Jump to content

W sprawie malzenstwa z obywatelka


DoDeK

Recommended Posts

Witaj, mam pare pytan odnosnie starania sie o GC przez slub z obywatelka. Przylecialem tutaj legalnie na wizie turystycznej ok 3 lat i zamierzam w lutym pobrac sie z moja dziewczyna - obywatelka. Od kilku miesiecy mieszkam z nia i jej rodzicami i przez minimum 2 lata bedziemy mieszkac nie wiem czy to moze pomoc podczas interview.

W kazdym razie chcialbym poznac wasza opinie na temat:

- czy caly proces starania sie o GC jest trudnym procesem i czy trzeba i warto zatrudnic do tego adwokata czy mozna troszke zaoszczedzic pieniedzy i samemu wypelnic formy i wysylac je .

- czy znajduja sie jakies pomoce na internecie odnosnie wypelnien odpowiednich form

- jakie sa mniej wiecej okresy na dostanie pozwolenie na prace, okres oczekiwania GC i od ktorego momentu mozna oposcic USA np z zona.

Wielkie dzieki pozdrowienia

Dodek

Link to comment
Share on other sites

moja wiza turystyczna juz wygasla.

Chodzi mi o wasza opinie czy jesli jestescie teraz w trakcie przeprowadzania tego lub byliscie braliscie by adwokata czy nie. Cy da rade samemu powypelniac te formy i poprowadzic swoja sprawe tak aby dostac GC w normalnym czasie oczekiwania

Dodek

Link to comment
Share on other sites

Mój brat składał kilka lat temu petycję na żonę i dokumenty wypełniali sami. Jak się zna angielski to nie jest to problem. Ameykanie chyba zakładają z góry że dokumenty może wypełniać osoba "inteligentna inaczej". To jest akurat bardzo miłe i zaoszczędza sporo stresu. Ale jak tylko macie jakieś wątpliwości to bierzcie kogoś kto się na tym zna. Warto zapłacić, ale nie idźcie do pierwszej lepszej agencji dla Polaków - moja ciocia pracuje w takowej w NJ. Lubię ciocię ale wypisywanie dokumentów powinna sobie darować ;) Porady imigracyjne zresztą też :) ale to osobna sprawa.

Złóżcie papiery, jak tylko dostaniecie liścik że sprawa jest w toku możesz składać podanie o pozwolenie o pracę. Moja bratowa czekała kilka tygodni, ale to było dawno temu, nie wiem jak jest teraz.

Link to comment
Share on other sites

Ja jestem w podobnej sytuacji z tym ze ja bralam slub w sierpniu, potem bylismy troche w Polsce a teraz jestesmy znowu w Stanach - ja na wizie turystycznej. Ostanio bylam na jakims spotkaniu w urzedzie imigracyjnym, dostalismy plik papierow- w sumie duza czesc z tego to co dostajesz u nas w ambasadzie USA. Na spotkanie poszlismy dlatego ze tez zastanawialismy sie czy czasem nie wziasc prawnika- wydac te 2000-3000 i miec pewnosc ze nie bedzie problemow. Ale z tego jak wygladaja te papiery to nie sadze zebysmy mieli jakies trudnosci. Kobietka w Urzedzie imigracyjnym byla bardzo pomocna, polecila wypelnic dokumenty (ktore faktycznie jak sie zna angielski nie stwarzaja trudnosci) zlozyc wszystkie papiery lacznie z oplata za wnioski ( ok 700$) i tyle... Z tego co kobietka mowila z chwila zlozenia dokumentow nie mam zadnych problemow z zostaniem tu dluzej niz przewiduje moja wiza. Obecnie jestesmy na etapie wypelniania wnioskow i zarabiania tych 700$ takze nie moge Ci powiedizec co dalej.. Moze po porstu umowcie sie z Twoja narzeczona tez na takie spotkanie informacyjne, przedstawcie sytuacje i dowiedzcie sie jak to faktycznie wyglada. My chcielismy prawnika dlatego, ze nasluchalismy sie w okolo ludzi ktorzy staraja sie pokazywac ze cos wiedza a tak naprawde nie wiedza zbyt wiele. Jak sie sam czlowiek za cos nie wezmie i nie dowie u zrodla to moze stracic duzo kaski na prozno. Ja jestem zadowowlona ze spotkania w Urzedzie Imigracyjnym bo sie okazje ze diabel wcale nie taki straszny..a co dalej.. ?po prostu bede dobrej mysli..

Link to comment
Share on other sites

Mój brat składał kilka lat temu petycję na żonę i dokumenty wypełniali sami. Jak się zna angielski to nie jest to problem.

zgadza sie, tylko wez jeszcze jedna poprawke - dokumenty bardzo sie zmienily przez kilka lat, zmienilo sie tez podejscie urzednika imigracyjnego do kogos kto sam wypelnial aplikacje i zrobil tam bledy badz to bo nie zrozumial pytania badz to bo aplikantowi wydawalo sie, ze taka odpowiedz jest prawidlowa. Kilka lat temu obowiazywala ustawa 245(i); byla amnestia (i sprawy sie tocza latami z tego tytulu a maja wplyw na wszelkiego aplikacje w tym malzenskie). Teraz jest inaczej - nie znaczy to, ze jest to nie do przejscia, ale jest trudniej, duzo trudniej. I mimo znajomosci jezyka naprawde sa pytania na ktore mozecie miec trudnosci aby odpowiedziec.

Ameykanie chyba zakładają z góry że dokumenty może wypełniać osoba "inteligentna inaczej". To jest akurat bardzo miłe i zaoszczędza sporo stresu. Ale jak tylko macie jakieś wątpliwości to bierzcie kogoś kto się na tym zna. Warto zapłacić, ale nie idźcie do pierwszej lepszej agencji dla Polaków - moja ciocia pracuje w takowej w NJ. Lubię ciocię ale wypisywanie dokumentów powinna sobie darować :) Porady imigracyjne zresztą też ;) ale to osobna sprawa.

dobrze mowisz, zwlaszcza jesli chodzi o NJ ;)

Złóżcie papiery, jak tylko dostaniecie liścik że sprawa jest w toku możesz składać podanie o pozwolenie o pracę.

Nie do konca tak teraz jest - forme o pozwolenie na prace sklada sie od razu  wraz z pozostalymi dokumentami (mozna pozniej, ale po co czekac zwlaszcza jesli chodzi o oplate za odciski itd.) ).

Moja bratowa czekała kilka tygodni, ale to było dawno temu, nie wiem jak jest teraz.

Co do porad w immigration: urzednik imigracyjny nie moze Ci powiedziec co masz wpisac w poszczegolne rubryki, nie moze tez udzielic ci porad co masz zrobic i jak chyba, ze jest to tylko general information. Urzednik moze Ci powiedziec co masz wypelnic, ale nie moze konkretnie uzupelnic i form. W razie bledow czy pomylek nie mozesz miec pretensji do urzednika imigracyjnego ani - co wazniejsze - udowodnic mu jego pomylki, bo pod dokumentami Ty sie podpisujesz. I tu jest sedno sprawy: niby sytuacja jest kazda podobna, ale jest inna. Wystarczy, ze komus wygasla wiza i pytanie co ta osoba ma wpisac w rubryke gdzie pytaja jaki jest twoj obecny status. Mozna wpisac roznie - tylko pytanie co ma byc wpisane wg urzedu imigracyjnego. I dziesiatki takich watpliwosci ... Ale dobra rada: jak masz isc do agencji w NJ to slowo Ci daje, ze sam to lepiej zrobisz - glowa do gory :)

Link to comment
Share on other sites

Moze po porstu umowcie sie z Twoja narzeczona tez na takie spotkanie informacyjne, przedstawcie sytuacje i dowiedzcie sie jak to faktycznie wyglada. My chcielismy prawnika dlatego, ze nasluchalismy sie w okolo ludzi ktorzy staraja sie pokazywac ze cos wiedza a tak naprawde nie wiedza zbyt wiele. Jak sie sam czlowiek za cos nie wezmie i nie dowie u zrodla to moze stracic duzo kaski na prozno. Ja jestem zadowowlona ze spotkania w Urzedzie Imigracyjnym bo sie okazje ze diabel wcale nie taki straszny

Na temat kompetencji tudziez wiadomosci udzielanych przez nawet osoby z konsulatu najlepiej niech sie wypowie Jackie, ktora sama przez to przeszla. I zapewniam Cie, ze tak samo jest tutaj w USCIS. Zadzwon dwa razy do immigration i uslyszysz dwie rozne odpowiedzi na to samo pytanie. A co do porad kiedy umawiasz sie na spotkanie to jest doslownie identycznie: mialam sprawe z kobieta, ktora podlegala pod pozna amnestie i powinna byla wypelnic dokumenty do konca grudnia 2005. Poszla do immigration, bardzo milo poinformowano ja co i jak, kobieta wypelnila co jej dali, wyslala i dostala kilka dni temu odpowiedz, ze ona przyslala zly formularz, bo to o co chciala sie starc to jej sie nie nalezy. Wziela kobieta list, pojechala do immigration gdzie byla poprzednio i mowi co i jak. A pani urzedniczka bardzo grzecznie pyta: czy ja sie podpisywalam pod czymkolwiek? Nie. Wiec ja nie mam wplywu co Pani wypelnila. Kobieta na to, ze moze chociaz jakis list od urzedniczki, ze niby dala jej zly formularz i moze kobieta moglaby zlozyc jakies odwolanie, na co urzedniczka wezwala supervisora i pan urzednik-supervisor grzecznie mowi, ze oni porad prawnych nie udzielaja, listow nie pisza, form nie wypleniaja a Pani jesli miala watpliwosci powinna byla sie skontaktowac z prawnikiem, bo oni nie sa legal services. A skoro juz jest styczen wiec im jest very sorry ale Pani aplikacji nie moze juz zlozyc i niech czeka spokojnie, bo moze sie cos w prawie zmieni to wtedy niech sie stara o green card. Kobieta plakala, wrzeszczala az ja wyprowadzili w ogole z budynku i na tym sie skonczylo.

Inny przypadek kiedy poradzili mezczyznie aby staral sie o advance parole, on tak zrobil i byl w szoku kiedy nie wpuscili do na granicy, bo jak tak moga zrobic skoro on wypelnil co mu w immigration dali! Na co mu dali zakaz wlotu na 10 lat (bo wczesniej byl 2 lata nielegalnie), sprawa trafila do Wiednia i wynik niestety negatywny.

Jak macie ochote to moge jeszcze kilka takich historii napisac w wolnym czasie, bo te osoby, ktore mnie znaja wiedza, ze moi klienci maja w wiekszosci wiele ciekawych przygod z urzedem imgracyjnym, urzednikami itd. Wiec na zakonczenie tylko jeden ostatni przyklad: przychodzi klient z odmowa przedluzenia mu wizy turystycznej i pyta dlaczego dostal odmowe. Ja mu na to, ze skoro ja nie wypelnialam dokumentow to skad mam wiedziec. To pan pokazuje mi co ma ze soba (czyli formularze 'na brudno' tego co wyslal do USCIS). Jeden z podpunktow na temat jak sie bedziesz utrzymywal w USA: I will be working hard on the construction. I will work 12 hours every day and I will have money. Pytam Pana kto mu to wypelnial, a on na to, ze sasiad, bo sasiad w fabryce pracuje juz 7 lat i zna angielski to za flaszke pomogl wypelnic. I Pan byl zdziwiony czmu mu odmowe przyslali i kazali w ciagu 14 dni wyjechac.

Link to comment
Share on other sites

No ja ostatnimi czasy połaziłam trochę po różnych grupach i forach i z tego co pamiętam dość częste są następujące przypadki:

- przekonanie że jak się poślubiło obywatela to automatycznie jest się "nieruszalnym".

- przekonanie że można starać się o GC na podstawie "zasiedzenia" i płacenia podatków.

W obu ww sytuacjach zdarza się że ludzie idą składać papiery (notabene - wypełnione przez "prawników") i są potem mocno zdziwieni ;)

W niedzielę będę rozmawiała z bratem, ona zna całą kupę takich historyjek z okresu gdy był tuż po przyjeździe do Stanów i pracował z Polakami. Z tego co mi kiedyś opowiadał często wysłuchiwał historii w których przewijały się stwierdzenia "polepszyć papiery" lub "być półlegalnie" - to znaczy tylko tyle ze ludzie są nielegalnie, ale są przekonani że w razie wpadki moga się starać o legalny pobyt, bo mają np. dom do spłacenia albo dzieci urodzone w USA.

- moje ulubione - przekonanie że jak USCIS popełniło błąd to odpowiada za to USCIS (dokładnie tak jak opisuje to Karina). Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Chyba na http://www.prawoimigracyjneusa.com/ jest opisany przypadek kobitki której omyłkowo wydano zamiast conditional GC "zwykłą" GC.

- z własnego podwórka :) - moja ciocia twierdzi że w konsulacie i ambasadzie mnie oszukiwali, bo KAŻDE dziecko obywatela amerykańskiego dostaje po nim automatycznie obywatelstwo. I to mówi kobieta która udziela porad prawnych imigrantom :)

Ale pewnie Karina zna więcej konkretnych sytuacji.

Link to comment
Share on other sites

hm.. moze masz racje Karina.. Ja jak napisalam -jestem dopiero na poczatku tej papierkowej szamotaniny.. takze dopiero okaze sie co dalej.. Ale ja jestem zadowolona ze spotkania i nie mam ochoty placic za prawnika dopoki naprawde nie bedzie to konieczne. Poza tym wole swoich spraw pilnowac sama. Na spotkanie o wize tez poszlam bez zadnych zaproszen, dowodow i innych [beeep] i jakos nie bylo problemow- moze i tym razem tez...Napisze Wam czy mi sie udalo

A Tobie DoDek zycze powodzenia..

Link to comment
Share on other sites

Poza tym wole swoich spraw pilnowac sama. Na spotkanie o wize tez poszlam bez zadnych zaproszen, dowodow i innych [beeep] i jakos nie bylo problemow- moze i tym razem tez...

Tak, tylko musisz wziac jedno pod uwage: staranie sie o wize jest naprawde niczym w porownaniu ze staraniem sie o pobyt staly gdzie - w przeciwienstwie do starania sie o wize - wymagane sa dowody oraz formy.

A inna rzecz, ze owszem dobrze samemu pilnowac swoich spraw ale jesli ktos zna sie na tym. Bo logicznie - jak mozna pilnowac czegos na czym ktos sie nie zna - jesli wypelnisz dokumenty nie masz pewnosci, ze sa wypelnione dobrze do momentu az nie sprawdzi tego ktos kto 'w tym siedzi'. W przypadku wniosku o adjustment nie ma nic do pilnowania - jest tylko sprawa odpowiedniego wypelnienia dokumentow oraz czekania na interview. Co innego jesli jest to sprawa np. wizy pracowniczej, azylu, sprawa deporacji czy tym podobne gdzie wymagane sa pisma do DOL, immigration, sadu, dowody, odwolania na czas itd.

A co do tego czy mam racje... widzisz, ja pracowalam lata w immigration i uwierz mi, ze dokladnie wiem co sie tam dzieje. Trafic na kogos kto jest poinformowany to jak znalezc pieniadze na ulicy.

Nikt Ci nie mowi, zebys placila za prawnika, ale zdaj sobie sprawe, ze to co tobie wydaje sie proste i jak najbardziej logiczne do wpisania, dla urzednika takie nie jest. Co innego gdyby to byly formularze typu 'yes'/'no'. A tymczasem oprocz podstawowych danych trzeba wpisac inne rzeczy, ktore trzeba ujac wlasnymi slowami badz po prostu zdeydowac co wpisac i jak. A czesto jest tak, ze nadmiar wiadomosci tez nie jest wskazany. I tu mam na mysli affidavit.

Jeszcze jedna rzecz, ktora jest warta aby wspomniec: USCIS moze wziac twoje dokumenty a sprawe polozyc na hold w momencie interview, jako powod podajac, ze sa bledy w formularzach.

Co do papierkowej szamotaniny: wypelnienie wszystkiego zajmuje ok. 2h wiec nie jest az tak zle.

---------------------------------------------------------------------------------

Najczestsze przesady, w ktore wierzy wiele osob:

- mam zlozona forme o adjustment wiec spokojnie moge lecic do Polski i wiem, ze wroce (owszem czasem jest to prawda, ale nie zawsze)

- dostaje pozwolenie na prace wiec wiem, ze na 100% dostane Green Card

- jesli mam rozpoczete sponsorowanie to moge spokojnie przebywac w USA nielegalnie bo i tak dostane green card

- moje dziecko urodzilo sie w USA wiec nie moga mnie deportowac

- mam dom w USA i place podatki wiec chociaz jestem nielegalnie to i tak nie moga mnie deportowac

- pozwolenie na prace wydaje Departament Pracy

- jestem nielegalnie, ale place podatki wiec bede mial emeryture

- jesli bede sie staral o azyl (bo powiem, ze jestem swiadkiem Jehowy) to na 100% mam green card

- przekonanie, ze kazdemu zmieniaja status na studencki w USA

----------------------------------------------------------------------------------

I ciekawostka: w NJ aresztowano osobe (wlasciciela firmy) pomagajaca sponsorowac na podstawie EB. Ponad 1,000 osob bedzie mialo nakazy deportacji oraz revoked GC - osobom tym juz udalo sie udowodnic, ze korzystaly z pomocy kilku adwokatow, ktorzy za odpowiednia oplata (dochodzaca do $20,000) 'zalatwiali' sponsora do sponsorowania pracowniczego. Wlascicielowi owej firmy, ktora miala rzekomo sponsorowac imigrantow, zajeto majatek wartosci okolo 6 milionow dolarow.

------------------------------------------------------------------------------------

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...