W Polsce dopisywanie wygląda inaczej bo listy wyborców tworzone są niejako z urzędu. Dopoki żyli rodzice byłem u nich zameldowany i zawsze byłem na listach wyborczych w mojej Gminie chociaż od lat nie mieszkałem w Polsce.
Stąd bierze się zawsze najniższa frekwencja na Opolszczyźnie, masa ludzi mieszka za granicą ale wciąż w Polsce maja domy, są zameldowani ale nie głosują. Nie wiem jaki procent z nich głosuje za granicą, jeśli chodzi o Ślązaków to myślę że niewielki, wyksztalcenie u nich raczej poniżej średniej a świadomość obywatelska jeszcze niższa.
Ciekawe skąd wziął się ten extra 1000 w Komisji o której wspominasz?