Zgodziłabym sie z Tobą Andy ale jednak nie do konca, czasem sie trafi fajny urzędnik. Np moja przyjaciółka mi załatwiła w koncu dzisiaj po długich bojach w warszawskich usc umiejscowienie aktu ślubu. Co prawda załatwiła w naszej kochanej Białej Podlaskiej, ale to co Warszawiacy odrzucili i w ogole „pani wszystko nie tak” to babeczka od reki załatwiła, wydrukowala, rach ciach w 1 dzien, da sie da sie. Podobno złoto kobitka, gdyby nie ona to bym musiała jakies sto tysięcy dokumentów im dosyłać. I nie było to o dziwo po znajomosci, ot ludzka uprzejmość i empatia.