rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 746 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
105
Zawartość dodana przez rzecze1
-
Dokladnie tak. Do wiz inwestycyjnych trzeba miec nie tylko pieniadze, ale przede wszystkim glowe i czas. Wiekszosc ruchu "birth tourism" pochodzi z Chin i Rosji (gdzie calkiem spora czesc ludzi ma wbrew polskim stereotypom ogromne pieniadze; dobrze to wiedza w Londynie, czy jak to mowia "w kregach" - w Londongradzie...). Ale kierowanie jakims biznesem w USA dla przecietnego czlonka klasy posiadajacej w tych autorytarnych krajach w zadnym wypadku nie wchodzi w gre. A "birth tourism" jest prosty, istnieje zreszta cala siec biznesu zajmujaca sie tylko tym - za kilkadziesiat tysiecy dolarow dostajesz przelot, zakwaterowanie w dobrym hotelu (kilka lat temu bylo glosno o Trump Tower w Miami gdzie w ramach "oferty" kwaterowano wlasnie takie rosyjskie "turystki"...), opieke "pilota wycieczki" na miejscu, a potem tylko porod, i do domu. Istnieja nawet tzw. "birth hotels" , na które od czasu do czasu robia naloty i zamykaja, bo o ile samo urodzenie dziecka w USA nie jest nielegalne, tak na czerpiacych zyski z zaplanowanego procederu juz na pewno paragrafy sa. Ile takich urodzen w USA jest, nikt dokladnie nie wie, szacunki mowia o kilku do kilkunastu tysiecy rocznie, zatem procentowo nie bedzie to szokujaca liczba (gorzej jest na tych amerykanskich terytoriach zamorskich na Pacyfiku ktorych mieszkancy sa obywatelami, na Saipanie 70 procent urodzin to Chinska Republika Ludowa...). Ale prawo powinno sie zmienic, i tu Trump ma racje, choc w rzeczywistosci on to proponuje ze wzgledu na nielegalnych juz mieszkajacych w Stanach gdzie liczby urodzen sa juz duuuuzo powazniejsze, a nie z powodu "turystki" z krajow rzadzonych przez "tough guys" ktorymi obecny prezydent tak sie jara.
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Emocje w tej sprawie sa wysokie, i podgrzewane tak przez media, jak i przez politykow, bo w koncu ida wybory i kazdy chce zarobic. A nie ma co sie dawac manipulowac. Proces jest jasny. Ci ktorzy dotra do granicy, prosza o azyl, ida do "detention center" i tam czekaja na interview i odbywaja cala procedure. Obecnie to oznacza miesiace za kratami. And it ain't pretty. Na koniec dostaja pobyt, lub deportacje. Takie jest prawo, zreszta podobnie to dziala w calym cywilizowanym swiecie, i grupy lewakow na granicy krzyczace "let them in!" sa tutaj zbedne... Z wiosennego karawanu, o ktorym tez bylo dosc glosno, wykruszylo sie jakies 75 procent i aplikacji o azyl przyjeli chyba z czterysta. Obecny karawan jest kilkukrotnie wiekszy, ale z powodu social media jest tez wiecej przypadkowych ludzi ktorzy uwierzyli w plotki o gwarancji dostania azylu dla kazdego w karawanie, czy w inne falszywe informacje, i oni szans nie maja. Czesc ludzi juz aplikowala o azyl w Meksyku, czesc zdecyduje sie zostac po drodze, czesc umrze. Zatem sprawa jest dosc rozdmuchana, co i swoja droga moze zachecic tych i owych do odstawienia jakiegos cyrku na granicy. Nie zmienia to faktu, ze problem imigracji istnieje, lub moze inaczej - problem narastajacej nierownosci na swiecie. Bo to ona, oprocz wojen, napedza migracje, nikt normalny nie zapisze sie do karawanu gdy ma stabilnie w domu... ale to co oferuje administracja Trumpa nie przyniesie nic dobrego, a jedynie zgodnie z oczekiwaniami rzadzacych napedzi jednych poddanych przeciwko drugim.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Gdzies kolo Mauritiusa. Mauritius niezalezne panstwo, Reunion chyba dalej departmentem zamorskim Francji jest.
-
Bo narody generalnie dziela sie na mykofilne i mykofobiczne. Pewne malzenstwo mykofilki i mykofoba napisalo nawet o tym ksiazke pt. "Grzyby, Rosja i historia", r.w. 1957. Ludwik Dorn mial na ten temat feliton w ostatnie swieta. Jak sie tematem nie interesuje i w zbieraniu grzybow podoba mi sie co najwyzej idea (Pan Tadeusz, grzybobranie, poranna jesienna mgla w spokojnym polskim lesie brzmi dobrze, w rzeczywistosci jest to dla mnie nuzace i frustrujace), tak tekst jest napisany dobrze, przeczytalem z zainteresowaniem, i polecam! https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/wloch-zje-muchomora-anglik-nie-tknie-prawdziwka-jak-grzyb-narody-podzielil,131,2328
-
Boze drogi, chwilę mnie nie było, a tu tyle nowych administratorów! Skąd tu nagle ta dobra zmiana?!?
-
Nie kazdemu... Pani Clinton nie miała takiego talentu, ani Cruz, ani wielu innych którzy na własnych kontrolowanych wiecach sa sztuczni jak manekiny. Ale jeśli Hitler i Trump mają coś wspólnego, to wyczucie czasu i tego co kluczowa w danym momencie historii grupa ludzi czuje. Wbrew temu co się dziś powierzchownie uwaza, poglądy rasowe nazistów nie były pierwszorzędnym powodem dla którego Niemcy na Hitlera głosowali, powodem było to, ze trafnie opisywał rzeczywistosc w której kraj się we wczesnych latach 30-tych znalazł. Impotencję skłóconej elity republiki, zagrozenie kolejną rewolucją komunistyczną, kryzys gospodarczy i oczywiście to jak Zachód potraktował Niemcy po I wojnie światowej. Ale ciekawe jest dopiero to, ze w 1933 roku większosc Niemców na Hitlera NIE głosowała, ale po 2-3 latach efektywnej polityki silnej ręki, i "wstawania Niemiec z kolan" w Europie, poparcie miał juz powszechne. TO. W UK mają takie wyrazenie, "away with the fairies", i jak czasem slucham niektórych liberałów to nie mogę się oprzec wrazeniu, ze oni rzeczywiście zyją w swoim swiecie. Trump na wiecach wyzywa Demokratów od głupców i kryminalistów, co oczywiście jest przesadą, ale włączyłem wczoraj Billa Mahera', bo i czasem lubię obejrzec ostrą dyskusję jak ma gości o przeciwnych poglądach (ostatnio zabłądził tam nawet Steve Bannon!). No i w pewnym momencie Bill zaczyna mówic o poprawce na Florydzie która jeśli w listopadzie przejdzie, to przywróci skazańcom prawa wyborcze. A jak to bywa w "the land of the free" - trochę się ich na Florydzie uzbierało, bo 1.2 miliona. I prosto z mostu mówi, ze to wielka szansa na uczynie Florydy permanentnie niebieską...... i zeby ludzie na to głosowali.....Really? To jest plan? Juz tylko to zostało? A jeśli nawet jest to plan, to jak przemyślane jest otwarte mówienie o tym, ze się liczy na to, ze to kryminaliści Ci wyniosą do władzy bo zwykli ludzie nie chcą na ciebie głosowac? Przeciez kolejne wiece Trumpa same się piszą...
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Musze przyznac, ze Trump się wyraznie wyrobił. Ogladałem całośc jego konferencji z ONZ-u, jak i czwartkowy wiec z Minnesoty. Wbrew tym wybranym kawałkom które podkreślały maistream media, wszystko wyszło bardzo dobrze, nawet lepiej niz wychodziło w trakcie kampanii. Plynnie, z humorem, ze swietnym kontaktem z tłumem (te republikanskie puppets które Trump promuje przed midterms i ich przemówienia były w porównaniu płytkie, ksiązkowe i załosne). Plotki o jego upadku są ciągle wyaznie przesadzone, a wrecz przeciwnie - kampania 2020 bedzie dla Demokratów bardzo trudna. Zwłaszcza, ze "rust belt" który go wybrał zadną miarą sie od niego nie odwaraca, a Demokraci nie mają tym ludziom dalej nic do zaoferowania. A jeśli chodzi o sprawę Kavanaugh, to cała ta awantura była strategicznym błędem. O ile sam kandydat ośmieszył się w trakcie przesłuchania, tak wyciąganie mu rzeczy z przeszłości których zadną miarą nie da się udowodnic, i to rzeczy z High School!.... zwykłych ludzi nie przekonało, a w najgorszym wypadku na miesiąc przed miterms nakręciło i zmotywowało będących dotychczas w defensywie i letargu wyborców republikanskich.
- 2 970 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
rzecze1 odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
W telewizji i filmach jeszcze tak, w rzeczywistosci - w federalnych sprawach karnych - blisko 97 procent oskarzonych idzie na ugode, "takes a plea". Wzrost z 84 procent w 1984. Presja ze strony prokuratora i sledczych, niewiedza i brak doswiadczenia czesto mlodych ludzi, slabi adwokaci z urzedu i przede wszystkim strach przed potencjalnie wieloletnim wiezieniem lub smiercia, sklania oskarzonych do ugiecia sie. Mamy na Ciebie to i to, grozi Ci 20 lat, damy Ci 6 za przyznanie sie, moze wyjdziesz po 4. Panstwo oszczedza na procesie, adwokat nie ma przegranej sprawy na koncie, prokuratura odhacza kolejny "sukces", a wiezienia sie zapelniaja, co dla tych prywatnych jest swietnym biznesem. 44 procent udokumentowanych przypadkow "miscarriage of justice" to sprawy w których ludzie sami sie przyznali do winy... Zakulisowe "plea bargaining" miedzy prokuratorem a obronca stalo sie bardzo popularne i rozprzestrzenilo sie takze poza USA, gdzie statystyki wskazuja na 300 procentowy wzrost od 1990 roku. Tradycyjny proces moze sie wkrotce stac kolejnym dobrem tylko dla uprzywilejowanych. -
Gratulacje! Dobra wiadomosc dla wszystkich z wizami! Takze tymi rosyjskimi... Miejmy nadzieję, ze zasad nie pozmieniają i opcja odnowienia promesy bez wizyty w konsulacie pozostanie.
-
Tak, dokladnie, pamietam teraz ze to wlasnie bedac w Katalonii widzialem sklepy reklamujace sie jako "British food store"... Byc w Hiszpanii i kupowac brytyjskie trocinowe kielbaski to bylo dla mnie niepojete, ale pewnie czym skorupka za mlodu nasiaknie, tego na starosc laknie...
-
A to ciekawe, zawsze myslalem ze to Brytole dominuja w Hiszpanii. Duzo imprezowiczow, ale tez i permanentnych mieszkancow, emerytow ktorzy tam sobie kupili mieszkania. Moze inne rejony.
-
Heh, niezle się porobiło... Przez 50 lat po wojnie to "lewacy" byli tymi którzy protestowali przeciw zbrojeniom, "antyrosyjskiej obsesji" republikańskich prezydentów, militaryzmowi... "Carter was weak, Reagan was strong"... A dziś to starzy republikanie muszą przełykac zółc i bronic "swojego" amerykańskiego prezydenta łaszącego się do rosyjskiego przywódcy jak kociak do nogi staruszki... Taki McCarthy to się chyba z cztery razy juz w grobie przewrócił... Ale pomimo widowiskowego upokorzenia USA i rozyrywki jakiej dostarczył "wrogom Ameryki" szczyt w Helsinkach, sytuacja pozostaje bez zmian. Amerykański "kompleks przemysłowo-militarny" jest bardzo mocno zakorzeniony tak w Partii Republikańskiej, jak i w Demokratycznej, i jakiegokolwiek show obecny "prezydent" by nie odstawił, wygląda na to, ze nie będzie to miało większego znacznia. Wojska NATO sukcesywnie przesuwają się na Wschód, sankcje się utrzymują od lat (a teraz mowa i o nowych), Ukraina jest dozbrajana. "Deep State" działa jakby prezydenta nie było. Zresztą, Rosjanie doskonale zdają sobie z tego sprawę, czego nawet nie ukrywają. Putin nie ma najmniejszych złudzeń co do tego jak niewiele Trump moze zrobic, ale nic mu nie szkodzi grac o wyzsza stawkę, lub po prostu grac na czas, zwłaszcza gdy pobocznym skutkiem jest wzrost chaosu i rozbicia politycznego w samym USA (a jeśli miałbym obstawiac to jest to Moskwy cel głowny). Dla Trumpa to drugi rejon w którym stąpa po cienkiej linie (pierwszy to oczwyscie gospodarka - i np. planowany przez Biały Dom wellfare dla farmerów ofiar wojny handlowej... Uuu, hand outs!...). Trump duzo fika w spotkaniach z Europejczykami, płaccie więcej na NATO!, itp., itd., ale wystarczy mała zmiana nastrojów w Europie, w Niemczech czy Francji (na co Moskwa takze gra!) i przywódca który powie: "Nie. Nie będziemy płacic za waszą okupację. If you don't like it, pack your bags and get the f... out of Ramstein." Perspektywa utraty tego co w Europie od 1945 Amerykanie wywalczyli, utrzymali i poszerzyli krwią, dolarami i dyplomacją.... byłaby nie do zaakceptowania dla generałów...
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
O to, dlaczego Republika znalazła się w tym miejscu, historycy będą się jeszcze długo spierac. W między czasie, antyamerykanizm - do swego czasu powszechny tylko na swiatowej lewicy - stał się standardem. Dziś zgodzę się nawet ja - USA nalezy izolowac. W sensie - nie brac powaznie i minimalizowac wpływy i "damage" jaki obecny rząd w Waszyngtonie moze stworzyc. USA nie jest juz "latarnią" którą było od I wojny światowej, jest problemem.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Dzieki Nie wiem, czy to jest az "tyle", to co widzicie to jest edytowana, skrocona wersja... Pisze szybko i zazwyczaj w podrozy gdy mam czas zatem prawie zawsze wychodza za dlugie.
-
Mysle, ze to bardziej kwestia frustracji, niz oburzenia. Przy skali obecnej katastrofy wizerunkowej takie akcje, nawet jesli motywowane szlachetnymi pobudkami, beda widziane jako nie tylko powiazane z rzadem, ale przede wszystkim desperackie. A tego nikt nie lubi i nie przyniesie to spodziewanego rezultatu. Ogladajac po raz pierwszy ten zapodany film przypomnial mi sie odcinek "Przyjaciol" gdzie Chandler sam laduje w teatrze bo nikt z przyjaciol nie przyszedl, i siedzac w pierwszym rzedzie musi wysluchac monologu artystycznego kobiety ktora zaczyna go od slow "WHY DON"T YOU LIKE ME?!?" I opowiada o swoim dziecinstwei, pierwszym okresie i innych traumach... pod koniec znowu krzyczac "HOW COULD HE LEAVE ME?!?" A Chandler w desperacji mowi..."I don't know.... you seem lovely..." Druga kwestia, to kwestia perspektywy. Owszem, fajnie byloby gdyby ludzie wiedzieli o Polkach duzo, i jeszcze lepiej byloby gdyby wiedzieli rzeczy dobre. I dobrze, ze ludzie staraja sie podniesc wiedze na poziomie lokalnym, osobistym, bo ten osobisty kontakt jest najwazniejszy. Ale tez nie ma co sie zbytnio ludzic, Polacy, tak jak mieszkancy wiekszosci panstw, ulegaja "iluzji waznosci". W praktyce jako pojedynczy kraj wazni nie sa. Pokusilbym sie o stwierdzenie, ze nawet Europa jako calosc wazna byc przestaje i spenia sie to co powiedzial juz kilkadzisiat lat temu Mao Tse Tung - "Kogo obchodza sprawy tego pólwyspu gdzies na skraju Azji?"... Zatem nie mam nic przeciwko aby ludzie dowiedzieli sie kim byl Karpinski, ale biorac pod uwage, ze ludzie w Ameryce czesto nie wiedza kim byl Steve Wozniak, watpie aby akcja odniosla sukces. I na koniec pozostaje pytanie o celowosc - po co robimy to co robimy, dlaczego robimy to tak a nie inaczej, i jakie wymierne korzysci to przyniesie? Jesli chodzi nam o to aby innych Polakow spotkanych po nas raktowano lepiej, to bycie przywoitym i kontak na osobistym poziomie jest najwazniejszy i niezastapiony. I tu znaczenia historia nie ma. Gdybys byl "an ass" to bys podejscia tego Anglika do Polakow nie zmienil, a i Ian'a bys nastawil negatywnie, nawet jesli Polska mialaby w historii samych astronautow i geniuszy. Jesli natomiast chcemy aby w swiecie Polska rosla w sile, byla szanowana jako kraj i liczono sie z jej zdaniem na Zachodzie, to takie akcje sa bez zadnego znaczenia. W dzisiejszych warunkach rzady prawa i wolnosc slowa jest tym co sie liczy. I tu dzieki PiS-owi jestesmy straceni na lata. Trzeci powod to oczywiscie leczenie kompleksow. I tutaj na pewno jakos to pomaga. Ale tez nie ma co sie dziwic ludziom, ktorzy kompleksow nie maja i uwazaja to za niepotrzebne.
-
Nie wiem czy zgodzilbym sie z tym stwierdzeniem. Ktorzy polscy wielcy wywoluja na swiecie oburzenie? Mieszkam poza Polska juz ponad 10 lat i zawsze spotykalem sie z pozytywnym podejsciem obcych do naszego kraju i jego historii, az do teraz, gdy ludzie zaczynaja pytac "co sie dzieje?" jednym tchem wymieniajac Polskę, Wegry, Turcje czy nawet Ukraine. Moze to jest kwestia, ze tworzy sie nowych "wielkich"? Na "szerokim swiecie" znani sa wlasciwie powszechnie tylko dwaj Polacy - Lech Walesa i Karol Woltyla. Obaj sa na tyle znani, ze samo wspomnienie bycia Polakiem moze Cię wybawic z nielada klopotow, zwlaszcza Jan Pawel w Ameryce Lacinskiej. Jednego, choc od 13 lat nic nie znaczy, sponiewieralismy juz za zycia (co i nie zaskakauje bo i Pilsudskiego do tej pory narodowa prawica oskarza o bycie agentem niemieckim (vide Korwin-Mikke czy pan Ziemkiewicz)), drugiego czcimy, ale totalnie ignorujemy to co mowil, i jak wielka strata byla jego smierc widac dopiero teraz.
-
Skoro sie juz zaczelo, to i ja sie wypowiem... Odwiedzilem strone. I rozumiem ludzi ktorzy angazuja sie w tego typu akcje. Bo i trudno sie ludziom dziwic, zwlaszcza mlodym. Sam biorac w szkole udzial w konkursach historycznych, juz w poznych latach 90-tych, pamietam jaki sie we mnie mlodzienczy opor budzil gdy dziadkowie w domu mowili cos co calkowicie mi sie nie zgadzalo z piekna i pelna bohaterow historia Polski, ktorej nauczyli mnie w szkole. Dzis, gdy dwa pokolenia wychowane od dziecinstwa tylko i wylacznie na mitologii o bogach i bohaterach slysza o rzeczach o ktorych w rezultacie akcji PiS-u mowi sie teraz na swiecie, reaguja w najlepszym wypadku totalnym zdumieniem i niezrozumieniem o co Zydom chodzi, w najgorszym – gniewem. I maja potrzebe dzialania. Zatem trudno sie dziwic, ale to nie znaczy, ze nie nalezy o tym mowic i zwracac uwagi na pewne rzeczy. Wielu mowi, ze uzycie “narodu” - terminu tak nieprecyzyjnego, szerokiego i plynnego – bylo bledem. Mozna bylo uzyc terminu “Panstwo Polskie” i ograniczyc sie do II wojny swiatowej, w ktorym to czasie Panstwu Polskiemu nie mozna zarzucic w tej kwestii absolutnie niczego. I bylby koniec dyskusji. Ja nie uwazam, ze to byl blad, mysle, ze bylo to celowe. Na gruncie “narodu” polski rzad nie ma szans na zakonczenie tej sprawy sukcesem (wlasciwie absolutnie nie wiem co uznano by tu za “sukces”, bo chyba nie to co sie dzieje teraz???), ale daje to niewyczerpane paliwo do dalszej awantury gdzie obie strony beda sie przerzucac WYBRANYMI faktami (co i widac na podanej stronie). A sprawe bedzie trudno zakonczyc gdyz fakty obu stron sa w wiekszosci prawdziwe!.... ….bo czy nie mamy najwiecej sprawiedliwych? Mamy. Ale czy to nie dlatego, ze bylo u nas wiecej Zydow a procentowo zginelo ich w Polsce najwiecej? No tak, ale to tez dlatego, ze nie bylo struktur panstwa ktore mogly ich przed zdziczeniem wojennym chronic, jak na Wegrzech czy w Danii, a byla za to kara smierci za pomoc. Czy Karski alarmowal Zachod a ten nic nie zrobil? Alarmowal. Ale czy to nie ten sam Karski pisal takze o haniebnym zachowaniu Polakow? No pisal… No ale byli tez przeciez tacy ludzie jak Ulmowie, zabici za pomoc Zydom, do muzeum ktorych pojechal nawet nasz mlody Premier. No byli, ale kto ich wydal Gestapo? No Polak… bo sie bal, ze Zydzi ktorych okradl i wygonil od siebie przezyja okupacje i pojda po wojnie do sadu. No ale kto go za to zabil? No Polskie Podziemie. Czyli jednak bylismy dobrzy bo potepialismy i zabijalismy szmalcownikow? No tak, ale czy szmalcownicy to nie czesc narodu? No czesc, ale mala. A sprawiedliwi duza? No chyba tez nie... No i kto to jest “my”? Bohaterowie, zdrajcy, tchorze? A moze czasem wszystko mozna znalezc w jednym i tym samym zyciorysie? Historia prawdziwa. Jestes w AK, dowodzisz grupa chlopakow z okolicznych wiosek. Przychodza do Ciebie lokalni chlopi, ktorzy odkryli, ze sasiedzi ukrywaja Zydow. Jesli ktos doniesie lub ich znajda, Niemcy wymorduja cala wies. Doniesc moze ktos z chciwosci. Ale nie tylko. Moze doniesc ze strachu – wszyscy wiedza. Jesli ktos sie wylamie i sypnie - przezyje, reszta zginie. “Dylemat wieznia” ultimate level. Chlopi chca abys sprawe zalatwil, i to szybko. Na szali z jednej strony jest zycie kilku osob, z drugiej – kilkudziesieciu rodzin. Decyzja jest Twoja. Co robisz? PiS wyciagnal na swiatlo dzienne trudne sprawy, ktorymi do tej pory zajmowali sie co najwyzej historycy i archiwisci, z rzadka dziennikarze. Byloby to nawet dobre, gdyby powdem nie byla bezmyslna chec umocnienia wladzy i potencjalna eksplozja tlacego sie polskiego antysemityzmu. Rzad, moblizujac teraz ludzi do obrony przed swiatem ktory “nas” “oskarza” bedzie atakowac ludzi zarzucajac im klamstwa i zdrade. Podrecznikowy przyklad tego jak dzialaja rezymy autorytarne. Podlosc, bezczelnosc i bezmyslnosc tych ludzi nie ma ograniczen i sprowadzila Polskę do rangi jakiejs republiki balkanskiej z ktorej kazda jest “Wielka”, kazda ma nieskazitelna historie i kazda jest otoczona wrogami zewnetrznymi i wewnetrznymi... Akcja o ktorej wspomnial @cee, jak i filmik ktory wczesniej juz widzialem gdzie indziej, w praktyce sa oczywiscie skierowane nie do zewnetrznego swiata, ale do Polakow. Informacjom ktore nas teraz zalewaja potrzeba nadac jakis sens, i takie inicjatywy sa odpowiedzia na ta potrzebe. Bo chyba nikt powaznie nie spodziewa sie, ze mowiac komus trybem rozkazujacym “szanuj mnie”, ten ktos bez oporu i weryfikacji powie “ok, sorry, to teraz juz bede…” Tryb i wymowa tego hasla jest totalnie na uzytek wewnetrzny. Obejrzalem ostatnio "Wolyn". Niewiele wiedzialem na temat filmu. Myslalem, ze to typowa martyrologiczna produkcja, a ze detale rzezi znalem od dziecinstwa z opowiesci sasiada ktorego rodzina ocalala, nie widzialem sensu w ogladaniu. Ale mysle, takie czasy, dla zbalansowania perspektywy wreszcie obejze. Film, ktorego angielski tytul to "Hatred", okazal sie bardzo dobry, co i tlumaczy dlaczego zle zostal przyjety tak na Ukrainie, jak i takze na czesci polskiej prawicy, ktora przedwczesnie i bez ogladania oglosila go filmem "patriotycznym", aby pozniej zmienic zdanie. Film swietnie pokazuje przyczyny i skutki ulegania nacjonalizmom, uogolnieniom i to jak stopniowo manipuluje sie ludzmi i buduje nienawisc. Nie unika pokazania losu zwierzyny lownej jaki spotkal Zydow ukrywajacych sie na prowincji. Jeden watek przewija sie tam caly czas – ludzie chca zyc spokojnie i normalnie. Tak jak wlasnie @Roelka i inni pisza. Zyjmy przyszloscia. Niestety ta wiekszosc zostaje czasami zaplatana w silniejsze wiry i od historii nie jest w stanie uciec. I niestety wyglada na to, ze takie teraz czasy we wschodniej Europie ida. “Frustraci” o ktorych pisze @Kzielu to juz nie margines. To tolerowana przez wladze rosnaca grupa ktora otwarcie pali na marszach w Warszawie pochodnie, a wladza wlasnie wypuscila z butelki dzina polskiego antysemityzmu. I wyglada na to, ze bardzo wielu, tak jak ‘68, za tym pojdzie. W razie czego za 50 lat bedzie mozna powiedziec, ze to nie byli Polacy, tylko jacys "nacjonalisci". nie? Dlatego mnie nie oburza co historycy, czy Ci co oceleli, mowia o udziale polskich chlopow w wypadkach na wchodzie 75 lat temu. Oburza i martwi mnie to, co sie dzieje teraz. To, ze wielu z tych ktorzy dzis walcza o nieskazitelna historie “narodu polskiego” uzywa publicznie jezyka, ktorego nie powstydziliby sie w latach 30-tych. “Walczac o przeszlosc”, totalnie i z wielkim samozadowoleniem niszcza nam opinie w terazniejszosci i narazaja przyszlosc. I nie jestem tu optymista, mysle, ze to dopiero poczatek.
-
Ja przesiadając się przez lata jedynie z 2E na 2F i vice versa nigdy nie rozumiałem tej niechęci ludzi do CDG. Az do czasu gdy przyszło mi się przesiasc z innego terminalu (chyba 2C). Po jakiejś pół godzinie korytarzy krótkich i długich, autobusów, schodów zwyczajnych i ruchomych, w górę i w dół, poczułem się jak Mario Bross pokonujący kolejne przeszkody w grze komputerowej i nie mogłem się przestac do siebie smiac... Nie wiem kto wymyślił tak zagmatwane lotnisko, i to jeszcze przeciez wcale nie tak dawno i od zera!
-
Ja jestem zdecydowanie na prawo od Was trojga, ale w zeszlym roku tez poparlbym Clinton wlasnie dlatego ze ze wszystkich kandydatow byla najbardziej realistyczna. Zatem jesli odmienni ludzie potrafia sie zgodzic, moze jednak nadzieja dla swiata jest after all
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Zeby bylo jasne, zgadzam sie, ze w obecnym czasie sytuacja w USA zaszla za daleko, i potrzebna jest pewna korekta aby klase srednia wzmocnic, tak samo jak korekta byla potrzebna w latach 80-tych aby rozbic rozrosniety, niewydolny i marnotrawczy system rzadowego rozdawnictwa. Dzis system zaczyna wygladac jak podrecznikowa kleptokracja, w znacznej mierze oparta na "niewolnictwie" nielegalnych (czy ktos wymysliby cos "lepszego" - miliony ochotniczych, potencjalnych kozlow ofiarnych, pracujacych i placacych podatki bedac jednoczesnie bez zadnych praw publicznych? Tylko w Ameryce ). Zatem okej, zgodze sie, ze tu potrzeba cos zrobic. Ale to co proponuje np. Bernie Sanders prowadzi w slepa uliczke w ktorej panstwa Zachodu juz byly. W latach 70-tych w UK 750 000 ludzi placilo 83 procentowy podatek dochodowy, plus dodatkowe 15 procent od inwestycji... 98 procent dochodu dla panstwa... A i tak nie dalo sie w ten sposob utrzymac kopaln, nierentownych fabryk, panstwowej kolei. Nawet teoretycznie juz tylko "komunistyczne" Chiny to rozumieja, bedac w praktyce gospodarka jaka byla Ameryka na przelomie XIX i XX wieku. Odrebna kwestia jest to, ze dzis powrót do starego bylby jeszcze trudniejszy. Tak jak pisalem wyzej - probowala juz tego Francja i nic z tego nie wyszlo. Dlaczego? Dlatego, ze dopoki nie wprowadza prawdziwego komunizmu we wszystkich krajach swiata, dopoty biznesy i bogaci beda "uciekac" tam gdzie jest taniej, a miejsce skad uciekli - upadnie (vide: ostatnio Wenezuela). Bo to nie tylko chodzi o brak "finansowania" z podatkow, ale i o postep cywilizacji, globalizacje, finansyzacje, informatyzacje, "shared economy", to wszystko wplywa na to, ze powrotu do starego nie ma. Dobry "case study" jest na przyklad tutaj - wczoraj europejski sad najwyzszy wydal wyrok, ze Uber jest przesiebiorstwem taksowkowym, a nie platforma wymiany danych, czy jak tam sie w obronie uberowcy nazwali. Zatem juz wkrotce w krajach Unii Europejskiej Uber bedzie podlegal takim samym prawom i regulacjom jak taksowki. I teraz, jedni beda mowili, ze to dobrze, taksowkarze dostali "early Christmas present' jak to mowili wczoraj na Bloombergu, dobry dochod, stala prace, rzad dostanie podatki z licencji, itp. itd. Inni powiedza, ze to zle, bo ich juz nie bedzie stac ta "taksowki", bo wolnosc, itp. itd. Co ja mowie? To samo co kierownictwo Ubera - nie ma to wiekszego znaczenia W pazdzierniku bylem przejazdem w Atenach. Grecja jak wiadomo jest sztandardowym przykladem socjalistycznego bankruta, z overregulation, unijnym finansowaniem, korupcja, strajkami, no i "bieda". Nie spodziewalem sie tam Ubera, ale majac wczesno ranny lot uruchomilem aplikacje, no i widze, ze jest. No to zamowilem, i juz w samochodzie koles mi daje do podpisania jakis papier, pytam co co, on, ze to tylko w razie jakby nas policja nas zatrzymala. Okej.... nie wyglada to dobrze... lot byl za poltorej godziny zatem podpisalem, zwlaszcza, ze papier byl dla mnie do zatrzymania. Juz na lotnisku przeczytalem i co sie okazuje? Podpisalem umowe o 6 godzinnym wynajeciu prywatnego auta... Socjalistyczny rzad wymyslil regulacje ktora miala w zalozeniu zniszczyc Ubera, a obywatele ja obeszli wykorzystujac inna regulacje tego samego rzadu.... Zatem powtorze raz jeszcze - nie ma powrotu to tego co bylo. Rzady sa z zalozenia opresyjne, marnotrawcze, ale jednoczesnie sa uwstecznione i choc zapatrzone we wlasna "wielkosc", sa w rzeczywistosci slepe, bo pomyslowi i zaradni ludzie zawsze bede o pol kroku do przodu. To samo sie tyczy obecnej lewicy, lewica jest kompletnie "out of touch" i trzymanie sie przez nia wytartych sloganow i kalek jest przyczyna jej obecnej kleski na Zachodzie. Wspomniani taksowkarze, kolejarze, gornicy sa "na wylocie", tak jak kiedys windziarze (tak, byli kiedys ludzie ktorych zawodem bylo obslugiwanie wind). Mam kolege, ktory jest wspolczesnym ludysta (ludysci to byl ruch ludzi ktorzy niszczyli w XIX wieku maszyny, bo zabieraly prace). Kolega co prawda maszyn nie niszczy, ale do tych samoobslugowych w marketach nie chodzi, nie uzywa technologi, dalej placi rachunki na poczcie... Jest to generalnie urocze, tak jak zapewne urocze bylo pozwalanie windziarzom obslugiwac "nowoczesne" juz windy, ale w szerokim aspekcie rzeczy niczego to absolutnie nie zmieni. Wracajac do USA, biorac pod uwage, ze silna klasa srednia jest konieczna dla stabilnosci panstwa, w dzisiejszych czasach poparlbym prawe skrzydlo Demokratow, bo to oni wydaja sie byc w miare powiazanymi z rzeczywistoscia, prawdziwymi, odpowiedzialnymi "Republikanami" ktorzy wsparliby klase srednia bez nadmiernego marnotrastwa pieniedzy. Wybor jest latwiejszy tym bardziej ze samozwanczy "Republikanie" odplyneli daleko w otchlanie... jak to moja babcia mawiala... w otchlanie "kuku na muniu"... czyli kreacjonizm i te sprawy. Zatem tak, z braku laku i absolutnie tylko aby zalagodzic tymczasowo narastajace konflikty spoleczne, poparlbym stronnictwo Clintonow, czy tez tego kto w przyszlosci zostanie ich twarza. Natomiast w dluzszej perspektywie? Aboslutnie nie wiem.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Oczywiscie, ze nie samo z siebie. Zeby zacytowac klasyka, problem z socjalem jest jeden i ten sam - predzej czy pozniej koncza Ci sie czyjes pieniadze. Opodatkowanie najbogatszych temu nie zaradzi, powiem wiedzej - nawet wieksze opodatkowanie WSZYSTKICH sytuacji juz nie uratuje. Powszechnie sie dzis mowi, ze obecne pokolenie zyje gorzej niz ich rodzice, a nastepne bedzie zylo jeszcze gorzej. I najpewniej jest to prawda. Ale odpowiedz na pytanie dlaczego tak jest, jest duzo bardziej skomplikowania niz partyjna linia nam wskazuje. Powiem jak to widze ja. Mialem kolezanke, ktora zawsze mowila - "Chcesz stracic wiare? Idz na studia na KUL." Zeby ja sparafrazowac powiem - chcesz zostac wolnorynkowcem? Idz do pracy do socjalnego molocha. Mam to "szczescie", ze pracuje w korporacji ktora co prawda jest cieniem tego czym byla przed epoka Thatcher, ale jednak w porownaniu z tym co jest na rynku oferte dla pracownikow ma niesamowita - 6 miesieczne pelnoplatne chorobowe, zwiazki zawodowe bez ktorych zadnej wiekszej decyzji podjac nie mozna, 9 miesieczny platny urlop macierzynski (co w porownaniu z chorobowym - bo ciaza to tutaj najwyrazniej choroba - daje spokojnie 15 miesiecy), zalosny system dyscyplinarny, nie istniejacy system monitoringu i oceny pracownikow. Wlasciwie jak w pracy nie pijesz i nie kradniesz, to jestes nieusuwalny. Firma dziala na zasadzie franczyzny i jest dotowana przez szkocki rzad milionami funtow rocznie. Jednoczesnie przynosi jeszcze wiecej milionow strat. Jaki to ma wply na wewnetrzna sytuacje? Zaden! Impreza toczy sie jakby Titanic nigdy nie mial uderzyc w gore lodowa. Treningi, szkolenia, hotele, posilki, taksowki, podwojnie platne nadgodziny, wakacje, darmowa opieka zdrowotna (ponad to co oferuje NHS), itp, itd, podatnicy placa, a i jeszcze niektorzy, sorry, ale - idioci - nalegaja na 100 procentowa nacjonalizacje.... Jak ich czasem slucham w wiadomosciach to nie wiem czy pukac sie w czolo czy chlodzic szampana... Ale wracajac, najlepsze jest jedno - o ile Polacy ktorzy sie tu przewineli sa w szoku (pamietam jeden starszy mi powiedzial, ze w PRL-u pracowal 20 lat ale prawdziwa komune zobaczyl dopiero tutaj), to lokalni narzekaja, ze jest zle, a dobrze to bylo wczesniej, zanim Ci okropni konserwatysci dorwali sie do wladzy... Glowa Mala, jesli ten rozpusta babilonska ktory sie tu odgrywa w 2017 roku jest "niczym", no to ja sie pytam - co bylo w 1977 ??? Grosza bym nie zainwestowal w mojego pracodawce, to jest studnia bez dna, i wiem, ze predzej czy pozniej takze ta impreza sie skonczy. A i niestety jak na studiach teoretycznie zwiazki zawodowe wydawaly sie mi ok, to dzis po praktycznych doswiadczeniach zyciowych nawet to co pozostalo po brutalnych reformach Ronnie i Maggie rozgonil bym na cztery wiatry. System socjalny zostal zapoczatkowany niewiele ponad 100 lat temu, i glownie w odpowiedzi na zagrozenie rewolucyjne i krecia robote bolszewikow. Zabierane ludziom pieniadze byly wtedy minimalne, a wiekszosc i tak nie dozywala emerytury. Dzis, przy obecnej dlugosci zycia i zmianach demograficznych do tego ewenementu w historii jakim bylo panstwo opiekuncze na Zachodzie w pierwszych dekadach po II wojnie swiatowej powrotu po prostu juz nie ma. Otwarta kwestia pozostaje co zrobic z ludzmi ktorzy sa leniwi, sa kombinatorami, lub z roznych wzgledow zyciowych nie daja sobie rady. Moze nie jest to 47 procent jak w swoim czasie powiedzial Mitt Romney, ale wcale nie malo. Obecnie zagospodarowani zostali przez populistow, w USA przez Trumpa, ktory diagnozy stawia czesto dobre, nie bez powodu tradycyjna baza Demokratow z Rust Belt dala mu zwyciestwo, ale majac swoje slabosci i bedac faktycznie cialem obcym w partii ktora zdecydowal sie "porwac", szanse na sukces ma male. Co zas bedzie po Trumpie i roznych populistach, czas pokaze, ale optymista raczej tu nie jestem.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Wszystko to prawda, ale nie jest przypadkiem, ze wszystko to są długoterminowe skutki polityki tamtego czasu, które dla większości ówczesnego pokolenia nie miały większego znaczenia. W latach 80 większe znaczenie miały inne sprawy i to jak z nimi sobie nie radzili Demokraci, a jak poradzili sobie Republikanie, zadecydowało o tym jaki kierunek przybrały zmiany w państwie. Zresztą, do czasu kryzysu finansowego 2008 roku a i nawet wyboru Trumpa w 2016, problemy które naświetlasz nie miały znaczenia nawet dla większości obecnego pokolenia. Zawsze będą odrębne, czy polityczne opinie, to naturalne, ale w takich sytuacjach zawsze myślę - jaka byłaby alternatywa? Skrajny zwrot ku liberalizmowi gospodarczemu tak w USA jak i w Wielkiej Brytanii nie był przypadkiem. System Roosveltowski, New Deal, socjal (z którego BTW korzystali w swoim czasie takze Reaganowie), wszystko to co działało i wydało pozytywne rezultaty w czasie wojny i pierwszych dekadach powojennych, w końcu wieku działac przestało. Jak myślę o tandemie Reagan-Thatcher i obecnym, słusznym zresztą, narzekaniu na nierówności społeczne w obu krajach, to myślę o alternatywie - myślę o Francji. Bo nie jest przypadkiem, ze imigranci koczują w Calais, a nie w Dover. Alternatywna nie zadziałała, i w moich oczach efekty są tam duzo, duzo gorsze, a juz na pewno przeciągniete na długie, bolesne lata, gdzie biedniejęcy ludzie miotają się pomiędzy jednodniowymi "chłoptasiami" obiecującymi nie wiadomo właściwie co, a przeszłością która juz nie wróci (75% podatek od najbogatszych Hollande'a Francji nie uratował, a zmarnował jej 5 lat...) Nie mam najmniejszych emocjonalnych uczuc względem partii czy polityków, poprę to co działa. Roosvelt i Reagan to byli prezydenci największego kalibru którzy przekształcili USA, kazdy na odmienna modłę, i ich polityki, pomimo, ze odmienne, obie były w swoim czasie słuszne W uproszczeniu - wydajesz jak masz więcej pieniędzy, nie wydajesz gdy jesteś w w finansowych kłopotach, nie wydaje mi się racjonalne popieranie opcji która mówi jedno i to samo pomimo zmieniających się przez dekady przezokoliczności. Dlatego nie poparłbym dziś Republikanów bo sprawy zaszły za daleko i przepasc nierówności, zapasc średniej klasy i zastój infrastrukturalny stały pierwszorzędnymi problemami którymi trzeba się zając. Niewątpliwie nie było lepszego "republikańskiego" prezydenta od czasu Clintona. Zbalansowany budzet, międzynarodowy handel (NAFTA), itp, itd. Właściwie to był ostatni prezydent który było prawdziwie propaństwowy i jednocześnie w miarę efektywny. Bush to kompromitacja, Obamę zgubiła początkowa "cockiness" co się skończyło 6 letnim stanem zimnej wojny i paralizu, no i teraz Trump. A stary Bush nie przegrał z powodu kompromitacji, przegrał przez "Read my lips - NO MORE TAXES!", bo podatki podniósł (dziś taka odpowiedzialnośc jest nie do pomyślenia, BTW, Reagan podniósł podatki 13 razy o ile pamiętam), no i pewnie przez Ross Perot'a. A ciekawostką jest to ze "reagonomics" została określona jako "voodoo economics" właśnie przez Busha, w czasie prawyborów 1980 roku
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Oj, demancja zacząła się lekko dopiero w drugiej kadencji a objawiała się głównie wieczorami.... Kiedyś oglądałem dokument w którym któryś z jego współpracowników opowiadał o momencie w którym zaczęli się niepokoic i postanowili sprawdzic w jakiej formie Reagan naprawdę jest. Na spotkaniu poddali go cichaczem paru "testom" i okazało się, ze bystrością, pamięcią i szybkością myśli nie dorównywał mu nikt. Niestety nie było wtedy powszechną wiedzą to, ze w początkowej fazie objawy pojawiają się głównie wieczorem/popołudniem, a spotkanie było oczywiście rano. Jest w tym trochę prawdy, ale jest to tez bardzo uproszczona i polityczna odpowiedz na problem narastających nierówności społecznych. Nie ma jednej polityki gospodarczej która będzie pasowała do 4 dekad duzego i skomplikowanego kraju. "Reagonomics" nie adresowało kwestii nierówności, bo wtedy nie był to palący problem (właściwie to w szerokiej świadomości społecznej temat ten nie istniał az do kryzysu finansowego 2008 i czasu Occupy Wall Street). W 1980 problemem była inflacja, bezrobocie, rozrost państwa, stagnacja, i, juz nie wchodząc w szczegóły, w tych dziedzinach sukces ery Reagana jest niepodwazalny. Dokładnie na taką samą drogę weszła wtedy Wielka Brytania pod przywództwem Margaret Thatcher i dokładnie z takich samych powodów. System który działał dobrze w okresie po wielkiej depresji, w czasie wojny i pierwszych dekadach powojennych, w latach 70-tych stał się niewydolny. Największą porazką Reagana, co sam przyznał, był deficyt, który głównie przez wyścig zbrojeń, został potrojony. W przeciągu 8 lat USA z pozyczkodawcy zamieniły się w pozyczkobiorcę, i okazało się to byc dopiero początkiem. Biorąc pod uwagę rezultat końcowy i upadek komunizmu, zadną miarą nie mam mu tego za złe!, natomiast to, ze jego następcy radośnie i beztrosko podązyli drogą zadłuzania się bez zadnego większego powodu (a juz na pewno nie tak duzego jak Związek Sowiecki!), to jest juz powazny problem. Natomiast co do nierówności , to juz od lat 70-tych przepasc pomiędzy klasą średnią a najlepiej zarabiającymi zaczęła rosnąc i obnizenie podatków dla najbogatszych za czasów Reagana na pewno się do tego przyczyniło, ale nie był to główny i jedyny powód. Równie mocno mozna winic globalizację, masową imigrację niskowykwalifikowanych pracowników, wyniszczenie związków zawodowych, powszechną informatyzację, robotyzację, no i wreszcie przede wszystkim - FINANSYZACJĘ - gwałtowny wzrost znaczenia sektora finansowego i jego dominację nad sekotrem realnym - n.p. nie wiem... produkcją butów. Dziś wszystko obraca się wokół wirtualnych pieniędzy, a są to pieniądzę ogromne, i Ci którzy je mają bogacą się dalej. Korporacje napędzają wzrost gospodarczy, a wielka masa ludzi którzy nie są wykształceni, "ogarnięci", nie mają kapitału, lub smykałki, wykonując prace które za czasów ich rodziców byłyby uwazane za dobre, nie będą w stanie zyc na tym samym poziomie i te cyferki o których mówią w telewizji nic dla nich nie znaczą. Ten system jest nie do utrzymania, socjalistyczny tym bardziej, a nowego jeszcze nie ma, zatem czeka nas kilkanaście, moze kilkadziesiąt "ciekawych" lat. Wybór Trumpa był przejawem buntu właśnie tych ludzi, buntu przeciwko Partii Republikańskiej, buntu przeciwko "finasyzacji" Partii Demokratycznej której twarzą byli Clintonowie, przeciwko "systemowi". I nie ma się co cieszyc, ze ludzie się srodze zawiodą, a, ze się zawiodą jest pewne, bo nawet gdy Trump odejdzie problem nie zniknie. To prawda, i umiał tez "wyczuwac nastroje". Po Wietnamie, Watergate, depresyjnej prezydenturze Cartera, upokorzeniu w Iranie, Amerykanie mieli dosc, chcieli "wstac z kolan", i Reagan dokładnie to im dostarczył. Co i zapewniło mu reelekcję w 1984 i gdy wziął wszystkie stany oprocz Minnesoty, no i DC. A jednominutowa reklama polityczna z tamtego roku była majstersztykiem i przeszła do historii marketingu politycznego:
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Okey, W czasie gdy Demokraci nadal zyją w swoim świecie szukając kierunku i lidera, karawana republikanów dalej powoli sunie pomimo wszystkich anytprezydenckich śledztw, a Saturday Night Live i wszyscy "late night show boys" mają uzywanie bo administracja Trumpa dostarcza ton materiału... odświezam temat i udostępniam linka z debaty którą widziałem kilka tygodni temu a przypomniała mi się bo reforma podatkowa zbliza się wielkimi krokami. Biorąc pod uwagę ze zyjemy w czasach Facebooka, YouTube'a, 140 znakowych wiadomości a ludzie wyrabiają sobie zdanie pod wpływem płytkich memów i sloganów, dyskusja Cruz-Sanders to szczyt merytoryczności. Generalnie tak wyglądałaby polityka gdyby ludzie nie traktowali wyborów jak głosowania w reality show. Zatem dla wytrwałych - polecam. Co do meritum, to juz oddam głos ludziom których to bezpośrednio dotknie, których tu nie brakuje.
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No to my jestesmy z tego samego zagrozonego gatunku jakim sa BB users! Szkoda, ze tak sie posypali jesli chodzi o software i support, bo jakosc i solidnosc wykonania urzadzen sa moim zdaniem nie do przebicia. Ty jeszcze masz Priv'a ktory z tego co rozumiem jedzie juz na Androidzie, dla mnie apartem idealnym pod kazdym wzgledem byl BB Clasic i do tej pory sie go trzymalem pomimo BB OS i tego, ze praktycznie WSZYSTKIE uzyteczne aplikacje przestaly z czasem dzialac... W pracy zaczeli nam wydawac nowoczesne touchscreeny, wielkoscia prawie ze tablety, i nawet nie powiem, zaczalem sie przyzwyczajac i godzic sie z tym, ze moj Classic przejdzie do historii bo wlasciwie zaczalem go uzywac tylko do telefonowania, sms-ow i bardzo okazjonalnych mailii.... Az do czasu kiedy po raz trzeci w roku ta robocza koreanska zabawka Crapsunga mi sie popsula bez zadnego powodu. Zabawka, ot co! Jak sie okazuje potrzeba jest matka wynalazku a najlepiej to wiedza w internecie. Przycisniety do sciany zaczalem troche czytac (bo pomimo, ze moj Classic ma juz 3 lata jest jak nowy) i sie okazuje, ze pomimo, ze BlackBerry nie jest juz z tego czy innego powodu w stanie wspierac wlasnego systemu, to sa to w stanie robic pasjonaci znajacy sie na rzeczy i w dodatku za darmo! Okazalo sie, ze Google Play da sie zainstalowac na systemach BB a potrzebne mi aplikacje smigaja tutaj like there's no tomorrow! No i tak to moj Classic przezywa druga mlodosc co widac po dlugosci tego posta napisanego w trzy minuty na QWERTY keyoboard! God bless you all!
