Skocz do zawartości
zuziowe

Odrzucony wniosek - czy próbować ponownie?

Recommended Posts

Witam :) 

W lutym tego roku złożyłam wniosek o wizę B2 z zamiarem wyjazdu na wakacje we wrześniu, został on jednak odrzucony. Moja sytuacja jest raczej specyficzna, już mówię o co chodzi. 

Mianowicie wyjazd na wakacje chciałam połączyć z pierwszym spotkaniem i spędzeniem czasu z chłopakiem, którego poznałam 5 lat (!) temu w internecie. Jednak staliśmy się sobie bliżsi dopiero w roku 2015 (z racji wieku i wcześniej trwających związków z obu stron). Od razu nadmienię, że śmiało mogę powiedzieć, że go znam - rozmawiamy i widujemy się na Skype regularnie. Chcielibyśmy jednak wreszcie się zobaczyć.

Ja mam 21 lat, jestem studentką 2 roku biotechnologii, czyli mam jeszcze rok studiów pierwszego stopnia do zrobienia, a potem jeszcze 2 lata drugiego stopnia. Pracuję na pół etatu w Inditexie (Zara, Pull&Bear, Bershka etc), moje zarobki zależnie od przepracowanych godzin sięgają nawet 1700zł + obowiązująca mnie tam umowa jest na czas nieokreślony. Dodatkowo wykonuję drugą pracę, w znacznie niższym wymiarze godzin, ale ze znacznie lepszą stawką/h jako instruktorka pole dance, również na czas nieokreślony. 

On ma lat 28 (wiem, dość spora różnica), również wykonuje dwie prace (na pełen i na pół etatu), a jego dochody to około 3500 dolarów miesięcznie (tutaj też dość spora różnica :P). Dodatkowo ma córkę, która z nim nie mieszka, jednak zajmuje się on nią trzy razy w tygodniu, ale nie sądzę, żeby miało to jakoś wpłynąć na decyzję konsula, gdyż nadmieniłam to dopiero po tym, jak tej wizy nie otrzymałam. 

Umówiliśmy się, że mój wyjazd zorganizujemy "po taniości", czyli ja zapłacę za swoją wizę i bilety, a on za całą resztę. Chcieliśmy spędzić trochę czasu u niego, a potem trochę pozwiedzać wschodnie wybrzeże "śpiąc po znajomych". Jedynym odpowiadającym nam terminem jest wrzesień, ponieważ cały lipiec i sierpień jestem zmuszona spędzić na obowiązkowych praktykach, żeby otrzymać promocję na trzeci rok, który zaczyna się już w październiku. Dodatkowo obaj wstępnie ustaliliśmy tak swoje urlopy. 

Uprzedzając pytania, w tym roku nie jesteśmy w stanie spotkać się "gdzieś pomiędzy" ze względu na moje okrojone fundusze oraz ramy czasowe, a on nie może przyjechać do Polski ze względu na dziecko + ja już Polskę zwiedziłam, on jakiegoś szczególnego zainteresowania naszym krajem nie wykazuje, a ja chciałabym przede wszystkim w te wakacje zrobić coś dla siebie - czyli zobaczyć kawałek świata z ważną dla mnie osobą. 

Wszystko to starannie wytłumaczyłam pani w ambasadzie, trzymając w teczce zaświadczenia o zatrudnieniach i o statusie studenta (po polsku i angielsku), na które niestety nie spojrzała. Pani zadała mi kilka pytań o to gdzie pracuje, czy gdzieś wcześniej byłam na wakacjach (zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że tylko w krajach sąsiadujących z Polską), gdzie pracują moi rodzice (?) (tata jest emerytowanym żołnierzem, a mama prowadzi małą kwiaciarnie), zapytała o zarobki chłopaka, a następnie wydała mi odmowę z zaznaczonym kwadracikiem 214(b) i radą, żebym znalazła jakąś bardziej stabilną pracę. 

Nie będę ukrywać, że rozpacz z mojej strony była wielka, oboje z Mattem nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że będzie to takie trudne, żeby się spotkać i spędzić trochę czasu razem. 

Podejrzewam, że mogłam popełnić błąd w wypełnianiu wniosku, ponieważ zaznaczyłam, że wyjazd będę finansować głównie sama, a moje zarobki może niekoniecznie pozwalają na utrzymanie się i zwiedzanie w Stanach przez cały miesiąc. 

Mimo to, 214(b) to z tego co wiem dotyczy niewystarczających więzi z krajem, ale ja zwyczajnie nie jestem w stanie wykazać ich więcej na tym etapie życia, na którym się teraz znajduje. Cała moja rodzina mieszka w Polsce, w Stanach był tylko kuzyn na miesiąc i to także w celach turystycznych; mam tutaj studia do skończenia i dwie prace, z których jedna jest typowo studencka, a druga to spełnienie marzeń i samorealizacja. 

Wiem, że pani w ambasadzie mogła uznać, że jestem niepoprawną romantyczką i rzucę wszystko, żeby być z tym chłopakiem. Nie ukrywam, że chcielibyśmy planować razem przyszłość, ale już na samym początku relacji postawiłam sprawę jasno, że chcę najpierw skończyć studia, wyspecjalizować się w interesującej mnie dziedzinie i dopiero potem zacząć układać sobie życie rodzinne, jednak nie ukrywam, że do tego czasu chciałabym spędzić z nim te i każde następne wakacje czy przerwy zimowe/świąteczne. 

I tutaj moje pytanie - czy warto składać wniosek ponownie? Nic w moim życiu się od tamtej pory nie zmieniło i podejrzewam, że nie zmieni się przez następne 3 lata. Warto liczyć na odrobinę wyrozumiałości ze strony konsula, czy mają oni twardo ustalone przypadki, które są po prostu nie do przepuszczenia? Jesteśmy w stanie poświęcić to kolejne 160$, jeżeli mamy jakieś szanse. Bardziej jednak obawiam się kolejnego rozczarowania i kolejnej rozpaczy. 

Będę wdzięczna za jakiekolwiek rady :) 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Trzeba było napisać że jedziesz do jakiejś koleżanki w odwiedziny i zapewne wtedy byś wizę dostała... A teraz to może być problem. Teoretycznie możesz trochę poczekać i próbować jeszcze raz zmieniając wersję... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam pytanie, czy zaznaczyłas, ze zajmujesz sie pole dancing? Zastanawiam sie czy to miało wpływ na decyzje konsula. Jest to specyficzna umiejetność i nie ukrywajmy, zawsze jest na to zapotrzebowanie( czy w klubach czy po prostu do utrzymania formy).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Gdyby facetowi zależało to by już dawno znalazł czas aby cię odwiedzić (bez względu na dziecko) . Ciebie, nie Polskę, skoro kraj go nie interesuje. Skoro tyle lat nie ruszył tyłka żeby wsiąść w samolot to według mnie nie warto się starać. 

Ty niestety szansy na wizę masz raczej marne. Szkoda kasy. 

Edytowane przez Roelka
  • Upvote 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardzo mi przykro, że tej wizy nie dostałaś. Pani konsul wcale nie wzięła Ciebie za niepoprawną romantyczkę. Jeśli się zna się kogoś 5 lat a w bliskiej relacji jest się ze sobą od lat 3 to nie trzeba wcale uważać kogoś za niepoprawną romantyczką aby sobie wyobrazić, że być może planujesz jechać na wizie turystycznej do USA i tam wziąć ślub i już nie wrócić (nie twierdzę bynajmniej że to planujesz - uważam, że pani Konsul tak pomyślała). Myślę, że jakby nie historia z tym chłopakiem to wizę na wyjazd turystyczny byś dostała - studiujesz i masz plany dokończenia tych studiów w Polsce (co powinno wykazywać dostateczne związki z krajem ojczystym). W związku jednak z tymi wątpliwościami co Pani Konsul miała co do twoich planów matrymonialnych pewnie szukała niestety silniejszych niż przeciętne związków z krajem ojczystym i uznała, że są one niewystarczające aby zaryzykować udzielić ci promesy wizowej. Próbować starać się o nową wizę możesz (zakazu nie ma), ale według mnie w niedalekiej przyszłości tej wizy łatwo nie dostaniesz (tak na serio nie wiesz co zostało wpisane przez Panią Konsul w komputerze) i według mnie kolejne próby w tej chwili pewnie skończą się wyrzuceniem $160 w błoto.

Jak nie USA i nie Polska - to może letnie wakacje w romantycznych Włoszech, romantyczny przedłużony weekend w Paryżu czy inne podobne atrakcje? Poszukałbym jakiegoś pozytywnego wyjścia do przodu :)

Jedyna co na pocieszenie mogę Tobie powiedzieć to, że jeśli w przyszłości (jak to określiłaś za parę lat) zdecydujesz się sformalizować związek z tym samym facetem i wystąpicie o wizę narzeczeńską to fakt, że wspomniałaś o nim kilka lat wcześniej przy ubieganiu się o wizę turystyczną będzie widoczny w twoich papierach i będzie Ciebie uwiarygadniał w tamtym procesie.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 minut temu, Roelka napisał:

Gdyby facetowi zależało to by już dawno znalazł czas aby cię odwiedzić (bez względu na dziecko).

 

Jestem podobnego zdania. Stara już jestem, w kilku związkach byłam ;) i z własnego doświadczenia wie że jak facet czeka zamiast działać to nie jest na serio zainteresowany.

Jeśli nic nie zmieni się w twojej sytuacji życiowej to szanse na wizę masz marne. Zamiast główkować jak dostać się do USA skoncentrujcie się na tym żeby się spotkać - gdziekolwiek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

29 minut temu, Jackie napisał:

 

Jestem podobnego zdania. Stara już jestem, w kilku związkach byłam ;) i z własnego doświadczenia wie że jak facet czeka zamiast działać to nie jest na serio zainteresowany.

Jeśli nic nie zmieni się w twojej sytuacji życiowej to szanse na wizę masz marne. Zamiast główkować jak dostać się do USA skoncentrujcie się na tym żeby się spotkać - gdziekolwiek.

Co tam będzie latał? Jet lag,  zmiana czasu, wydatki. Lepiej na couchu poleżeć i poklikac.

Opowiadała mi kiedyś kolezanka że pojechała na spotkanie z poznanym w necie facetem. W Polsce. Gdzieś tam w połowie drogi się spotkali, on kulturalnie wynajął w hotelu dwa osobne pokoje. Romantyczna kolacja, sex, po czym Pan poszedł do swojego pokoju oswiadczajac że musi się porzadnie wyspać. Rano już go nie bylo. 

No i żeby nie było, koleżanka jest niezwykle atrakcyjną kobietą, żaden pasztet.:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Za dużo mówiłaś a co zostało zanotowano to inna sprawa.  Tutaj leży problem.  Leć do Kanady i tam się spotkajcie.  I niech Twój chłopak poczytaj i Ty fora imigracyjne gdzie co jakiś czas pada pytanie o legalizacje pobytu na wizie turystycznej bo prace i naukę możesz podając w USA.

A co do mówienia o dziecka partnera to ludzie mówią że lecą, są tam ich dzieci, wnuki a wiz nie otrzymują. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, andyopole napisał:

Co tam będzie latał? Jet lag,  zmiana czasu, wydatki. Lepiej na couchu poleżeć i poklikac.

Opowiadała mi kiedyś kolezanka że pojechała na spotkanie z poznanym w necie facetem. W Polsce. Gdzieś tam w połowie drogi się spotkali, on kulturalnie wynajął w hotelu dwa osobne pokoje. Romantyczna kolacja, sex, po czym Pan poszedł do swojego pokoju oswiadczajac że musi się porzadnie wyspać. Rano już go nie bylo. 

No i żeby nie było, koleżanka jest niezwykle atrakcyjną kobietą, żaden pasztet.:D

Też znam podobne przypadki że po kilku takich spotkaniach było bye... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

7 godzin temu, Kasiak36 napisał:

Trzeba było napisać że jedziesz do jakiejś koleżanki w odwiedziny i zapewne wtedy byś wizę dostała... A teraz to może być problem. Teoretycznie możesz trochę poczekać i próbować jeszcze raz zmieniając wersję... 

Czasami przy zmianach wersji jest gorzej oraz są pytania o koleżankę na których można się wyłożyć bo ściemniac trzeba umieć. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×