Skladniki:
3 kg maki pszennej;
30 g cukru,
115 g soli,
130 g oleju,
4x7 g suchych drozdzy,
2,5 litra cieplej wody,
jedno jajko,
ziarna slonecznika, lnu, dyni, orzechy wloskie, czarnuszka albo cokolwiek co chcemy dodac.
To jest przepis tzw. "kawalerski" wiec oparty na minimalnym wkladzie pracy.
Do miski wsypujemy ok. 300 g maki drozdze, cukier, 0.5 litra wody. mieszamy to wszystko i taka kałapućkę zostawiamy w cieplym miejscu na minimum 30 minut ale lepiej nawet godzine aby drozdze sie obudzily i mieszanka zaczela rosnac. Gdy juz ladnie urosnie wsypujemy reszte skladnikow. Mozna spokojnie odpuscic sobie olej, ja dodaje od czasu do czasu. Mozna a nawet trzeba dodac innych rodzajow mąki dla zdrowotności. Ja np. dodaje po okolo 200 g maki zytniej i 200 gramow pszennej razowej. Dopuszczalne sa eksperymenty z innymi makami, nalezy wtedy o taka sama ilosc zmniejszyc pierwotna ilosc 3 kg pszennej maki.
Przystepujemy do wyrabiania. Prawda ludowa jest taka ze ciasto drozdzowe wtedy jest wlasciwie wyrobione gdy kapnie z czola do niego pierwsza kropla potu, robota lekka nie jest. Jesli ciasto ladnie odchodzi od dloni raz scianek miski to znaczy ze wyrabiania dosc. Wtedy dodajemy te ziarna, ktore chcemy zeby zasmiecaly nam ciasto. Rozne szkoly mowia ze mozna ciasto zostawic w misce na pol godziny a potem zagniesc jeszcze raz.
Po wyrobieniu ciasto rozkladamy do foremek. Ta ilosc ktora podalem jest na szesc waskich foremek zwanych przez niektore KGW "keksowkami". Wychodzi po okolo 950 g surowego ciasta na foremke. W zaleznosci od temperatury pomieszczenia trzeba ok. godziny na podrosniecie ciasta w foremkach. Gdy ciasto zaczyna wypelniac okolo 80% foremki smarujemy je z wierzchu jajkiem rozbeltanym z odrobina mleka, mozna posypac makiem badż ziarnem sezamowym. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 425F (225C). Po 10 minutach zmniejszam temperature na 350 F (180C) i pieke jeszcze okolo 35 minut. Sprawdzam szaszlykowym patyczkiem czy w srodku tez upieczone, jesli tak, wyjmuje foremki, po okolo 15 minutach bochenki odlepia sie od foremek i wtedy mozna je wylozyc np. na ruszt z kuchenki aby wystygly.
Wazne:
Jesli dodajemy wiecej niz podalem w przepisie ciężkich mąk moze okazac sie ze czas rosniecia sie wydluzy, mozliwe ze trzeba bedzie tez zwiekszyc ilosc drozdzy.
Przepis ten oparty jest na moich kilkuletnich probach ze zmienianymi proporcjami i w tym skladzie bedzie skuteczny. Kazdy eksperyment bedzie wymagal wlasnych prób i (niestety) błędów.