ale interfejs jest tak glupi, ze kazal podac numery bramek (tjaaaaa... notatki se robilam jadac)... zadzwonilam do jakiegos umyslnego, ktory mi grzecznie wylozyl, zeby w ogole czekac z takimi oplatami przez minimum 48 godzin, bo czasami czytniki nie uaktualniaja danych natychmiast. to czekam. sie zobaczy;)
  18. nie pamietam, to bylo w okolicach chicago jadac na poludniowy wschod. chyba przejechalam easy-pass zamiast regularnej bramki, ale juz nie pamietam. niestety, wowczas nie byo jeszcze mozliwosci "pay-online," wiec wyznalam grzechy w alamo (albo enterprise, juz nie pamietam) i wrocilam do europy. myslisz, ze ktos jeszce takie grzechy apmieta???
  19. ogien! w takiej sytuacji zastanawiam sie, czy przypadkiem kiedys mi ktos nie wypomni, ze w jakims 2004 czy 2005 przejechalam kawel autostrada bez placenia samochodem z wypozyczalni... w wypozyczalni zostawilam kilka dolkow, zeby zaplacili, ale kto ich tam wie, czy to zrobili;)
  20. kurde, przyznam wam po rpostu i po ludzku, ze nie mam 3 tysi lezacych odlogiem:/ a gdybym miala, pewnie splacilabym polowe cholernego aparatu na zeby dla dziecka, bo wszytsko poszlo na karte, a za rok czeka mnie aparat u mlodszego:/ tymczasem polska wetka poprosila kogos jeszcze (bo strasznie jej chyba marudze), zeby skonsultowal x-ray. ma sie do mnie jutro odezwac. swoja droga dzisiaj kot urzadzil mega przedstawienie, ktore zakonczyla wyskokiem z okna razem z moskitiera. wrocila wytarzana w piachu i z ptakiem w zebach jakies dwie godziny pozniej. zew natury:/ i tak caly dlugi tydzien zamkniecia wytrzymala, to chyba najdluzej w jej karierze:/ na midwescie rekiny mi nie grozne, za to ostatnie ulewy sprowadzily jakas przekleta plage komarow. dzisiaj wjechalam w chmare dziadostwa z otwarta garda w kasku - plulam przez godzine z obrzydzenia pozniej:/
  21. polski wet (i moja dlugoletnia przyjaciolka, ktora opiekowala sie moimi psami w pl) w konsulcie twierdzi, ze kota bedzie ok. obejrzala x-ray, filmik z tego jak kot chodzi teraz i jak chodzil zaraz po wypadku. samego kota nie widziala, rzecz jasna. mam dylemat, bo lubie lachudre jedna strasznie. i wolalabym jej niechcacy krzywdy nie zrobic. czy to przyzwalajac na operacje, czy nie. kolejny wet bylby czwraty, pewnie kolejny na miejscu. diagnoza wyglada tak: wet, ktory widzial i kota, i x-ray - dac jej spokoj specjalista - widzial x-ray, ale nie kota - kroic koniecznie wet w pl (widzial x-ray i filmy, ale nie widzial samego kota) - ludzie, nie przesadzajcie (plus komentarz o amerykanskich kotach na prozacu) kot tymczasem ma wywalone na system. urzadza generalnie sceny przy drzwiach - dzis wieczorem piszczala prawie 40 minut, zeby ja wypuscic...
  22. oddam, jak juz bedzie co. na razie jeszcze dyszy. ale znajac mojego kota-mozantropa, wiecej by ta jej skorka szkod wyrzadzila, niz pozytku
  23. kot zasnal na polce z plytami rekonstrukcja zdarzen od tej chwili, to tylko moje domysly: zasnela, zsunela sie z polki we snie, obudzila spadajac i chciala odruchowo zlapac sie polki, ktora sciagnela na swoja noge natychmiast uciekla kulejac d ogrodu i zabunkrowala sie w krzakach, gdzie ja znalazlam po dwoch godzinach przeczesywania ogrodu umowilam do weta nastepnego dnia, bo kulala i nie dawala sie dotknac. wet obejrzal, zatrzymal na noc, zeby podac sedatives i zrobic x-ray. nastepnego dnia obejrzal x-ray i uznal, ze malenki odprysk kosteczki oddzielil sie od kosci - ale poniewaz niekoniecznie z kosci obciazanej podczas chodzenia, wiec "dajnmy spokoj, sama sie wukuruje." dla pewnosci jednak wyslal do ortoedy, ktory mial okiem speca popatrzec popatrzyl i natychmiast uznal, ze kot potrzebuje operacji, zaloeznia jakichs szpilek w nodze i drutowania kosci a wszystko za minimum 3 tysie :/ tymczasem tydzien od wypadku kot troszke kuleje, ale wygflada raczej na zdrowego. skacze i wkurza sie, ze nie moze wyjsc na zewnatrz od trzech dni nie podaje jej nawet lekow przeciwbolowych, ale to nie wydaje sie miec zadnego wplywu - opuchlizna zeszla, utyka lekko, ale bez szalu i teraz zdrowo sie zastanawiam, czy ktos przypadkiem nie chce zarobic sobie na mnie latwej trojeczki:/ a jeszcze p.s. wlasnie przebiegla radosnie obok mnie, bo uslyszala, ze maz otwiera puszke z zarciem. gdybym nie wiedziala, nie zwrocilabym uwagi na lekko skrzywiony krok...
  24. czy jest na forum weterynarz moze? long shot, ale wole zapytac, bo kto wie, czy sie ktos nie znajdzie, zanim dam pokroic kota za 3K. pomocy!
  25. COOL! tez mialam dzisiaj dzien testowy i przyznam, ze moj nowy motorek to przyzwoita inwestycja. niby dual purpose, wiec i off-road i street, ale na prostej jak drut autostradzie do indianapolis bujal sie jak motor touringowy. wlasciwosci off-road bede testowac za dwa tygodnie;)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...