Mój kiciuś przeszedł dziś "poważną" operację. Snuje się po chałupie, nogi mu się plączą po narkozie ale uparcie wdrapuje się na swój ulubiony "punkt widokowy". Wejść, wchodzi, ale przy schodzeniu już kilka razy zaliczył glebę. Mimo to nie rezygnuje z obserwacji ulicy.
Twarda sztuka!