Moja siostra mieszkala jeszcze z rodzicami i juz miala swoje mieszkanie w Opolu ale jakos nie mogla zebrac sie z wyprowadzka. Konczylem ukladac tam parkiety i takie tam drobiazgi. A tymczsem moja mama zainstalowala w ogrodku urzadzenie przeciwko gryzoniom.To takie plastikowe, szczelnie zakrecane cygaro, do ktorego wklada sie baterie dzieki ktorym caly ten przyrzad wydaje ultradzwieki nieslyszalne dla ludzi ale przykre dla gryzoni. Nikt z domownikow nie slyszal tych dzwiekow oprocz mojej siostry.
Pozniej zartowalismy ze siostra przez ten "wichajster" przyspieszyla decyzje o przeprowdzce na swoje.
Obys Ty, Ilonko nie musiala tego robic….