Skocz do zawartości

Zuza007

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    488
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Zawartość dodana przez Zuza007

  1. Pewnie zależy od kwot. Czek odradzam - realizacja w Polsce praktycznie niemożliwa (wszyscy znajomi, którzy dostawali czeki "od Trumpa" realizowali je za granicą (czeki albo wracały do USA, albo gdzieś w Europie).
  2. Dzięki! Myślałam, że to jest bardziej restrykcyjne.
  3. Dzisiaj na FB trafiłam na post gdzie osoba posiadająca ważną ESTA chce aplikować o wizę. Ostrzegłam tę osobę, że jeżeli dostanie odmowę wizy to jej ESTA automatycznie zostanie anulowana. No i odezwała się inna osoba, która mając ważną ESTA dostała odmowę wizy a mimo to jej ESTA nie została anulowana i jeździ do Stanów. Kompletnie zgłupiałam. Jakiś glitch w systemie, czy rzeczywiście tak to wygląda? Ma ktoś osobiste doświadczenia? Albo zna kogoś w podobnej sytuacji? Mnie to nie dotyczy osobiście bo nadal jeżdżę na wizie, którą dostałam zanim Polska weszła do VW program, ale nie chcę wprowadzać ludzi w błąd...
  4. Na ESTA możesz przebywać jednorazowo maksymalnie 90 dni (ale to już wiesz). W przepisach jest napisane, że żaden wyjazd do krajów ościennych (Kanada, Meksyk, wyspy karaibskie), nie powoduje "resetu". Czyli podsumowując po 90 dniach pobytu w Stanach i wyjeździe do Kanady nie zostaniesz wpuszczony do Stanów na kolejne 90 dni.
  5. Ja mogę polecić tez wyrobienie sobie konta w Revolut (to nic nie kosztuje). Zasilasz sobie jaka tam potrzebujesz kwotą i robisz na niej depozyt. Rzeczywiście jest to transakcja przy której kwota jest pobierana z konta. W naszym przypadku zwrot kwoty depozytu pojawił się na Revolucie dosłownie w kilkanaście minut po wymeldowaniu z hotelu - ale nie wiem, może to zależy również od hotelu?. Za to na zwolnienie blokady na kredytówce (samochód) czekaliśmy kilka dni.
  6. No to ja mam inne doświadczenie (sprzed kilku dni). Depozyt za hotel zrobiony na debetówce (Revolut - jeżeli to ma znaczenie) został zwrócony natychmiast po wymeldowaniu się z hotelu. Na zwolnienie depozytu z kredytówki (samochód) czekaliśmy kilka dni.
  7. U nas depozyt (bo to o to chodzi) był pobrany z debetówki. Ale czy tak jest w każdym hotelu - nie wiem. Wiem, że największy problem jest z wypożyczeniem samochodu jeżeli brak jest karty kredytowej. Dodatkowo przy wynajmie samochodu nazwisko na karcie musi być tożsame z nazwiskiem kierowcy.
  8. Zdrówka @andyopole! Ja też z gilem do pasa - ale robiłam test COMBO (COVID , dwie grypy i RSV - czy jakoś tak) i wyszedł negatywny. Czyli to zwykły, staromodny katar . Całe szczęście bo ja BN spędzam w NYC (lecę już w czwartek) i z katarem mogę polecieć z czystym sumieniem (z COVID-em, albo grypą nie pchałabym się do samolotu, więc chyba bym się zapłakała będąc zmuszona odwołać/przełożyć wyjazd)
  9. "Wuc" Jarosław jest po prostu złym człowiekiem. Bardzo złym człowiekiem...
  10. A mnie jako matkę, już teraz co prawda nie nastoletnich, ale kiedyś tak, dzieci najbardziej zadziwia szczery i autentyczny poklask dla dziewczyny i potępienie dla "starych", którzy "zniszczyli jej marzenia". Co prawda historia (przynajmniej ta, którą ja czytałam) nie jest pełna. Nic nie ma o tym czy jechała do kogoś, czy miała nocleg, czy zupełnie w ciemno. Bo jednak inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby np jechała do ojca/matki mieszkających na miejscu (gdyby rodzice byli osobno). Albo jakiejś ciotki, babki wujka itp. Ale co gdyby był to jakiś zbok poznany przez Internet? A gdyby nawet miała hotel - to w jej wieku nikt samej by jej w hotelu nie zameldował. A bez noclegu? No generalnie to mogło się bardzo źle skończyć. Jest jednak pewna (spora) różnica między odwagą a brawurą i głupotą...
  11. Eee, ja mam zdjęcia z września (jako dowód rzeczowy ), że już pod koniec września w Costco można kupić choinki (sztuczne).
  12. Eeee, no nie przesadzaj , są np. knajpy w NYC (i to nie jakieś speluny), gdzie przyjmują tylko gotówkę (albo wydaną przez siebie kartę). Np. w Peter Luger tak jest. EDIT: Od jakiegoś czasu przyjmują karty debetowe (kredytowych nie), ale jeszcze nie tak dawno było tak jak piszę wyżej.
  13. Też nie rozumiem po co te komplikacje. Te śluby to "wynalazek" z czasów pandemii, kiedy jedyną, przez jakiś czas, możliwością wjazdu do USA był ślub z rezydentem/obywatelem.
  14. Myślałam, ze będzie gorzej. Co prawda wygrał PIS ale opozycja razem do kupy ma więcej głosów. Za to Kanada mnie załamała... Ale odnoszę wrażenie, że tam same PiSowskie betony (oraz antyszczepionkowcy i zwolennicy . teorii spiskowych ). Wiem o czym mówię - moja mama mieszka w Toronto. Ciężko się z nią rozmawia...
  15. Raz doświadczyłam takiego alarmu (nie testu, tylko prawdziwego), jak byłam na wakacjach w NYC. Nie pamiętam, czy miałam wtedy polski SIM, czy kupiony amerykański, ale w pewnym momencie telefon mi zaczął wyć w torebce (aż się wystraszyłam). Chodziło o ryzyko powodzi...
  16. Ostatnio wśród znajomych jedna roztrzepana pani zapomniała GC z domu i poleciała do Polski... Na szczęście zorientowała się wcześniej i była akcja dostarczania jej dokumentu na wakacje
  17. Mój facet musiał sobie na szybko wyrobić paszport w pandemii (nie mógł wjechać na amerykański a leciał na pogrzeb brata). Pokazał stary paszport i bez problemu dostał nowy - najpierw tymczasowy a później już docelowy.
  18. Dla mnie najbardziej oburzające jest to, że w Stanach ubezpieczyciel może zakwestionować leczenie zlecone przez lekarza "bo za drogie". Ja tam europejskiego systemu na amerykański bym nie zamieniła...
  19. Faktycznie, leczenie się na NFZ to historie mrożące krew w żyłach (bez sarkazmu) o terminach za dwa lata. Z drugiej strony w tej chwili dużo ludzi ma ubezpieczenia z pracy w prywatnej służbie zdrowia (LuxMed, EnelMed i podobne). Tam pracodawcy mają podpisane SLA z firmą medyczną która jeżeli nie jest w stanie umówić cię do specjalisty w określonym w SLA czasie, to zwracają Ci za wizytę całkowicie prywatną gdziekolwiek. Żeby była jasność - ja nie broniłam amerykańskiego systemu zdrowotnego (o co to to nie!), tylko faktu, że ktoś napisał, że poziom medycyny w Stanach jest niski. Co do przykładów z własnego (prawie) podwórka. Przyjaciel mojego faceta przyjechał na wakacje do Polski. W przypływie ułańskiej fantazji podlanej dobrym winem postanowił zatańczyć z panią domu. W pewnym momencie nóżka mu się "złożyła" i padł jak długi. Okazało się, że zerwał mu się przyczep mięśnia (tego największego, w udzie) i trzeba go było operować. Operacje miał zrobioną w jednym z warszawskich szpitali (jak wyparowało to dobre winko ). Jak wrócił do domu to coś mu się zaczęło babrać i trafił znowu do szpitala (tym razem w Philly). Konieczna była reoperacja, a tamtejszy chirurg się zastanawiał jaki rzeźnik się dobrał do jego nogi. Także co osoba to opowieść. Ja jestem po operacji usunięcia tarczycy (w PL) i jestem niezwykle zadowolona i z warunków w jakich byłam operowana i z kunsztu lekarza.
  20. E, no z takim stwierdzeniem to bym sie nie zgodziła . Poziom opieki medycznej - najwyższy na świecie. W końcu nie bez powodu ludzie zbierają "na operacje ostatniej szansy" właśnie w Stanach. Z ubezpieczeniem zdrowotnym za to trochę mniej ciekawie (pisząc eufemistycznie). Jednak rozwiązania europejskie dużo bardziej mi odpowiadają...
  21. https://en.wikipedia.org/wiki/Nathan's_Famous Nowojorski wynalazek...
  22. Czy tylko ja uważam, że słynne Nathan's są dosyć paskudne...?
  23. Dwa, na jedną nóżkę i na drugą nóżkę
  24. A co Ty masz taki emocjonalny stosunek do tego sportu...?
  25. Mam nadzieję, że to się zmieniło, bo jak leciałam przez Paryż do NYC rok temu (w okresie świątecznym), to był istny Armagedon przy przejściu do strefy Non- Schengen. Dziki kłębiący się tłum (mam gdzieś zdjęcia) i kilometrowe kolejki do okienek. Ale to był okres pandemiczny i krótko po zniesieniu travel ban, więc pewnie teraz już to wróciło do normy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...