Skocz do zawartości

Zuza007

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    496
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Zawartość dodana przez Zuza007

  1. To, że mi się nie przytrafiło oczywiście nie jest gwarancją, że innej osobie się nie przytrafi, ale był czas, że woziłam do Stanów zestaw leków cukrzycowych i na nadciśnienie na ca 4-6 miesięcy (dla kogoś kto w danym momencie nie miał ubezpieczenia) - w bagażu nadawanym. Takich podróży było kilka. I nikt nigdy się nawet nie spytał. Wiem, najmądrzejsze to nie było i było ryzyko, że mnie "złapią", ale brałam to ryzyko na klatę. Jeżeli chodzi o mamę - nie widzę ryzyka (kopie recept lepiej mieć). No i najważniejsze - ubezpieczenie (tak jak napisał Andy).
  2. Odnoszę wrażenie, że korzeń pietruszki to generalnie jest egzotyką (poza Polską). Mieszkałam parę lat w Szwecji i tam też tylko pasternak można było kupić. Natka pietruszki - proszę bardzo, korzeń - z jakiegoś dziwnego powodu był nie do kupienia...
  3. A z lukrem będą, czy cukrem pudrem?
  4. No na pewno Twoje szanse wzrosły
  5. Co tak cicho na forum? Jakaś cenzura nam się włączyła...?
  6. Ja bym była ostrożnie optymistyczna w Twoim przypadku. Po pierwsze byłeś nieletni (czyli to Twoi rodzice decydowali), po drugie masz stabilną sytuację w Polsce. No i upłynęło już wiele lat. Ale moje dywagacje są tylko "na logikę", bo nie znam nikogo w podobnej sytuacji. Tak czy inaczej - jeżeli nie spróbujesz, to się nie przekonasz.
  7. W krajach arabskich byłam dwa razy - raz w Tunezji (sama) i raz w Egipcie (z dwójką wtedy nastoletnich dzieci). Ja (wtedy) byłam w wieku 40+. Nie wspominam tego dobrze... W Tunezji (byłam w Susa) z hotelu wyszłam sama tylko raz. Zachowanie lokalnych mężczyzn - gwizdy, mlaskanie i inne "okazywanie atencji" - było nie do wytrzymania. Gdyby nie to, że poznałam bardzo miłą parę z Poznania, to cały pobyt spędziłabym na plaży - gdzie też niestety grasowali "beach boys". W Egipcie było podobnie - z tym, że tam miałam mniej okazji do wyjścia z hotelu (byliśmy w Sharm el Sheikh), ale zachowanie miejscowych mężczyzn nie było przyjemne. Zdaję sobie sprawę, że my Europejki trochę same jesteśmy sobie winne (są panie rządne wrażeń, które jeżdżą w te miejsca w poszukiwaniu przygód - i to one wyrabiają innym "opinię" ), ale ja czułam się z tym źle. Zupełnie inaczej było w Grecji gdzie byłam z koleżanką. Chodziłyśmy wszędzie same, wieczorami i było cudownie, nikt nas nie zaczepiał, czułyśmy się w 100% bezpiecznie (Kefalonia).
  8. Śląskie? To jeszcze jakieś dobre mięsko z sosikiem
  9. Wiem, że jestem rozpiszczuchem, bo od wczesnych lat 90 zawsze pracowałam w firmie, która oferowała opiekę w prywatnych "molochach" (LuxMed, Medicover, Enelmed - przeszłam przez wszystkie). Nigdy nie miałam problemu z żadną wizytą u specjalisty. Z NFZ też miałam do czynienia (operacja ja i pobyt w szpitalu mojego syna (rzadka choroba autoimmunologiczna złapana w dobrym momencie i wyleczona "za miliony monet", z których my nie zapłaciliśmy nic)). Ja sobie cenię.
  10. Andy, spokojnej podróży!
  11. A czy trzeba będzie podać login do tego forum ?
  12. Tak przez ciekawość - w jakim języku rozmawiacie między sobą w domu (rodzice)? Córka mojego faceta ledwo mówi po polsku mimo, że rodzice oboje polskojęzyczni (to już dorosła kobieta). Ale jej mama miała obsesję, żeby córka nie mówiła z akcentem (sama przyjechała do Stanów jako dziecko a jej rodzice do tej pory (a oboje po 90) ledwo mówią po angielsku). Znam tez przypadek ze Szwecji, gdzie rodzice (oboje przyjechali na fali emigracji '69 w wieku późno nastoletnim) z premedytacją nie nauczyli swojej córki polskiego (dla nich konieczność wyjazdu z kraju, pozbawienie obywatelstwa itd była tak dużą traumą, że w ten sposób czuli potrzebę odcięcia się od przeszłości...)
  13. @andyopole - wracaj do nas jak najszybciej! No i do zdrowia oczywiście też!
  14. A ja lecę w drugą stronę . 19/09 - WAW-AMS-JFK 6/10 - JFK-CDG-WAW
  15. Tylko widzę jeden mały problem... Nasze ciasta mogą dla nich być za mało słodkie
  16. Brawo za cierpliwość . Mnie po tekście o "poważnym biznesmenie" już by jej zabrakło...
  17. Bo to akurat jest stosunkowo świeża sprawa (3 lata)
  18. O kurcze, najwyraźniej żyję w jakiejś bańce bo mnie się wydawało, że w dzisiejszych czasach każdy ogarnięty człowiek ma w domu paszport, który odnawia jak mu się zbliża koniec ważności...
  19. Dodatkowo na tablicach będziesz miała numer bramki (gate). Idziesz za drogowskazami z tym numerem, a po drodze będziesz miała tę kontrolę paszportową, o której pisano wcześniej.
  20. W Goleniowie nadajesz bagaż i dostajesz karty okładowe. W Warszawie idziesz już prosto do Gate. Goleniów to Szczecin, prawda? A nie myślałaś o lotach z Berlina? Potrafi być duuuuużo taniej. No i dla Ciebie paradoksalnie mogłoby być szybciej.
  21. widzę, ze rozumiesz kobieca naturę
  22. Ja też się jaram . W sobotę 5/07 przylatuje mój chłop z NY i 12/07 lecimy na Majorkę na "destination wedding" jego córki chrzestnej. Nie chcecie wiedzieć ile energii zostało włożone (przeze mnie ) w przygotowanie garderoby (w planach trzy imprezy)...
  23. Ale tu nie ma ani nic o wyższości kremacji nad normalnym pochówkiem, ani o zacofaniu Polaków (chyba, że automatycznie uważasz, że Pelasia stawia znak równości pomiędzy katolik = zacofany. Ale to już jest Twoja projekcja...). Jest to tylko stwierdzenie, że w krajach katolickich zazwyczaj popularność kremacji jest mniejsza (chociaż akurat w Polsce rośnie). A może być mniejsza ponieważ zgodnie z wytycznymi Kościoła msza pogrzebowa powinna być "nad ciałem" a nie nad urną. Natomiast po mszy kremacja jest jak najbardziej w KK dozwolona.
  24. Moja Mama zmarła we wrześniu zeszłego roku. We wrześniu tego roku mój brat przywiezie jej prochy, które zostaną pochowane w rodzinnym grobie w Warszawie...
  25. Polskiego pewnie nie, ale my tu mówimy o amerykańskich . Poza tym zwiększa się ilość emerytów (wiem, wiem, tych uprzywilejowanych, którzy pracowali w korpo), którzy po przejściu na emeryturę nadal są objęci promocyjnymi stawkami ( i SLA) swojego ostatniego pracodawcy. Oczywiście składkę opłacają sami. Korpoludki mogą też podciągnąć pod swoje prywatne ubezpieczenie medyczne (LuxMed, Enelmed, Medicover itp.) swoich rodziców (tu tez składkę płaci się z własnej kieszeni ale korzysta ze zniżek i SLA). Podobne jest z dziećmi (do 26 roku życia) i partnerami (w wielu firmach nie trzeba mieć ślubu). Nie spotkałam się z sytuacją, żeby ktoś nie kierował na operację (mnie przez wiele, wiele lat wręcz namawiano na usunięcie tarczycy). Wiadomo, że jeżeli nie masz odpowiedniego ubezpieczenia, to operacji w prywatnym szpitalu nie zrobisz (no chyba, że bardzo głęboko sięgniesz do kieszeni), ale tak jak napisałam, albo wezmą Cię do siebie (jeżeli pracują na NFZ w szpitalu), albo zasugerują do kogo się udać i wtedy lekarz po prywatnej wizycie wciągnie Cię do systemu i zoperuje już w ramach NFZ (tę ścieżkę przerabiałam). Mam duże doświadczenie (jako pacjent) w tego typu sposobie leczenia (od ponad 30 lat - czyli jak tylko tego typu możliwości leczenia weszły do Polski). Czy jest idealnie? Na pewno nie. Ale po zrobieniu "rachunku zysków i strat" i tak uważam, że (w moim i moich bliskich przypadku) to działa całkiem dobrze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...