Jump to content
pnau84

Wasze Wizyty W Konsulacie W Tym Roku :)

Recommended Posts

Witam,

Dziekuje za odpowiedz na temat taxpayer number. Nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia. We wniosku jestem proszona o podanie osoby kontaktowej lub organizacji w stanach. Nie znam nikogo na miejscu i nie bardzo wiem co mam tam wpisac. Czy moze podac hotel, w ktorym sie zatrzymam?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy na rozmowę można umówić się w dowolny dzień obok proponowanego, czy jest to sztywny termin podany przez telefon? Jestem w trakcie matur w tej chwili, więc przydałby mi się termin między egzaminami, żeby się wyrobić z egzaminami i powtarzaniem materiału. Tak więc pytanie: czy ustalane terminy są w miarę elastyczne i możemy przesunąć je o jeden/dwa dni robocze?

Share this post


Link to post
Share on other sites

mozesz dzien sobie sam wybrac :)

nic nie jest sztywnego i nakladanego sztywnie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłam dzisiaj w Krakowie. Podróż długa i męcząca. Na miejscu byłam 5 minut przed umówionym spotkaniem. Po drugiej stronie konsulatu, na ulicy, dwóch panów zbierało dokumenty. Powiedziałam tylko dość głośno do brata, że właśnie oddałam paszport jakiemuś obcemu facetowi. Po wejściu bramka, oczywiście pisk, rozkładamy ręce i Pan mnie skanuje. Skanuje i skanuje, a to cholerstwo dalej piszczy. Pokazuje Panu wszystkie guziki na ubraniach i w końcu mówi, że mogę iść. Wchodzę na górę, a w tym małym pomieszczeniu ze dwadzieścia osób się kisi. Wywołują po nazwisku. Po pół godziny słyszę moje, podchodzę, podaję dokumenty i znowu skanują. Prawa dłoń, lewa dłoń, kciuki. Zapytałam czy odcisk stopy też chce. Nie chciała. Biorę numerek i do poczekalni. Siadam, patrzę a przede mną 25 osób. Wszyscy posępni, zdenerwowani, wgapieni w telewizor pokazujący jak wspaniała ta nasza Ameryka, jak warto tam pojechać. Skoro tak zachęcają to po co te wizy? Większość trzyma całe segregatory dokumentów, czytają, analizują. Siedzę z tym moim nic nie wartym zaproszeniem i już myślę sobie, że to tylko formalność, że nie dostanę. Nie pracuję, nie studiuję, nie mam męża ani dzieci, po prostu ten Nowy York taki kuszący. Rozmawiam z chłopakiem na krześle obok, śmiejemy się. Zaczynam się denerwować, chłopak obok sypie kawałami i patrzę, a tu mój numerek. Wchodzę roześmiana, pomyliłam stanowiska, rzucam żartem na dzień dobry. Konsul się śmieje. O, śmieje się. Do kogo, na ile, czy pracuję, gdzie mieszkam. Na pytanie czy znam angielski odpowiedziałam żartobliwie po angielsku, konsul się śmieje, mówi, że pewnie znam lepiej niż on polski. Szkrobie coś na klawiaturze i przykleja coś na paszport mówiąc, że on tu nie widzi żadnego problemu, a paszport z wizą przyjdzie do 5 dni. Tak więc pamiętajcie o uśmiechu. Bądźcie pewni siebie, nie bójcie się żartować, a większość sukcesu już Wasza :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

mam pytanie, w piątek mam rozmowę w Krk, czy można tam wchodzić z torebką?? no i chyba po tym całym czekaniu zgłodnieję, a jak mi burczy w brzuchu to masakra jakaś :) można tam wziąć ze sobą drożdżówkę? czy coś ciastkopodobnego? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...