-
Liczba zawartości
488 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
8
Zawartość dodana przez Zuza007
-
Hej, i jak wrażenia po debacie? Ja nie dotrwałam (jednak 03:00 a 21:00 to pewna różnica ), ale podobno Kamala wypadła lepiej?
-
Na ceremonii ślubnej (w kościele - a nawet nie w kościele) w szortach, klapkach i plażowej sukience? No nie jest to moja bajka. Tym bardziej, że na imprezie stroje były już bardzo wyjściowe . No ale to chyba kwestia innego wychowania (i zwyczajów). I takiego trochę lekceważenia. Ale to moje zdanie.
-
Może pani miała piękne buty, które tak jej obtarły nogi, że było jej już wszystko jedno ?
-
Też byłam raz na amerykańskim weselu. Dla mnie największym szokiem było to jak ludzie byli ubrani na ceremonii ślubnej (ślub w kościele katolickim!). Ja rozumiem, że był lipiec i upiornie gorąco, ale większość ludzi w krótkich spodenkach, klapkach i plażowych sukienkach... No i to, że na samym ślubie była może 1/3 tych gości, którzy później pojawili się na weselu (czyli dokładnie odwrotnie niż w Polsce). Ja się uparłam, żeby kupić kwiatki dla Młodych, mój facet nie odważył się mi przeciwstawić i po ceremonii zostałam jak ten debil z bukietem róż z którym nie wiadomo było co mam zrobić. Między ślubem a imprezą było jakieś 4h przerwy. Sama impreza była fest (jedno z młodych z polskimi , drugie z irlandzkimi korzeniami). I jedzenia i picia - pod korek. No i trwało dosyć długo, My zwinęliśmy się koło 23;00 a impreza była w pełnym rozkwicie. Ciekawe doświadczenie kulturowe .
-
No wiesz, teraz my możemy nie pokazywać telefonu (w świetle prawa, jeżeli nie mają nakazu), a oni mogą nie dać nam pozwolenie na pobyt (jak nie pokażemy telefonu). Bo z tego co rozumiem, oni nie muszą się tłumaczyć dlaczego nam tego pozwolenia nie dają (złe przeczucie wystarczy ). Ale może jestem w błędzie?
-
To jest zastanawiające, że na Republikanów - którzy są przeciwni socjalnym programom - głosują ludzie, którzy (jako Ci biedni) najwięcej na socjalnym podejściu mogliby skorzystać. Ameryka mnie zawsze zaskakiwała...
-
No wiesz, jednak dziwi mnie, jak kobieta może głosować na partię, której przedstawiciele biorą udział w konwencji założycielskiej organizacji która głosi - cytuję " Kobieta jako dobytek, nieco bardziej wartościowy od zwierząt, ale nadal jako własność mężczyzny, w dodatku bez prawa decydowania"?
- 2 841 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
@mola - super fotki! Czy Devill's Tower to ta góra z "Bliskich spotkań trzeciego stopnia"?
-
Potwierdzam, przekraczałam granicę z Kanadą (i z powrotem) 3 razy - samochodem. Nic dodatkowego nie było potrzebne (oprócz testu na Covid w czasie pandemii - 400$ od osoby!)
-
Zaskakuje mnie ta bałwochwalcza miłość części amerykańskiego społeczeństwa amerykańskiego do Trumpa. Prymitywny, chamski, kłamliwy (i mogłabym tak mnożyć epitety). W tym momencie skazany za przestępstwo (i w perspektywie jeszcze kilka wyroków). Szczególnie zastanawia mnie jak jakakolwiek kobieta mogłaby na niego głosować. Ale biorąc pod uwagę, że kobiety są również wśród elektoratu Konfederacji (tej w Polsce ) to w zasadzie nie powinnam się dziwić...
- 2 841 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Specjalista z Europy wygląda na bardzo zadowolonego
-
A ja dzisiaj z takim tematem - jak się okazało bardzo kontrowersyjnym. Na jednej z grup na FB pani namawiała do głosowania (Polonię) w wyborach do parlamentu europejskiego. Jak się zorientowałam mamy zbieżne poglądy polityczne, ale pozwoliłam sobie na refleksję, że mam mieszane uczucia, jeżeli chodzi o możliwość brania udziału w wyborach przez kogoś kto wyemigrował i w danym kraju nie mieszka. Pani poleciała wysokim "C" i uznała, że wyrażając swoje wątpliwości cytuję "naruszam jej prawa obywatelskie". A jakie Wy macie zdanie w tym temacie? Nie chodzi mi o to, czy osoby na emigracji powinny czy nie korzystać ze swojego prawa (z mojej perspektywy jak najbardziej - pod warunkiem, że głosują tak jak ja ), tylko czy w ogóle powinny takie prawa mieć? I nie ograniczam tego do Polski, tylko tak ogólnie sobie dywaguję. Bo taki emigrant, poprzez skorzystanie ze swojego prawa wyborczego, tak naprawdę decyduje o tym jak będzie wyglądało przez kolejne cztery lata życie w kraju, w którym nie mieszka. Upraszczając (bardzo), wybierze jakiegoś oszołoma a później siedzi na swojej werandzie w wypasionym domu gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody sącząc pysznego drinka - a ja się musze z tym oszołomem męczyć .
-
Myślę, że jedynie w Citizen Banku czegoś się dowiesz...
-
Ale chodzi Ci o osoby pracujące w Stanach (i stąd zadajesz pytanie na tym forum), czy generalnie o ludzi z Gen-X ?
-
Brussels nie leciałam, Austrian - linia jak linia, ani zła ani wybitnie dobra. Generalnie mogę powiedzieć, że wszystkie linie na trasie Europa-Stany są porównywalne. Wszędzie jednakowo ciasno i jednakowo podłe jedzenie . Różnice (na plus): 1, Turkish Airlines ma lepsze jedzenie i 2 bagaże 23kg w cenie biletu (tak przynajmniej było jak nimi ostatnio leciałam) 2. British Airways - bagaż podręczny (walizka kabinowa) ograniczony tylko rozmiarowo. Waga - ile Ci się uda upchnąć (teoretycznie max 23kg ale tyle to się raczej do małej walizeczki nie zmieści). U innych to max 8 lub 10 kg. Generalnie jakość jest niepowalająca, ale też bez przesady - tych parę godzin da się wytrzymać.
-
Tylko pamiętajcie, żeby przez coś porządnego patrzeć - można sobie zrobić niezłe kuku. Kilka (naście) lat temu było w PL częściowe zaćmienie - kupiliśmy w robocie maskę spawalniczą () i wyszliśmy gromadką na dach naszego biura oglądać
-
Premium Economy to nie tylko więcej miejsca na nogi - to również szersze siedzenia, które bardziej odchylają się do tyłu. No i dwa bagaże nadawane w cenie - ale to zazwyczaj nie jest aż tak atrakcyjne dla mężczyzn . Co do miejsca z extra leg room - rzeczywiście miejsca jest więcej, ale trzeba uważać, bo w niektórych samolotach te miejsca "przy oknie" mają wystające ze ściany jakieś urządzenie co bardzo przeszkadza. No i stoliki/ekrany chowają się w podłokietniku, co jest też trochę upierdliwe. Jeżeli możesz sobie pozwolić - leciałabym Premium.
-
Do autora postu - jak na spokojnie przeczytasz swoje pierwsze wpisy, to na prawdę można z nich zrozumieć, że poznałeś w sieci dziewczynę z innego, bardzo odległego kraju (na dodatek takiego z którego chętnie ludzie by się wyprowadzili np do Europy - o Stanach nie wspominając) i chcesz się żenić. Gdybyś od razu napisał, że mieszkacie razem (czyli normalny związek - tylko kraj pochodzenia partnerki, jak na nasze warunki, egzotyczny), to odpowiedzi byłyby zupełnie inne. Jeżeli czujesz, że to jest TO - bieżcie ślub i wspólnie budujcie swój "American Dream". Powodzenia.
-
Jak to mówią - jeden lubi ogórki a drugi ogrodnika córki . Ja jestem wielkomiejska. Sielsko, anielsko wytrzymuję max dwa tygodnie (wakacje).
-
Jedni kochają - drudzy nienawidzą . Ja już byłam tyle razy, że straciłam rachubę (kilkanaście - chyba bliżej 15). Ja z tych co raczej kochają (ale nie bezwarunkowo), ale ja oprócz czaru miasta mam dodatkową motywację -partnera (który twierdzi, że miasto znam lepiej od niego, bo on piechotą i metrem po Manhattanie się nie porusza )
-
Coś mam przeczucie, że się nie spotkamy . No chyba, że ma przesiadkę w NYC (ja tym razem lecę z Wwy do Newark - przez Oslo. tak jeszcze nie leciałam )
-
Dzięki! Ja to zawsze do NYC (tylko lotniska zmieniam - w zależności od ceny )
-
Ja już odliczam . Lecę 26/04 - na niecałe dwa tygodnie. Wiosna jest fajna (marudom przypominam, że na półkuli północnej zaczyna się 21 marca ). Ale trzeba uważać, bo pamiętam rok, kiedy mój lot zaplanowany na 21/03 został odwołany z powodu śnieżycy w NYC... EDIT: Dopiero zauważyłam, że to pytanie padło wątku o GC, No mnie to nie dotyczy , ale się pocieszę - a co !
